Hakuna Matata

Orędzia papieskie 1963 - 2007

14th styczeń 2008

Orędzia papieskie 1963 - 2007

posted in * DOKUMENTY |


Orędzie Ojca Świętego na Światowy Dzień Misyjny 2007

WSZYSTKIE KOŚCIOŁY DLA CAŁEGO ŚWIATA

Drodzy Bracia i Siostry!

Z okazji tegorocznego Światowego Dnia Misyjnego pragnę zaprosić cały Lud Boży — pasterzy, kapłanów, zakonników, zakonnice i świeckich — do wspólnej refleksji nad tym, jak pilnie potrzebna i jak ważna jest również dzisiaj działalność misyjna Kościoła. Słowa, w których Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały przekazał posłannictwo misyjne apostołom przed swoim wniebowstąpieniem, nadal brzmią dla nas jak powszechne wezwanie i naglący nakaz: «Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 19-20). W trudach ewangelizacji umacnia nas i wspomaga przekonanie, że On sam, Pan żniwa, jest z nami i nieustannie prowadzi swój lud. To Chrystus jest niewyczerpanym źródłem misji Kościoła. W tym roku jeszcze jedna okoliczność …

… przynagla nas do wzmożonego wysiłku misyjnego: obchodzimy mianowicie 50. rocznicę publikacji Encykliki Fidei donum sługi Bożego Piusa XII, która wzywała i zachęcała Kościoły do współpracy na rzecz misji ad gentes.

«Wszystkie Kościoły dla całego świata» — tak brzmi temat najbliższego Światowego Dnia Misyjnego. Jest to wezwanie skierowane do Kościołów lokalnych na każdym kontynencie, aby wspólnie uświadomiły sobie, jak pilna jest potrzeba podjęcia na nowo pracy misyjnej w obliczu licznych i trudnych wyzwań naszej epoki. Zmieniły się oczywiście warunki, w jakich żyje ludzkość, a w minionych dziesięcioleciach, zwłaszcza od czasu Soboru Watykańskiego II, podjęto ogromny wysiłek na rzecz rozpowszechniania Ewangelii. Mimo to musimy jeszcze wiele dokonać, aby odpowiedzieć na misyjne wezwanie, jakie Chrystus kieruje niestrudzenie do każdego ochrzczonego. Zwraca się On przede wszystkim do tak zwanych Kościołów o długiej tradycji, które w przeszłości nie tylko wspomagały misje środkami materialnymi, ale wysyłały na nie licznych kapłanów, zakonników, zakonnice i świeckich, dzięki czemu powstawał sprawny system współpracy między chrześcijańskimi wspólnotami. Ta współpraca przyniosła obfite owoce apostolskie zarówno w młodych Kościołach w krajach misyjnych, jak i we wspólnotach kościelnych, z których wywodzili się misjonarze. Rozprzestrzenia-

nie się zlaicyzowanej kultury, która wydaje się panować w społeczeństwach zachodnich, w kontekście kryzysu rodziny, spadku liczby powołań i starzenia się duchowieństwa rodzi niebezpieczeństwo, że Kościoły te zamkną się w sobie, przestaną patrzeć z nadzieją w przyszłość i ograniczą swoje działania misyjne. To właśnie jest właściwy moment, aby zaufać Opatrzności Boga, który nigdy nie opuszcza swojego ludu i mocą Ducha Świętego prowadzi go ku spełnieniu swojego odwiecznego zamysłu zbawienia.

Dobry Pasterz wzywa do ofiarnego udziału w misji ad gentes również Kościoły, które powstały w wyniku niedawnej ewangelizacji. Wspólnoty te nieustannie się rozrastają, choć napotykają na drodze swego rozwoju niemałe trudności i przeszkody. W niektórych na szczęście jest pod dostatkiem kapłanów i osób konsekrowanych, tak że mimo licznych potrzeb lokalnych wysyłają wielu z nich do pracy duszpasterskiej i służby apostolskiej w innych krajach, również w regionach dawno już zewangełizowanych. Urzeczywistnia się w ten sposób opatrznościowa «wymiana darów», która przynosi korzyść całemu mistycznemu Ciału Chrystusa. Gorąco pragnę, aby współpraca misyjna stawała się coraz intensywniejsza, a także wykorzystywała potencjał i charyzmaty wszystkich stron. Chciałbym również, aby Światowy Dzień Misyjny przyczyniał się do umacniania we wszystkich chrześcijańskich wspólnotach i w każdym człowieku ochrzczonym świadomości, że wezwanie Chrystusa, aby szerzyć Jego Królestwo aż po krańce ziemi, ma charakter powszechny. «Kościół jest misyjny ze swej natury — pisze Jan Paweł II w Encyklice Redemptoris missio — gdyż nakaz Chrystusa nie jest czymś przypadkowym czy zewnętrznym, ale sięga samego serca Kościoła. Wynika stąd, że cały Kościół i każdy Kościół jest posłany do narodów. Młode Kościoły (…) powinny jak najprędzej czynnie uczestniczyć w powszechnym dziele misyjnym Kościoła, wysyłając od siebie misjonarzy do głoszenia Ewangelii na całym świecie, chociażby same cierpiały na brak kapłanów» (n. 62).

W 50. rocznicę publikacji Encykliki Fidei donum, w której mój poprzednik Pius XII wzywał Kościoły do współpracy w służbie misji, pragnę przypomnieć, że głoszenie Ewangelii wciąż jest zadaniem aktualnym i pilnym. W cytowanej już Encyklice Redemptoris missio Papież Jan Paweł II stwierdził, że «posłannictwo Kościoła jest szersze niż ‘komunia między Kościołami’; powinno ono być nastawione (…) przede wszystkim na działalność ściśle misyjną» (por. n. 64). Praca misyjna pozostaje zatem — jak się wielokrotnie przypomina — podstawową posługą, którą Kościół winien zapewnić dzisiejszej ludzkości, aby nadawać kierunek i ewangeliczny wymiar przemianom kulturowym, społecznym i etycznym; aby ofiarować Chrystusowe zbawienie człowiekowi naszych czasów, który dziś w wielu częściach świata cierpi poniżenie i ucisk z powodu powszechnego ubóstwa, przemocy, systematycznego łamania praw człowieka.

Kościół nie może się uchylać od tej powszechnej misji; ma ona dla niego moc wiążącą. Skoro zaś Chrystus powierzył mandat misyjny najpierw Piotrowi i apostołom, zobowiązuje on dziś przede wszystkim Następcę Piotra, którego Boża Opatrzność wybrała, aby był widzialnym fundamentem jedności Kościoła, oraz biskupów, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za ewangelizację zarówno jako członkowie kolegium biskupów, jak i jako pasterze Kościołów partykularnych (por. Redemptoris missio, 63). Wzywam zatem pasterzy wszystkich Kościołów, których Chrystus ustanowił przewodnikami swojej jedynej owczarni, aby dzielili trud głoszenia i szerzenia Ewangelii. To właśnie dążenie skłoniło 50 lat temu sługę Bożego Piusa XII do nadania współpracy misyjnej formy lepiej odpowiadającej potrzebom epoki. Przede wszystkim z myślą o dalszej ewangelizacji wezwał on wspólnoty o wielowiekowej tradycji, aby wysyłały kapłanów, którzy będą wspomagać nowo powstałe Kościoły. Stworzył w ten sposób nowy «podmiot misyjny», który — od pierwszych słów encykliki — nazwano właśnie Fidei donum. Tak o tym pisał: «Zważywszy, że z jednej strony niezliczone rzesze naszych synów, przede wszystkim w krajach o dawnej tradycji chrześcijańskiej, mają już udział w dobrodziejstwie wiary, z drugiej zaś jeszcze liczniejsze są rzesze tych, którzy wciąż czekają na orędzie zbawienia, gorąco pragniemy wezwać was, czcigodni bracia, byście gorliwie wspomagali świętą sprawę wzrostu Kościoła w świecie». A następnie: «Niech Bóg sprawi, aby w ślad za naszym wezwaniem duch misyjny przeniknął głębiej do serc wszystkich kapłanów i poprzez ich posługę rozpłomienił też serca wszystkich wiernych» (AAS XLIX, 1957, 226).

Dziękujmy Bogu za obfite owoce, jakie współpraca misyjna wydała w Afryce i w innych częściach świata. Liczni kapłani opuścili rodzime wspólnoty i oddali swoje apostolskie siły na służbę wspólnot nowo powstałych w regionach ubogich i rozwijających się. Jest wśród nich także niemało męczenników, którzy ze świadectwem słowa i posługi apostolskiej złączyli także ofiarę życia. Nie możemy również zapominać o licznych zakonnikach, zakonnicach i świeckich wolontariuszach, którzy tak jak kapłani nie szczędzili sił, aby szerzyć Ewangelię aż po najdalsze krańce ziemi. Niech Światowy Dzień Misyjny będzie okazją, aby pamiętać w modlitwie o tych naszych braciach i siostrach w wierze i o wszystkich, którzy nadal trudzą się na rozległej niwie misyjnej.

Prośmy Boga, aby ich przykład budził wszędzie nowe powołania oraz nową świadomość misyjną w społeczności chrześcijańskiej. Każda chrześcijańska wspólnota jest bowiem z natury misyjna, zaś odwaga, jaką wierni przejawiają w głoszeniu Ewangelii, jest miarą ich miłości do Chrystusa. Możemy zatem powiedzieć, że poszczególni wierni nie mają już tylko współpracować w dziele ewangelizacji, ale powinni czuć się jego aktywnymi uczestnikami, współodpowiedzialnymi za misję Kościoła. Ta współodpowiedzialność oznacza, że mają się umacniać więzi komunii między wspólnotami i powinna się rozwijać wzajemna pomoc, zarówno w tym, co dotyczy pracowników (kapłanów, zakonników, zakonnic i wolontariuszy świeckich), jak i wykorzystania środków, których wymaga dziś ewangelizacja.

Drodzy bracia i siostry, posłannictwo misyjne, powierzone przez Chrystusa apostołom, naprawdę obowiązuje nas wszystkich. Niech zatem Światowy Dzień Misyjny będzie dogodną sposobnością, aby głębiej to sobie uświadomić i wspólnie wypracowywać odpowiednie programy formacji i rozwoju duchowego, które będą wspomagać współpracę między Kościołami i służyć przygotowaniu nowych misjonarzy do szerzenia Ewangelii w naszej epoce. Nie zapominajmy jednak, że pierwszym i najważniejszym wkładem, jaki mamy wnosić w dzieło misyjne Kościoła, jest modlitwa. «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało — mówi Pan — proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo» (Łk 10, 2). «Przede wszystkim więc módlcie się — pisał 50 lat temu śp. papież Pius XII. — Czcigodni bracia, módlcie się więcej. Pamiętajcie o ogromnych potrzebach duchowych licznych ludów wciąż tak odległych od prawdziwej wiary lub pozbawionych niezbędnego wsparcia, aby w niej wytrwać» (AAS, loc. cit., s. 240). Papież wzywał też, aby sprawować jak najwięcej Mszy św. w intencji misji, mówiąc, że «jest to zgodne z pragnieniem Chrystusa, który miłuje swój Kościół i pragnie, aby wzrastał on i rozkwitał we wszystkich częściach świata» (tamże, s. 239).

Drodzy bracia i siostry, ja również ponawiam to wezwanie, dziś szczególnie aktualne. Niech wszystkie wspólnoty jednym głosem modlą się do «Ojca naszego, który jest w niebie», ażeby zapanowało na ziemi Jego Królestwo. Wzywam zwłaszcza dzieci i młodzież, zawsze gotowe do ofiarnych wysiłków na rzecz misji. Zwracam się do chorych i cierpiących, przypominając, jak wielką wartość ma ich tajemnicza i nieodzowna współpraca w dziele zbawienia. Proszę osoby konsekrowane, a zwłaszcza wspólnoty klauzurowe, aby jeszcze usilniej modliły się w intencji misji. Niech dzięki wysiłkom każdego wierzącego duchowa sieć modlitwy wspierającej ewangelizację obejmie cały Kościół. Maryja Panna, która z macierzyńską troską towarzyszyła w drodze młodemu Kościołowi, niech nas prowadzi także w naszej epoce i niech nam wyjedna nową Pięćdziesiątnicę miłości, a zwłaszcza niech wzbudzi w nas świadomość, że wszyscy jesteśmy misjonarzami, to znaczy posłanymi przez Pana, aby być Jego świadkami w każdej chwili naszego życia. Kapłanów fidei donum, zakonników, zakonnice, wolontariuszy świeckich prowadzących ewangelizację na najdalszych rubieżach, a także wszystkich, którzy na różne sposoby służą głoszeniu Ewangelii, zapewniam o codziennej pamięci w modlitwie i wszystkim z serca udzielam Apostolskiego Błogosławieństwa.

Watykan, 27 maja 2007 r., uroczystość Zesłania Ducha Świętego

*************************************************************************************************

Miłość duszą misji
Orędzie Ojca Świętego na Światowy Dzień Misyjny 2006 r.
Drodzy Bracia i Siostry
!

1. Światowy Dzień Misyjny, który będziemy obchodzić w niedzielę 22 października, w tym roku daje okazję, by rozważyć temat: „Miłość duszą misji”. Jeśli misją nie kieruje miłość, czyli jeśli nie wynika ona z głębokiego aktu Bożej miłości, grozi jej, że stanie się zwykłą działalnością filantropijną i socjalną. Miłość, jaką Bóg żywi do każdej osoby, stanowi w gruncie rzeczy istotę praktykowania i głoszenia Ewangelii, a przyjmujący ją stają się ze swej strony jej świadkami. Miłość Boża, dająca życie światu, to miłość, która została nam dana w Jezusie – Słowie zbawienia, doskonałej ikonie miłosierdzia Ojca niebieskiego. Za syntezę zbawczego orędzia można zatem uznać słowa ewangelisty Jana: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1J 4, 9). Zadanie szerzenia orędzia tej miłości zostało powierzone apostołom przez Jezusa po Jego zmartwychwstaniu, a apostołowie, wewnętrznie przemienieni w dniu Pięćdziesiątnicy mocą Ducha Świętego, zaczęli dawać świadectwo o Panu, który umarł i zmartwychwstał. Od tamtego czasu Kościół wciąż pełni tę samą misję, stanowiącą dla wszystkich wierzących niezbywalne i stałe zadanie.

2. Tak więc każda wspólnota chrześcijańska jest zobowiązana do umożliwiania poznania Boga, który jest Miłością. Tej podstawowej tajemnicy naszej wiary poświęciłem refleksję w Encyklice Deus Caritas est. Bóg przenika swoją miłością całe stworzenie i historię ludzkości. Człowiek, dzieło rąk Stwórcy, pierwotnie był owocem zamysłu miłości. Potem grzech przysłonił w nim Boży ślad. Zwiedzeni przez złego ducha, pierwsi rodzice Adam i Ewa zawiedli ufność swego Pana, ulegając pokusie tegoż ducha, który wzbudził w nich podejrzenie, że Bóg jest rywalem i chce ograniczyć ich wolność. I tak nad bezinteresowną miłość Bożą przedłożyli samych siebie, przekonani, że w ten sposób potwierdzają swoją wolną wolę. W rezultacie utracili pierwotną szczęśliwość i zakosztowali goryczy smutku spowodowanego przez grzech i śmierć. Bóg jednak ich nie opuścił i obiecał im oraz ich potomstwu zbawienie, zapowiadając, że pośle swego Syna Jednorodzonego, Jezusa, który gdy nadejdzie pełnia czasu, objawi Jego ojcowską miłość, miłość zdolną uwolnić wszelkie ludzkie stworzenie z niewoli zła i śmierci. W Chrystusie zatem otrzymaliśmy życie nieśmiertelne, życie Trójcy Świętej. Dzięki Chrystusowi, Dobremu Pasterzowi, który nie pozostawia zagubionej owcy, ludziom wszystkich epok została dana możliwość wejścia w komunię z Bogiem, miłosiernym Ojcem, gotowym na nowo przyjąć do domu marnotrawnego syna. Zadziwiającym znakiem tej miłości jest krzyż. W śmierci Chrystusa na krzyżu – napisałem w Encyklice Deus caritas est – „dokonuje się owo zwrócenie się Boga przeciwko samemu sobie, poprzez które On ofiarowuje siebie, aby podnieść człowieka i go zbawić – jest to miłość w swej najbardziej radykalnej formie. (…) To tu może być kontemplowana ta prawda. Wychodząc od tego, należy definiować, czym jest miłość. Poczynając od tego spojrzenia, chrześcijanin znajduje drogę swego życia i swojej miłości” (n. 12).

3. W przeddzień swojej męki uczniom, zebranym w Wieczerniku na obchody święta Paschy, Jezus pozostawił jako testament „nowe przykazanie miłości – mandatum novum”: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 17). Miłość braterska, której Jezus wymaga od swoich „przyjaciół”, ma źródło w ojcowskiej miłości Boga. Jan apostoł zauważa: „każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga” (1J 4, 7). Tak więc, aby miłować zgodnie z wolą Boga, trzeba żyć w Nim i żyć Nim: Bóg jest pierwszym „domem” człowieka, i jedynie ten, kto przebywa w Nim, płonie ogniem miłości Bożej, zdolnym „rozpalić” świat. Czyż nie na tym polega misja Kościoła w każdym czasie? Nietrudno więc zrozumieć, że autentyczna działalność misyjna, pierwszorzędne zadanie wspólnoty kościelnej, związana jest z wiernością wobec Bożej miłości, a odnosi się to do każdego pojedynczego chrześcijanina, do każdej wspólnoty lokalnej, do Kościołów partykularnych i do całego Ludu Bożego. Właśnie dzięki świadomości tej wspólnej misji uczniowie Chrystusa mogą realizować z ofiarną gotowością dzieła sprzyjające ludzkiemu i duchowemu rozwojowi, które dają świadectwo – jak pisał umiłowany Jan Paweł II w Encyklice Redemptoris missio – „o duchu całej działalności misyjnej: o miłości, która jest siłą pobudzającą misji. Tylko miłość powinna rozstrzygać, czy coś ma być wykonane czy zaniechane, zmienione czy nie zmienione. Miłość jest zasadą działania oraz celem, do którego należy dążyć. Cokolwiek się szczerze uczyni dla niej i zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe” (n. 60). Tak więc być misjonarzami znaczy miłować Boga całym sobą, aż do oddania życia za Niego, jeśli okaże się to konieczne. Iluż kapłanów, zakonników, zakonnic i świeckich, również w naszych czasach, złożyło Mu najwyższe świadectwo miłości przez męczeństwo! Być misjonarzami znaczy pochylić się jak dobry Samarytanin nad potrzebami wszystkich, zwłaszcza najuboższych i najbardziej potrzebujących, ponieważ kto kocha sercem Chrystusa, nie zabiega o własną korzyść, ale jedynie o chwałę Ojca i dobro bliźniego. W tym tkwi tajemnica apostolskiej owocnej działalności misyjnej, przekraczającej granice, obejmującej kultury, narody i docierającej do najdalszych zakątków świata.

4. Drodzy bracia i siostry, niech Światowy Dzień Misyjny będzie sposobną okazją do coraz lepszego rozumienia, że świadectwo miłości, stanowiące duszę misji, odnosi się do wszystkich. Służba Ewangelii nie może być bowiem uważana za przygodę przeżywaną w samotności, ale za zadanie, w którego wypełnianiu uczestniczy cała wspólnota. Obok tych, którzy działają w pierwszych szeregach na polu ewangelizacji – myślę tu z wdzięcznością o misjonarzach i misjonarkach – wielu innych, dzieci, młodzież i dorośli, przyczynia się do szerzenia Królestwa Bożego na ziemi przez modlitwę i różnoraką współpracę. Ufam, że to współdziałanie będzie coraz bardziej wzrastało dzięki zaangażowaniu wszystkich. Korzystam z tej okazji, by wyrazić wdzięczność Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów oraz Papieskim Dziełom Misyjnym, które z oddaniem koordynują wysiłki podejmowane we wszystkich częściach świata w celu wspierania działalności tych, którzy bezpośrednio uczestniczą w pracy misyjnej. Niech Dziewica Maryja, która przez swą obecność pod krzyżem i modlitwę w Wieczerniku u początków Kościoła czynnie brała udział w jego misji, wspiera ich działania i pomaga wierzącym w Chrystusa stawać się coraz bardziej zdolnymi do prawdziwej miłości, aby w świecie spragnionym duchowości stali się źródłem wody żywej. Tego życzę z całego serca i przekazuję wszystkim moje błogosławieństwo.

Watykan, 29 kwietnia 2006 r.
Benedykt XVI
Tłum. L`Osservatore Romano

*************************************************************************************************

Misja: Chleb łamany za życie świata
Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 2005 r
.

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Światowy Dzień Misyjny w tym roku poświę­conym Eucharystii pomaga nam lepiej zrozumieć «eucharystyczny» sens naszej egzystencji, przywołu­jąc na pamięć klimat panujący w Wieczerniku, kiedy Jezus w przeddzień swojej męki ofiarował światu samego siebie, «tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pa­miątkę!”» (l Kor 11, 23-24).
W niedawnym Liście apostolskim Mane nobiscum Domine zachęciłem do kontemplowania Jezusa – «Chleba łamanego» dla całej ludzkości. Biorąc z Nie­go przykład, również i my powinniśmy dawać życie za braci, zwłaszcza za najbardziej potrzebujących. Eucharystia nosi «znamię powszechności» i w sposób sakramentalny zapowiada, co nastąpi, «gdy wszyscy, którzy uczestniczą w ludzkiej naturze, odnowieni w Chrystusie przez Ducha Świętego, będą mogli, oglą­dając chwałę Bożą, zgodnie powiedzieć: „Ojcze nasz”» (Ad gentes, 7). Toteż Eucharystia, pozwalając zrozumieć w całej pełni sens misji, skłania każdego wierzącego, a szczególnie misjonarzy, by byli «chlebem łamanym za życie świata».
Ludzkość potrzebuje Chrystusa — «Chleba łamanego»
2. W naszych czasach odnosi się wrażenie, że społeczeństwo ludzkie jest pogrążone w głębokich mrokach, a jednocześnie wstrząsane przez drama­tyczne wydarzenia i nękane przez katastrofalne klę­ski żywiołowe. Ale podobnie jak «tej nocy, której zo­stał wydany» (l Kor 11, 23), również i dzisiaj Jezus «łamie chleb» (por. Mt 26, 26) za nas i podczas cele­bracji eucharystycznych ofiaruje samego siebie pod sakramentalnym znakiem swojej miłości do wszyst­kich. Dlatego pragnąłem przypomnieć, że «Eucharystia nie jest tylko wyrazem komunii w życiu Kościo­ła; jest ona również programem solidarności dla ca­łej ludzkości» (Mane nobiscum Domine, 27); jest «chlebem z nieba», który dając życie wieczne (por. J 6, 33), otwiera serca ludzi na wielką nadzieję.
Odkupiciel, który widząc tłumy potrzebujących, li­tował się nad nimi, «bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza» (Mt 9, 36), pozostaje obecny w Eucharystii i dalej poprzez wieki okazuje litość ubogiej i cierpiącej ludzkości.
W Jego imię duszpasterze i misjonarze wyruszają na niezbadane szlaki, by wszystkim zanieść «chleb» zbawienia. Pobudza ich do tego świadomość, że ten, kto pozostaje zjednoczony z Chrystusem, będącym «w centrum nie tylko dziejów Kościoła, ale również historii ludzkości (por. Ef l, 10; Kol l, 15-20)» (Mane nobiscum Domine, 6), może zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca. Tylko Jezus może w lu­dziach zaspokoić głód miłości i ugasić pragnienie sprawiedliwości. Jedynie On umożliwia każdej osobie uczestnictwo w życiu wiecznym: «Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki» (J 6, 51).
Kościół wraz z Chrystusem staje się «chlebem łamanym»
3. Gdy wspólnota kościelna sprawuje Euchary­stię, zwłaszcza w niedzielę, dniu Pańskim, doświad­cza w świetle wiary, jak wielką wartość ma spotka­nie ze zmartwychwstałym Chrystusem, i coraz lepiej uświadamia sobie, że Ofiara eucharystyczna jest składana «za wszystkich» (por. Mt 26, 28). Jeśli na­szym pokarmem jest Ciało i Krew ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, nie możemy zatrzymywać tego «daru» tylko dla siebie. Przeciwnie, należy się nim dzielić. Z gorącej miłości do Chrystusa rodzi się odważne głoszenie Chrystusa; głoszenie to poprzez męczeństwo staje się najwyższą ofiarą złożoną z mi­łości do Boga i do braci. Eucharystia prowadzi do wielkodusznej działalności ewangelizacyjnej i do czynnego zaangażowania w budowę społeczeństwa bardziej sprawiedliwego i braterskiego.
Wyrażam z serca płynące życzenie, aby dzięki obchodom Roku Eucharystii wspólnoty chrześcijańskie starały się zaradzić «czynną braterską pomocą którejś z tak licznych form ubóstwa na naszym świecie» (Mane nobiscum Domine, 28). Bowiem «tylko po wzajemnej miłości i trosce o potrzebujących zostaniemy rozpoznani jako prawdziwi uczniowie Chrystusa (por. J 13, 35; Mt 25, 31-46). To właśnie jest kryterium, wedle którego będzie mierzona autentyczność naszych celebracji eucharystycznych» (Mane nobiscum Domine, 28).
Misjonarze – «chleb łamany» za życie świata
4. Również i dzisiaj Chrystus nakazuje swoim uczniom: «wy dajcie im jeść» (Mt 14, 16). W Jego imię misjonarze podążają do tylu zakątków świata, by głosić Ewangelię i dawać jej świadectwo. Dzięki ich działalności rozbrzmiewają słowa Odkupiciela: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie» (J 6, 35). Oni sami stają się «chlebem łamanym» za braci, niekiedy składając w ofierze swe życie.
Jak wielu męczenników misjonarzy widziały nasze czasy! Niechaj ich przykład pociągnie licznych młodych do wstąpienia na drogę heroicznej wierności Chrystusowi! Kościół potrzebuje ludzi gotowych całkowicie poświęcić się wielkiej sprawie Ewangelii.
Światowy Dzień Misyjny to okoliczność sprzyjająca uświadomieniu sobie pilnej potrzeby uczestniczenia w misji ewangelizacyjnej, w którą zaangażowane są wspólnoty lokalne oraz rozliczne instytucje kościelne, a zwłaszcza Papieskie Dzieła Misyjne i instytuty misyjne. Misja ta, oprócz modlitwy i ofiary, potrzebuje konkretnego wsparcia materialnego. Jeszcze raz korzystam z okazji, by przypomnieć o cennej służbie, jaką pełnią Papieskie Dzieła Misyjne, i zachę­cam wszystkich, by ofiarnie je wspomagali duchowo i materialnie.
Niechaj Najświętsza Maryja Panna, Matka Boża, pomoże nam przeżyć na nowo doświadczenie Wie­czernika, aby nasze wspólnoty kościelne stały się na­prawdę wspólnotami «katolickimi», czyli takimi, które wyróżnia «duchowość misyjna», będąca «wewnętrznym zjednoczeniem z Chrystusem» (Redemptoris missio, 88), połączona ściśle z «duchowością eucharystyczną» wzorowaną na Maryi, «Niewieście Eucharystii» (Ecclesia de Eucharistia, 53), oraz otwartość na głos Ducha i potrzeby ludzkości, a na­leżący do nich wierzący, szczególnie misjonarze, nie wahają się stać «chlebem łamanym za życie świata».
Wszystkim udzielam mojego błogosławieństwa!
Z Watykanu, 22 lutego 2005 r., święto Katedry św. Piotra Apostoła
Jan Paweł II

Tłumaczenie: „L’Osservatore Romano” nr 6, 2005 r

*************************************************************************************************

Jan Paweł II
Eucharystia i misja - nierozerwalnie związane
Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 2004

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Misyjne zaangażowanie Kościoła, również na początku trzeciego tysiąclecia, jest sprawą nie cierpiącą zwłoki, o czym wielokrotnie przypominałem. Misja — jak napisałem w Encyklice Redemptoris missio — jest jeszcze daleka od urzeczywistnienia, i dlatego też powinniśmy zaangażować w jej służbie wszystkie nasze siły (por. n. 1). Cały Lud Boży, w każdym momencie swego pielgrzymowania w dziejach, powołany jest, by dzielił «pragnienie» Odkupiciela (por. J 19, 28). To pragnienie zbawiania dusz zawsze odczuwali głęboko święci: wystarczy wspomnieć na przykład św. Teresę z Lisieux, patronkę misji, oraz bpa Comboniego, wielkiego apostoła Afryki, którego niedawno z radością wyniosłem do chwały ołtarzy.
Wyzwania społeczne i religijne, które stają przed ludzkością w naszych czasach, pobudzają wiernych do odnowienia misyjnego zapału. Tak! Trzeba na nowo, odważnie podjąć misję ad gentes, poczynając od głoszenia Chrystusa, Odkupiciela wszelkiego ludzkiego stworzenia. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, który odbędzie się w Guadalajarze w Meksyku w październiku br., a więc w miesiącu misyjnym, będzie nadzwyczajną okazją do wspólnego pogłębienia misyjnej świadomości przy Stole Ciała i Krwi Chrystusa. Zgromadzony wokół ołtarza, Kościół pojmuje lepiej swe początki oraz swoje misyjne zadanie. Jak trafnie wskazuje temat tegorocznego Światowego Dnia Misyjnego, «Eucharystia i misja» są nierozłączne. Refleksja nad więzią, jaka istnieje \między tajemnicą eucharystyczną a tajemnicą Kościoła, łączy się w tym roku z wymownym wspomnieniem maryjnym w związku z obchodami 150. rocznicy ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu (1854–2004). Kontemplujemy Eucharystię oczyma Maryi. Ufając we wstawiennictwo Dziewicy, Kościół ofiaruje Chrystusa, Chleb zbawienia, wszystkim narodom, aby Go uznały i przyjęły jako jedynego Zbawiciela.
2. Przenosząc się duchowo do Wieczernika, w ubiegłym roku właśnie w Wielki Czwartek podpisałem Encyklikę Ecclesia de Eucharistia. Pragnę przytoczyć teraz kilka jej fragmentów, które mogą nam, drodzy bracia i siostry, pomóc przeżyć najbliższy Światowy Dzień Misyjny w duchu eucharystycznym.
«Eucharystia buduje Kościół, a Kościół sprawuje Eucharystię» (n. 26): tak pisałem podkreślając, że misja Kościoła stanowi kontynuację misji Chrystusa (por. J 20, 21) i czerpie duchową moc z komunii z Jego Ciałem i Krwią. Celem Eucharystii jest właśnie «zjednoczenie ludzi z Chrystusem, a w Nim z Ojcem i z Duchem Świętym» (Ecclesia de Eucharistia, 22). Uczestnicząc w Ofierze eucharystycznej pojmujemy głębiej powszechność odkupienia i wynikającą z tego pilną misję Kościoła, której program «jest skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebieskim Jeruzalem» (por. tamże, 60).
Wokół Chrystusa eucharystycznego Kościół wzrasta jako lud, świątynia i rodzina Boża: jeden, święty, powszechny i apostolski. Jednocześnie rozumie on lepiej swój charakter powszechnego sakramentu zbawienia oraz widzialnej rzeczywistości o strukturze hierarchicznej. Oczywiście, «nie zbuduje się (…) żadnej wspólnoty chrześcijańskiej, jeżeli nie jest ona zakorzeniona w celebracji Najświętszej Eucharystii» (tamże, 33; por. Presbyterorum ordinis, 6). Na zakończenie każdej Mszy św., kiedy celebrans żegna zgromadzenie słowami: Ite, Missa est, wszyscy powinni czuć się posłani jako «misjonarze Eucharystii» do wszystkich środowisk, by dzielić się wielkim darem, który otrzymali. Ten bowiem, kto spotyka Chrystusa w Eucharystii, nie może nie głosić swym życiem miłosiernej miłości Odkupiciela.
3. Ponadto, aby żyć Eucharystią, trzeba poświęcić wiele czasu adoracji Najświętszego Sakramentu; ja sam czynię to codziennie, czerpiąc z tego doświadczenia siłę, pociechę i wsparcie (por. Ecclesia de Eucharistia, 25). Jak podkreśla Sobór Watykański II, Eucharystia jest «źródłem i zarazem szczytem \całego życia chrześcijańskiego» (por. Lumen gentium, 11), «źródłem i szczytem całej ewangelizacji» (por. Presbyterorum ordinis, 5).
Chleb i wino, owoc pracy człowieka, przemienione mocą Ducha Świętego w Ciało i Krew Chrystusa, stają się zadatkiem «nieba nowego i ziemi nowej» (por. Ap 21, 1), głoszonych przez Kościół w codziennym posłannictwie. W Chrystusie, którego adorujemy obecnego w tajemnicy eucharystycznej, Ojciec wypowiedział swe ostateczne słowo o człowieku i jego dziejach.
Czyż Kościół mógłby urzeczywistniać swoje powołanie bez umacniania stałej więzi z Eucharystią, bez posilania się tym pokarmem, który uświęca, bez szukania tego nieodzownego wsparcia dla swej działalności misyjnej? Do ewangelizowania świata potrzeba apostołów «doświadczonych» w sprawowaniu, adoracji i kontemplacji Eucharystii.
4. W Eucharystii przeżywamy ponownie tajemnicę Odkupienia, osiągającą swój szczyt w ofierze Pana, co podkreślają słowa konsekracji: «Ciało moje, które za was będzie wydane (…) Krew moja, która za was będzie wylana» (por. Łk 22, 19-20). Chrystus umarł za wszystkich; dla wszystkich jest darem zbawienia, który Eucharystia uobecnia sakramentalnie na przestrzeni dziejów: «to czyńcie na moją pamiątkę!» (Łk 22, 19). To polecenie powierzone jest szafarzom w sakramencie kapłaństwa. Na tę ucztę i ofiarę zaproszeni są wszyscy ludzie, by w ten sposób mogli uczestniczyć w życiu Chrystusa: «Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie» (J 6, 56-57). Nim posileni, wierzący pojmują, że zadanie misyjne polega na tym, by być «ofiarą miłą Bogu, uświęconą Duchem Świętym» (Rz 15, 16), aby coraz bardziej stanowić «jeden duch i jedno serce» (Dz 4, 32) i stawać się świadkami Jego miłości aż po najdalsze krańce ziemi.
Kościół, Lud Boży pielgrzymujący przez wieki, odnawiając codziennie Ofiarę ołtarza, oczekuje chwalebnego powrotu Chrystusa. To właśnie głosi po przeistoczeniu zebrane wokół ołtarza zgromadzenie eucharystyczne. Z odnawianą za każdym razem wiarą potwierdza ono pragnienie ostatecznego spotkania z Tym, który przyjdzie, by urzeczywistnić w pełni swój plan powszechnego zbawienia.
Duch Święty, działając niewidzialnie, ale skutecznie, prowadzi lud chrześcijański po jego codziennych duchowych drogach, na których napotyka nieuniknione trudności i doświadcza tajemnicy Krzyża. Eucharystia jest źródłem pociechy i zadatkiem ostatecznego zwycięstwa dla człowieka walczącego ze złem i grzechem; jest ona «chlebem życia» pokrzepiającym tych, którzy z kolei stają się «chlebem łamanym» dla braci, niekiedy płacąc nawet męczeństwem za wierność Ewangelii.
5. W tym roku — jak wspomniałem — przypada 150. rocznica ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. Maryja została «odkupiona w sposób wznioślejszy ze względu na zasługi swego Syna» (Lumen gentium, 53). Pisałem w Encyklice Ecclesia de Eucharistia: «Patrząc na Nią, poznajemy przemieniającą moc, jaką posiada Eucharystia. W Niej dostrzegamy świat odnowiony w miłości» (n. 62).
Maryja, «pierwsze ‘tabernakulum’ w historii» (tamże, n. 55), wskazuje nam i ofiaruje Chrystusa, naszą Drogę, Prawdę i Życie (por. J 14, 6). Jeśli «pojęcia Kościół i Eucharystia są ze sobą nierozerwalnie związane, to samo dotyczy Maryi i Eucharystii» (Ecclesia de Eucharistia, 57).
Pragnę, aby szczęśliwie zbiegające się dwa wydarzenia: Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny i 150. rocznica ogłoszenia dogmatu o Niepokalanej, były dla wiernych, parafii oraz instytutów misyjnych okazją do umocnienia misyjnego zapału, by w każdej wspólnocie podtrzymywany był «prawdziwy ‘głód’ Eucharystii» (tamże, n. 33).
Jest to również okazja, by przypomnieć o wkładzie, jaki zasłużone Papieskie Dzieła Misyjne wnoszą w apostolską działalność Kościoła. Są mi one bardzo drogie i w imieniu wszystkich dziękuję im za cenną posługę, jaką pełnią na rzecz nowej ewangelizacji. Zachęcam do wspierania ich duchowo i materialnie, aby również za ich pośrednictwem orędzie ewangeliczne mogło dotrzeć do wszystkich narodów zamieszkujących ziemię.
W tym duchu, przyzywając macierzyńskiego wstawiennictwa Maryi, «Niewiasty Eucharystii», wszystkim wam z serca błogosławię.
Watykan, 19 kwietnia 2004 r.

*************************************************************************************************

Jan Paweł II
Maryja i misja Kościoła w Roku Różańca
Orędzie Ojca Świętego na Światowy Dzień Misyjny 2003 r.

Drodzy Bracia i Siostry!
1. Od samego początku powierzyłem swój pontyfikat szczególnej opiece Maryi. Później wielokrotnie wzywałem całą wspólnotę wierzących do przeżywania na nowo doświadczenia Wieczernika, gdzie uczniowie «trwali jednomyślnie na modlitwie (…) z Maryją, Matką Jezusa» (Dz 1, 14). Już w pierwszej encyklice Redemptor hominis napisałem, że tylko w klimacie żarliwej modlitwy możemy otrzymać «zstępującego na nas Ducha Świętego (por. Dz l, 8) i staniemy się świadkami Chrystusa ‘aż po krańce ziemi’ (tamże), podobnie jak ci, którzy z Wieczernika jerozolimskiego wyszli w dniu Pięćdziesiątnicy» (n. 22).
Kościół coraz bardziej uświadamia sobie, że jest «matką», na wzór Maryi. Jest on «jakby kołyską — jak pisałem w bulli Incarnationis mysterium z okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 — w której Maryja składa Jezusa, aby wszystkie narody mogły Go wielbić i kontemplować» (n. 11). Tą duchową i misyjną drogą Kościół pragnie iść dalej zawsze pod opieką Najświętszej Maryi Panny, Gwiazdy nowej ewangelizacji, promiennej Jutrzenki i niezawodnej Przewodniczki na naszej drodze (por. Novo millennia ineunte, 58).
Maryja a misja Kościoła w Roku Różańca
2. W październiku ubiegłego roku, rozpoczynając 25. rok mej posługi Piotrowej, ogłosiłem — by niejako przedłużyć duchowy klimat Roku Jubileuszowego — specjalny Rok poświęcony odkrywaniu na nowo modlitwy różańcowej, tak bardzo drogiej tradycji chrześcijańskiej; Rok, przeżywany pod okiem Tej, która zgodnie z tajemnym planem Boga poprzez swoje «tak» przyczyniła się do zbawienia ludzkości, a z nieba nadal czuwa nad tymi, którzy do Niej się uciekają, zwłaszcza w trudnych chwilach życia.
Pragnę, aby Rok Różańca stał się dla wiernych wszystkich kontynentów okazją sprzyjającą zgłębianiu sensu powołania chrześcijańskiego. Ucząc się od Dziewicy i naśladując Jej przykład, każda wspólnota będzie mogła lepiej ukazać swój wymiar «kontemplacyjny» i «misyjny».
Światowy Dzień Misyjny, który przypada właśnie na koniec tego specjalnego roku maryjnego, jeżeli zostanie należycie przygotowany, będzie mógł pobudzić wspólnotę Kościoła do bardziej wielkodusznego pełnienia tego zadania. Zwracanie się z ufnością do Maryi przez codzienne odmawianie różańca i rozważanie tajemnic życia Chrystusa będzie wyraźnie przypominać, że misja Kościoła musi być wspierana przede wszystkim modlitwą. Postawa «słuchania», do jakiej skłania modlitwa różańcowa, zbliża wiernych do Maryi, która «zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu» (Łk 2, 19). Wielokrotna medytacja słowa Bożego uczy obcowania «z Panem Jezusem poprzez — można by powiedzieć — Serce Jego Matki» (Rosarium Virginis Mariae, 2).
Kościół bardziej kontemplacyjny: kontemplacja oblicza Chrystusa
3. Cum Maria contemplemur Christi vultum! Często powracają mi na myśl te słowa: wraz z Maryją kontemplować «oblicze» Chrystusa. Mówiąc o «obliczu» Chrystusa, mamy na myśli Jego rysy ludzkie, w których przejawia się blask wiecznej chwały Jednorodzonego Syna Ojca (por. J 1, 14). «Chwała Bóstwa rozświetla oblicze Chrystusa» (Rosarium Virginis Mariae, 21). Kontemplacja oblicza Chrystusa skłania do głębokiego i angażującego poznawania Jego tajemnicy. Kontemplacja Jezusa oczyma wiary prowadzi do zagłębienia się w tajemnicy Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Jezus mówi: «Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca» (J 14, 9). Przez modlitwę różańcową postępujemy tą mistyczną drogą «w towarzystwie i w szkole Jego Najświętszej Matki» (Rosarium Virginis Mariae, 3). Co więcej, Maryja staje się naszą Nauczycielką i Przewodniczką. Dzięki działaniu Ducha Świętego pomaga nam uzyskać ową «spokojną odwagę», która rodzi zdolność przekazywania innym doświadczenia Jezusa i nadziei, ożywiającej wierzących (por. Redemptoris missio, 24).
Patrzmy zawsze na Maryję, niedościgniony wzór! W Jej Sercu wszystkie słowa Ewangelii znajdują nadzwyczajny odzew. Maryja jest kontemplacyjną «pamięcią» Kościoła, który żyje pragnieniem ściślejszego zjednoczenia się ze swym Oblubieńcem, by w większym stopniu oddziaływać na społeczeństwo. Jak postępować wobec wielkich problemów, niezawinionego cierpienia, niesprawiedliwości wyrządzanych z zuchwałą arogancją? W szkole Maryi, która jest naszą Matką, wierzący uczą się rozpoznawać w pozornym «milczeniu Boga» słowo, które rozbrzmiewa w ciszy dla naszego zbawienia.
Kościół bardziej święty: naśladowanie i umiłowanie oblicza Chrystusa
4. Wszyscy wierzący powołani są na mocy chrztu do świętości. Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium podkreśla, że powszechne powołanie do świętości polega na wezwaniu wszystkich do doskonałej miłości.
Świętość i misja są nierozdzielnymi aspektami powołania każdego ochrzczonego. Zadanie, by stawać się coraz bardziej świętymi, jest ściśle złączone z obowiązkiem szerzenia orędzia zbawienia. «Każdy wierny — przypominałem w Redemptoris missio — powołany jest do świętości i do działalności misyjnej» (n. 90). Kontemplowanie tajemnic różańca zachęca wiernego, by szedł za Chrystusem i tak dalece dzielił z Nim życie, by mógł powiedzieć za św. Pawłem: «Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» (Ga 2, 20).
Jeżeli wszystkie tajemnice różańca są ważną szkołą świętości i ewangelizacji, tajemnice światła uwydatniają szczególne aspekty naszego życia Ewangelią. Chrzest Jezusa w Jordanie przypomina, że każdy ochrzczony został wybrany, aby stał się w Chrystusie «synem w Synu» (por. Ef l, 5; por. Gaudium et spes, 22). Podczas wesela w Kanie Maryja zachęca do posłusznego słuchania słowa Pana: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J 2, 5). Głoszenie Królestwa oraz wezwanie do nawrócenia to wyraźne polecenie dla wszystkich, aby weszli na drogę świętości. W przemienieniu Jezusa ochrzczony doświadcza oczekującej go radości. Rozważając ustanowienie Eucharystii, powraca nieustannie do Wieczernika, gdzie Boski Nauczyciel pozostawił swoim uczniom najcenniejszy skarb: samego siebie w Sakramencie Ołtarza.
Słowa, które Dziewica wypowiada w Kanie, stanowią niejako maryjne tło wszystkich tajemnic światła. Głoszenie bliskiego Królestwa, wezwanie do nawrócenia i do miłosierdzia, przemienienie na górze Tabor i ustanowienie Eucharystii znajdują bowiem w Sercu Maryi szczególny odzew. Maryja niezmiennie wpatruje się w Chrystusa, zachowuje niczym skarb każde Jego słowo i pokazuje nam wszystkim, jak być autentycznymi uczniami Jej Syna.
Kościół bardziej misyjny: ukazywanie oblicza Chrystusa
5. W żadnej epoce Kościół nie miał tak wielu możliwości głoszenia Jezusa, jakie istnieją obecnie dzięki rozwojowi środków społecznego przekazu. Właśnie dlatego musi dziś ukazywać oblicze swego Oblubieńca poprzez bardziej widoczne świadectwo świętości. Wie on, że w tym niełatwym zadaniu wspiera go Maryja. Od Niej «uczy się» być «dziewicą», całkowicie oddaną swojemu Oblubieńcowi Jezusowi Chrystusowi, i «matką» licznych dzieci, które rodzi do nieśmiertelnego życia.
Pod uważnym spojrzeniem Matki wspólnota Kościoła rozwija się jak rodzina, ożywiana przemożnym wylaniem Ducha Świętego, i gotowa podjąć wyzwania nowej ewangelizacji, kontempluje miłosierne oblicze Jezusa w braciach, zwłaszcza ubogich i potrzebujących, w tych, którzy są daleko od wiary i od Ewangelii. W szczególności Kościół nie boi się głośno mówić światu, że Chrystus jest «Drogą, Prawdą i Życiem» (por. J 14, 6); nie obawia się głosić z radością, że «’dobra nowina’ (…) ma swe centrum, a nawet całą swoją treść w Osobie Chrystusa, Słowa, które stało się ciałem, jedynego Zbawiciela świata» (Rosarium Virginis Mariae, 20).
Koniecznie trzeba przygotować kompetentnych i świętych ewangelizatorów; należy dołożyć starań, by nie osłabł zapał w apostołach, szczególnie w pełnieniu misji «ad gentes». Różaniec, jeżeli w pełni odkryje się i doceni jego wartość, stanowi zwyczajną i zarazem skuteczną pomoc duchową i pedagogiczną w formowaniu Ludu Bożego do pracy na rozległym polu działalności apostolskiej.
Konkretne zadanie
6. Zadanie pobudzania aktywności misyjnej nadal winno być poważnym i konsekwentnie wypełnianym obowiązkiem każdego ochrzczonego i każdej wspólnoty kościelnej. Szczególniejszą i sobie właściwą rolę mają do spełnienia w tym zakresie oczywiście Papieskie Dzieła Misyjne, którym dziękuję za dotychczasową wielkoduszną pracę.
Chciałbym zachęcić wszystkich do gorliwszego odmawiania różańca świętego, tak indywidualnie, jak i we wspólnocie, aby wyjednać u Pana łaski, których Kościół i ludzkość szczególnie potrzebują. Zachęcam dosłownie wszystkich: dzieci i dorosłych, młodzież i osoby w podeszłym wieku, rodziny, parafie i wspólnoty zakonne.
Wśród licznych intencji nie chciałbym pominąć sprawy pokoju. Wojna i niesprawiedliwość mają swe źródło w «podzielonym» sercu. «Kto przyswaja sobie misterium Chrystusa — a różaniec właśnie do tego prowadzi — dowiaduje się, na czym polega sekret pokoju, i przyjmuje to jako życiowy projekt» (Rosarium Virginis Mariae, 40). Jeżeli różaniec będzie wyznaczał rytm naszego życia, stanie się szczególnie skutecznym narzędziem budowania pokoju w sercach ludzi, w rodzinach i między narodami. Razem z Maryją możemy otrzymać wszystko od Jej Syna Jezusa. Wspierani przez Maryję, nie zawahamy się wielkodusznie poświęcić się głoszeniu orędzia Ewangelii aż po najdalsze krańce ziemi.
Z tymi uczuciami z serca wam błogosławię.
Watykan, 12 stycznia 2003 r., w święto Chrztu Pańskiego

*************************************************************************************************

Jan Paweł II
Misja to głoszenie przebaczenia
Orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Misyjny 2002 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Misja ewangelizacyjna Kościoła w swej istocie polega na głoszeniu miłości, miłosierdzia i przebaczenia Bożego, objawionych ludziom w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Jest to głoszenie radosnej nowiny o tym, że Bóg nas kocha i pragnie zjednoczyć wszystkich w swej miłosiernej miłości, przebaczając i wzywając do przebaczenia innym nawet najcięższych przewinień. Jest to słowo pojednania, które zostało nam powierzone, ponieważ, jak stwierdza św. Paweł, «w Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania» (2 Kor 5, 19). W słowach tych słyszymy echo ostatniego pragnienia Serca Chrystusa, wyrażonego na krzyżu: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią» (Łk 23, 34).
Tak można ująć podstawowe zagadnienia, którym poświęcony będzie tegoroczny Światowy Dzień Misyjny, przypadający w niedzielę 20 października. Jego wymowny temat brzmi: «Misja to głoszenie przebaczenia». Dzień ten obchodzony jest corocznie, lecz z upływem czasu nie traci znaczenia i ważności, gdyż misja jest naszą odpowiedzią na ważne polecenie Jezusa: «Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…). Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem» (Mt 28, 19).
2. Na początku trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa potrzeba misji jest niezwykle pilna, ponieważ — jak już pisałem w encyklice Redemptoris missio — «liczba tych ludzi, którzy nie znają Chrystusa i nie należą do Kościoła, stale wzrasta, a od zakończenia Soboru niemal się podwoiła. Dla tej ogromnej liczby ludzi, umiłowanych przez Ojca, który dla nich zesłał swego Syna, oczywista jest nagląca potrzeba misji» (n. 3).
Wraz z wielkim apostołem i ewangelizatorem św. Pawłem chcemy powtórzyć: «Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii! (…) Tylko spełniam obowiązki szafarza» (1 Kor 9, 16-17). Jedynie miłość Boża, zdolna zbratać ludzi wszystkich ras i kultur, może sprawić, że znikną bolesne podziały, konflikty ideologiczne, nierówności ekonomiczne i przemoc, które wciąż jeszcze dręczą ludzkość.
Dobrze wiemy, czym były straszliwe wojny i rewolucje, z których powodu przelano tak wiele krwi w niedawno zakończonym stuleciu, a także konflikty, które niestety na ogromną skalę wciąż jeszcze gnębią świat. Jednocześnie widzimy, że wielu mężczyzn i kobiet, którzy żyją w wielkim ubóstwie duchowym i materialnym, odczuwa ogromne pragnienie Boga i Jego miłosiernej miłości. Wezwanie naszego Pana, by głosić Dobrą Nowinę, również i dziś jest aktualne, a nawet staje się jeszcze bardziej naglące.
3. W Liście apostolskim Novo millennio ineunte podkreśliłem, jak ważne jest kontemplowanie cierpiącego i chwalebnego oblicza Chrystusa. Istotą chrześcijańskiego przesłania jest głoszenie paschalnego misterium Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Cierpiące oblicze Chrystusa «pozwala nam zatem zbliżyć się do najbardziej paradoksalnego aspektu Jego tajemnicy, który ujawnia się w ostatniej godzinie, w godzinie Krzyża» (n. 25). Na krzyżu Bóg objawił całą swą miłość. To krzyż jest kluczem, który otwiera drogę nie do «mądrości tego świata ani władców tego świata, (…) lecz do tajemnicy mądrości Bożej, mądrości ukrytej» (por. 1 Kor 2, 6-7).
Krzyż, z którego jaśnieje już chwalebne oblicze Zmartwychwstałego, prowadzi nas do pełni życia chrześcijańskiego i doskonałej miłości, ponieważ objawia wolę Boga, który dzieli się z ludźmi swoim życiem, miłością i świętością. Wychodząc od tej tajemnicy, Kościół, pomny na słowa Chrystusa: «Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski» (por. Mt 5, 48), coraz lepiej pojmuje, że jego misja nie miałaby sensu, gdyby nie prowadziła do pełni życia chrześcijańskiego, to znaczy do doskonałej miłości i świętości. Kontemplując krzyż, uczymy się żyć w pokorze, pokoju i komunii oraz przebaczać. Tego właśnie doświadczył św. Paweł, który pisał do Efezjan: «Zachęcam was zatem ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój» (Ef 4, 1-3). A pisząc do Kolosan dodał: «Jako więc wybrańcy Boży — święci i umiłowani — obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko [przywdziejcie] miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele» (Kol 3, 12-15).
4. Drodzy bracia i siostry, wołanie Jezusa z krzyża (por. Mt 27, 46) nie jest wyrazem rozpaczy człowieka, lecz jest modlitwą Syna, który ofiaruje Ojcu swoje życie dla zbawienia wszystkich. Z krzyża Jezus ukazuje, w jakich warunkach możliwe jest przebaczenie. Na nienawiść, z jaką prześladowcy przybili Go do krzyża, odpowiada modlitwą za nich. Nie tylko przebaczył im, lecz wciąż ich kocha, pragnie ich dobra i dlatego wstawia się za nimi. Jego śmierć staje się autentycznym i konkretnym urzeczywistnieniem miłości. Wobec wielkiej tajemnicy krzyża możemy tylko z uwielbieniem paść na kolana. «Aby na nowo ukazać człowiekowi oblicze Ojca, Jezus musiał nie tylko przyjąć ludzkie oblicze, ale obarczyć się nawet ‘obliczem’ grzechu. ‘On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą’ (2 Kor 5, 21)» (Novo millennio ineunte, 25). Z pełnego przebaczenia, którego Chrystus udziela także swoim oprawcom, rodzi się dla wszystkich nowa sprawiedliwość Królestwa Bożego.
Podczas Ostatniej Wieczerzy Zbawiciel powiedział do apostołów: «Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali» (J 13, 34-35).
5. Chrystus zmartwychwstały daje swym uczniom pokój. Kościół, wierny przykazaniu swego Pana, wciąż głosi i szerzy pokój. Poprzez dzieło ewangelizacji wierzący pomagają innym ludziom uznać, że są braćmi, pielgrzymami na ziemi, którzy podążając różnymi drogami, zmierzają ku wspólnej ojczyźnie, której Bóg nie przestaje, sobie tylko wiadomymi sposobami, wskazywać. Główną drogą misji jest szczery dialog (por. Ad gentes, 7; Nostra aetate, 2); dialog, który «nie rodzi się z taktyki czy wyrachowania» (Redemptoris missio, 56), a także nie jest celem sam w sobie. Dialog ten pozwala mówić do bliźniego z szacunkiem i zrozumieniem o wyznawanych zasadach i z miłością głosić najgłębsze prawdy wiary, które są radością, nadzieją i sensem życia. W gruncie rzeczy dialog jest realizacją duchowego impulsu «ku owemu oczyszczeniu i nawróceniu wewnętrznemu, które — gdy dokonuje się w posłuszeństwie Duchowi Świętemu — przyniesie duchowe owoce» (tamże). Budowanie dialogu, pełnego szacunku i wrażliwości, jest conditio sine qua non autentycznego świadectwa zbawczej miłości Boga.
Dialog ten łączy się ściśle z wolą przebaczenia, ponieważ ten, kto przebacza, otwiera serce dla innych i staje się zdolny do miłości, zrozumienia brata i zgody z nim. Przebaczanie, za przykładem Jezusa, uwrażliwia i otwiera serca, leczy rany zadane przez grzech i podziały oraz tworzy prawdziwą komunię.
6. Obchody Światowego Dnia Misyjnego pozwalają wszystkim spojrzeć na siebie w świetle nieskończonej miłości Bożej. Miłości, która domaga się wiary; miłości, która zachęca, aby całkowicie jej zaufać. «Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają» (Hbr 11, 6).
Światowy Dzień Misyjny, obchodzony każdego roku, jest wezwaniem do wytrwałej modlitwy w intencji misji i do współpracy na wszelkie sposoby w działalności, którą Kościół prowadzi w całym świecie, by budować Królestwo Boże, «wieczne i powszechne królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju» (Prefacja z uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata). Przede wszystkim jesteśmy wezwani, aby świadczyć życiem o naszej całkowitej przynależności do Chrystusa i Jego Ewangelii.
Tak, nie powinniśmy nigdy wstydzić się Ewangelii ani lękać się przyznać, że jesteśmy chrześcijanami, ukrywając własną wiarę. Przeciwnie, musimy nieustannie mówić, głosić zbawienie na nowych obszarach, gdyż Jezus obiecał, że zawsze i w każdych okolicznościach będzie wśród swych uczniów.
Światowy Dzień Misyjny, autentyczne święto misji, pomaga lepiej poznać wartość naszego osobistego i wspólnotowego powołania. Wzywa nas też, abyśmy pospieszyli z pomocą «braciom najmniejszym» (por. Mt 25, 40), za pośrednictwem misjonarzy rozproszonych po całym świecie. Na tym polega zadanie Papieskich Dzieł Misyjnych, które od początku służą misji Kościoła, aby także dla najmniejszych ktoś łamał chleb Słowa i niósł im dar nieskończonej miłości, która płynie z Serca samego Zbawiciela.
Drodzy bracia i siostry! Zawierzmy ten nasz trud głoszenia Ewangelii, a także całą działalność ewangelizacyjną Kościoła Najświętszej Maryi Pannie, Królowej Misji. Niech towarzyszy nam Ona na drodze odkrywania, głoszenia i dawania świadectwa Bożej Miłości, która przebacza i daje człowiekowi pokój.
Z tymi uczuciami wszystkim misjonarzom i misjonarkom rozproszonym po świecie, tym, którzy towarzyszą im swą modlitwą i braterską pomocą, chrześcijańskim wspólnotom — dawnym i nowo założonym — przesyłam z serca Apostolskie Błogosławieństwo i życzę nieustannej opieki Bożej.
Watykan, 19 maja 2002 r., w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

*************************************************************************************************

Jan Paweł II
Kontemplacja Jezusa warunkiem skutecznego głoszenia Ewangelii
Orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Misyjny 2001 r.

«Misericordias Domini in aeternum cantabo» (Ps 89 [88], 2).
Drodzy Bracia i Siostry!
1. Z głęboką radością obchodziliśmy Wielki Jubileusz zbawienia, czas łaski dla całego Kościoła. Boże miłosierdzie, którego doświadczyć mógł każdy wierny, przynagla nas, abyśmy «wypłynęli na głębię», wspominając z wdzięcznością przeszłość, całym sercem przeżywając teraźniejszość i ufnie otwierając się na przyszłość, w przekonaniu, że «Jezus Chrystus — wczoraj i dziś, ten sam także na wieki» (Hbr 13, 8) (por. List apostolski Novo millennio ineunte, 1). To dążenie ku przyszłości rozjaśnionej nadzieją winno być fundamentem działalności całego Kościoła w nowym tysiącleciu. Takie właśnie orędzie pragnę skierować do każdego wiernego z okazji Światowego Dnia Misyjnego, który obchodzony będzie 21 października tego roku.
2. Jest to naprawdę czas, kiedy trzeba patrzeć przed siebie, utkwiwszy wzrok w obliczu Jezusa (por. Hbr 12, 2). Duch wzywa nas, abyśmy «skupili uwagę na przyszłości, która nas czeka» (por. Novo millennio ineunte, 3), abyśmy dawali świadectwo o Chrystusie i wyznawali Go, składając dzięki «za ‘wielkie dzieła’, jakich Bóg w nas dokonał. ‘Misericordias Domini in aeternum cantabo’ (Ps 89 [88], 2)» (tamże, 2). Przy okazji ubiegłorocznego Światowego Dnia Misyjnego przypomniałem, że posługa misyjna ma swoje źródło w żarliwej kontemplacji Jezusa. Chrześcijanin, który kontempluje Jezusa Chrystusa, nie może się oprzeć blaskowi promieniującej z Niego mocy (por. Vita consecrata, 14), która każe mu gorliwie dawać świadectwo wiary w Chrystusa, jedynego Zbawiciela człowieka.
Kontemplacja oblicza Chrystusa skłania uczniów także do «kontemplacji» twarzy dzisiejszych ludzi: Chrystus bowiem utożsamia się ze swoimi «najmniejszymi braćmi» (por. Mt 25, 40. 45). Kontemplacja Jezusa, «pierwszego i największego głosiciela Ewangelii» (por. Evangelii nuntiandi, 7), czyni nas głosicielami Ewangelii. Uświadamia nam, że On pragnie dać życie wieczne tym, których powierzył Mu Ojciec (por. J 17, 2). Wolą Boga jest, «by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy» (1 Tm 2, 4), Jezus zaś wiedział, że zgodnie z zamiarem Ojca ma głosić Królestwo Boże także w innych miastach: «bo po to zostałem posłany» (Łk 4, 43).
Owocem kontemplacji «braci najmniejszych» jest też odkrycie, że każdy człowiek, choć w sposób dla nas tajemniczy, szuka Boga, ponieważ przez Niego został stworzony i obdarzony miłością. Odkryli to już pierwsi uczniowie: «Wszyscy Cię szukają» (Mk 1, 37). Zaś «Grecy» wołający: «Chcemy ujrzeć Jezusa» (J 12, 21), przemawiają w imieniu przyszłych pokoleń. Tak, Chrystus jest prawdziwą światłością, która oświeca każdego człowieka, kiedy przychodzi na ten świat (por. J 1, 9): każdy człowiek szuka Go «niejako po omacku» (Dz 17, 27), przynaglany przez wewnętrzną fascynację, której źródła sam dobrze nie zna. Jest ono ukryte w Sercu Bożym, pulsującym wolą zbawienia całego świata. Jej właśnie świadkami i zwiastunami uczynił nas Bóg. Dlatego przenika nas ogniem swojego Ducha, swoją miłością i obecnością niczym w nowym dniu Pięćdziesiątnicy: «oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 20).
3. Owocem Wielkiego Jubileuszu jest więc także postawa, jakiej Bóg żąda od każdego chrześcijanina — postawa patrzenia przed siebie z wiarą i nadzieją. Bóg zaszczyca nas, pokładając w nas zaufanie, i powołuje nas do posługi, okazując nam miłosierdzie (por. 1 Tm 1, 12. 13). Nie jest to powołanie zastrzeżone dla wybranych, ale skierowane do wszystkich, do każdego zależnie od jego życiowej sytuacji. W Liście apostolskim Novo millennio ineunte tak pisałem na ten temat: «Ten zapał z pewnością pobudzi Kościół do nowej aktywności misyjnej, której nie będzie można powierzyć jedynie wąskiej grupie ’specjalistów’, ale będzie ona wymagać odpowiedzialnego udziału wszystkich członków Ludu Bożego. Kto prawdziwie spotkał Chrystusa nie może zatrzymywać Go dla siebie, ale winien Go głosić. Potrzeba nowego rozmachu w apostolstwie, które byłoby przeżywane jako codzienne zadanie wspólnot i grup chrześcijańskich. (…) Należy z ufnością przedkładać wszystkim propozycję Chrystusa. Trzeba się zwracać do dorosłych, do rodzin, do młodych i do dzieci, nie ukrywając nigdy najbardziej radykalnych wymogów ewangelicznego orędzia, ale dostosowując się do szczególnych potrzeb każdego, do jego wrażliwości i języka, na wzór Pawła, który pisał: ‘Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych’ (1 Kor 9, 22)» (n. 40).
Pilność powołania misyjnego uświadamiamy sobie zwłaszcza wówczas, gdy patrzymy na tę część ludzkości, która jeszcze nie zna lub nie uznaje Chrystusa. Tak, drodzy bracia i siostry, misja ad gentes jest dzisiaj bardziej aktualna niż kiedykolwiek. Noszę w sercu obraz ludzkości, jaki mogłem oglądać podczas moich pielgrzymek: w twarzach ubogich i cierpiących odbija się oblicze Chrystusa; oblicze Chrystusa jaśniejące w tych, którzy żyją «jak owce nie mające pasterza» (Mk 6, 34). Każdy człowiek ma pełne prawo, aby «nauczano go o wielu [sprawach]» (tamże).
W pełni świadom własnej ułomności i niewystarczalności, człowiek — także apostoł — doznaje pokusy, aby odesłać tłumy. Ale właśnie w takiej chwili każdy powinien oddać się kontemplacji oblicza Umiłowanego i raz jeszcze usłyszeć słowa Jezusa: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» (Mt 14, 16; por. Mk 6, 37). W ten sposób doświadcza się jednocześnie ludzkiej słabości i łaski Chrystusa. Świadomi nieodłącznej ułomności, która tkwi w nas tak głęboko, odczuwamy potrzebę dziękowania Bogu za to, czego dla nas dokonał i za wszystko, czego w swej łaskawości jeszcze dokona.
4. Jakże nie wspomnieć w tym miejscu o wszystkich misjonarzach i misjonarkach, kapłanach, zakonnicach, zakonnikach i świeckich, którzy z misji ad gentes i ad vitam uczynili rację swego życia? Samym swoim istnieniem głoszą oni «na wieki łaskę Pana» (por. Ps 89[88], 2). Wielokrotnie to «na wieki» doprowadziło ich aż do przelania krwi: jakże liczni byli «świadkowie wiary» ubiegłego stulecia! Również dzięki ich wielkodusznej ofierze Królestwo Boże mogło się rozszerzać. Należy się im nasza wdzięczna pamięć, wsparta modlitwą. Ich przykład jest bodźcem i oparciem dla wszystkich wiernych, czują się oni bowiem podniesieni na duchu, «mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków» (Hbr 12, 1), którzy swoim życiem i słowem sprawili i nadal sprawiają, że Ewangelia rozbrzmiewa na wszystkich kontynentach.
Tak, drodzy bracia i siostry, nie możemy milczeć o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy (por. Dz 4, 20). Widzieliśmy, jak działanie Ducha i chwała Boża objawiają się w słabości (por. 2 Kor 12; 1 Kor 1). Także dzisiaj wielu mężczyzn i kobiet przez swoje poświęcenie i ofiarność jest dla nas wymownym obrazem miłości Boga. To od nich otrzymaliśmy wiarę i to oni przynaglają nas, abyśmy i my stawali się z kolei głosicielami i świadkami Tajemnicy.
5. Misja «jest radosnym zwiastowaniem daru, który przeznaczony jest dla wszystkich i który trzeba wszystkim proponować, okazując jak największy szacunek wolności każdego: daru objawienia Boga-Miłości, który ‘tak (…) umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał’ (J 3, 16). (…) Kościół nie może zatem uchylać się od obowiązku prowadzenia misji wśród narodów, zaś podstawowym zadaniem missio ad gentes pozostaje głoszenie, że w Chrystusie, który jest ‘drogą i prawdą, i życiem’ (J 14, 6), ludzie znajdują zbawienie» (Novo millennio ineunte, 56). Jest to wezwanie skierowane do wszystkich, naglący apel, na który trzeba odpowiedzieć zdecydowanie i wielkodusznie. Trzeba iść! Trzeba niezwłocznie wyruszyć w drogę jak Maryja, Matka Jezusa; jak pasterze, obudzeni pierwszym zwiastowaniem anioła; jak Magdalena, kiedy ujrzała Zmartwychwstałego. «Przemierzając drogi świata na początku nowego stulecia, musimy przyspieszyć kroku. (…) Zmartwychwstały Chrystus na nowo jakby wyznacza nam spotkanie w Wieczerniku, gdzie wieczorem ‘pierwszego dnia tygodnia’ (J 20, 19) ukazał się swoim uczniom, aby ‘tchnąć’ w nich ożywiający dar Ducha Świętego i wprowadzić ich w wielką przygodę ewangelizacji» (tamże, 58).
6. Drodzy bracia i siostry! Misja wymaga od nas modlitwy i konkretnego działania. Dzieło głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom stwarza wiele potrzeb.
W tym roku przypada 75. rocznica ustanowienia Światowego Dnia Misyjnego przez papieża Piusa XI, który przychylił się do prośby Papieskiego Dzieła Krzewienia Wiary, aby «ogłosić ‘dzień modlitwy i upowszechniania idei misyjnej’, obchodzony tego samego dnia we wszystkich diecezjach, parafiach i zgromadzeniach świata katolickiego (…) oraz by zachęcić do składania ofiar na misje» (Święta Kongregacja ds. Obrzędów: Ustanowienie Światowego Dnia Misyjnego, 14 kwietnia 1926 r.: AAS 19 (1927), s. 23 n.). Od tamtego czasu Dzień Misyjny jest szczególną sposobnością, aby przypominać całemu Ludowi Bożemu o nieustannej aktualności misyjnego posłannictwa, jako że «misje dotyczą wszystkich chrześcijan, wszystkich diecezji i parafii, instytucji i organizacji kościelnych» (Redemptoris missio, 2). Jest też stosowną okazją, aby przypomnieć, że «misje wymagają nie tylko pomocy, ale współuczestniczenia w przepowiadaniu i w miłości względem ubogich. Wszystko, co otrzymaliśmy od Boga — tak życie, jak i dobra materialne — nie jest nasze» (tamże, 81). Dzień ten jest ważny w życiu Kościoła, «gdyż uczy, w jaki sposób należy dawać: w czasie sprawowania Eucharystii, a więc jako dar złożony Bogu i przeznaczony dla wszystkich misji w świecie» (tamże). Niech zatem ta rocznica stanie się sposobnością do refleksji nad potrzebą wzmożenia wspólnych wysiłków w celu krzewienia ducha misyjnego oraz gromadzenia niezbędnych środków materialnych, których potrzebują misjonarze.
7. 6 stycznia 2001 r., w homilii na zakończenie Wielkiego Jubileuszu, powiedziałem: «Trzeba ‘rozpocząć na nowo od Chrystusa’ z całym rozmachem Pięćdziesiątnicy, z odnowionym entuzjazmem. Rozpocząć od Niego przede wszystkim w codziennym dążeniu do świętości, przyjmując postawę modlitwy i wsłuchując się w Jego słowo. Rozpocząć od Niego, aby świadczyć o Jego miłości» (n. 8).
Dlatego:
Rozpocznij na nowo od Chrystusa ty, który zaznałeś miłosierdzia.
Rozpocznij na nowo od Chrystusa ty, który przebaczyłeś i otrzymałeś przebaczenie.
Rozpocznij na nowo od Chrystusa ty, który znasz ból i cierpienie.
Rozpocznij na nowo od Chrystusa ty, który doznajesz pokusy obojętności: rok łaski jest czasem nieograniczonym.
Rozpocznij na nowo od Chrystusa, Kościele nowego tysiąclecia.
Śpiewaj i idź! (por. obrzędy zakończenia Mszy św. w dniu Objawienia Pańskiego 2001 r.).
Maryja, Matka Kościoła, Gwiazda ewangelizacji, niech nam towarzyszy w tej drodze, tak jak trwała u boku uczniów w dniu Pięćdziesiątnicy. Ku Niej zwracamy się z ufnością, aby za Jej wstawiennictwem Bóg udzielił nam daru wytrwałości w misyjnym posłannictwie, do którego powołana jest cała wspólnota Kościoła.
W tym duchu wszystkich was błogosławię.
Watykan, 3 czerwca 2001 r., w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

*************************************************************************************************

Jan Paweł II
NIECH NAS OŻYWIA TROSKA O PRZEKAZYWANIE INNYM ŚWIATŁA I RADOŚCI WIARY
Orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Misyjny 2000 r.

Drodzy Bracia i Siostry!
1. Doroczny Światowy Dzień Misyjny, który obchodzony będzie 22 października 2000 r., każe nam uświadomić sobie na nowo misyjny wymiar Kościoła i przypomina nam o konieczności prowadzenia misji ad gentes, które są powinnością «wszystkich chrześcijan, wszystkich diecezji i parafii, instytucji i organizacji kościelnych» (Redemptoris missio, 2).
W tym roku obchody Dnia zyskują szczególnie bogatą wymowę w świetle Wielkiego Jubileuszu — roku łaski, uroczystej pamiątki zbawienia, które Bóg w swojej miłosiernej miłości ofiarowuje wszystkim ludziom. Wspominać 2000-lecie narodzin Jezusa znaczy świętować także narodziny misji: Chrystus jest pierwszym i największym misjonarzem Ojca. Misje, narodzone razem z Wcieleniem Słowa, są kontynuowane w czasie przez głoszenie i świadectwo Kościoła. Jubileusz jest szczególnie sprzyjającym czasem, aby cały Kościół za sprawą Ducha podjął z nowym rozmachem dzieło misyjne.
Zwracam się zatem ze specjalnym i naglącym apelem do wszystkich ochrzczonych, aby odpowiadając z pokorną odwagą na wezwanie Chrystusa i wychodząc naprzeciw potrzebom ludzi naszej epoki, stawali się zwiastunami Ewangelii. Myślę tu o biskupach, kapłanach, zakonnikach, zakonnicach i świeckich; myślę o katechistach i innych osobach pracujących w duszpasterstwie, które działając na różnych płaszczyznach czynią z misji ad gentes swoją rację bytu, trwając w niej mimo wielkich trudności. Kościół jest wdzięczny za ofiarną posługę tym, którzy niejednokrotnie «sieją we łzach» (por. Ps 126 [125], 6). Niech wiedzą, że ich wysiłki i cierpienia nie idą na marne, ale przeciwnie — stają się zaczynem, który sprawi, że także w sercach innych apostołów zakiełkuje pragnienie poświęcenia się szlachetnej sprawie Ewangelii. W imieniu Kościoła dziękuję im i zachęcam do wytrwałości w ofiarnej służbie: Bóg wynagrodzi im obficie.
2. Myślę także o wielu ludziach, którzy mogliby włączyć się w głoszenie Ewangelii Życia lub pogłębić swój udział w nim. Na różne sposoby wszyscy są powołani do kontynuowania w Kościele misji Jezusa. Stanowi to tytuł do chwały: kto zostaje posłany, jest w szczególny sposób zjednoczony z Osobą Chrystusa, aby dokonywać — jak mówi Boski Nauczyciel — tych samych dzieł co On: «Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca» (J 14, 12). Wszyscy są powołani, aby współdziałać, poczynając od własnego środowiska życiowego. W obecnym czasie, czasie łaski i miłosierdzia, szczególnie mocno odczuwam, że należy zaangażować wszystkie siły Kościoła w nową ewangelizację i w misję ad gentes. Żaden chrześcijanin, żadna instytucja Kościoła nie może uchylać się od najważniejszego obowiązku głoszenia Chrystusa wszystkim narodom (por. Redemptoris missio, 3). Nikt nie powinien czuć się zwolniony z powinności współpracy z misją Chrystusa, która nieustannie trwa w Kościele. Przeciwnie, szczególnie aktualne jest dziś wezwanie Jezusa: «Idźcie i wy do winnicy» (Mt 20, 7).
3. Czyż moglibyśmy nie wspomnieć tutaj z miłością i z głębokim wzruszeniem o licznych misjonarzach, męczennikach wiary, którzy tak jak Chrystus oddali życie przelewając własną krew? Było ich bardzo wielu także w XX w., w którym «Kościół znowu stał się Kościołem męczenników» (Tertio millennio adveniente, 37). Tak, tajemnica Krzyża jest zawsze obecna w życiu chrześcijańskim. W encyklice Redemptoris missio napisałem: «Jak zawsze w dziejach chrześcijaństwa, wielu jest męczenników (czyli świadków), i są oni niezbędni dla dzieła ewangelizacji» (n. 45). Przychodzą na myśl słowa Pawła skierowane do Filipian: «Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć» (Flp 1, 29). Ten sam Apostoł zachęca Tymoteusza, swojego ucznia, aby nie wstydził się cierpieć razem z nim dla Ewangelii, wspomagany mocą Bożą (por. 1 Tm 1, 8). Cała misja Kościoła, a zwłaszcza misja ad gentes potrzebuje apostołów, którzy dochowując wierności otrzymanemu posłannictwu, gotowi są wytrwać aż do końca na drodze, którą przeszedł sam Chrystus, drodze «ubóstwa, posłuszeństwa, służby i ofiary z siebie aż do śmierci» (Ad gentes, 5). Niech świadkowie wiary, których wspominaliśmy, będą wzorem i bodźcem dla wszystkich chrześcijan, tak aby głoszenie Chrystusa było postrzegane jako osobiste zadanie każdego wierzącego.
4. W tym głoszeniu chrześcijanin nie jest sam. To prawda, że istnieje wielka dysproporcja między ludzkimi siłami a rozmiarami misji. Doświadczeniem najczęściej spotykanym i najbardziej autentycznym jest poczucie, że człowiek jest niegodny tego zadania. Ale jest też prawdą, że «możność nasza jest z Boga. On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza» (2 Kor 3, 5b-6 a). Pan nie opuszcza tych, których powołuje do swojej służby: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…). A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 18-20). Nieustanna obecność Chrystusa w Kościele, zwłaszcza w słowie i sakramentach, jest rękojmią skuteczności jego misji. Dzisiaj urzeczywistnia się ona za pośrednictwem ludzi, którzy w swojej słabości i ułomności dostąpili zbawienia i dają o nim świadectwo braciom, ze świadomością, że wszyscy jesteśmy powołani do tej samej pełni życia.
5. Jak powiedziałem przed chwilą, także obchodzony obecnie Wielki Jubileusz skłania nas do większego zaangażowania się w misję ad gentes. Choć minęło 2000 lat od rozpoczęcia misji, nadal istnieją rozległe obszary geograficzne, kulturowe, ludzkie i społeczne, do których nie dotarł jeszcze Chrystus i Jego Ewangelia. Czyż moglibyśmy nie usłyszeć wezwania, jakim jest dla nas ta sytuacja?
Kto zaznał radości spotkania z Chrystusem, nie może zachować jej tylko dla siebie, ale powinien nią promieniować. Trzeba wyjść naprzeciw tej milczącej prośbie o Ewangelię, która płynie ze wszystkich części świata, podobnie jak kiedyś dotarła do apostoła Pawła podczas jego drugiej podróży: «Przepraw się do Macedonii i pomóż nam!» (Dz 16, 9). Ewangelizacja jest «pomocą» ofiarowaną człowiekowi, bo przecież Syn Boży wcielił się po to, aby umożliwić człowiekowi uzyskanie tego, czego o własnych siłach nie mógłby osiągnąć: «Przyjaźni Boga, Jego łaski i życia nadprzyrodzonego — tego życia, które jako jedyne może zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca (…) Kościół, głosząc Jezusa z Nazaretu, prawdziwego Boga i doskonałego Człowieka, otwiera przed każdą ludzką istotą perspektywę ‘przebóstwienia’, a tym samym bycia bardziej człowiekiem. Tylko tą drogą świat może odkryć wzniosłe powołanie, do jakiego został wezwany, i urzeczywistnić je dzięki zbawieniu dokonanemu przez Boga» (Incarnationis mysterium, 2).
Powinniśmy także być głęboko przekonani o tym, że ewangelizacja jest cenną służbą na rzecz ludzkości, ponieważ uzdalnia ją do realizacji zamysłu Boga, który pragnie zjednoczyć z sobą wszystkich ludzi, czyniąc z nich społeczność braci wolnych od wszelkiej niesprawiedliwości i kierujących się autentyczną solidarnością.
6. Pragnę teraz skierować spojrzenie ku licznym uczestnikom tej specyficznej misji ad gentes: przede wszystkim ku biskupom i ich współpracownikom — kapłanom, pamiętając zarazem o wkładzie męskich i żeńskich zgromadzeń zakonnych. Czuję się zobowiązany wspomnieć w szczególny sposób o katechistach pracujących na terenach misyjnych: to oni «noszą całkiem odrębną nazwę ‘katechistów’ (…). Bez nich nie byłyby pewnie powstały kwitnące dziś Kościoły» (Catechesi tradendae, 66).
Soborowy dekret o działalności misyjnej mówi o nich jako o «zastępie bardzo zasłużonym w dziele misyjnym. (…) Pełni apostolskiego ducha, są oni dzięki swej wybitnej pracy szczególną i wręcz nieodzowną pomocą przy rozszerzaniu wiary Kościoła» (por. Ad gentes, 17). Pracując z wielkim poświęceniem i misyjną gorliwością, stanowią oni bez wątpienia najskuteczniejszą pomoc dla misjonarzy w realizacji wielu różnych zadań. Ze względu na niedostatek kapłanów przychodzi im często podejmować odpowiedzialność za rozległe obszary, gdzie opiekują się małymi wspólnotami prowadząc modlitwy, sprawując Liturgię Słowa, wyjaśniając naukę wiary i organizując działalność charytatywną.
Jeśli ich rola jest tak ważna, to tym pilniej potrzebna jest ich formacja, to znaczy ich «staranniejsze przygotowanie doktrynalne i pedagogiczne, stała odnowa duchowa i apostolska» (Redemptoris missio, 73). Ich praca jest zawsze nieodzowna. Chciałbym, aby cały Kościół czuł się coraz głębiej zaangażowany w realizację tego zadania. Formacja katechistów, podobnie jak wszystkich osób uczestniczących czynnie w misjach, jest pierwszoplanowym zadaniem duszpasterskim; jest to swego rodzaju «inwestowanie w ludzi», jako że tylko ewangelizatorzy i formatorzy umiejący stanąć na wysokości zadania mogą skutecznie przyczyniać się do budowania Kościoła.
7. Pole jest rozległe i wiele jeszcze pozostaje do zrobienia, potrzebna jest zatem współpraca wszystkich. Nikt bowiem nie jest aż tak ubogi, aby nie mógł niczego dać. W misji uczestniczy się przede wszystkim przez modlitwę, zanoszoną w zgromadzeniu liturgicznym i ukryciu własnego pokoju, przez wyrzeczenia i ofiarowanie własnych cierpień. Jest to podstawowa forma współpracy, jaką każdy może wnieść. Ważne jest też, aby nie uchylać się od pomocy ekonomicznej, która ma żywotne znaczenie dla wielu Kościołów partykularnych. Jak wiadomo, sumy zgromadzone w tym Dniu przez Papieskie Dzieła Misyjne przeznaczane są w całości na potrzeby misji w świecie. Korzystając ze sposobności, pragnę wyrazić głęboką wdzięczność tej zasłużonej instytucji kościelnej, która od 74 lat zajmuje się organizacją obchodów tego Dnia i budzi świadomość misyjną w całym Ludzie Bożym, przypominając, że wszyscy — dzieci i dorośli, biskupi i kapłani, zakonnicy i wierni świeccy — są powołani, aby być misjonarzami w swoich lokalnych wspólnotach, a zarazem otwierać się na potrzeby Kościoła powszechnego. Działalność Papieskich Dzieł, polegająca na budzeniu świadomości misyjnej i pobudzaniu do współpracy z misjami, pomaga Ludowi Bożemu patrzeć na misje jako na dar: dar z siebie oraz dar z własnych dóbr materialnych i duchowych, ofiarowany całemu Kościołowi (por. Redemptoris missio, 81).
W tym roku Dzień Misyjny obchodzony będzie szczególnie uroczyście w Rzymie, gdzie odbędzie się Światowy Kongres Misyjny, który zgromadzi członków Papieskich Dzieł Misyjnych z wszystkich części świata, reprezentujących Kościoły lokalne każdego kontynentu; ich obecność będzie znakiem powszechności zbawczego orędzia Jezusa. Jeśli Bóg zechce, ja sam będę z radością przewodniczył temu doniosłemu zgromadzeniu.
8. Drodzy bracia i siostry, niech moje słowa staną się zachętą dla wszystkich, którym leży na sercu działalność misyjna. Obchodząc Jubileusz Roku Świętego 2000, «cały Kościół angażuje się jeszcze bardziej w misyjny adwent nowego tysiąclecia. Winniśmy żywić w sobie apostolską troskę o przekazywanie innym światła i radości wiary i do tego ideału wychowywać cały Lud Boży» (Redemptoris missio, 86). Duch Boży jest naszą siłą! On, który objawił swoją moc w misji Jezusa, posłanego, aby «ubogim niósł dobrą nowinę, (…) obwoływał rok łaski od Pana» (Łk 4, 18-19), został rozlany w sercach wszystkich nas, wierzących (por. Rz 5, 5), aby uzdolnić nas do dawania świadectwa o dziełach Pańskich.
Najświętsza Panna, Matka Chrystusa i Matka wierzących, niewiasta całkowicie uległa działaniu Ducha Świętego, niech pomaga nam ponawiać w każdych okolicznościach Jej fiat wobec Bożego zamysłu zbawienia, w służbie nowej ewangelizacji.
Dzieląc się tymi myślami, z całego serca przesyłam wam, którzy nie szczędząc sił prowadzicie wielką misję ad gentes, oraz waszym wspólnotom specjalne Błogosławieństwo Apostolskie.
Watykan, 11 czerwca 2000 r., w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1999
Orędzie Jana Pawła II
23 maja 1999
 

1. Każdego roku Światowy Dzień Misyjny stanowi dla Kościoła szczególną okazję do zastanowienia się nad swoją misyjną naturą. Pamiętając wciąż o nakazie Chrystusa: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28,19), Kościół świadomy jest, że został powołany do głoszenia ludziom w każdym czasie i w każdym miejscu miłości jedynego Ojca, który w Jezusie Chrystusie chce zgromadzić swoje rozproszone dzieci (por. J 11,52).
W tym ostatnim roku stulecia, który przygotowuje nas do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, zobowiązujące jest zaproszenie do wzniesienia oczu i serca ku Ojcu, by poznać Go takim, jakim On jest, i jak Syn nam Go objawił (KKK 2779). Odczytując w tej perspektywie Ojcze nasz, modlitwę, której sam Boski Mistrz nas nauczył, możemy łatwiej zrozumieć, jakie jest źródło zaangażowania apostolskiego Kościoła i jakie są zasadnicze motywacje, które czynią go misyjnym aż po najdalsze krańce ziemi.
 
Ojcze nasz, który jesteś w niebie
2. Kościół jest misyjny, ponieważ niestrudzenie głosi, że Bóg jest Ojcem, pełnym miłości do wszystkich ludzi. Każdy człowiek i każdy naród, często nawet nieświadomie, poszukuje tajemniczego oblicza Boga, które objawił nam w pełni tylko jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca (por. J 1,18). Bóg jest Ojcem naszego Pana Jezusa Chrystusa i chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4). Wszyscy, którzy przyjmują Jego łaskę, odkrywają z podziwem, że są synami jednego Ojca i czują się dłużnikami wobec wszystkich w głoszeniu zbawienia.
Jednakże we współczesnym świecie wielu nie uznaje Boga Jezusa Chrystusa jako Stwórcy i Ojca. Niektórzy, czasem także z winy wierzących, opowiedzieli się za obojętnością i ateizmem; inni, pielęgnując nieokreśloną religijność, sami sobie stworzyli Boga na swój obraz i podobieństwo; jeszcze inni uważają Go za byt całkowicie nieosiągalny.
Zadaniem wierzących jest głoszenie i dawanie świadectwa, że Ojciec niebieski, choć zamieszkuje światłość niedostępną (1Tm 6,16), w swoim Synu wcielonym w łonie Dziewicy Maryi, umarłym i zmartwychwstałym, przybliżył się do każdego człowieka, uzdalniając go do dawania Mu odpowiedzi, do poznania Go i umiłowania (por. KKK 52).
 
Święć się imię Twoje
3. Świadomość, że spotkanie z Bogiem podkreśla i podnosi godność człowieka, prowadzi chrześcijanina do modlitwy: Święć się imię Twoje, to znaczy niech zajaśnieje w nas poznanie Ciebie, abyśmy mogli poznać obfitość Twoich dobrodziejstw, zasięg Twoich obietnic, wzniosłość Twojego majestatu i głębię Twoich sądów (Św. Franciszek, -ródła franciszkańskie, 268).
Chrześcijanin świadomy, że to właśnie poprzez świętość Bóg zbawia całe stworzenie, prosi, by On w swoich przybranych dzieciach był uwielbiony, jak również w tych, do których nie dotarło jeszcze Jego objawienie.
Aby imię Boga święciło się wśród narodów, Kościół stara się włączyć ludzkość i całe stworzenie w zamysł, który Stwórca w swojej łaskawości przedtem powziął, aby byli święci i nieskalani w miłości przed Jego obliczem (por. Ef 1,9.4).
 
Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja
4. Takimi słowami wierni proszą o nadejście królestwa Bożego i chwalebny powrót Chrystusa. To pragnienie nie odrywa ich jednak od codziennego posłannictwa w świecie; wręcz przeciwnie, angażuje ich jeszcze bardziej. Przyjście królestwa jest już obecnie dziełem Ducha Świętego, którego Pan posłał dla udoskonalenia swojego dzieła w świecie i dopełnienia wszelkiego uświęcenia (Mszał rzymski, Modlitwa Eucharystyczna IV).
We współczesnej kulturze rozpowszechnił się nastrój oczekiwania na jakąś nową erę pokoju, dobrobytu, solidarności, poszanowania praw, powszechnej miłości. Kościół, oświecony przez Ducha Świętego, zwiastuje, że to królestwo sprawiedliwości, pokoju, miłości - ogłoszone już w Ewangelii - urzeczywistnia się w sposób tajemniczy poprzez wieki dzięki osobom, rodzinom i wspólnotom, które wybierają radykalny sposób życia, zgodnie z nauczaniem Jezusa, w duchu Błogosławieństw. Dzięki ich zaangażowaniu, również społeczność świecka czuje się zmobilizowana do osiągnięcia większej sprawiedliwości i solidarności w swoim rozwoju.
Kościół głosi również, że jest wolą Ojca, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1Tm 2,4) poprzez przylgnięcie do Chrystusa, którego przykazaniem, streszczającym wszystkie inne i wyrażającym całą Jego wolę, jest, abyśmy się wzajemnie miłowali, jak On nas umiłował (KKK 2822).
 
Jezus zaprasza nas, abyśmy się o to modlili i uczy, że do królestwa niebieskiego wchodzi się nie przez mówienie Panie, Panie, lecz przez wypełnianie woli Ojca, Jego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21).
 
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
5. Bardzo mocna jest w naszych czasach świadomość, że wszyscy mają prawo do chleba powszedniego, to znaczy do tego, co jest niezbędne do życia. Podobnie odczuwa się także wymóg odpowiedniej równości i wzajemnej solidarności, która jednoczy wszystkie istoty ludzkie między sobą. Pomimo to, bardzo wiele z nich żyje jeszcze w sposób nie odpowiadający godności osoby ludzkiej. Wystarczy pomyśleć o obszarach ubóstwa i analfabetyzmu, istniejących na niektórych kontynentach, o braku mieszkań, braku pomocy medycznej i pracy, o ucisku politycznym i o wojnach, które wyniszczają ludność całych regionów ziemi.
Jakie więc jest zadanie chrześcijan wobec tych dramatycznych sytuacji? Jaki związek ma wiara w Boga żywego i prawdziwego z rozwiązywaniem problemów, które dręczą ludzkość? Na rozwój danego narodu - jak napisałem w Redemptoris missio - nie wpływa w pierwszym rzędzie ani pieniądz, ani pomoc materialna, ani też struktury techniczne, ale formowanie sumień, dojrzewanie mentalności i obyczajów. Protagonistą rozwoju jest człowiek, a nie pieniądz czy technika. Kościół wychowuje sumienia, objawiając narodom tego Boga, którego szukają, ale nie znają, wielkość człowieka stworzonego na obraz Boga i przez Niego umiłowanego, równość wszystkich ludzi jako dzieci Bożych … (n. 58). Kościół ogłaszając, że ludzie są synami tego samego Ojca, a przez to braćmi, wnosi swój udział w budowanie świata naznaczonego autentycznym braterstwem.
Wspólnota chrześcijańska jest powołana do współpracy na rzecz rozwoju i pokoju, poprzez dzieła promocji ludzkiej, instytucje wychowawcze i formacyjne w służbie młodym, nieustanne demaskowanie wszelkiego rodzaju ucisków i niesprawiedliwości. Szczególnym wkładem Kościoła jest jednak głoszenie Ewangelii, chrześcijańska formacja jednostek, rodzin, wspólnot, z całą świadomością, że jego misją nie jest działanie bezpośrednio na płaszczyźnie ekonomicznej, technicznej czy politycznej, albo dawanie materialnego wkładu w rozwój, ale polega zasadniczo na tym, by ofiarować narodom nie jak “więcej mieć”, ale jak “bardziej być”, rozbudzając Ewangelią sumienia. Prawdziwy rozwój ludzki musi zapuszczać korzenie w coraz głębszej ewangelizacji (RMis 58).
 
Odpuść nam nasze winy
6. W historii ludzkości, od jej początków, obecny jest grzech. Zrywa on pierwotne więzy stworzenia z Bogiem, powodując ciężkie konsekwencje we własnym życiu i w życiu innych. Dziś zaś, jak nie podkreślić faktu, że rozliczne przejawy zła i grzechu znajdują często sprzymierzeńca w środkach społecznego przekazu? Jak nie zauważyć, że dla wielu głównym narzędziem informacyjnym i formacyjnym, przewodnikiem i natchnieniem w zachowaniach indywidualnych, rodzinnych, społecznych (RMis 37/c) są właśnie różnego rodzaju mass-media?
Praca misyjna nie może nie przynieść jednostkom i narodom radosnej nowiny o miłosiernej dobroci Pana. Ojciec, który jest w niebie, jak to jasno ukazuje przypowieść o synu marnotrawnym, jest dobry i przebacza żałującemu grzesznikowi, zapomina o winie i przywraca pogodę ducha i pokój. Oto autentyczne oblicze Boga, Ojca pełnego miłości, który daje siłę do przezwyciężania zła dobrem i uzdalnia każdego, kto odpowiada miłością na Jego miłość, do udziału w zbawianiu świata.
Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom
7. Kościół w swojej misji jest powołany do uobecniania pokrzepiającej rzeczywistości Boskiego ojcostwa nie tylko w słowach, lecz przede wszystkim w świętości misjonarzy i Ludu Bożego. Nowy impuls dla rozwoju misji ad gentes - pisałem w Redemptoris missio - wymaga świętych misjonarzy. Nie wystarczy odnawiać metody duszpasterskie ani lepiej organizować i koordynować siły Kościoła, ani też studiować z większą przenikliwością biblijne i teologiczne podstawy wiary: trzeba wzbudzić nowy “zapał świętości” wśród misjonarzy i w całej wspólnocie chrześcijańskiej (RMis 90).
 
W obliczu groźnych i wielorakich konsekwencji grzechu, na wierzących spoczywa zadanie niesienia znaków przebaczenia i miłości. Jedynie wtedy, gdy we własnym życiu doświadczyli już miłości Boga, mogą być oni zdolni do miłowania innych w sposób wielkoduszny i wyrazisty. Przebaczenie jest wzniosłym wyrazem Boskiej miłości, darmo ofiarowane temu, kto wytrwale o nie prosi.
 
Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego
8. W tych ostatnich prośbach modlitwy Ojcze nasz błagamy Boga, aby nie pozwolił nam wejść na drogę grzechu i wybawił nas od zła, które często inspirowane jest przez byt osobowy, czyli Szatana, który chce przeszkodzić zamysłowi Bożemu i dziełu zbawienia, dokonanemu przez Boga w Chrystusie.
Chrześcijanie świadomi, że zostali powołani do niesienia zbawienia światu, opanowanemu przez grzech i przez Złego, zaproszeni są do zaufania Bogu. Niech Go proszą, aby codziennym doświadczeniem ich życia stało się zwycięstwo nad księciem tego świata (por. J 14, 30), dokonane raz na zawsze w Chrystusie.
W kontekście społecznym - zdominowanym przez logikę siły i przemocy - misja Kościoła wyraża się w świadectwie miłości Boga i mocy Ewangelii, które przełamują nienawiść i zemstę, egoizm i obojętność. Duch Pięćdziesiątnicy odnawia chrześcijański lud, odkupiony krwią Chrystusa. Tę małą trzódkę posyła wszędzie, ubogą w środki ludzkie, lecz wolną od uzależnień, jako zaczyn nowej ludzkości.
 
Zakończenie
9. Najdrożsi Braci i Siostry: Dzień Misyjny daje każdemu sposobność do lepszego ukazania wspólnego powołania misyjnego, które przynagla uczniów Chrystusa, by stawali się apostołami Jego Ewangelii pojednania i pokoju. Misja zbawienia jest powszechna: dla każdego człowieka i dla całego człowieka. Jest ona zadaniem całego Ludu Bożego, wszystkich wiernych. Misyjność powinna w ten sposób stać się pasją każdego chrześcijanina; pasją zbawiania świata i gorliwego zaangażowania w ustanawianie królestwa Ojca.
 
Aby to mogło się dokonać, potrzebna jest nieustanna modlitwa, która ożywia pragnienie niesienia Chrystusa do wszystkich ludzi. Potrzebna jest ofiara własnych cierpień, w zjednoczeniu z ofiarą Zbawiciela. Potrzebne jest także osobiste zaangażowanie we wspieranie organizmów współpracy misyjnej. Wśród nich zachęcam do szczególnych względów dla Papieskich Dzieł Misyjnych, które mają za zadanie pobudzać do modlitwy za misje, upowszechniać je i zabiegać o środki dla działalności ewangelizacyjnej. Działają one w ścisłej łączności z Kongregacją Ewangelizacji Narodów, która koordynuje wysiłki misyjne w jedności z Kościołami partykularnymi oraz różnymi instytucjami misyjnymi, obecnymi w całej kościelnej wspólnocie.
Obchodzimy 24 października ostatni Światowy Dzień Misyjny w tysiącleciu, w którym dzieło ewangelizacyjne Kościoła przyniosło owoce rzeczywiście nadzwyczajne. Dziękujemy Panu za niezmierzone dobro dokonane przez misjonarzy i - kierując spojrzenie ku przyszłości - oczekujemy z ufnością świtu nowego Dnia.
Ci, którzy pracują na niwie Kościoła, są jak strażnicy na murach Miasta Bożego, których my pytamy: Stróżu, która to godzina nocy? (Iz 21,11), i otrzymujemy odpowiedź: Głos! Twoi strażnicy podnoszą głos, razem wznoszą okrzyki radosne, bo oglądają na własne oczy powrót Pana na Syjon (Iz 52,8). Ich wspaniałomyślne świadectwo w każdym zakątku ziemi ogłasza, że na progu trzeciego tysiąclecia Odkupienia Bóg przygotowuje wielką wiosnę chrześcijaństwa, której początek już teraz można dostrzec (RMis 86).
Niech nas wspomaga Maryja, Gwiazda Zaranna, w powtarzaniu z ciągle nowym zapałem Fiat dla zbawczego planu Ojca, aby wszystkie narody i wszystkie języki mogły ujrzeć Jego chwałę (por. Iz 66,18).
Wraz z tymi życzeniami przesyłam z serca misjonarzom i tym, którzy oddają się sprawom misji, specjalne Apostolskie Błogosławieństwo.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 23 maja 1999 r.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1998
Orędzie Jana Pawła II
31 maja 1998
 

WIELKIE ZNAKI OBECNOŚCI DUCHA ŚWIĘTEGO
W DZIAŁALNOŚCI MISYJNEJ KOŚCIOŁA
 
 
Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8).
 
1. Światowy Dzień Misyjny obchodzony w drugim roku bezpośrednich przygotowań do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, a więc w roku poświęconym Duchowi Świętemu nie może mieć innego punktu odniesienia jak właśnie Jego Osobę. Duch bowiem jest głównym sprawcą całej misji Kościoła, a Jego dzieło rozbłyska znamienicie w działalności misyjnej wśród narodów, jak to ujawnia się w Kościele pierwotnym (RMis 21).
 
Działania Ducha Świętego w Kościele i w świecie nie można oczywiście opisać za pomocą analiz statystycznych ani innych metod naukowych, ponieważ dokonuje się ono na innej płaszczyźnie, a mianowicie na płaszczyźnie łaski, i daje się poznać przez wiarę. Jest to często działanie ukryte, tajemnicze, ale z pewnością skuteczne. Duch Święty nie przestał być aktywną mocą, którą był w epoce narodzin Kościoła; działa dzisiaj tak samo jak w czasach Jezusa i Apostołów. Jego wielkie dzieła, opisane w Dziejach Apostolskich, dokonują się także dzisiaj, ale często nie zostają dostrzeżone, ponieważ w wielu częściach świata ludzkość żyje w kulturach zeświecczonych, które interpretują rzeczywistość tak, jak gdyby Bóg nie istniał.
Dobrze zatem, że Światowy Dzień Misyjny przypomina nam o wspaniałych dziełach Ducha Świętego, aby umocniła się nasza wiara oraz by nastąpiło w Kościele - właśnie dzięki działaniu Ducha - wielkie przebudzenie świadomości misyjnej. Czyż bowiem ożywienie wiary i świadectwa chrześcijan nie jest najważniejszym celem Jubileuszu?
2. Świadomość, że Duch Święty działa w sercach wierzących i w wydarzeniach historycznych, napawa optymizmem i nadzieją. Pierwszym wielkim znakiem tego działania, który chciałbym uczynić przedmiotem naszej wspólnej refleksji, jest - paradoksalnie - właśnie kryzys współczesnego świata: reakcją na złożone zjawisko i jego negatywne skutki jest często naglące wołanie o pomoc Ducha Ożywiciela, które ujawnia ukrytą w ludzkich sercach, dominującą tęsknotę za Dobrą Nowiną Chrystusa Zbawiciela.
Trudno nie nawiązać w tym kontekście do wnikliwej analizy współczesnego świata, jakiej dokonał Sobór Watykański II w konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes (KDK 4 - 10). W ostatnich dziesięcioleciach opisany tam dziejowy kryzys jeszcze się pogłębił: brak ideałów i wartości w wielu przypadkach staje się bardziej powszechny; zanika zmysł prawdy i rośnie relatywizm moralny - nierzadko można odnieść wrażenie, że przeważa w społeczeństwie indywidualistyczna, utylitarystyczna etyka, pozbawiona trwałych punktów odniesienia; wielu zauważa przy tym, że człowiek współczesny, gdy odrzuca Boga, pomniejsza samego siebie, żyje pełen lęku i napięcia, zamyka się w sobie i w swoim egoizmie, nie znajduje zadowolenia.
Praktyczne tego konsekwencje są wyraźnie widoczne: konsumpcyjny styl życia, choć tak krytykowany, coraz bardziej się rozpowszechnia; niepokój, często uzasadniony, wywołany licznymi problemami materialnymi, może do tego stopnia pochłonąć człowieka, że jego relacje z innymi stają się oziębłe i sztywne. Ludzie są dla siebie oschli i agresywni, nie umieją się uśmiechać, pozdrowić, powiedzieć dziękuję ani zainteresować problemami innych. Cały zespół złożonych czynników ekonomicznych, społecznych i kulturowych sprawia, że w społeczeństwach wyżej rozwiniętych występuje niepokojące zjawisko bezpłodności, zarazem duchowej i demograficznej.
Ale właśnie te sytuacje, które doprowadzają ludzi na skraj rozpaczy, często stają się bodźcem, by wzywać Tego, który jest Panem i Ożywicielem, ponieważ człowiek nie może żyć bez sensu i bez nadziei.
3. Drugim wielkim znakiem obecności Ducha Świętego jest odradzanie się zmysłu religijnego wśród narodów. Zjawisko to nie jest wolne od pewnych dwuznaczności, ale mimo to stanowi oczywisty dowód teoretycznej i praktycznej niewystarczalności filozofii i ideologii ateistycznych oraz systemów materialistycznych, które zawężają widnokrąg człowieka do rzeczywistości ziemskiej. Człowiek nie wystarcza samemu sobie. Powszechne jest dziś przekonanie, że panowanie nad przyrodą i kosmosem, najnowsze zdobycze nauki i techniki nie wystarczają człowiekowi, gdyż nie są w stanie ukazać mu ostatecznego sensu rzeczywistości: są tylko środkami, a nie celem życia człowieka ani dziejów ludzkości.
Obok przebudzenia religijnego trzeba też zauważyć wzrastające uznanie wśród narodów dla owych wartości ewangelicznych, które Jezus urzeczywistnił w swym życiu (pokoju, sprawiedliwości, braterstwa, opieki nad najmniejszymi) (RMis 3).
 
Przyglądając się historii ostatnich dwóch stuleci, dostrzegam, jak bardzo umocniła się wśród narodów świadomość wartości człowieka oraz praw mężczyzn i kobiet, powszechne pragnienie pokoju, wola zniesienia granic i podziałów rasowych, dążenie do zbliżenia narodów i kultur, tolerancja wobec tych, którzy uważani są za innych, zaangażowanie w akcje solidarności i wolontariatu, sprzeciw wobec autorytaryzmu politycznego, prowadzący do utrwalenia demokracji, wreszcie dążenie do większej sprawiedliwości między narodami na płaszczyźnie gospodarczej.
Czyż można nie dostrzec w tym wszystkim działania Bożej Opatrzności, która tak kieruje rozwojem ludzkości i biegiem dziejów, by zapewnić wszystkim coraz bardziej godziwe warunki życia? Dlatego nie możemy ulegać pesymizmowi. Wiara w Boga zachęca raczej do optymizmu, którego źródłem jest ewangeliczne orędzie: Gdy patrzymy na dzisiejszy świat powierzchownie, uderzają nas liczne fakty negatywne i możemy popaść w pokusę pesymizmu Jest to jednak wrażenie nieuzasadnione, wierzymy przecież w Boga (…). Bóg przygotowuje wielką wiosnę chrześcijaństwa, której początek można już dostrzec (RMis 86).
 
4. Duch jest obecny w Kościele i przewodzi mu w misji wśród narodów. Pociesza nas świadomość, że to nie my, ale On sam jest sprawcą misji. Napełnia nas to spokojem, radością, nadzieją i odwagą. Misjonarz nie musi się troszczyć o rezultaty, bo one są w ręku Boga: on sam winien jedynie zaangażować wszystkie swoje siły, pozwalając Bogu, aby działał na głębszym poziomie. Duch rozszerza też perspektywę misji Kościoła aż po krańce świata. Co roku przypomina nam o tym Światowy Dzień Misyjny, podkreślając, że nie wolno nigdy zacieśniać horyzontów ewangelizacji, ale trzeba je otwierać na całą ludzkość.
Nawet fakt, że Kościół, narodzony z krzyża Chrystusa, również dzisiaj zaznaje prześladowań i męczeństwa, staje się wyrazistym znakiem nadziei dla misji. Czyż moglibyśmy nie wspomnieć w tym kontekście, że misjonarze i zwykli wierni nadal oddają życie dla imienia Jezusa? Także historia ostatnich lat dowodzi, że prześladowanie staje się zasiewem nowych chrześcijan oraz że cierpienie, znoszone dla Chrystusa i dla Ewangelii, jest nieodzownym warunkiem wzrostu królestwa Bożego. W tym miejscu pragnę też wspomnieć z wdzięcznością o niezliczonych wiernych, którzy w milczeniu swojej codziennej posługi ofiarowują modlitwy i cierpienia w intencji misji i misjonarzy.
5. Z kolei w młodych Kościołach obecność Ducha Świętego ujawnia się przez inny bardzo wyrazisty znak: młode wspólnoty chrześcijańskie są przeniknięte entuzjazmem wiary, a ich członkowie, zwłaszcza młodzi, stają się jej gorliwymi głosicielami. Obraz, jaki ukazuje się tam naszym oczom, jest krzepiący: wierni niedawno nawróceni, a niekiedy nawet katechumeni, mocno odczuwają tchnienie Ducha i przeżywając z entuzjazmem swoją wiarę, stają się misjonarzami w swoich środowiskach.
Ich apostolstwo zwraca się także na zewnątrz. W Ameryce Łacińskiej na przykład przyjęła się zasada i praktyka misji do narodów, zwłaszcza po dwóch ostatnich konferencjach CELAM w Puebli (1979 r.) i w Santo Domingo (1992 r.). Odbyło się pięć latynoamerykańskich kongresów misyjnych, a biskupi mogą z dumą stwierdzić, że - choć sami nadal odczuwają bardzo dotkliwy brak ludzi do pracy apostolskiej - zdołali wysłać na misje około tysiąca kapłanów, zakonnic i wolontariuszy świeckich, przede wszystkim do Afryki.
Na kontynencie tym istnieje też szczególna praktyka wysyłania misjonarzy z jednego kraju do drugiego, która staje się coraz powszechniejszą formą wzajemnej pomocy między Kościołami; łączy się z nią także gotowość do udziału w misji poza granicami kontynentu.
Specjalne Zgromadzenie Synodu Biskupów poświęcone Azji, obradujące wiosną tego roku w Rzymie, ukazało w pełnym świetle misyjny charakter azjatyckich Kościołów, w których narodziły się liczne instytuty misyjne duchowieństwa diecezjalnego, jak na przykład w Indiach, na Filipinach, w Korei, Tajlandii, Wietnamie i Japonii. Kapłani i zakonnice z Azji pracują w Afryce i Oceanii, w krajach Bliskiego Wschodu i w Ameryce Łacińskiej.
6. W obliczu takiego rozkwitu inicjatyw apostolskich we wszystkich częściach ziemi nietrudno jest zauważyć, że działanie Ducha Świętego objawia się poprzez różnorodne charyzmaty, które wzbogacają Kościół powszechny i pozwalają mu wzrastać. W pierwszym Liście do Koryntian apostoł Paweł mówi obszernie o charyzmatach udzielanych dla wzrostu Kościoła (rozdz. 12 -14). Czas Ducha, jaki obecnie przeżywamy, coraz bardziej otwiera nas na wielość środków wyrazu, na pluralizm metod i form, w których objawia się bogactwo i żywotność Kościoła. Na tym właśnie polega znaczenie misji w młodych wspólnotach kościelnych, że wspomagają one niespostrzeżenie, zgodnie ze stylem działania Ducha, dobroczynny proces odnowy ich życia. Nie ulega wątpliwości, że trzecie tysiąclecie niesie nam nowe wezwanie do misji powszechnej, a zarazem do inkulturacji Ewangelii przez różne Kościoły lokalne.
7. W encyklice Redemptoris missio pisałem: W dziełach Kościoła (…) rozmach misyjny był zawsze oznaką żywotności, tak jak jego osłabienie jest oznaką kryzysu wiary. (…) Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie (RMis 2).
Wzywam zatem wszystkich, aby nie poddając się pesymizmowi, potwierdzili swą wiarę w działanie Ducha Świętego, który wszystkich wierzących wzywa do świętości i do udziału w misji. Obchodziliśmy niedawno 175 rocznicę powstania Dzieła Rozkrzewiania Wiary, założonego w Lyonie w 1822 r. przez młodą świecką kobietę, Paulinę Jaricot, której proces beatyfikacyjny jest w toku. Dzieło to, idąc za trafną intuicją, przyczyniło się do szerszego uznania w Kościele pewnych fundamentalnych wartości, rozpowszechnianych dzisiaj przez Papieskie Dzieła Misyjne: wartości samej misji, zdolnej odrodzić w Kościele żywotność wiary, która wzrasta, gdy chrześcijanie starają się głosić ją innym: Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana (RMis 2); wartości, jaką jest powszechność powołania misyjnego, oznaczająca, że wszyscy bez wyjątku powinni ofiarnie współpracować z misją Kościoła; wreszcie wartości modlitwy, ofiary cierpienia i świadectwa życia jako elementów o podstawowym znaczeniu dla misji, a dostępnych dla wszystkich dzieci Bożych.
Na koniec pragnę przypomnieć o wartości powołania misyjnego ad vitam; jeżeli cały Kościół jest misyjny z samej swej natury, to misjonarze i misjonarki ad vitam są tego wzorem i uściśleniem. Korzystam zatem ze sposobności, aby raz jeszcze zwrócić się z wezwaniem do wszystkich, zwłaszcza młodych, którzy uczestniczą czynnie w życiu Kościoła: Misja (…) nie została jeszcze bynajmniej wypełniona do końca - pisałem w encyklice Redemptoris missio (n.1) - dlatego trzeba iść za głosem Chrystusa, który także dzisiaj woła: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi (Mt 4,19). Nie lękajcie się! Otwórzcie Chrystusowi drzwi swojego serca i swojego życia!. Włączcie się w misję głoszenia królestwa Bożego: po to właśnie Chrystus został posłany (por. Łk 4,43) i to samo posłannictwo przekazał swoim uczniom we wszystkich epokach. Bóg, który nie pozwala się prześcignąć w hojności, wynagrodzi was stokrotnie i da wam życie wieczne (por. Mt 19,29).
Maryi - wzorowi działalności misyjnej i Matce misyjnego Kościoła - zawierzam tych wszystkich, którzy współdziałają z głoszeniem Ewangelii, uczestnicząc w misji ad gentes lub pozostając na terenie własnego kraju, we wszystkich stanach życia, i każdemu z całego serca udzielam Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 31 maja 1998 r.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1997
Orędzie Jana Pawła II
11 czerwca 1997

 
Duch Pański spoczywa na Mnie (…) i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę (Łk 4,18); Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany (Łk 4,43).
1. Drodzy Bracia i Siostry!
Obchody Światowego Dnia Misyjnego to ważne wydarzenie w życiu Kościoła. Można powiedzieć, że jego doniosłość wzrasta, w miarę jak zbliżamy się do progu roku 2000. Kościół jest świadom, że poza Chrystusem nie dano ludziom pod niebem żadnego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12), i dlatego bardziej niż kiedykolwiek bierze sobie do serca słowa Apostoła: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9,16).
 
Uważam zatem, że w tej perspektywie warto przypomnieć pewne fundamentalne treści Dobrej Nowiny, którą Kościół ma głosić i nieść ludziom nowego tysiąclecia.
2. Jezus Chrystus, posłany przez Ojca, pierwszy misjonarz, jest jedynym Zbawicielem. On jest drogą, prawdą i życiem: jak był wczoraj, tak też jest dzisiaj i będzie jutro, aż do końca czasów, kiedy wszystkie rzeczy zostaną na zawsze zjednoczone w Nim jako Głowie. Zbawienie przyniesione przez Jezusa przenika do głębi wnętrza człowieka, uwalniając go z mocy Złego, od grzechu i od śmierci na wieki. W sensie pozytywnym zbawienie jest nadejściem nowego życia w Chrystusie. Jest bezinteresownym darem Bożym, który człowiek powinien dobrowolnie przyjąć: należy bowiem zdobywać sobie zbawienie dzień po dniu zaparciem się siebie i krzyżem (por. EN 10). Niezbędna jest zatem nasza osobista, niestrudzona współpraca, wyrażająca się przez uległość woli wobec zamysłu Bożego. W taki właśnie sposób można dotrzeć do bezpiecznej i ostatecznej przystani, jaką Chrystus wyjednał nam przez krzyż. Nie istnieje żadna alternatywna droga wyzwolenia, pozwalająca osiągnąć prawdziwy pokój i radość, która może wypływać jedynie ze spotkania z Bogiem - Prawdą; poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32).
 
Oto w kilku słowach radosna wieść, którą Chrystus miał przynieść ubogim, więźniom doznającym różnych form zniewolenia, jakie istnieją w tym świecie, strapionym ze wszystkich epok i krain, i wszystkim ludziom, bo zbawienie jest przeznaczone dla każdego człowieka i każdy człowiek na powierzchni ziemi ma prawo o tym się dowiedzieć: chodzi tu bowiem o jego wieczne przeznaczenie. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony (Rz 10,13) - przypomina św. Paweł.
3. Jednakże żaden człowiek nigdy nie będzie mógł wzywać Jezusa i w Niego uwierzyć, jeśli nikt mu wcześniej o Nim nie powie, to znaczy jeśli nie pozna wcześniej tego imienia (por. Rz 10,14-15). Tym tłumaczy się najważniejsze posłannictwo, jakie Nauczyciel pozostawił swoim uczniom przed powrotem do Ojca: Idźcie (…) i nauczajcie (Mt 28,19); Głoście (…). Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony (Mk 16,15-16). Tym tłumaczy się zadanie, jakie powierzył On swojemu Kościołowi, który jest posłany, aby kontynuować w czasie Jego dzieło jako powszechny sakrament zbawienia (KK 48), aby przez niego przechodził dar łaski (por. Evangelii nuntiandi 14) dla całej ludzkości.
Stąd też bierze się przywilej, a zarazem niezwykle poważny obowiązek (por. Orędzie na Dzień Misyjny 1996 r.), jaki właśnie ze względu na otrzymaną wiarę spoczywa na wszystkich, którzy są włączeni w Kościół: jest to przywilej, łaska i obowiązek udziału w powszechnym wysiłku ewangelizacji.
 
Patrząc na wielką rzeszę tych, którzy - choć są umiłowani przez Ojca (por. RMis 3) - nie poznali jeszcze Dobrej Nowiny o zbawieniu, chrześcijanin musi doznawać wyrzutów sumienia, jakie nękały też apostoła Pawła i kazały mu zawołać: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16). W pewnej mierze każdy jest bowiem osobiście odpowiedzialny przed Bogiem za to, że miliony ludzi żyją bez wiary.
4. Ogrom zadania i świadomość niewystarczalności własnych sił mogą czasem prowadzić do zniechęcenia, nie należy jednak ulegać lękowi: nie jesteśmy sami. Sam Chrystus zapewnił nas: Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20); nie zostawię was sierotami (J 14,18); Poślę wam Pocieszyciela (por. J 16,7).
 
Niech będzie dla nas pociechą - zwłaszcza w mrocznych chwilach próby - świadomość, że niezależnie od najbardziej nawet chwalebnych i nieodzownych działań człowieka misje pozostają przede wszystkim sprawą Bożą, są dziełem Ducha Świętego, Pocieszyciela, który jest ich niekwestionowanym protagonistą (por. RMis 21). Dokonują się w Duchu, są rozesłaniem w Duchu (tamże, 22), bo właśnie dzięki działaniu Ducha Ewangelia urzeczywistnia się w duszy człowieka i w dziejach świata (por. DeV 42).
 
Każdy chrześcijanin, właśnie ze względu na namaszczenie otrzymane wraz z chrztem i bierzmowaniem, może - a nawet powinien - odnieść do samego siebie słowa Pańskie, wierząc niezłomnie, że także nad nim “jest” Duch Święty, który posyła, aby głosić Dobrą Nowinę, i wspomaga swoim działaniem wszelkie inicjatywy apostolskie.
 
5. Wzorcowej odpowiedzi na powszechne powołanie do odpowiedzialności za dzieło misyjne udzieliła w swoim czasie św. Teresa od Dzieciątka Jezus, której stulecie śmierci obchodzimy w tym roku. Życie i nauczanie św. Teresy uwypuklają niezwykle ścisłą więź, jaka istnieje między misją a kontemplacją. Nie jest bowiem możliwa misja bez intensywnego życia modlitwy oraz głębokiej komunii z Chrystusem i z Jego ofiarą krzyżową.
 
Czuwać u stóp Nauczyciela (por. Łk 10,39) - to bez wątpienia początek każdej autentycznej działalności apostolskiej. Poczynając jednak od tego punktu wyjścia, trzeba przebyć długą drogę, która wiedzie nieuchronnie przez ofiarę i krzyż. Spotkanie z Chrystusem żywym jest także spotkaniem z Chrystusem spragnionym, z Chrystusem ukrzyżowanym, którego okrzyk: pragnę, we wszystkich stuleciach, mówi nam o Jego gorącym pragnieniu zbawienia dusz (por. J 19,28).
Aby zaś ugasić pragnienie Boga - Miłości, a zarazem i nasze pragnienie, nie ma innej drogi jak tylko kochać i pozwolić się kochać. Kochać, przyswajając sobie do głębi żarliwe pragnienie Chrystusa, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni (1 Tm 2,4); pozwolić się kochać, przyzwalając Jemu, aby posługiwał się nami wedle swoich dróg, które nie są naszymi drogami (por. Iz 55,8), aby dzięki temu wszyscy ludzie na całym świecie także mogli Go poznać i osiągnąć zbawienie.
6. Oczywiście, nie wszyscy są powołani, aby wyruszać na misje: o wartości misjonarza decyduje przede wszystkim to, kim on jest, a potem dopiero to, co mówi lub czyni (RMis 23). Istotne nie jest pytanie gdzie, ale jak. Można być prawdziwym i skutecznym apostołem także pozostając w murach własnego domu, w miejscu pracy, szpitalnym łóżku, w klasztornej klauzurze: ważne jest, aby serce płonęło Bożą miłością, która jedyna zdolna jest przekształcić nie tylko cierpienie, ale nawet zwykły codzienny trud w źródło światła, żaru i nowego życia dla całego Ciała Mistycznego, żyjącego na najdalszych krańcach ziemi.
7. Drodzy Bracia i Siostry, pragnę z całego serca, aby u progu nowego tysiąclecia cały Kościół z nowym zapałem podjął dzieło misyjne. Niech każdy ochrzczony weźmie sobie do serca i stara się jak najlepiej wypełniać, w sposób odpowiadający jego osobistej sytuacji, program świętej Patronki misji: W sercu Kościoła, mojej matki, będę miłością (…) i w ten sposób będę wszystkim!
Maryja, Matka i Królowa Apostołów - która wraz z uczniami była obecna w Wieczerniku, oczekiwała na modlitwie wylania Ducha i od samego początku towarzyszyła heroicznej pracy misjonarzy - niech zachęci dziś wiernych do naśladowania Jej przez gorliwą i solidarną troskę o całe rozległe dzieło misyjne.
Dzieląc się tymi myślami i wyrażając poparcie dla wszystkich form współpracy z misjami na świecie, z serca wszystkich błogosławię.
Watykan, dnia 18 maja 1997 r.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1996
Orędzie Jana Pawła II
28 maja 1996
 

WIARA I DZIAŁALNOŚĆ MISYJNA KOŚCIOŁA
1. Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8).
 
Drodzy Bracia i Siostry, u progu trzeciego tysiąclecia Chrystus Pan z wielką mocą kieruje do całego Kościoła te same słowa, które pewnego dnia - jeszcze przed wniebowstąpieniem - powiedział do Apostołów; w tych słowach zawarta jest istota chrześcijańskiego powołania. Kim bowiem jest chrześcijanin? Jest człowiekiem, który został zdobyty przez Chrystusa (Flp 3,12), i dlatego pragnie, aby Go znano i miłowano wszędzie - aż po krańce ziemi. Wiara przynagla nas, abyśmy stawali się misjonarzami, jej świadkami. Brak takiej postawy oznacza, że nasza wiara jest jeszcze niepełna, cząstkowa, niedojrzała.
Dlatego z okazji Światowego Dnia Misyjnego zachęcam każdego z was, by w obliczu apostolskich wyzwań naszej epoki otworzył się na wezwanie, jakie Chrystus do niego kieruje.
2. Misje są sprawą wiary, są dokładnym wskaźnikiem naszej wiary w Chrystusa i w Jego miłość ku nam (RMis 11). Wiara i misja idą w parze: im silniejsza i głębsza jest wiara, tym mocniej odczuwamy potrzebę przekazywania jej, dzielenia się nią, dawania o niej świadectwa. I odwrotnie - gdy wiara słabnie, wygasa też zapał misyjny i zanika zdolność dawania świadectw. Tak było zawsze w historii Kościoła: utrata żywotności i ducha misyjnego była każdorazowo symptomem kryzysu wiary. Czyż nie dzieje się tak dlatego, że brakuje nam głębokiego przekonania, iż wiara umacnia się, gdy jest przekazywana (tamże, 2) i że właśnie, głosząc Chrystusa i dając o Nim świadectwo, można odzyskać entuzjazm i odnaleźć drogę do życia bardziej ewangelicznego? Możemy powiedzieć, że działalność misyjna jest najskuteczniejszym antidotum na kryzys wiary. Poprzez pracę misyjną każdy członek Ludu Bożego na nowo rozbudza w sobie poczucie swojej tożsamości i głębiej sobie uświadamia, że nie można być prawdziwym chrześcijaninem, jeśli się nie jest świadkiem.
3. Każdy chrześcijanin, włączony przez chrzest do wspólnoty Kościoła, jest powołany, by być misjonarzem i świadkiem. Taki jest wyraźny nakaz Chrystusa. Duch Święty posyła zaś każdego ochrzczonego, aby głosił Chrystusa i dawał o Nim świadectwo wobec wszystkich narodów: jest to zatem obowiązek i zarazem przywilej, ponieważ oznacza zaproszenie do współpracy z Bogiem, w zbawieniu każdego człowieka i całej ludzkości. Została nam bowiem dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa (Ef 3,8).
 
Podobnie zaś, jak Duch przemienił pierwszą wspólnotę uczniów w odważnych Apostołów Chrystusa i oświeconych głosicieli Jego słowa, tak też nadal przygotowuje świadków Ewangelii także w naszych czasach.
4. Światowy Dzień Misyjny przypomina nam wszystkim o tym obowiązku i o tej łasce dzielenia się z ludźmi nie mądrością czysto ludzką, jakby wiedzą o tym, jak dobrze żyć (por. RMis 11), ale radosnym doświadczeniem żywej Obecności, która powinna być wyraźnie widoczna w życiu każdego wierzącego, budząc w innych - jak napisał mój poprzednik Paweł VI - nieuniknione pytania: Dlaczego są tacy? Dlaczego tak żyją? (EN 21). Misja jest więc zarazem świadectwem i promieniowaniem (RMis 26). Istotnie, jeżeli naprawdę poddamy się działaniu Ducha Świętego, będziemy umieli odtworzyć tajemnicę miłości, która w nas mieszka (por. 14, 23), i promieniować nią na zewnątrz. Jesteśmy jej świadkami - świadkami światłej i zdrowej wiary, miłości czynnej, cierpliwej i łaskawej (por. 1 Kor 13,4), służby współczesnemu człowiekowi, doznającemu tak wielu form ubóstwa. Świadkami nadziei, która nie może zawieść, głębokiej komunii, która jest odblaskiem życia Boga-Trójcy Świętej, posłuszeństwa i krzyża: jednym słowem, świadkiem świętości, ludźmi błogosławieństw, powołanymi, aby stać się doskonałymi, jak doskonały jest Ojciec niebieski (por. Mt 5,48). Taka jest tożsamość chrześcijanina-świadka - wizerunku, znaku i żywego odblasku Jezusa.
 
Spośród Ludu Bożego, który przyjmuje taką postawę, z pewnością wyłonią się liczne powołania misyjne: będą to ludzie młodzi, gotowi stracić własne życie dla Chrystusa (por. Mk 8,35) i przeżyć porywającą przygodę misji wśród pogan. Ileż razy podczas mych podróży apostolskich widywałem zboże dojrzałe do żniwa (por. J 4,35), ale dowiadywałem się jednocześnie, że brakuje misjonarzy, kapłanów, braci zakonnych, sióstr, osób konsekrowanych do głoszenia Ewangelii! Światowy Dzień Misyjny ma sens, jeżeli skłania wspólnoty i jeśli kształtuje środowisko sprzyjające ich dojrzewaniu.
5. Nieodłącznym i istotnym elementem tożsamości chrześcijanina-świadka jest obecność krzyża. Bez niego nie jest możliwe autentyczne świadectwo. Przyjęcie krzyża bowiem to nieodzowny warunek dla wszystkich, którzy postanawiają konsekwentnie iść za Chrystusem: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Łk 9,23). Wszyscy świadkowie Boga-Chrystusa, poczynając od Apostołów, zaznali prześladowań dla Jego imienia: Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować (J 15,20). Takie dziedzictwo Jezus pozostawił swoim uczniom, każdy zatem musi je przyjąć i urzeczywistnić we własnym życiu. Jedyna droga do zmartwychwstania wiedzie przez Golgotę.
Niesie bowiem krzyż ten, kto naśladuje Chrystusa przez wierne świadectwo i przez cierpliwą, wytrwałą pracę codzienną. Niesie krzyż, kto idzie pod prąd, kierując się w swoich wyborach przykazaniami Bożymi, mimo niezrozumienia, niepopularności, osamotnienia; niesie krzyż także ten, kto proroczo piętnuje niesprawiedliwość, naruszanie wolności, łamanie praw i kto musi żyć tam, gdzie Kościół doznaje najwięcej nienawiści, przeszkód, prześladowań.
W tym miejscu skierujmy się myślą ku naszym braciom i siostrom oraz całym wspólnotom, które w wielu częściach świata dają wspaniałe świadectwo chrześcijańskiego życia, bez reszty oddanego Chrystusowi i Kościołowi, mimo wrogości otoczenia i prześladowań.
Każdego roku historia zapisuje heroiczne świadectwa nowych męczenników, którzy przelewają własną krew, by dochować wierności Chrystusowi. Kościół chyli czoła przed ich ofiarą, a modlitwą i braterską miłością ogarnia wierzących, którzy doznają przemocy, zachęcając ich, aby nie upadali na duchu i nie lękali się. Drodzy i umiłowania Bracia, Chrystus jest z wami!
6. W dziedzinie animacji ruchu misyjnego ważną rolę odgrywają Papieskie Dzieła Misyjne, których zadaniem jest kształtowanie w Kościołach lokalnych i w wiernych świadomości misyjnej. Ich działalność ma ogromne znaczenie dla duchowego wzrostu diecezji, parafii i rodzin chrześcijańskich.
Chrystus pyta dzisiaj ochrzczonych: Czy jesteście moimi świadkami? Każdy z nas powinien się szczerze nad tym zastanowić: “Czy daję wobec świata świadectwo, którego żąda ode mnie Chrystus? Czy moje życie wyraża wiarę silną, pewną i radosną, czy jest raczej przykładem chrześcijaństwa letniego, zniekształconego przez kompromisy i doraźne ustępstwa?”
Słusznie zatem Papieskie Dzieła Misyjne pragną służyć sprawie pogłębienia świadectwa misyjnego, podkreślając w swojej pracy formacyjnej prymat świętości. Jak napisałem w encyklice Redemptoris missio: Misjonarz jest autentyczny jedynie wówczas, gdy wchodzi na drogę świętości. (…) Trzeba wzbudzić nowy “zapał świętości” wśród misjonarzy i w całej wspólnocie chrześcijańskiej, szczególnie wśród tych, którzy są najbliższymi współpracownikami misjonarzy (RMis 90).
 
7. Im skuteczniejsza będzie ta praca formacyjna, tym wyraźniejszy będzie w oczach świata charakter i rola rodziny wierzącej, jako prawdziwej wspólnoty świadków, przeznaczonych do misji ad gentes, zaś każdy wierny będzie mógł sobie na nowo uświadomić, że ma obowiązek otworzyć serce na potrzeby tych, którzy pracując na misjach, żyją często w warunkach dramatycznego ubóstwa materialnego i duchowego. Z takiej świadomości zrodzi się z pewnością pragnienie czynnego dopomożenia ubogim braciom. Dzięki temu pogłębi się duch misyjny, otwarty na powszechność Kościoła. Owocem tej postawy będzie aktywny udział w dziele nowej ewangelizacji, która jest kluczowym elementem obecnego okresu bezpośrednich przygotowań do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.
 
Na progu trzeciego tysiąclecia Odkupienia Bóg przygotowuje wielką wiosnę chrześcijaństwa, której początek można już dostrzec (RMis 86). Z takim przekonaniem raz jeszcze ponawiam wezwanie do głębszego przeżywania tajemnicy Chrystusa i do pełnej wdzięczności współpracy z dziełem zbawienia (tamże, 92). Prosząc Maryję, Gwiazdę ewangelizacji, o szczególną opiekę nad misjonarzami i misjonarkami, a także nad wszystkimi, którzy na różne sposoby oddają swoje siły w służbę misji, z serca udzielam wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.
Watykan, dnia 28 maja 1996 r.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1995
Orędzie Jana Pawła II
11 czerwca 1995

 
Drodzy Bracia i Siostry!

1. Kościół otrzymał Ewangelię jako orędzie oraz źródło radości i zbawienia. Otrzymał ją w darze od Jezusa, posłanego przez Ojca, aby “ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4,18). Otrzymał ją za pośrednictwem Apostołów, przez Niego posłanych na cały świat (por. Mk 16,15; Mt 28,19-20). W Kościele zrodzonym z tego głoszenia Ewangelii nieustannie rozbrzmiewa echo przestrogi Apostoła: “Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16) (Evangelium vitae 78).
 
Kościół, który jest darem Ojca dla ludzkości, przedłużeniem misji Syna, wie, że istnieje po to, aby nieść po najdalsze krańce ziemi radosną nowinę Ewangelii, aż do czasu, gdy przeminie postać tego świata (por. Mt 28,19-20).
Nakaz misyjny pozostaje więc zawsze ważny i aktualny: przynagla chrześcijan, aby z radością dawali świadectwo o Dobrej Nowinie ludziom bliskim i dalekim, oddając temu dziełu swoje siły, środki, a nawet życie.
Droga misji prowadzi przez krzyż i przez dar z siebie: każdy, komu została powierzona misja, ma ukazywać braciom - podobnie jak Zmartwychwstały - znaki miłości, aby przezwyciężyć ich niedowierzanie i lęk.
 
Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8). Przyjmując z radością wezwanie do udziału w misji zbawienia, każdy chrześcijanin wie, że może liczyć na obecność Jezusa i na moc Ducha Świętego. Ta pewność staje się źródłem żywotności jego ewangelicznej posługi, napełnia go odwagą i nadzieją mimo trudności, niebezpieczeństw, obojętności i niepowodzeń.
Światowy Dzień Misyjny jest sposobnością, aby prosić Boga o coraz większy zapał ewangelizacyjny; jest to bowiem pierwsza i najważniejsza posługa, jaką chrześcijanie mogą nieść ludziom naszej epoki, cierpiącej na skutek nienawiści, przemocy, niesprawiedliwości, a zwłaszcza zagubienia prawdziwego sensu życia. Nic bowiem nie przygotowuje lepiej do udziału w walce życia ze śmiercią, która toczy się wokół nas, niż wiara w Syna Bożego, który stał się człowiekiem i przyszedł do ludzi, aby mieli życie i mieli je w obfitości (por. J 10,10); to wiara w Zmartwychwstałego zwyciężyła śmierć; to wiara w krew Chrystusa, wołająca donośniej niż krew Abla, daje nadzieję i przywraca ludzkości jej prawdziwe oblicze.
2. Odwagi, nie lękajcie się, głoście, że Jezus jest Panem: nie ma (…) żadnego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12).
 
Niech w tym dorocznym Dniu Misyjnym cały Kościół okaże się gotów do głoszenia prawdy i miłości Bożej, przede wszystkim ludziom, do których nie dotarła jeszcze Dobra Nowina Jezusa Chrystusa!
Z wielką miłością i wdzięcznością zwracam się najpierw do was, drodzy misjonarze i misjonarki, a zwłaszcza do tych, którzy cierpią dla imienia Jezusa.
Głoście wszystkim, że otwarcie się na miłość Chrystusa jest prawdziwym wyzwoleniem. W Nim i tylko w Nim zostajemy wyzwoleni od wszelkiej alienacji i zagubienia, od zniewolenia przez moce grzechu i śmierci (RMis 11). To On jest drogą i prawdą, zmartwychwstaniem i życiem (por. J 14,6; 11,25); to On jest Słowem życia! (por. J 1,1)
 
Głoście Chrystusa słowem, głoście Go przez konkretne gesty solidarności, ukazujcie Jego miłość do człowieka, stając zawsze - wraz z Kościołem i w Kościele - w pierwszej linii na wszystkich tych frontach działalności charytatywnej, gdzie wielu jego synów i córek, zwłaszcza zakonnice i zakonnicy, przyjmując dawne, ale zawsze aktualne formy działania, poświęciło i nadal poświęca życie Bogu, oddaje je z miłości bliźnim najsłabszym i najbardziej potrzebującym (Evangelium vitae 27).
 
Wasze szczególne powołanie ad gentes i ad vitam zachowuje całą swoją aktualność; stanowi pierwowzór misyjnego zaangażowania całego Kościoła, który zawsze potrzebuje ludzi zdolnych do radykalnej i całkowitej ofiary, do wciąż nowych, śmiałych porywów. Poświęciliście życie Bogu, aby wśród narodów dawać świadectwo o Zmartwychwstałym: nie traćcie odwagi wobec zwątpień, trudności, odrzucenia i prześladowań; przeżywając od nowa łaskę swego szczególnego charyzmatu, trwajcie niezłomnie na drodze, na którą weszliście z tak wielką wiarą i wielkodusznością (por. RMis 66).
3. To samo wezwanie kieruję do Kościołów starych i młodych, do ich pasterzy, którzy zostali konsekrowani nie tylko dla jakiejś diecezji, ale i dla zbawienia całego świata (DM 38), a którzy często zmagają się z brakiem powołań i środków. Zwracam się szczególnie do chrześcijańskich wspólnot, które są mniejszościami w swoich społeczeństwach.
Wsłuchując się w słowa Nauczyciela: Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo (Łk 12,32), ukazujcie radość wiary w jedynego Odkupiciela, zdawajcie sprawę z nadziei, która was ożywia, i dawajcie świadectwo miłości, która w Jezusie Chrystusie odnowiła wasze serca.
Aby mieć udział w nowej ewangelizacji, każda chrześcijańska wspólnota musi kierować się logiką bezinteresownego daru: znajduje ona w misji ad gentes nie tylko sposobność, aby wspomagać tych, którzy cierpią niedostatek duchowy czy materialny, ale przede wszystkim niezwykłą szansę wzrastania ku dojrzałości w wierze.
4. Odważne głoszenie Ewangelii zostało w szczególny sposób powierzone wam, młodym. W Manili przypomniałem wam, że Chrystus będzie od was wymagał wielu rzeczy. Chce, byście się zaangażowali w głoszenie Ewangelii i służenie Jego ludowi całym swoim jestestwem. Lecz nie lękajcie się! Jego żądania są również miarą Jego miłości do każdego z was (homilia z 13 stycznia 1995 r., L’Osservatore Romano wyd. pol. n. 3/1995, s. 13). Nie zamykajcie się w sobie, bo to was zasmuci i zuboży; otwórzcie umysły i serca na nieskończone horyzonty misji. Nie lękajcie się! Jeśli Chrystus wzywa was, byście opuścili swoją ziemię i udali się do innych ludów, innych kultur, innych wspólnot Kościoła - przyjmijcie wielkodusznie to zaproszenie. Ja zaś chciałbym raz jeszcze powiedzieć wam: Chodźcie ze mną zbawiać świat, w trzecie tysiąclecie (por. tamże).
Rodzicom, kapłanom, zakonnikom i zakonnicom, i wszystkim wierzącym w Chrystusa powtarzam: Miejcie zawsze śmiałość głoszenia Pana Jezusa. Każdy wierzący jest powołany, by współpracować w szerzeniu Ewangelii, by osobiście żyć duchem misji i włączać się w dzieło misyjne, składając braciom bezinteresowny dar z siebie. Jak przypomniałem w encyklice Evangelium vitae, jesteśmy ludem posłanych, i wiemy, że w naszej wędrówce prowadzi nas i umacnia prawo miłości: źródłem i wzorem tej miłości jest wcielony Syn Boży, który stał się człowiekiem i “przez swoją śmierć dał życie światu” (n. 79).
 
5. Drodzy Bracia i Siostry! Światowy Dzień Misyjny niech będzie dla wszystkich chrześcijan okazją do potwierdzenia swojej miłości do Chrystusa i do bliźniego. Niech przy tej sposobności uświadomią sobie, że nikt nie może odmówić modlitwy, ofiary i konkretnej pomocy misjom, przyczółkom cywilizacji miłości. Duch Pański ożywia i prowadzi do spełnienia każde misyjne zamierzenie.
Przekazując słowa zachęty i błogosławieństwa wszystkim, którzy oddają się czynnie pracy misyjnej, myślę w szczególny sposób o kierownictwie Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary, któremu została powierzona organizacja obchodów dzisiejszego Dnia, oraz o pracownikach innych Papieskich Dzieł Misyjnych - niezbędnych struktur przygotowujących do współpracy oraz ważnych instrumentów działania, które pozwalają wspomagać wszystkich misjonarzy w sposób przemyślany i sprawiedliwy.
Maryja, Królowa ewangelizacji, niech wspomaga cenną pracę robotników Ewangelii i niech ich prowadzi; niech obdarza chrześcijan wciąż nową radością i entuzjazmem, by głosili Jezusa Chrystusa słowem i życiem.
Wszystkim udzielam specjalnego Apostolskiego Błogosławieństwa, aby umocnić was w spełnianiu waszych szczególnych zadań w służbie Ewangelii.
 
Watykan, w Uroczystość Najświętszej Trójcy, dnia 11 czerwca 1995 r., w siedemnastym roku mojego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1994
Orędzie Jana Pawła II
22 maja 1994
 

Najdrożsi Bracia i Siostry!

1. Kościół, posłany na cały świat, aby głosić Ewangelię Chrystusa, poświęcił rok 1994 rodzinie, aby modlić się z nią i za nią, rozważać problemy, które jej dotyczą. Także w niniejszym Orędziu na tegoroczny Dzień Misyjny pragnę nawiązać do tego tematu, świadom ścisłych więzi łączących misję Kościoła z rodziną.
Sam Chrystus wybrał rodzinę jako środowisko swego Wcielenia i przygotowania do misji, którą powierzył Mu Ojciec niebieski. Co więcej, sam założył nową rodzinę - Kościół, będący kontynuacją Jego uniwersalnego dzieła zbawienia. Tak więc w perspektywie misji Chrystusa można dostrzec wzajemność więzi i zbieżność celów między Kościołem i rodziną. Jeżeli każdy chrześcijanin jest współodpowiedzialny za działalność misyjną - konstytuowany element życia kościelnej rodziny, do której z Bożej łaski wszyscy należymy (por. RMis 77) - to tym bardziej ta misyjna świadomość powinna być odczuwana w życiu chrześcijańskiej rodziny, której fundamentem jest sakrament.
2. Miłość Chrystusa, uświęcająca przymierze małżeńskie, jest także niegasnącym płomieniem, który pobudza do ewangelizacji. Każdy członek rodziny, zjednoczony z Sercem Odkupiciela, powinien poświęcić się służbie dla dobra wszystkich mieszkańców świata, okazując troskę o tych, którzy są daleko, tak jak i o tych, którzy są blisko (RMis 77).
 
To ta właśnie miłość każe misjonarzom głosić wytrwale i gorliwie Dobrą Nowinę narodom i świadczyć o niej przez dar z samych siebie, czasem aż po najwyższe świadectwo męczeństwa. Jedynym celem misjonarza jest głoszenie Ewangelii, co ma służyć budowaniu wspólnoty, która będzie rozszerzeniem rodziny Jezusa Chrystusa i zaczynem wzrostu królestwa Bożego oraz szerzenia najwyższych wartości ludzkich (por. tamże, 34). Pracując dla Chrystusa i z Chrystusem, misjonarz służy realnej - a nie ideologicznej - sprawiedliwości, pokojowi i rozwojowi, przyczyniając się w ten sposób do budowania cywilizacji miłości.
3. Sobór Watykański II bardzo zdecydowanie potwierdził wartość koncepcji - często spotykanej w tradycji Ojców Kościoła - wedle której rodzina chrześcijańska, ustanowiona mocą sakramentalnej łaski, jest odzwierciedleniem tajemnicy Kościoła w jego wymiarze domowym (por. KK 11). Trójca Święta zamieszkuje w łonie chrześcijańskiej rodziny, która w mocy Ducha uczestniczy w trosce całego Kościoła o misje, działając w duszpasterstwie misyjnym i współpracując z misjami.
Warto podkreślić, że dwaj święci patroni misji - podobnie jak wielu innych robotników Ewangelii - w dzieciństwie wzrastali w środowisku głęboko chrześcijańskim. Św. Franciszek Ksawery okazał w pracy misyjnej tę samą wielkoduszność, lojalność i głęboką religijność, jakiej doświadczył w łonie swej własnej rodziny, zwłaszcza dzięki swej matce. Natomiast św. Teresa od Dzieciątka Jezus zapisała w swoim dzienniku z właściwą sobie prostotą: Bóg zechciał, abym przez całe życie była otoczona miłością: moje najwcześniejsze wspomnienia są pełne pieszczot i najczulszych uśmiechów (Dzieje duszy, rękopis A, f. 4v).
Rodzina uczestniczy w życiu i misji Kościoła, prowadząc trojaką działalność ewangelizacyjną: wewnątrz samej rodziny, we wspólnocie, do której należy, i w Kościele powszechnym. Sakrament małżeństwa czyni małżonków i rodziców chrześcijańskich świadkami Chrystusa aż po krańce ziemi, prawdziwymi i właściwymi misjonarzami życia i miłości (FC 54).
 
4. Misyjny charakter rodziny urzeczywistnia się przede wszystkim poprzez modlitwę i ofiarę. Jak każda modlitwa chrześcijańska, także modlitwa rodziny powinna mieć również wymiar misyjny, aby skutecznie wspierać dzieło ewangelizacji. Dlatego właśnie misjonarze, kierując się ewangeliczną logiką, odczuwają potrzebę nieustannego zachęcania wiernych do modlitw i ofiar, które mają wspomagać ich pracę ewangelizacyjną.
Modlitwa w duchu misyjnym ma wiele aspektów, wśród nich zaś na czoło wysuwa się kontemplacja działania Boga, który nas zbawia przez Jezusa Chrystusa. Modlitwa staje się w ten sposób dziękczynieniem za ewangelizację, która już do nas dotarła i która rozszerza się teraz na cały świat; jest też wezwaniem skierowanym do Boga, aby uczynił z nas posłusznych wykonawców Jego woli i udzielił nam środków moralnych i materialnych, niezbędnych do budowy Jego królestwa.
 
Nieodzownym uzupełnieniem modlitwy jest ofiara, tym skuteczniejsza im bardziej wielkoduszna. Nieocenioną wartość ma cierpienie niewinnych, chorych, niepełnosprawnych, tych, którzy cierpią ucisk i przemoc, a zatem w szczególny sposób towarzyszą na drodze krzyżowej Jezusowi - Odkupicielowi każdego człowieka i całego człowieka.
5. Dzięki sugestywnemu oddziaływaniu środków społecznego przekazu opinie i wydarzenia, problemy i konflikty, sukcesy i niepowodzenia całego świata wywierają znaczny wpływ na rodziny. Konkretnym zadaniem rodziców jest zatem komentowanie wspólnie z dziećmi wiadomości, informacji i opinii oraz rozważanie w sposób odpowiedzialny wszystkich treści, które za pośrednictwem środków społecznego przekazu docierają do ich domów, a także podejmowanie pod ich wpływem konkretnych działań.
W ten sposób rodzina współdziała z najbardziej autentyczną funkcją środków społecznego przekazu, która polega na umocnieniu jedności i wspomaganiu rozwoju ludzkiej rodziny (por. Communio et progressio 1; Aetatis novae, 6-11). Każdy apostoł Ewangelii winien uznać ten cel za swój i dążyć doń w świetle wiary oraz z myślą o budowaniu cywilizacji miłości.
Jednakże działalność - w delikatnej i skomplikowanej dziedzinie środków przekazu - wymaga znacznego nakładu ludzkich zdolności i środków ekonomicznych. Dziękuję wszystkim, którzy ofiarowują swój wielkoduszny wkład, aby wśród niezliczonych informacji obiegających planetę nie brakowało także orędzia zwiastunów Chrystusa, których głos - łagodny, ale stanowczy - obwieszcza Go jako zbawienie i nadzieję każdego człowieka.
6. Najdoskonalszym wyrazem wielkoduszności jest całkowity dar z samego siebie. Z okazji Dnia Misyjnego muszę zwrócić się w szczególny sposób do młodych. Moi drodzy! Chrystus obdarzył was sercem zdolnym ogarnąć rozległe horyzonty: nie bójcie się poświęcić całego życia służbie Chrystusowi i Jego Ewangelii! Słuchajcie słów, które powtarza wam także dzisiaj: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało (Łk 10,2).
Zwracam się także do was, rodzice. Niech nigdy nie zabraknie w waszych sercach wiary i dobrej woli, gdy Chrystus zechce wam pobłogosławić, powołując waszego syna czy córkę do służby misyjnej. Umiejcie Mu za to dziękować! Starajcie się raczej przygotowywać na takie powołanie przez rodzinną modlitwę, przez wychowanie budzące wolę i radość działania, przez codzienny przykład troski o sprawy innych, przez udział w życiu parafii i diecezji, przez zaangażowanie w działalność stowarzyszeń i wolontariatu.
Rodzina, która przez swój styl życia i sposób wychowywania dzieci stara się kultywować ducha misyjnego, przygotowuje żyzną glebę pod zasiew Bożego powołania, a jednocześnie umacnia więzi uczuciowe wśród swoich członków i rozwija ich chrześcijańskie cnoty.
7. Najświętsza Maryja Panna, Matka Kościoła, i Jej oblubieniec św. Józef, z ufnością wzywani przez wszystkie chrześcijańskie rodziny, niech nam wyjednają, aby w każdej wspólnocie rodzinnej rozwinął się w tym roku duch misyjny i aby przez to cała ludzkość stała się w Chrystusie rodziną dzieci Bożych (por. KDK 92).
 
Wypowiadając te życzenia, modlę się za misjonarzy rozsianych po świecie i za każdą chrześcijańską rodzinę, zwłaszcza zaś za te, które oddają się głoszeniu Ewangelii - proszę dla nich o dary Ducha, a jako ich zadatku udzielam wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 22 maja 1994 r., w szesnastym roku pontyfikatu.
 
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1993
Orędzie Jana Pawła II
18 czerwca 1993
 

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości (J 10,10). Tymi słowami Jezus wyraża sens i cel swej misji w świecie. W swoich dziejach, liczących dwa tysiące lat, Kościół zawsze rozpowszechniał to posłannictwo i szerzył w świecie kulturę życia. Prowadzony przez Chrystusa i podtrzymywany mocą Ducha Świętego, również i dziś nie przestaje on głosić Ewangelii życia.
Ta dobra nowina będzie rozbrzmiewała w Denver podczas światowego spotkania młodych z okazji VIII Światowego Dnia Młodzieży. Jest to nowina o zbawieniu, utożsamianym z królestwem Bożym, kierowana do wszystkich wierzących. Jak podkreśliłem w encyklice Redemptoris missio, Ewangelia nie jest koncepcją, doktryną, programem, które można dowolnie opracowywać, ale jest przede wszystkim osobą, która ma oblicze i imię Jezusa z Nazaretu, będącego obrazem Boga niewidzialnego (RMis 18). Ten bowiem, który powiedział: Ja jestem życiem (por. J 14,6), może w pełni zaspokoić nienasycone pragnienie ludzkiego serca, i na mocy chrztu - włączyć ludzką egzystencję w życie samego Boga.
 
2. Wychowywać w duchu Ewangelii życia młodzież, poczynając od dzieciństwa - oto wielkie zadanie rodziny oraz wspólnoty chrześcijańskiej. Z tej podstawowej intuicji zrodziło się Dzieło Dziecięctwa Misyjnego, założone przez biskupa Nancy, Charlesa Forbin-Jansona w 1843 roku, i obchodzące w tym roku 150 rocznicę istnienia. Służba kościelna pełniona przez to Dzieło, któremu później przyznano tytuł Dzieła Papieskiego, na wszystkich kontynentach jest coraz cenniejsza i coraz bardziej opatrznościowa. Przyczynia się ono do ożywienia misyjnej akcji dzieci na rzecz rówieśników. Broni prawa dzieci do wzrastania w godności ludzi wierzących, a nade wszystko pomaga w urzeczywistnianiu pragnienia, by poznać i kochać Boga oraz Mu służyć. Współpraca młodych w ewangelizacji jest bardziej niż kiedykolwiek konieczna. Kościół wiąże z nimi wielką nadzieję, bo wie, że oni potrafią zmienić świat.
3. Z okazji Światowego Dnia Misyjnego pragnę wezwać wierzących całego świata - a zwłaszcza rodziców, wychowawców, katechetów, jak również zakonników i zakonnice - by włączyli się w misyjną formację dzieci i by pamiętali, że wychowanie w duchu misyjnym zaczyna się od najmłodszych lat. Dzieci, których osobowość jest odpowiednio kształtowana w rodzinie, w szkole i w parafii, mogą stać się misjonarzami swych rówieśników, i nie tylko ich. Z niewinną prostotą i wielkoduszną gotowością mogą przybliżyć wiarę swoim małym przyjaciołom oraz wzbudzić w dorosłych tęsknotę za wiarą, bardziej żarliwą i radosną. Trzeba więc, by ich formację misyjną ożywiała modlitwa, nieodzowne źródło energii potrzebnej do dojrzewania, do poznawania Boga i do zdobywania świadomości kościelnej. Na formację tę składa się również ofiarne dzielenie się, także dobrami materialnymi, z dziećmi żyjącymi w trudnych warunkach. Dlatego też ofiary zebrane w tym roku z okazji Dnia Misyjnego będą przeznaczone między innymi na pomoc dla tych dzieci, które w różnych miejscach świata żyją w nieludzkich warunkach, aby i one odzyskały możliwość wzrastania w wierze ewangelicznej.
Jestem przekonany, że zaangażowanie zarówno w ewangelizację, jak i rozwój człowieka, na co trzeba uwrażliwić również dzieci, zaowocuje nowymi powołaniami do życia kapłańskiego i zakonnego, bo jak napisałem w cytowanej już encyklice Redemptoris missio, wiara umacnia się, gdy jest przekazywana (RMis 2). Budzenie powołań misyjnych i troska o nie stanowią więc zadanie aktualne i pilne. Wzrasta bowiem coraz bardziej liczba tych, którym Kościół musi nieść zbawcze orędzie, a głoszenie Ewangelii wymaga głosicieli, żniwo potrzebuje robotników, misji dokonują przede wszystkim mężczyźni i kobiety poświęceni na całe życie dziełu Ewangelii, gotowi iść na cały świata i nieść zbawienie (tamże, 79).
4. Przy tej szczególnej okazji chciałbym jeszcze raz wyrazić serdeczną wdzięczność całego Kościoła misjonarzom i misjonarkom, zarówno zakonnym, jak i świeckim. Pracują oni z zaangażowaniem i zapałem, który niekiedy przypłacają życiem, na polu ewangelizacji i służby człowiekowi. Ich świadectwo, nierzadko heroiczne, jest dowodem głębokiej wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii; stanowi ono dla chrześcijan przykład, symbol i wyzwanie; dla wszystkich zaś jest zaproszeniem, by nadawali sens swej egzystencji, żyjąc wiarą.
Misjonarze poświęcają wszystkie swe siły fizyczne i duchowe szerzeniu Ewangelii nadziei. Poprzez nich Chrystus, Odkupiciel człowieka, powtarza ludziom: Przyszedłem po to, aby mieli życie i mieli je w obfitości. Słusznie więc, że w tym Światowym Dniu Misyjnym katolicy myślą o nich w sposób szczególny, wyrażają im swoją sympatię, solidarność i gotowość do współpracy. Poważne i pilne są potrzeby związane z ewangelizacją i wszechstronnym rozwojem człowieka. Mogłem się o tym przekonać podczas misyjnych podróży na różne kontynenty. Konieczne jest duchowe wsparcie i przejawy konkretnej solidarności, w tym również pomoc materialna. Niech otworzą się hojnie serca wierzących, zwłaszcza tych, którzy mają większe możliwości ekonomiczne, i niech wesprą wspaniałomyślnie Fundusz solidarności, poprzez który Dzieło Rozkrzewiania Wiary stara się zaspokoić potrzeby misjonarzy. Wśród najpilniejszych potrzeb musimy z pewnością wymienić budowę kościołów i kaplic, gdzie wierni mogą się gromadzić i gdzie sprawuje się Eucharystię; utrzymanie i formację kandydatów do kapłaństwa i katechistów, publikacje w językach lokalnych tekstów religijnych służących wychowaniu w wierze, takich jak Pismo Święte, katechizmy krajowe oraz księgi liturgiczne.
Niech wspólnoty chrześcijańskie prześcigają się w ofiarności, biorąc przykład z pierwszych chrześcijan, których jeden duch i jedno serce ożywiały (…). Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne (Dz 4,32). Obdarzając innych z miłością, doświadczali, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35). To wspólne dzielenie się będzie dla Kościoła nowym źródłem komunii i profetycznej miłości.
5. Wzorem takiej miłości Boga i braci jest Maryja, Matka Chrystusa i wierzących. Jej powierzam wszystkie osoby poświęcające się wypełnianiu misyjnego polecenia Syna: misjonarzy i misjonarki, i proszę, by wspierała ich działalność apostolską i poświęcenie. Powierzam Jej również ich współpracowników i dobroczyńców, aby umacniała w nich gotowość do dzielenia się dobrami duchowymi i materialnymi z tymi, którzy są ich pozbawieni.
Wszystkim udzielam mojego Apostolskiego Błogosławieństwa. W 150 rocznicę Dzieła Dziecięctwa Misyjnego chciałbym ze szczególną radością i uczuciem ogarnąć nim dzieci, zwłaszcza chore, ubogie i opuszczone.
 
Watykan, w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, dnia 18 czerwca 1993 r., w piętnastym roku mego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1992
Orędzie Jana Pawła II
7 czerwca 1992

Drodzy Bracia i Siostry!
 
1. Światowy Dzień Misyjny - ustanowiony w 1926 r. przez Piusa XI na wniosek Dzieła Rozkrzewiania Wiary - pobudza nas każdego roku, abyśmy w duchu jedności i powszechności Kościoła na nowo uświadomili sobie odpowiedzialność każdego z nas za szerzenie ewangelicznego orędzia.
U progu trzeciego tysiąclecia Odkupienia misja powszechna staje się coraz pilniejsza. Nie możemy pozostać obojętni wobec milionów ludzi, którzy tak jak my zostali odkupieni krwią Chrystusa, ale nie poznali w pełni miłości Bożej. Żaden wierzący w Chrystusa, żadna instytucja Kościoła nie może się uchylić od najwyższego obowiązku głoszenia Chrystusa wszystkim narodom. Dwie trzecie współczesnych ludzi nie zna jeszcze Chrystusa, ale Go potrzebuje i potrzebuje Jego zbawczego orędzia.
Kościół jest ze swej natury misyjny i dlatego ewangelizacja stanowi obowiązek i prawo wszystkich jego członków (por. KK 17; DM 28, 35 - 38). Chrystus wzywa nas, byśmy otworzyli się na innych i dzielili posiadanymi dobrami, poczynając od naszej wiary, nie możemy jej bowiem uważać za osobisty przywilej, lecz winniśmy dzielić się nią jako darem także z tymi, którzy jej jeszcze nie otrzymali. Przyniesie to zresztą korzyść samej wierze, która umacnia się, gdy jest przekazywana.
2. Obchodząc Światowy Dzień Misyjny, wszystkie Kościoły lokalne - od najmłodszych po najstarsze, od tych, które cieszą się wolnością, po te, które cierpią prześladowania, od zasobnych w dobra materialne po żyjące w niedostatku - uświadamiają sobie, że powinny poszerzyć własny widnokrąg i przyjąć współodpowiedzialność za misję ad gentes.
Odpowiadając zatem na wezwanie, które kieruje do nas Dzień Misyjny, niech każdy stara się uczestniczyć w powszechnej misji Kościoła - przede wszystkim przez współpracę duchową i wspieranie modlitwą przedsięwzięć misyjnych. Jezus powiedział uczniom, że zawsze powinni się modlić (Łk 18,1) i zaświadczył o tym ofiarą własnego życia. Jako uczniowie Chrystusa także my złóżmy życie w ofierze Bogu, przez Chrystusa, pierwszego misjonarza.
Wielką wartość ma w tym dziele modlitwa i ofiara ludzi chorych, którzy przez swe cierpienie są ściśle włączeni w mękę Chrystusa. Duszpasterze chorych powinni ich o tym pouczać i zachęcać do ofiarowania swych cierpień za zbawienie świata, w jedności z Chrystusem ukrzyżowanym (por. RMis 78).
Nasz duch ofiary musi znaleźć konkretny i widzialny wyraz. Dla niektórych może to oznaczać ofiarne podjęcie powołania misyjnego i wyruszenie w drogę, by głosić Ewangelię tam, gdzie poprowadzi ich Duch.
Uzasadnieniem tego wyruszenia w drogę jest misyjny mandat powierzony Apostołom: Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8).
 
3. Pięćsetlecie ewangelizacji Ameryki przywodzi nam na pamięć misjonarzy, którzy wyruszając z Europy nieśli Ewangelię mieszkańcom nowo odkrytych ziem. Obchodzimy tę rocznicę w pokorze i prawdzie, dziękując Bogu za duchowe dobrodziejstwa, jakimi obdarzył te szlachetne ludy o bogatej przeszłości.
Dziś spostrzegamy z radością, że misjonarze wywodzą się nie tylko z Kościołów istniejących od dawna, ale także z Kościołów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, gdzie wielu z nich prowadzi jeszcze dzieło pierwszej ewangelizacji. W wielu krajach misyjnych trwa niezwykle cenna i niezbędna praca miejscowych katechistów, ożywianych głębokim duchem misyjnym, który czyni z nich niestrudzonych krzewicieli wiary i nadziei.
 
Choć nie wszyscy otrzymali konkretne powołanie do misji ad gentes, wszyscy powinni rozwijać w sobie i w swoich kościelnych wspólnotach misyjnego ducha i różne formy uczestnictwa w misjach. Zwłaszcza biskupi i kapłani winni pamiętać, że na nich spoczywa największa odpowiedzialność za misję powszechną, i wzbudzać w wiernych żywe zainteresowanie oraz wolę współdziałania z misjami. Przede wszystkim jednak wierni świeccy uczą się kochać powołanie misyjne w środowisku rodzinnym (DM 41), chrześcijańska rodzina jest bowiem, jako Kościół domowy, miejscem szczególnie sprzyjającym ewangelizacji misyjnej.
4. Aby Niedziela Misyjna stała się rzeczywiście dniem solidarności z misjami, trzeba ją starannie przygotować i głęboko przeżyć. Eucharystia jest tu momentem centralnym, który pozwala ukazać w pełnym świetle zagadnienie misji i pobudzić każdego ochrzczonego, każdą chrześcijańską rodzinę i instytucję kościelną do odpowiedzialnego w nich współudziału. Należy jednak wzbudzać wrażliwość na problemy misji także innymi sposobami. Zachęcam osoby, którym powierzono to zadanie, by podejmowały i rozwijały inicjatywy, dzięki którym obchody Dnia Misyjnego przyniosą obfite owoce. Rozpowszechnianie informacji i rozwijanie świadomości misyjnej każdego ochrzczonego winno być połączone z gromadzeniem pomocy materialnej. Stanowi to ważny cel działań Kościoła. Było tak również w przypadku misji i posługi Jezusa i Dwunastu, którzy otrzymywali wsparcie od życzliwych ofiarodawców (por. Łk 8,3).
Materialne potrzeby misji są znaczne i rosną nieustannie. Ofiary pieniężne wiernych są niezbędne, by budować Kościół i świadczyć o miłości (RMis 81). Dzieło Rozkrzewiania Wiary zajmuje się gromadzeniem środków na potrzeby misji na całym świecie i rozporządza centralnym funduszem solidarności w taki sposób, by nie dopuścić do dyskryminacji w rozdziale pomocy poszczególnym Kościołom, zwłaszcza uboższym. Dzień Misyjny od prawie 70 lat stanowi najważniejszą sposobność do pobudzenia ofiarności Kościoła i zachęcenia wszystkich do duchowej i materialnej współpracy z misjami. Uważam za celowe przypomnienie tu mądrych zaleceń moich czcigodnych Poprzedników, papieży Piusa XI i Jana XXIII, którzy rozporządzili, aby wszystkie ofiary, zgromadzone z okazji Światowego Dnia Misyjnego, były przeznaczane na potrzeby misji ad gentes.
5. Drodzy Bracia i Siostry! Pozostajemy wierni tożsamości Kościoła w takiej mierze, w jakiej wspieramy jego działalność misyjną. Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę - nakazuje św. Paweł Tymoteuszowi (2 Tm 4,2). Te słowa Pawła skierowane są dzisiaj do nas. Wszyscy mogą, a nawet powinni uczestniczyć w budowie Kościoła, wspomagać jego członków, którzy wzrastają w wyznawaniu wiary i dawaniu o niej świadectwa, ponieważ misje (…) odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie (RMis 2).
 
W perspektywie Jubileuszu Odkupienia - który będziemy obchodzili w roku 2000 - dostrzegam świt nowej ery misyjnej. Obok zjawisk negatywnych nie brak także w dzisiejszym świecie oznak, że ludzkość coraz bardziej zdecydowanie opowiada się za ideałami Ewangelii. Są nimi na przykład odrzucenie przemocy i wojny; szacunek dla osoby ludzkiej i jej praw; pragnienie wolności, sprawiedliwości i braterstwa.
 
Nadzieja chrześcijańska wspiera się na głębokim zaangażowaniu się w nową ewangelizację i w misję powszechną, nakłania nas do modlitwy, której nauczył nas Jezus Chrystus: “Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mt 6,10) (RMis 86). -ródłem wielkiej nadziei są coraz liczniejsze powołania misyjne, zwłaszcza w młodych Kościołach, oraz braterska pomoc, jakiej udzielają sobie Kościoły poprzez wymianę kapłanów, zgodnie z duchem encykliki Fidei donum.
6. Pragnę zakończyć to Orędzie serdecznym pozdrowieniem, skierowanym do robotników Ewangelii, pracujących na całym świecie. Aby zrozumieć, jak niezwykły duch ofiary ożywia tych ludzi oddanych sprawie Ewangelii, wystarczy przypomnieć liczby misjonarzy i misjonarek, którzy każdego roku zostają zabici. Duch, który ożywiał i pobudzał do działania Pawła, Apostoła Narodów, niech prowadzi i chroni tych wszystkich, którzy słowem i przykładem życia dają świadectwo o Jezusie.
Wyrażam wdzięczność także tym, którzy modlitwą, ofiarą i solidarnością wspierają misyjny wysiłek Kościoła. Maryja, niewiasta całkowicie poddana woli Bożej, niech będzie dla nich natchnieniem i wzorem ofiarnego apostolstwa.
Wypowiadając te z serca płynące życzenia, udzielam wszystkim mojego Błogosławieństwa jako rękojmi łask Bożych.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 7 czerwca 1992 r.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1991
Orędzie Jana Pawła II
19 maja 1991

 
Drodzy Bracia i Siostry!
Apostoł Jan mówi nam, że Bóg jest miłością (1 J 4,8) - miłością, która powołuje, i miłością, która posyła. Wiemy bowiem, że ze źródła miłości, którym jest Bóg, bierze swój początek misja Syna oraz misja Ducha Świętego. Apostołowie otrzymali Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy i w tę właśnie Uroczystość kieruję do was niniejsze Orędzie na Światowy Dzień Misyjny. Dzięki zesłaniu Ducha miłości, Kościół w sposób oficjalny zaistniał w świecie i rozpoczął swoją misję głoszenia i przekazywania ludziom zbawienia, które Bóg ofiaruje im w swoim Synu, powołując ich do uczestnictwa w swym życiu i do wzajemnej miłości.
Tak wiele brakuje jeszcze do wypełnienia powierzonej przez Chrystusa Kościołowi misji przepowiadania Dobrej Nowiny o miłości Boga do ludzi - każdego mężczyzny i kobiety - oraz miłości ludzi do Boga i wzajemnej miłości między nimi, iż można przyjąć, że została ona dopiero zapoczątkowana. Stwierdzenie to było inspiracją szczególnego wezwania, które skierowałem do wszystkich członków Kościoła w encyklice Redemptoris missio. Zwracam się do nich raz jeszcze, by przyjęli ten apel jako ponowne wezwanie do podjęcia na nowo misji, do gorliwszej pracy duszpasterskiej i bardziej pogłębionej katechezy.
 
Konsekrowani i posłani
My wszyscy, członkowie Kościoła, w różny sposób natchnieni przez tego samego Ducha, jesteśmy konsekrowani, by wypełnić posłannictwo. Na mocy chrztu została nam powierzona misja Kościoła. Wszyscy jesteśmy wezwani i zobowiązani do podjęcia ewangelizacji, a to podstawowe posłannictwo, odnoszące się w równej mierze do wszystkich chrześcijan, powinno stać się rzeczywiście codzienną potrzebą i stałą troską naszego życia.
Ileż radości i natchnienia daje nam myśl o wspólnotach pierwszych chrześcijan, którzy otwierali się na świat, po raz pierwszy patrząc na niego w sposób nowy: było to spojrzenie ludzi, którzy zrozumieli, że miłość Boga trzeba wyrażać poprzez służbę dla dobra braci. Wspominając ich doświadczenia, pragnę powtórzyć główną myśl wspomnianej encykliki: Misje odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia, gdy jest przekazywana! (RMis 2). Misje stwarzają nam szczególną okazję, by odmłodzić i uczynić piękniejszą Oblubienicę Chrystusa, a jednocześnie uczestniczyć w doświadczeniu wiary, która odnawia i umacnia życie chrześcijańskie właśnie dlatego, że jest przekazywana.
Odnawiająca życie wiara i umacniająca wiarę misja nie mogą pozostać ukrytymi skarbami lub doświadczeniem zastrzeżonym dla poszczególnych chrześcijan. Chrześcijanin zamknięty w sobie jest niejako przeciwieństwem misji. Jeśli jego wiara jest mocna, będzie się pogłębiała i musi się otworzyć na potrzebę misji.
Pierwszym środowiskiem, w którym dojrzewają wiara i wypływająca z niej misja, jest wspólnota rodzinna. W czasach, kiedy wydaje się, że wszystko przyczynia się do rozpadu tej podstawowej komórki społecznej, trzeba podjąć działanie, by ona rzeczywiście była lub stała się na nowo pierwszą wspólnotą wiary, nie tylko w znaczeniu jej przyjęcia. Lecz również jej wzrostu i dzielenia się nią, a więc, by rodzina stała się wspólnotą misyjną. Rodzice i małżonkowie powinni wypełniać swe podstawowe zadanie, wynikające z ich sytuacji życiowej i powołania, to znaczy ewangelizować swoje dzieci i siebie nawzajem, tak, by wszyscy członkowie rodziny umieli rzeczywiście przyjąć Dobrą Nowinę w każdym momencie, zwłaszcza kiedy poddani są próbie cierpienia, choroby i starości. Jest to niezastąpiona forma wychowania misyjnego oraz przygotowania w sposób naturalny ewentualnych powołań misyjnych, których kolebką nieomal zawsze jest rodzina.
Następnym środowiskiem - równie ważnym - jest wspólnota parafialna lub kościelna wspólnota podstawowa, która dzięki posłudze swoich pasterzy i animatorów powinna umacniać wiarę swoich członków, a także wychodzić naprzeciw ludziom stojącym z dala lub obojętnym, wypełniając w ten sposób swoją misję. Żadna wspólnota chrześcijańska nie spełni wiernie swojego zadania, jeśli nie będzie wspólnotą misyjną. Albo będzie wspólnotą misyjną, albo przestanie być nawet wspólnotą chrześcijańską, ponieważ chodzi tu o dwa aspekty tej samej rzeczywistości, wyrastającej z sakramentu chrztu i z innych sakramentów.
Biorąc pod uwagę fakt, że w naszych czasach potrzeba misji, rozumianych również jako przepowiadanie Ewangelii niechrześcijanom, pojawia się w środowiskach dotąd tradycyjnie chrześcijańskich, tak że coraz częściej są one misjami pośród nas; tego typu działalność staje się pilnym zadaniem każdej wspólnoty.
W obliczu nowych potrzeb współczesnych misji znakiem nadziei są również ruchy i stowarzyszenia kościelne, które Bóg wzbudza i powołuje w Kościele, by jego posługa misyjna stawała się coraz bardziej ofiarna, skuteczna i zgodna z wymaganiami chwili.
Jak uczestniczyć w misyjnym dziele Kościoła
Wszyscy członkowie Kościoła są konsekrowani, by podjąć misję, wszyscy więc powinni czuć się współodpowiedzialni za dawanie świadectwa o Chrystusie wobec świata poprzez osobiste zaangażowanie. Uczestnictwo w tym zadaniu, będące zarazem prawem i powinnością, nazywamy współpracą w dziele misyjnym. Musi ona być zakorzeniona w świętości życia. Możemy przynieść obfity owoc tylko wtedy, gdy jesteśmy wszczepieni w Chrystusa jak latorośle w winnym krzewie (por. J 15,5). Chrześcijanin, przeżywający swoją wiarę i zachowujący przykazanie miłości, poszerza zasięg swego oddziaływania i ogarnia nim wszystkich ludzi, dzięki współpracy duchowej, na którą składają się modlitwa, ofiara i świadectwo. Tego rodzaju współpraca pozwoliła ogłosić współpatronką misji św. Teresę od Dzieciątka Jezus, chociaż nigdy nie wzięła ona udziału w misjach.
Modlitwa powinna towarzyszyć misjonarzom w ich drodze i działalności, by dzięki łasce Bożej głoszenie Słowa było owocne. Ofiara, przyjęta z wiarą i przeżywana w łączności z Chrystusem, ma swoją zbawczą wartość. A zatem fakt, iż ofiara misjonarzy powinna być wspierana ofiarą wiernych wynika z tego, że każdy człowiek cierpiący duchowo lub fizycznie może stać się misjonarzem, jeżeli ofiaruje wraz z Jezusem swoje cierpienia Bogu Ojcu. Świadectwo życia chrześcijańskiego jest milczącym, ale skutecznym głoszeniem słowa Bożego. Współcześni nam ludzie, którzy wydają się obojętni wobec poszukiwania Absolutu, w rzeczywistości bardzo go potrzebują, toteż fascynuje ich i porywa przykład świętych, dających mu świadectwo swym życiem.
Duchowe wspieranie dzieła misyjnego powinno mieć na celu przede wszystkim budzenie powołań misyjnych. Dlatego jeszcze raz zwracam się do ludzi młodych naszych czasów z zachętą, aby odpowiedzieli “tak” Jezusowi, gdy ich powołuje, by poszli za Nim i towarzyszyli Mu na drogach powołania misyjnego. Nie ma bardziej radykalnego i odważnego wyboru niż właśnie ten - zostawić wszystko, by poświęcić się dziełu zbawienia braci, którzy nie otrzymali jeszcze bezcennego daru wiary w Chrystusa.
 
Światowy Dzień Misyjny jednoczy wszystkie dzieci Kościoła nie tylko w modlitwie, lecz również w solidarności, w niesieniu pomocy i w dzieleniu się dobrami materialnymi na rzecz misji ad gentes. Ta solidarność wychodzi naprzeciw potrzebie, jakiej doznaje tylu ludzi i tyle ludów zamieszkujących naszą ziemię. Są to nasi bracia i siostry, którym brakuje wszystkiego i którzy żyją głównie w krajach południowej strefy naszego globu, będących jednocześnie terenami misyjnymi.
Duszpasterze i misjonarze potrzebują więc ogromnych środków, niezbędnych nie tylko dla prowadzenia dzieła ewangelizacji, która pozostaje pierwszym celem i łączy się z wieloma trudami, lecz również do zaspokojenia rozlicznych potrzeb materialnych i moralnych, poprzez dzieła umożliwiające rozwój człowieka, zawsze towarzyszące wszelkim misjom.
Niech obchody Dnia Misyjnego staną się w sposób opatrznościowy bodźcem ożywiającym struktury charytatywne i skłaniającym poszczególnych chrześcijan i ich wspólnoty do konkretnych gestów miłosierdzia. Dzień ten jest ważnym momentem w życiu Kościoła, gdyż uczy, w jaki sposób należy dawać: w czasie sprawowania Eucharystii, a więc jako dar złożony Bogu i przeznaczony dla wszystkich misji na świecie (RMis 81).
 
Rola Papieskich Dzieł Misyjnych
W dziele ożywiania ducha misyjnego i współpracy misyjnej, obejmującej wszystkie dzieci Kościoła, pragnę jeszcze raz potwierdzić szczególne zadanie i specyficzną odpowiedzialność, spoczywającą na Papieskich Dziełach Misyjnych, o których mówiłem już we wspomnianej encyklice (RMis 84).
 
Wszystkie cztery Dzieła - Dzieło Rozkrzewiania Wiary, Dzieło Św. Piotra Apostoła, Dziecięctwo Misyjne i Unia Misyjna - mają jeden wspólny cel, którym jest budzenie ducha misyjnego w Ludzie Bożym. Są one wyrazem pamięci i troski Kościołów lokalnych o Kościół powszechny.
W sposób szczególny chciałbym wspomnieć o Unii Misyjnej, obchodzącej 75 rocznicę powstania. Wielką zasługą tego Dzieła jest niestrudzone zachęcanie kapłanów, zakonników, zakonnic oraz animatorów wspólnot chrześcijańskich, by starali się szerzyć ideał misyjny poprzez odpowiednie formy duszpasterstwa i katechezy misyjnej.
Dzieła Misyjne, jako pierwsze, powinny urzeczywistniać to, o czym mówiłem już w encyklice: Kościoły lokalne winny ożywiać swoją działalność duchem misyjnym, jako zasadniczym elementem ich duszpasterstwa zwyczajnego w parafiach, stowarzyszeniach, grupach, zwłaszcza młodzieżowych (RMis 83). Dzieła Misyjne muszą odgrywać zasadniczą rolę w wypełnianiu tego ważnego posłannictwa, w kierowaniu nim, w formacji misyjnej, w organizowaniu pomocy charytatywnej na rzecz misji.
 
Przypomniawszy zadania tych Dzieł oraz nakaz powszechnego udziału w działalności misyjnej, na zakończenie tego Orędzia muszę jednak zwrócić się bezpośrednio do misjonarzy i misjonarek - kapłanów, osób zakonnych i świeckich rozproszonych po całym świecie - i skierować do nich serdeczne słowa podziękowania i zachęty, by z nadzieją kontynuowali swoją pracę ewangelizacyjną także wówczas, kiedy może ona pociągnąć za sobą wiele ofiar, w tym również ofiarę z własnego życia.
Drodzy misjonarze i misjonarki! Towarzyszą wam zawsze moje myśli i uczucia, a także wdzięczność całego Kościoła. Jesteście również wiarygodnym i widzialnym znakiem tej miłości Bożej, która nas wszystkich powołała, konsekrowała i posłała, lecz która wam powierzyła zadanie specjalne - szczególny dar powołania ad gentes. Wy niesiecie światu Chrystusa. W Jego imieniu, jako Jego Zastępca, błogosławię wam i zachowuję was w moim sercu. Błogosławię wam i błogosławię wszystkim, którzy z miłością i ofiarnie uczestniczą w waszym apostolacie ewangelizacji i integralnego rozwoju człowieka.
Niech Maryja, Królowa Apostołów, prowadzi was i towarzyszy wam - misjonarzom i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wspierają powszechną misję Kościoła.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 19 maja 1991 r., w trzynastym roku pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1990
Orędzie Jana Pawła II
3 czerwca 1990

 
Drodzy Bracia i Siostry!
W tym roku obchody Światowego Dnia Misyjnego zbiegną się z obradami zgromadzenia generalnego Synodu Biskupów, poświęconego formacji kapłanów we współczesnym świecie. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z wagi, jaką ten temat ma dla całego Kościoła i jego misji ewangelizacyjnej.
Kościół istnieje po to, aby ewangelizować, a skoro takie jest jego specyficzne zadanie, wszyscy, którzy doń należą, powinni mieć żywą świadomość własnej odpowiedzialności za szerzenie Ewangelii.
 
Obowiązek misyjny kapłanów
Troska o głoszenie Ewangelii w komunii z Następcą Piotra i pod jego przewodnictwem spoczywa przede wszystkim na Kolegium Biskupów, wspieranych cenną współpracą kapłanów, którzy spełniając urząd Chrystusa, Pasterza i Głowy (…), zgromadzają rodzinę Bożą i uwidaczniają Kościół powszechny na swoim terenie (por. KK 28).
 
Duchowy dar święceń kapłańskich przygotowuje ich (…) do najszerszej i powszechnej misji zbawienia “aż po krańce ziemi” (Dz 1,8); każda bowiem posługa kapłańska uczestniczy w owym uniwersalnym zasięgu misji powierzonej przez Chrystusa Apostołom (DK 10). Dlatego wszyscy kapłani powinni dobrze zrozumieć, że ich życie jest poświęcone również na służbę misjom (DM 39); każdy kapłan, z natury i z powołania, jest misjonarzem. Jak pisałem w 1979 r. w pierwszym Liście na Wielki Czwartek, powołanie pasterskie kapłanów jest wielkie i - zgodnie z nauką Soboru - powszechne; jest skierowane do całego Kościoła, a zatem jest także misyjne. W przemówieniu wygłoszonym w kwietniu 1989 r. do członków Kongregacji Ewangelizacji Narodów, przypominając, że każdy kapłan na swój sposób jest misjonarzem dla świata, wezwałem wszystkich prezbiterów Kościoła, by w sposób konkretny okazali wobec Ducha Świętego i swojego biskupa gotowość udania się poza granice własnego kraju, ażeby tam głosić Ewangelię.
W tym Orędziu pragnę podkreślić inny aspekt misji naszych czasów, który bezpośrednio dotyczy zarówno Kościołów dawnych, jak i młodych, to jest spoczywający na miejscowych duszpasterzach obowiązek ewangelizacji niechrześcijan, żyjących na terenie ich diecezji lub parafii. Niech więc prezbiterzy sami się angażują i włączają swoich wiernych w przepowiadanie Ewangelii tym, którzy jeszcze pozostają poza wspólnotą kościelną. Większość kapłanów przeżywa misyjny wymiar swego powołania w Kościele partykularnym, czy to przez zaangażowanie w istniejące na jego terenie misyjne sytuacje, czy to przez wychowywanie i pobudzanie swojej wspólnoty do udziału w powszechnej misji Kościoła.
 
Pasterze wspólnot ukształtowanych dla misji i dla powszechnego miłosierdzia
W wychowywaniu przyszłych kapłanów w duchu misyjnym zawiera się to, że kapłan powinien - wszędzie, gdzie się znajdzie - czuć się i działać jak proboszcz świata w służbie całego misyjnego Kościoła. To on z natury rzeczy jest animatorem i tym, na którym spoczywa główna odpowiedzialność za budzenie świadomości misyjnej wiernych.
Dekret Ad gentes (por. 39), do którego chciałbym raz jeszcze się odwołać w 25 rocznicę jego ogłoszenia, wyraźnie wskazuje kapłanom, co winni czynić, aby w wiernych budzić umiłowanie misji. Mają więc rozniecać i podtrzymywać w nich zainteresowanie ewangelizacją świata: uświadamiać chrześcijańskim rodzinom konieczność pielęgnowania powołań misyjnych swych synów i córek oraz ukazywać, jak wielkim jest to zaszczytem; podtrzymywać w młodych ludziach misyjny zapał tak, by z nich wyrośli przyszli zwiastunowie Ewangelii; wszystkich uczyć modlitwy za misje oraz prosić o wielkoduszne, materialne wspieranie misji, stając się niejako żebrakami dla zbawienia dusz.
Ale po to, by wkładać w to serce i angażować się w tak szeroką działalność duszpasterską, potrzebna jest solidna formacja misyjna, którą w okresie przygotowania przyszłych kapłanów powinno zapewnić przede wszystkim seminarium. Trzeba koniecznie, aby w programach studiów teologicznych misjologia zajmowała ważne miejsce. Tak uformowani księża będą z kolei mogli formować chrześcijańskie wspólnoty w duchu prawdziwego zaangażowania misyjnego. Dobrze będzie, jeśli kapłani, tworzący ze swoim biskupem jedno prezbiterium, będą mogli brać udział w spotkaniach poświęconych refleksji misyjnej oraz w misyjnych kongresach, rekolekcjach i dniach skupienia.
Nie należy zapominać, że poza inicjatywami podejmowanymi przez biskupów w celu ciągłej formacji misyjnej kapłanów, istnieją dostępne dla wszystkich chrześcijan cenne i wypróbowane drogi misyjnego zaangażowania, czy to w Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa, czy to w innych Papieskich Dziełach Misyjnych: Rozkrzewiania Wiary, Św. Piotra Apostoła i Dziecięctwa Misyjnego. Każde z tych Dzieł ma swoje własne pole działania na rzecz misyjnej współpracy i wszystkie starają się o to, by wierni czynnie brali w niej udział.
Co do Papieskiej Unii Misyjnej, założonej przez czcigodnego Pawła Mannę, to - idąc w ślady moich Poprzedników - gorąco polecam ją jako sposób dawania świadectwa i wyrażania miłości wobec misji. Korzystając z okazji, której dostarcza mi najbliższy Synod Biskupów, pragnę potwierdzić również to, co śp. papież Paweł VI napisał w liście apostolskim Graves et increscentes, ogłoszonym we wrześniu 1966 roku: Unię Misyjną należy uważać za “duszę” Papieskich Dzieł Misyjnych (…), ona im pomaga w tym, by same z kolei stały się szkołą formacji misyjnej; dzięki niej są znane i wspomagane w swoich inicjatywach i w realizowaniu celów, którym służą.
Dla wszystkich Światowy Dzień Misyjny powinien być ważnym dorocznym spotkaniem, ale przede wszystkim powinien nim być dla Papieskich Dzieł Misyjnych, będących wybranym narzędziem Następcy Piotra i Kolegium Biskupów w posłudze głoszenia Ewangelii.
Pragnę jeszcze przypomnieć, że ten Dzień został ustanowiony w 1926 r. przez papieża Piusa XI, na wyraźną prośbę Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Do tego Dzieła napływają składane w tym Dniu przez wiernych na całym świecie ofiary, z których młode Kościoły otrzymują znaczną pomoc, pozwalającą zaspokoić ich potrzeby związane z formacją kleryków, przygotowaniem katechistów, budową kościołów, seminariów i utrzymaniem misjonarzy.
Potrzeby, którym muszą sprostać misjonarze, są naprawdę liczne, wkład więc tych, którzy im mogą pomóc, musi być hojny i stały. Jakże zresztą nie odpowiedzieć ochoczym i radosnym sercem na ten apel, w którym ujawnia się siła i młodość Kościoła? Wśród różnych form ludzkiej solidarności miłosierdzie misyjne wyróżnia się pełnym obietnic ładunkiem nadziei: misja bowiem jest przyszłością Kościoła.
 
Misja Kościoła Pięćdziesiątnicy zdążającego ku trzeciemu milenium
Przesyłam to Orędzie w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Jego zstąpienie na Apostołów dało początek misji Kościoła. Ta działalność ewangelizacyjna trwa już dwa tysiące lat, wśród zmiennych doświadczeń, sukcesów i trudności, przyjmowana albo odrzucana. Ale misyjne przepowiadanie zawsze się dokonuje w mocy Ducha Świętego, który jest głównym bohaterem ewangelizacji (por. EN 75).
Podczas wizyt pasterskich w młodych Kościołach, które odbywam od początku mojej posługi Pasterza Kościoła powszechnego, widziałem cuda, których wiara w Chrystusa i moc Ducha Świętego dokonują we wspólnotach zrodzonych z orędzia głoszonego przez misjonarzy, potwierdzonego niekiedy świadectwem męczeństwa. Także w krajach afrykańskich, które odwiedziłem w styczniu tego roku, obok przerażającej nędzy uderzyła mnie żywotność ich chrześcijańskiej wiary. Dlatego uważam za swój obowiązek raz jeszcze zaapelować do krajów dobrobytu i do instytucji międzynarodowych, aby okazywały wspaniałomyślną solidarność, przeciwdziałając rosnącej nędzy tych krajów, obejmujących znaczną część kontynentu afrykańskiego.
U progu trzeciego milenium Kościoła jego wędrówka misyjna jest pełna nadziei, mimo wspomnianych doświadczeń i cierpień. Myśląc o oczekującym Kościół nowym Adwencie misyjnym, należy potwierdzić i dokładnie określić podstawowe kierunki działalności misyjnej i zatroszczyć się o wzrost silnego i świadomego ducha misjonarskiego.
Wzywam więc wszystkich, aby usilnie prosili Pana żniwa, by posłał robotników do głoszenia Dobrej Nowiny zbawienia w Chrystusie. Z tym wezwaniem zaś zwracam się przede wszystkim do ludzi młodych, aby byli otwarci na misyjne powołanie do głoszenia Ewangelii.
Kończąc te refleksje, kieruję mój wzrok i modlitwę ku Najświętszej Maryi. Do Niej, Królowej misji, płynie z mego serca ta gorąca prośba: niechaj Ta, która na godach w Kanie wyprosiła pierwszy cud Syna, która była przy Nim, gdy na krzyżu składał ofiarę dla naszego zbawienia, która - obecna wraz z uczniami w Wieczerniku - na wspólnej modlitwie oczekiwała Zesłania Ducha Świętego, która od początku towarzyszyła misjonarzom na ich heroicznej drodze, będzie dzisiaj i zawsze natchnieniem dla wszystkich swoich synów i córek, aby naśladowali Jej troskliwość i solidarność wobec misjonarzy naszych czasów.
W imię tej najmilszej Matki przesyłam wam wszystkim, Bracia i Siostry, dla umocnienia was Apostolskie Błogosławieństwo.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 3 czerwca 1990 r., w dwunastym roku pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1989
Orędzie Jana Pawła II
14 maja 1989

 
Ukochani Bracia i Siostry
Misja Kościoła rozpoczęła się w dniu Zesłania Ducha Świętego. Wieść o Zmartwychwstaniu Pana, ogłoszona przez Apostołów tłumom pielgrzymów przybyłych do Jerozolimy, była słuchana i przyjęta przez przedstawicieli różnorodnych języków i kultur, wyprzedzając niejako powszechność nowego Ludu Bożego. To właśnie w duchu i łasce Zielonych Świąt, wiecznie życiodajnym źródle powołania ewangelizacyjnego i misyjnego w Kościele, zwracam się do was z tym Orędziem na tegoroczny Światowy Dzień Misyjny.
Obchody tego Dnia poświęconego modlitwie, katechezie i zbiórce pomocy dla misji przypominają całemu Kościołowi obowiązek, by szedł i całemu światu głosił Ewangelię. Dzień ten może przynieść całemu Ludowi Bożemu, jego pasterzom i wiernym, nowe Zesłanie Ducha Świętego, który jest duchem misji, i nadal prowadzi zbawcze dzieło, zakorzenione w ofierze krzyża. Chociaż Jezus powierzył je Kościołowi, niemniej Duch Święty pozostaje pierwszym i nadrzędnym podmiotem jego urzeczywistnienia w duszy człowieka i w dziejach świata (DeV 42).
 
Kler rodzimy nadzieją Kościoła misyjnego
Podobało się Bogu - przypomina Sobór Watykański II (por. KK 9) - uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, bez żadnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud: lud mesjański, który ma Chrystusa za wodza i który jest zgromadzony w Kościele. Ten to Kościół istnieje we wspólnotach lokalnych, powierzonych pieczy i kierownictwu swych pasterzy, którzy nimi rządzą, spełniając urząd Chrystusa, Pasterza i Głowy (por. KK 28). Mocą swej władzy i misji mają głosić Ewangelię, uświęcać Lud Boży i rządzić nim.
Głoszenie Ewangelii, podjęte przez Apostołów po Zesłaniu Ducha Świętego, zrodziło wspólnoty ochrzczonych, na czele których ustanowili oni ludzi odpowiedzialnych dla zapewnienia jedności, wychowania w wierze każdego z członków, sprawowania Eucharystii, łączności z Apostołami i innymi wspólnotami chrześcijańskimi.
To, co uczynili Apostołowie w początkach wzrostu Kościoła w świecie, dokonuje się obecnie drogą ewangelizacji misyjnej: Do założenia Kościoła i do rozwoju wspólnoty chrześcijańskiej konieczne są różne urzędy… powoływane … spośród wiernych; zalicza się do nich urząd kapłanów, diakonów i katechistów (DM 15).
 
W tym Orędziu pragnę przede wszystkim podkreślić konieczność i wartość obecności rodzimego kleru w młodych wspólnotach chrześcijańskich. Różne poziomy formacji i rozwoju rodzimego kleru pozostawiają swój ślad w ewangelizacji misyjnej. Papieże rzymscy, w poczuciu swej odpowiedzialności Pasterzy Kościoła powszechnego, w szczególny sposób troszczyli się o to, by wraz z posyłaniem misjonarzy, rodzące się wspólnoty krajów misyjnych otrzymywały - skoro tylko będzie to możliwe - kapłanów i biskupów miejscowych. Było to zwłaszcza dziełem Papieży tego wieku, począwszy od Benedykta XV, który w liście apostolskim Maximum illud (właśnie obchodzimy 70-lecie ogłoszenia) stwierdził m.in.: Ważną jest rzeczą, aby wszyscy kierujący misjami obejmowali swą szczególną troską wykształcenie i formację kapłanów spośród tego narodu, wśród którego przebywają; to właśnie stanowi największą nadzieję młodych Kościołów (7).
 
Rozkwit rodzimego kleru trzeba przypisać zasługom misjonarzy, którzy z cierpliwym, wytrwałym uporem, często posuniętym aż do męczeństwa, pracowali i trudzili się, by zakładać nowe wspólnoty chrześcijańskie, starając się, by w rodzinach dojrzewał cenny owoc powołań kapłańskich do życia zakonnego i misyjnego. Teraz są szczęśliwi, że mogą pracować w łączności z kapłanami i miejscowymi biskupami, być ich współpracownikami, wiedząc dobrze, że wspólna sprawa królestwa Bożego ściśle jednoczy jedną i drugą grupę wysłanników ewangelicznych w ciągle koniecznej współpracy i bez wątpienia owocnej. Dlatego nie mówimy o zwykłym stosunku sił w pracy, lecz raczej o ich harmonijnej koordynacji, która jest - tak jak być powinno - wyrazem i obrazem jedności Kościoła (Paweł VI. Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 1973 r.).
Sobór Watykański II rozpoczął nowy rozdział w zawsze fascynującej działalności misyjnej. Skoro Kościół jest z natury swej misyjny, a każdy Kościół partykularny jest wezwany do odzwierciedlenia w sobie samym obrazu Kościoła powszechnego, młode Kościoły są również zaproszone do efektywnego uczestniczenia w powszechnym dziele misyjnym Kościoła, wysyłając od siebie misjonarzy do głoszenia Ewangelii na całym świecie, chociażby same cierpiały na brak kapłanów. Przez gorliwe bowiem i czynne włączenie się ich w działalność misyjną wśród innych narodów, łączność z Kościołem powszechnym znajdzie w pewien sposób swe dopełnienie (DM 20). Kapłani w szczególny sposób winni być ożywieni tym duchem misyjnym, gotowi oddać się do dyspozycji Kościoła dla podjęcia działalności misyjnej nie tylko we własnej diecezji, lecz również poza nią, jeśli zostaną posłani przez swego biskupa.
 
Dzieło Św. Piotra Apostoła: od stu lat w służbie kleru rodzimego
W tym roku przypada stulecie założenia Papieskiego Dzieła Św. Piotra Apostoła. Podobnie jak z żarliwego serca Pauliny Jaricot zrodziło się Dzieło Rozkrzewiania Wiary, tak też z miłości i ofiary dwóch innych kobiet - Stefanii i Joanny Bigard - matki i córki, wzięła początek inna podstawowa inicjatywa misyjna. Iskrą zapalną był list biskupa Nagasaki, Cousina. Dnia 1 czerwca 1889 roku pisał on do pań Bigard, które już uprzednio były jego dobrodziejkami i współpracowniczkami, że był zmuszony odmówić przyjęcia do seminarium młodym kandydatom, którzy pragnęli zostać kapłanami, z powodu braku potrzebnych środków do ich formacji. Panie Bigard rozpoznały w tym liście wezwanie woli Bożej, wezwanie, które w sposób radykalny zmieniło ich życie. Odtąd stały się niestrudzonymi żebraczkami o pomoc na rzecz kandydatów do kapłaństwa, coraz liczniej w krajach misyjnych pukających do drzwi seminaryjnych. Te dwie szlachetne kobiety napotykały wszelkiego rodzaju trudności, nigdy jednak nie zrezygnowały z raz podjętych zobowiązań; były im wierne do samej śmierci i z radością doczekały się aprobaty oraz błogosławieństwa Stolicy Świętej dla swego Dzieła.
Dzieło to, w sto lat po swym założeniu, zachowuje niezmiennie całą swą wartość odnośnie do celu, dla którego powstało: … uwrażliwienia chrześcijan na sprawę formacji rodzimego kleru w Kościołach misyjnych. Zaprasza ono do współpracy w przygotowaniu kandydatów do kapłaństwa przez pomoc duchową i materialną (Statuty Papieskich Dzieł Misyjnych 15).
Dzieło Św. Piotra Apostoła - którego przypomnienie uważałem za obowiązek i na które pragnę zwrócić uwagę w tym Orędziu - poważnie przyczyniło się do rozwoju kleru tubylczego i nadal odgrywa doniosłą rolę dzięki pomocy, jakiej udziela, aby młode Kościoły, seminaria, domy formacyjne i ośrodki wyższych studiów mogły przyjmować i należycie przygotowywać miejscowe powołania do zadań apostolskich.
Dziękuję z całego serca tym, którzy swoją modlitwą i ofiarami uczestniczą w realizowaniu programu Dzieła, i zachęcam wszystkich wiernych, aby sławili Pana za cuda, jakich dokonał, posługując się Stefanią i Joanną Bigard, które poświęciły się całkowicie sprawie misyjnej. Kościół - jak to wyraziłem w liście apostolskim Mulieris dignitatem - składa dzięki za wszystkie przejawy kobiecego “geniuszu” w ciągu dziejów (MuD 31), nie może bowiem nie wychwalać Pana, podziwiając owoce ewangelizacji i świętości, które dojrzały dzięki Dziełu rozpoczętemu przez panie Bigard.
 
Wszyscy członkowie Kościoła winni zaangażować się w popieranie powołań kapłańskich i misyjnych oraz w głoszenie Ewangelii
Dzieło Św. Piotra Apostoła przypomina niezastąpioną rolę zastrzeżoną duchowieństwu w misji ewangelizacyjnej; wspólnoty chrześcijańskie potrzebują jego posługi, potrzebują przewodników w życiu wiary i wychowawców ducha misyjnego.
Najważniejszym wyzwaniem, jakie stawia całemu Kościołowi jego misja powszechna, to sprawa powołań w różnych odmianach, w jakich mogą być realizowane, czy to w życiu kapłańskim, zakonnym lub świeckim. Do tego, aby ewangelizować świat, potrzebni są przede wszystkim ewangelizatorzy. Toteż wszyscy, poczynając od rodzin chrześcijańskich, powinniśmy czuć się odpowiedzialni za stwarzanie warunków sprzyjających budzeniu i dojrzewaniu specyficznie misyjnych powołań kapłańskich, zakonnych i świeckich, nigdy nie zaniedbując uprzywilejowanego środka, którym w myśl słów samego Jezusa jest modlitwa: “Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9,37-38) (Chl 35).
 
Sytuacja aktualna - o której już wspomniałem w tymże liście apostolskim o powołaniu i misji świeckich - wymaga, aby do obowiązku głoszenia Ewangelii każdy uczeń Chrystusowy czuł się osobiście wezwany: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16). Do tego zadania wierni zostali uzdolnieni i zobowiązani przez sakrament inicjacji chrześcijańskiej i przez dary Ducha Świętego (por. Chl 33).
Czy w perspektywie uczestnictwa laikatu w powszechnej misji Kościoła, czy nie daje powodu do radości i ufności fakt, że dwa spośród czterech Papieskich Dzieł Misyjnych: Dzieło Rozkrzewiania Wiary i Dzieło Św. Piotra Apostoła, zostały założone przez świeckich i to przez kobiety, przepojone żarliwością dla sprawy rozwoju królestwa Bożego?
 
Nieprzerwana służba animacji i formacji, pełniona przez Papieskie Dzieła Misyjne
Chociaż kładłem szczególny nacisk na działalność Dzieła Św. Piotra Apostoła - z okazji stulecia jego założenia - nie mogę zakończyć tego Orędzia bez zwrócenia uwagi również i na inne Dzieła Misyjne: Rozkrzewiania Wiary, Dziecięctwa Misyjnego i Unii Misyjnej kapłanów i zakonnic, które są pomocne Papieżowi i wszystkim Kościołom partykularnym.
Chociaż poświęcają się własnej, specyficznej działalności, mają jednak podstawowy, wspólny cel: zapalać i wciąż podtrzymywać w Ludzie Bożym - w pasterzach i wiernych - zawsze żywego, ducha misyjnego, który wyrażałby się w zaangażowaniu na rzecz powołań misyjnych, w pomocy świadczonej wszystkim misjom świata, tak, aby dzięki wielkodusznej współpracy wszystkich chrześcijan móc odpowiedzieć na wciąż rosnące potrzeby i oczekiwania.
W tym Dniu powszechnego miłosierdzia Papież staje się głosem wszystkich ubogich świata; zwłaszcza głosem misjonarzy, którzy wyciągają rękę do swych braci w wierze i do wszystkich ludzi dobrej woli.
Misjonarze angażują wszystkie swe siły w głoszenie Ewangelii na froncie misyjnym. Zaangażowanie to i dziś napotyka trudności, doświadczenia i niejednokrotnie wymaga najwyższego świadectwa: daru własnego życia. Dlatego w imieniu całego Kościoła zwracam się do nich ze słowami serdecznej zachęty, aby odczuli, że obecność Zmartwychwstałego Pana towarzyszy im w apostolstwie i podtrzymuje ich, dzięki mocy Jego Ducha i dzięki solidarności wspólnoty wierzących.
Niech wszyscy uczniowie Pana pamiętają, że błogosławiona Dziewica Maryja, Królowa Apostołów i Matka wszystkich narodów, jest ich wzorem i oparciem w pracy misyjnej. Jej to powierzam misyjną działalność Kościoła i tych wszystkich, którzy poświęcają życie swoje głoszeniu królestwa Bożego i dziełu wszczepiania Kościoła w serce świata.
Misjonarzom, ich współpracownikom oraz wszystkim, którzy w ten czy inny sposób uczestniczą w misyjnym dziele Kościoła, udzielam z całego serca Błogosławieństwa Apostolskiego, jako zadatek łask Bożych, jako wyraz mej życzliwości i wdzięczności.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 14 maja 1989 r., w jedenastym roku mego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1988
Orędzie Jana Pawła II
22 maja 1988
 

Drodzy Bracia i Siostry

Ogłaszając pod koniec Roku Maryjnego - będącego przygotowaniem Jubileuszu Dwutysiąclecia - Orędzie na Światowy Dzień Misyjny, pragnę zachęcić cały Lud Boży do refleksji nad szczególnym aspektem ewangelizacji: nad obecnością Maryi w powszechnej misji Kościoła.
Misja ta polega na głoszeniu Dobrej Nowiny zbawienia - osiąganego przez wiarę w Chrystusa - na mocy mandatu, który Pan Zmartwychwstały powierzył Apostołom: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (Mt 28,19); Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16,16).
 
1. Maryja - Gwiazda Ewangelizacji i Matka wszystkich narodów
Maryja, Matka Jezusa, jako pierwsza uwierzyła w swojego Syna i ze względu na tę wiarę została nazwana błogosławioną (por. Łk 1,45). Jej życie było drogą i pielgrzymowaniem wiary w Chrystusa, w której przodowała uczniom i stale przoduje Kościołowi (por. RMat 6).
Dlatego wszędzie tam, gdzie Kościół prowadzi wśród ludów działalność misyjną, jest obecna Maryja: jako Matka, współdziałająca w zrodzeniu i wychowywaniu wiernych (por. KK 63) i - wedle słów mojego poprzednika Pawła VI - jako Gwiazda Ewangelizacji (por. EN 82), ażeby prowadzić i wspierać heroldów Ewangelii, a równocześnie umacniać w wierze nowe wspólnoty chrześcijańskie, ożywiane - dzięki misyjnemu przepowiadaniu - mocą Słowa i łaską Ducha Świętego.
Swą obecnością i działaniem Matka Jezusa zawsze towarzyszyła misyjnej pracy Kościoła. Heroldowie Ewangelii, głosząc niechrześcijańskim ludom tajemnice Chrystusa i prawdy wiary, przedstawiali im równocześnie postać i rolę Maryi, która wkroczywszy głęboko w dzieje zbawienia, łączy w sobie w pewien sposób i odzwierciedla najważniejsze treści wiary i gdy jest sławiona i czczona, przywołuje wiernych do Syna swego i do Jego ofiary oraz do miłości Ojca (KK 65). Każdy zaś lud, biorąc Maryję za Matkę, wzbogaca kult i nabożeństwo do Niej, nadając Jej nowe tytuły i znajdując nowe formy wyrazu owego kultu, dostosowane do swoich potrzeb i zgodne z własnym duchem religijnym. Wiele z tych wspólnot chrześcijańskich, wyrosłych jako owoce ewangelizacyjnego dzieła Kościoła, znalazło w synowskiej miłości do Matki Jezusa oparcie i siłę do wytrwania w wierze, w chwilach ciężkich prób i prześladowań.
2. Maryja, wzór misyjnego oddania
Kościół w swym ewangelizacyjnym powołaniu i trosce bierze przykład i czerpie natchnienie z Maryi, która jako pierwsza doświadczyła ewangelizacji (por. Łk 1,26-38) i jako pierwsza dzieło ewangelizacji podjęła (por. Łk 1,39-56). To Ona przyjęła z wiarą Dobrą Nowinę zbawienia, wyrażając ją w słowach przepowiedni, pieśni, proroctwa. To Ona udzieliła wszystkim ludziom najlepszej, jaką kiedykolwiek otrzymali, porady duchowej: Zróbcie wszystko, cokolwiek [Jezus] wam powie (J 2,5). Kościół uczy się od Maryi misyjnego oddania.
Świadomość tego, że ponad 2/3 ludzkości jeszcze nie poznało lub nie przyjęło wiary w Chrystusa Odkupiciela, jest dla Kościoła bodźcem do przygotowywania wciąż nowych pokoleń apostołów, a zarazem do coraz gorętszej modlitwy i do starań o to, by w każdej wspólnocie chrześcijańskiej rodziły się coraz liczniejsze powołania misyjne.
Choć bowiem prawdą jest to, że - jak mówi Sobór - na każdym uczniu Chrystusa ciąży w odpowiedniej części obowiązek rozszerzania wiary, największe zaangażowanie w tej dziedzinie wykazują te osoby, które Pan Bóg wzywa przez powołanie misyjne za sprawą Ducha Świętego, powołując do życia w Kościele instytuty, które obowiązek pierwszego głoszenia Ewangelii przyjmują jako swoje właściwe zadanie (por. DM 23).
Pocieszającym zjawiskiem, które budzi nadzieję i wdzięczność wobec Boga, są coraz liczniejsze formy służby misyjnej Kościołów partykularnych, które wysyłają na misje kapłanów diecezjalnych, w ramach wielce zasłużonego dzieła Fidei donum, świeckich i wolontariuszy, kierując się zarówno chęcią niesienia pomocy siostrzanym Kościołom będącym w potrzebie, jak też wolą przepowiadania Ewangelii i krzewienia solidarnej miłości wśród niechrześcijańskich ludów i grup ludzi.
Ze szczególną radością widzimy, jak obok Kościołów o wiekowej historii coraz szerszy udział w powszechnej misji Kościoła biorą Kościoły Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. Fakt, że te właśnie kościelne wspólnoty, same znajdujące się jeszcze w fazie rozwoju, posyłają ad gentes swoich misjonarzy, świadczy o autentycznym duchu katolickim i misyjnym, który winien ożywiać wszystkie młode Kościoły, wysyłające od siebie misjonarzy do głoszenia Ewangelii na całym świecie, chociażby same cierpiały na brak kapłanów (DM 20).
 
Heroldowie Ewangelii, częstokroć nieznani, zapomniani, prześladowani, żyjący w najodleglejszych ośrodkach misyjnych Kościoła, znajdują doskonały wzór oddania i wierności w Maryi, która całkowicie poświęciła samą siebie, jako służebnicę Pańską, osobie i dziełu Syna swego (KK 56).
 
Dlatego z okazji Światowego Dnia Misyjnego pragnę wyrazić moją cześć misjonarzom i misjonarkom, rozsianym po wszystkich kontynentach, za ich wspaniałomyślne zaangażowanie i za ich bohaterstwo, które niekiedy - także w naszych czasach - posuwa się aż do męczeństwa. Pragnę w imieniu całego Kościoła skierować do nich i do wszystkich rodzin zakonnych oraz instytutów świeckich, męskich i żeńskich, dla których misja jest głównym elementem konsekracji, serdeczne pozdrowienie i gorące wyrazy zachęty oraz wezwać ich do tego, by nie zniechęcali się w obliczu trudności, na jakie napotykają w swoim apostolstwie, ale by - pokładając swą ufność w Maryi - szli Jej śladem.
Wszystkim wam, misjonarze i misjonarki, którzy przyczyniacie się do narodzin i formacji nowych wspólnot chrześcijańskich, i do coraz szerszego rozpościerania się macierzystych skrzydeł Kościoła, powtarzam płynące z serca wezwanie, które skierowałem do kapłanów w Liście na Wielki Czwartek Roku Maryjnego: Wypada więc, aby każdy z nas “wziął Ją do siebie>, podobnie jak apostoł Jan na Golgocie (…) jako Matkę i Pośredniczkę tej “wielkiej tajemnicy” (por. Ef 5,32), której wszyscy pragniemy służyć całym życiem (por. List do kapłanów na Wielki Czwartek 1988, L’Osservatore Romano, wyd. polskie, nr 3 - 4/1988).
 
3. Razem z Maryją przygotowujemy nowy Adwent misyjny
Przygotowując się z nadzieją i zaangażowaniem nowego Adwentu do obchodów zakończenia drugiego i rozpoczęcia trzeciego tysiąclecia wiary chrześcijańskiej. Kościół pragnie odnowić i wzmocnić swój zryw misyjny, tak aby mógł on zapewnić większą skuteczność przepowiadaniu Ewangelii ludom, które jej jeszcze nie poznały lub nie przyjęły. Zawierzam tę nadzieję Maryi, Tej, która przygotowała pierwsze przyjście Pana. Oby za Jej macierzyńskim wstawiennictwem cały Lud Boży mógł osiągać coraz żywszą i pobudzającą do działania świadomość własnej odpowiedzialności za szerzenie królestwa Bożego przez misyjne dzieło ewangelizacji.
Zwracam się przede wszystkim do pasterzy Kościołów partykularnych, do współpracujących z nimi kapłanów i do wszystkich osób działających w duszpasterstwie: niech wasze słowo, katecheza i własny przykład służą wychowaniu wiernych powierzonych waszej pieczy, w duchu prawdziwie misyjnym, aby jako członki Chrystusa byli świadomi swej odpowiedzialności za wszystkich ludzi (DM 21). Kierowane przez was wspólnoty chrześcijańskie niech dają wyraz dojrzałości i prężności wiary oraz kościelnej komunii, otwierając się na powszechną misję Kościoła poprzez modlitwę, budzenie powołań misyjnych, okazywanie solidarności i współdzielenie dóbr, tak duchowych, jak materialnych z najuboższymi tego świata. Przede wszystkim zaś rodziny niech będą świadome tego, że winny wnosić szczególny wkład w sprawę misyjną Kościoła, pielęgnując powołania misyjne wśród swoich synów i córek (FC 54).
 
Mówiąc o ożywianiu świadomości misyjnej we wspólnotach chrześcijańskich, należy wspomnieć o Papieskich Dziełach Misyjnych, które wyróżniają się w Kościele niezwykłą aktywnością i wytrzymałością w nawiązywaniu współpracy misyjnej poprzez wielorakie i trafne inicjatywy, których celem jest animowanie, informacja oraz wychowywanie w poczuciu powszechności i w duchu misyjnym. Zajmują się one również rozległą dziedziną działalności charytatywnej oraz pomocy materialnej, i dlatego proszę wszystkich o wspaniałomyślne ofiary na utrzymanie seminarzystów, na formację świeckich, zwłaszcza katechistów, na budowę kościołów, szkół, szpitali i innych placówek społecznych.
Jednakże główną funkcją Papieskich Dzieł Misyjnych - poczynając od pierwszego z nich, o nazwie Dzieło Rozkrzewiania Wiary, stawiającego sobie za cel przede wszystkim wychowywanie, informowanie i uwrażliwianie na sprawę misji - pozostaje budzenie ducha misyjnego.
Wszystkie Dzieła troszczą się o budzenie powołań dla Kościoła misyjnego. To zadanie - o podstawowym znaczeniu dla skuteczności misyjnej ad gentes - powierzone jest przede wszystkim Dziełu Św. Piotra Apostoła, na rzecz powołań kapłańskich i zakonnych w młodych Kościołach, a także Misyjnej Unii kapłanów, zakonników i zakonnic, której działalność polega na formowaniu w duchu misyjnym tych, którzy sprawują w Kościele urząd pasterzy, pełnią funkcje animatorów bądź w inny sposób angażują się w duszpasterstwo. Z kolei do Dzieła Świętego Dziecięctwa należy wychowywanie i budzenie zainteresowania misjami wśród najmłodszych.
Wracając do myśli przewodniej tego Orędzia, pragnę raz jeszcze podkreślić, że wszyscy ci, którzy swą pracą i życiem służą rozwojowi misji i budzeniu powołań, znajdują w Maryi Matkę i wzór, będący dla nich natchnieniem oraz oparciem. Ona bowiem - jak powiedziałem na wstępie - w pełni zasługuje na miano pierwszej misjonarki, bowiem jako Matka Jezusa, posłanego przez Ojca, pierwszego i największego ewangelizatora, przyłączyła się do Jego misji i uczestniczyła w niej z macierzyńskim oddaniem. U tej Matki wszyscy synowie i córki Kościoła uczą się wypracowywać w sobie ducha misyjnego, który powinien ożywiać ich chrześcijańskie życie i zasilać ich zryw apostolski.
Zanim zakończę to Orędzie, pragnę w szczególny sposób otworzyć moje serce przed wami, ludzie młodzi, którzy jesteście dla Kościoła znakiem żywotności i jego wielką nadzieją. Przyszłość misji i powołań misyjnych jest związana z waszą wspaniałomyślną odpowiedzią na wezwanie Boga, na Jego zaproszenie, byście swoje życie poświęcili głoszeniu Ewangelii. Uczcie się od Maryi wypowiadać owo “tak”, które oznacza pełne, radosne i wierne przylgnięcie do woli Ojca i Jego planu miłości.
Niechaj Najświętsza Panna, którą nazywamy Matką Kościoła i wszystkich narodów, wyjedna u swego Syna to, ażeby nowy duch Pięćdziesiątnicy ożywił wszystkich ludzi, którzy wraz z chrztem otrzymali bezcenny dar wiary. Oby za Jej przyczyną coraz bardziej pogłębiała się w nich świadomość własnej odpowiedzialności misyjnej i oby również dzięki ich wytrwałej i wspaniałomyślnej pracy Ewangelia była głoszona wszystkim ludom, a wiara w Chrystusa przyniosła światło zbawienia całemu światu.
Wszystkim jako zadatek obfitych łask niebieskich udzielam z serca Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 22 maja 1988 r., w dziesiątym roku mego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1987
Orędzie Jana Pawła II
7 czerwca 1987

 
Najdrożsi Bracia i Siostry!
1. Synod na temat posłannictwa świeckich
Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła (1 P 2,9).
 
Członkami tego uprzywilejowanego ludu, opisanego przez Księcia Apostołów, są w pełnym tego słowa znaczeniu ludzie świeccy. Właśnie im zgromadzenie ogólne Synodu Biskupów poświęci swoją uwagę w październiku, miesiącu, gdy cały Kościół skupiony jest na modlitwie, refleksji i pomocy dla misji w świecie.
W związku z tym szczęśliwym zbiegiem okoliczności pragnę skierować obecne Orędzie do tej licznej i wybranej cząstki Ludu Bożego, wiernych świeckich - mężczyzn i kobiet, każdego wieku i stanu - aby ożywić w nich świadomość, iż należą do ludu z natury swej misyjnego. Kościół bowiem jest dla ewangelizacji, czyli po to, aby głosił i nauczał słowa Bożego, ażeby przez nie dochodził do nas dar łaski, żeby grzesznicy jednali się z Bogiem… - powiedziałem w 1982 roku, przypominając papieża Pawła VI i cytując jego słowa (EN 14). Ewangelizacja i posłannictwo nie są więc czymś dowolnym, dodatkowym czy marginalnym: Kościół zrodził się jako misyjny i ewangelizowanie jest dla niego prawem życia (por. DM 2 - 5).
 
2. Powołanie chrześcijańskie - powołaniem misyjnym
Wychodząc od tej niezbywalnej przesłanki, można postawić pytanie: Do kogo konkretnie należy podjęcie misji? Sobór Watykański II tak odpowiada: Wszyscy wierni, jako członki żywego Chrystusa… , zobowiązani są do współpracy w szerzeniu i rozwoju Jego Ciała, aby jak najprędzej doprowadzić je do pełni. Dlatego też wszyscy synowie Kościoła winni mieć żywą świadomość swojej odpowiedzialności za świat (DM 36). Ewangelizowanie nie jest zarezerwowane tylko dla hierarchii, bowiem na każdym uczniu Chrystusa spoczywa obowiązek szerzenia, według jego możliwości, wiary (KK 17). Korzeniem tego obowiązku jest pierwszy sakrament wiary. W ten sposób wszyscy chrześcijanie świeccy, właśnie na mocy chrztu, są wezwani przez Pana do apostolstwa: Powołanie chrześcijańskie jest z natury swojej także powołaniem do apostolstwa (DA 2). Jest to powołanie opierające się na samej łasce chrztu św.: włączeni w Chrystusa przez chrzest, chrześcijanie stają się uczestnikami Jego urzędu kapłańskiego, prorockiego i królewskiego. Bierzmowanie umacnia ich mocą Ducha Świętego, a Eucharystia udziela i wzmacnia w nich tę miłość ku Bogu i ludziom, która jest duszą wszelkiego apostolstwa (por. KK 33; DA 3).
Stąd płynie zaproszenie, jakie ponawiam wobec wszystkich świeckich, ażeby odkrywając swą pierwotną godność uczniów Pana, pogłębiali poczucie odpowiedzialności apostolskiej i dawali wspaniałomyślny wkład w dzieło ewangelizacji.
 
3. Jedno Ciało - ,,zespalane i utrzymywane w łączności …”
Jeżeli wszyscy w Kościele są odpowiedzialni za misje, jeżeli wszyscy równocześnie są jej odbiorcami, nie dzieje się to przecież z tego samego tytułu i w ten sam sposób, lecz według właściwości stanowiska i funkcji, spełnianych wewnątrz samego Kościoła, oraz według otrzymanego urzędu i charyzmatu. Różne są dary Boże, lecz zawsze obfite, nie wyłączne, lecz uzupełniające się, wszystkie skierowane ku tej samej wspólnocie i posłannictwu. My jesteśmy wezwani do rozróżniania ich i oceniania ich wartości z ewangeliczną mądrością, według obiektywnych wymagań i potrzeb, jakie mogą powstawać w naszych czasach. W związku ze zbliżającym się Synodem Biskupów zachęcam świeckich, zwłaszcza młodzież, do uznania rzeczywistego istnienia tych Bożych darów i do podjęcia - w poczuciu odpowiedzialności - zadania ewangelizacji poprzez słowo, świadectwo, przekazywanie tej mądrości i tej nadziei, do której często nieświadomie dąży ludzkość.
Powołania świeckie, wezwane do dawania specyficznego wkładu we wspólnotę kościelną, stanowią także dzisiaj pośród Ludu Bożego silny i znaczący wyraz misyjnego poświęcenia. Dziś, bardziej niż w przeszłości, wzrasta zapotrzebowanie na osoby, które całkowicie poświęciłyby się działalności misyjnej: Specjalnym bowiem powołaniem naznaczeni są ci, którzy obdarzeni odpowiednimi naturalnymi właściwościami, przymiotami serca i umysłu, gotowi są podjąć dzieło misyjne, obojętnie, czy to będą miejscowi, czy też obcy: kapłani, osoby zakonne i ludzie świeccy (DM 23). Tak, dziś Kościół potrzebuje ludzi świeckich, dojrzałych, aby byli uczniami i świadkami Chrystusa, budowniczymi wspólnot chrześcijańskich i przekształcali świat według wartości ewangelicznych. Pragnę wszystkim świeckim, zaangażowanym już w dzieło misyjne Kościoła, wyrazić moje podziękowanie i zachętę, umacniając każdego z nich w jego pracy.
 
4. Katechiści
Pragnę w związku z tym przypomnieć przede wszystkim zasłużony zastęp katechistów - mężczyzn i kobiet - którzy dają niezastąpiony wkład w szerzenie wiary i są wezwani do pełnienia w naszych czasach zadania o wielkim znaczeniu (por. DM 17). Czyż można zaprzeczyć, że bez tych wyspecjalizowanych pracowników na ziemi misyjnej nie powstałoby tyle kwitnących obecnie Kościołów? Oni byli i są bezpośrednimi świadkami wiary, często także pierwszymi w znaczeniu chronologicznym, stając się poprzez jej głoszenie czynnymi współpracownikami w dziele stabilizowania, rozwijania i umacniania życia chrześcijańskiego. Ich posługa włącza się w nośną strukturę ewangelizacji, dlatego też Kościół nie może się bez nich obejść. Raz jeszcze wyrażam życzenie, ażeby ich liczba i jakość wzrastały do tego tak niezbędnego dzieła, i ufam, że znajdą oni zawsze życzliwość i pomoc, jakich potrzebują. Oczywiście, oni także mają prawo do odpowiedniego wynagrodzenia, i jeżeli nie mogą im tego zapewnić ich własne, zbyt ubogie wspólnoty, powinna o to zadbać solidarnie społeczność innych chrześcijan.
 
5. Dobrowolne zaangażowanie świeckich
Pragnę przypomnieć także inną formę misjonarskiego zaangażowania świeckich, na którą Kościół, zwłaszcza dziś, bardzo liczy: wolontariat świeckich. Jest to dobra forma, która wnosi znaczący wkład w misję Kościoła, ułatwiając mu drogę ewangelizacji: służba świeckich chrześcijan, którzy poświęcają kilka lat swojego życia, aby bezpośrednio współpracować nad wzrostem krajów będących na drodze rozwoju.
W ten sposób, obok pracy, którą wykonują razem z innymi społecznymi siłami dla dobra ludzkości, oni - jako chrześcijanie - starają się, aby nie zabrakło braciom tej pełni rozwoju religijnego i moralnego, jaką uzyskuje się przez całkowite otwarcie na działanie łaski Bożej. Pobudzeni przez wiarę i miłość ewangeliczną stają się oni świadkami miłości i służby człowiekowi w całokształcie jego fizycznego i duchowego istnienia.
Także i w związku z tym wyrażam życzenie, ażeby z okazji Synodu wiele Kościołów lokalnych odkryło tę formę misjonarskiej współpracy świeckich i aby dostrzegało i sprzyjało tym świeckim powołaniom, które wielu z radością podejmie, okazując gotowość czynnego włączenia się we wspólnoty braci.
 
U podstawy tych powołań powinno być zawsze zrównoważone i harmonijne zaangażowanie, które nigdy nie rozdziela rozwoju społeczno-kulturalnego od wyznawania wiary. Do posługi tej, trudnej i wymagającej, potrzebny jest roztropny wybór, właściwe przygotowanie, kwalifikacje zawodowe, a zwłaszcza dojrzała osobowość.
 
6. Otwartość na inne formy posługiwania
Duch, który prowadzi Kościół do pełni prawdy (por. J 16,13), łączy w jedności i posługiwaniu, wzbogaca go swoimi darami, upiększa swoimi owocami, rozdziela między wiernych wszelkiego stanu także szczególne łaski, przez które czyni ich zdatnymi i gotowymi do podejmowania rozmaitych dzieł i funkcji (KK 12).
 
Tak więc wszyscy jesteśmy wezwani do uznania i chętnego przyjęcia tych specjalnych łask, które są rozdzielane także wśród świeckich, w związku z ich tak pożądaną obecnością na polu misyjnym. Zachęca się zwłaszcza Kościoły młode, aby z ufnością otwarły się i doceniły duchowe bogactwa tych urzędów i dzieł, które mają na celu odnowę i dalszą pożyteczną rozbudowę Kościoła (tamże).
Trzeba więc wziąć pod uwagę i popierać różnorodne formy uczestnictwa świeckich w życiu liturgicznym wspólnot chrześcijańskich, w ich programach i w ich radach duszpasterskich, w praktykowaniu miłości i obecności chrześcijańskiej w dziedzinie kulturalnej, społecznej i ekonomicznej.
Pragnę zachęcić także laikat żeński do szerszego i bardziej aktywnego udziału w podejmowaniu tych posług, jakich rozległe pole misyjne oczekuje od ich wspaniałomyślności i właściwej im działalności. Pożądane jest, aby poświęciły się zarówno zajęciom tradycyjnym (szpitale, szkoły, opieka), jak i bezpośredniej ewangelizacji, np. formacja ogniska rodzinnego, dialog z niewierzącymi i niepraktykującymi oraz szerzenie kultury katolickiej, nie mówiąc już o stałym uczestnictwie w modlitwie i liturgii.
 
7. Papieskie Dzieła Misyjne
W tym dniu Zesłania Ducha Świętego, wobec pilnych potrzeb misji, Kościół z nową gotowością otwiera się na potężne tchnienie i ożywiającą miłość Ducha Świętego, który uświęca Lud Boży, prowadzi go i ozdabia cnotami, aby mógł zaowocować charyzmatami chrześcijańskiej tożsamości.
Pragnę powierzyć specjalny mandat Papieskim Dziełom Misyjnym, które z racji swego pochodzenia, konstytucji i celów stanowią specyficzne narzędzie misjonarskiego uniwersalizmu, ażeby poprzez swoją szeroką działalność animacyjną ożywiały w Ludzie Bożym - zwłaszcza wśród świeckich - świadomość misyjną, a równocześnie odkrywały szczególne powołania tych, którzy otrzymali taką misję.
Na nich spoczywa zadanie budzenia zainteresowania i udziału wszystkich wiernych w pracy na rzecz misji, zarówno na płaszczyźnie duchowej, jak i materialnej, jak również popieranie powołań misyjnych wśród młodzieży. W świecie osaczonym wieloma zagrożeniami i brakiem perspektyw nie można nigdy ustawać w budzeniu i podtrzymywaniu wśród świeckich szlachetnych ideałów misyjnych, aby na zaproszenie Pana wielu mogło odpowiedzieć: Oto ja, poślij mnie (Iz 6,8).
 
8. Matka - przewodniczka w wierze i posłannictwie
Muszę tu również przypomnieć tę szczęśliwą okoliczność - obchody Roku Maryjnego. Jest rzeczą naturalną, jasną i pocieszającą, że wszyscy Synowie i Córki Kościoła patrzą na Tę, która od początku jest obecna w samym posłannictwie Kościoła (por. RMat 28). Jeżeli droga tego Kościoła - będącego już u kresu drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa - zakłada odnowę i szlachetne zaangażowanie w swe posłannictwo, to trzeba nam wciąż i na nowo iść za Maryją.
Kościół, niezmiennie i wiernie, postępując za Chrystusem stara się wypełniać tę samą misję w historii ludzi i narodów. W ramach tej współpracy z dziełem Syna - Odkupiciela gromadzi się on wokół Maryi w oczekiwaniu na nowe Zesłanie Ducha Świętego (por. Dz 1,14). Wszyscy chrześcijanie powinni więc patrzeć na Maryję, która wyprzedza Kościół w wierze, ażeby mogli zrozumieć i wprowadzić w czyn sens własnego powołania - współpracować w dziele zbawienia dokonanego przez Chrystusa, aż do Jego ostatecznego dopełnienia w królestwie niebieskim.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 7 czerwca 1987 r., w dziewiątym roku mego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1986
Orędzie Jana Pawła II
18 maja 1986

 
Czcigodni Bracia i drogie Dzieci
1. Uroczystość Pięćdziesiątnicy, która poprzez swą liturgię na nowo uświadamia wszystkim wiernym, że posłannictwem Kościoła jest głoszenie całemu światu orędzia Jezusa, w tym roku zwraca naszą szczególną uwagę ku 60-leciu Światowego Dnia Misyjnego.
Wielkiej wymowy nabiera w tym kontekście praktyka kierowania do całego Ludu Bożego - właśnie w Uroczystość Pięćdziesiątnicy - specjalnego Orędzia na ten Wielki Dzień katolickości, jak został on nazwany już na samym początku (por. List kard. Van Rossum, prefekta Kongregacji Ewangelizacji Narodów, do biskupów Italii).
 
Dziś, gdy łatwiej o globalną wizję potrzeb wszystkich Kościołów i każdego z osobna, uświadomienie sobie na nowo, czym jest podstawowe powołanie do głoszenia Ewangelii, świadczenie o niej i służenie jej, staje się szczególnie naglące; żywiej odczuwa się również obowiązek wspierania misjonarzy, zarówno kapłanów, zakonników i zakonnic, jak i młodych ludzi, którzy poświęcili się Bogu, żyjąc w świecie, a także świeckich ochotników, wnoszących swój wkład w rozwój młodych Kościołów. Niech moje pozdrowienie, słowa wdzięczności i uznania dotrą do nich wszystkich, gdziekolwiek się znajdują, i głoszą tajemnicę Chrystusa, jedynego i prawdziwego Odkupiciela ludzkości.
 
Katechetyczne znaczenie Światowego Dnia Misyjnego
2. Co nam mówi licząca 60 lat historia Światowego Dnia Misyjnego?
 
U jej początków słyszymy pełen prostoty głos małej cząstki Ludu Bożego, tych, którzy przyłączając się do Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary stali się wyrazicielami powszechnej misji Kościoła katolickiego. Kościół bowiem, zgodnie ze swą naturą, zawsze zachowując swą głęboką tożsamość, przenika do różnych kultur lokalnych - nie przestając być powszechnym sakramentem zbawienia (por. KK 48; DM 1). Kiedy idea ustanowienia Dnia Misyjnego dotarła do Stolicy Piotrowej, papież Pius XI podjął ją bez wahania, przekonany, że pomysł ten przychodzi z Nieba.
 
Inicjatywa powierzona Papieskim Dziełom Misyjnym, a przede wszystkim Dziełu Rozkrzewiania Wiary, od początku miała na celu uświadamianie Ludowi Bożemu konieczności modlitwy o powołania misyjne, wspieranie ich oraz duchową i materialną współpracę z misyjną działalnością Kościoła.
Doprawdy, trzeba dziękować Panu za to, że tak wiele Jego synów, tak wiele rodzin chrześcijańskich, wychowanych w ewangelicznym duchu bezinteresownej miłości, wyszło naprzeciw wezwaniom Dnia Misyjnego, dając godny podziwu przykład powszechnej miłości, wyrażającej się w licznych wyrzeczeniach i modlitwach, ofiarowywanych za misjonarzy, a często także w bezpośrednim uczestnictwie w ich apostolskim trudzie.
Prowadzi to do wniosku, że Światowy Dzień Misyjny może i powinien być w życiu każdego Kościoła partykularnego okazją do realizacji programu stałej katechezy, posiadającej szeroką perspektywę misyjną, która będzie proponować każdemu z ochrzczonych i każdej wspólnocie chrześcijańskiej program życia ewangelicznego i ewangelizującego.
Stale aktualny dla Kościoła problem szerzenia królestwa Bożego wśród ludów niechrześcijańskich stanął przede mną jasno już w dniu inauguracji apostolskiej posługi Pasterza Kościoła powszechnego, który - w opatrznościowy, powiedziałbym, sposób - zbiegł się z obchodzonym właśnie w ową niedzielę, 22 października 1978 roku, Światowym Dniem Misyjnym. Dlatego przez te wszystkie lata jestem - jak mówiłem już przy wielu okazjach - wędrującym katechistą, chcąc zetknąć się z ludami, które jeszcze Chrystusa nie znają; chcąc dzielić z młodymi Kościołami zarówno ich duchowe bogactwo, jak też potrzeby, cierpienia i starania o to, by wiara chrześcijańska coraz głębiej zapuszczała korzenie w ich kulturach; chcąc umocnić wszystkich, którzy na pierwszej linii wypełniają to ogromne zadanie ewangeliczne, zachęcić ich do dawania zawsze wszystkim, a zwłaszcza młodzieży, wiarygodnego świadectwa głoszonemu przez nas Orędziu.
Pilna potrzeba ewangelizacji
3. Wiemy, jak bardzo doświadczenie nowej Pięćdziesiątnicy, przeżyte przez nas dzięki Soborowi Watykańskiemu II, zaważyło na dziejach ostatniego dwudziestolecia.
Kościół bowiem dzięki temu niezwykłemu wydarzeniu pełniej uświadomił sobie swoją własną istotę i swoją misję, podejmując z zaangażowaniem otwarty dialog z całą rodziną ludzką, by uczestniczyć w radości i nadziei, smutku i trwodze ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących (KDK 1).
 
Kościół uruchomił wszystkie swoje możliwości, by poprzez stałą katechezę, opartą na nauce Soboru Watykańskiego II, umocnić jedność pomiędzy Bogiem i wspólnotą oraz jedność pośród ludzi, a równocześnie spotkał się z najpoważniejszym dramatem naszej epoki, którym jest rozdźwięk pomiędzy Ewangelią a kulturą, jak pisał Paweł VI w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi (EN 20).
 
Dlatego coraz bardziej naglącym obowiązkiem staje się skupienie całej misji Kościoła na tym, co stanowi jego podstawową działalność: na ewangelizacji, czyli przepowiadaniu, które pozwoli ludom odkryć to, kim jest dla nas Jezus Chrystus.
 
Dwadzieścia lat po Soborze tchnienie nowej Pięćdziesiątnicy przeniknęło także Nadzwyczajny Synod Biskupów, zwołany przeze mnie po to, ażeby wszyscy członkowie Ludu Bożego konsekwentnie i z miłością realizowali cele i wskazania Soboru.
 
Kościół - który czci, potwierdza i wprowadza w życie Sobór Watykański II - stara się poznać potrzeby całej rodziny ludzkiej i zdążając ku trzeciemu tysiącleciu z nową siłą podejmuje swą misję ewangelizowania, czyli głoszenia wiary, nadziei i miłości, które czerpie z własnej nieprzemijającej młodości, w świetle żyjącego Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem dla człowieka naszych i wszystkich czasów (por. homilia na zakończenie Synodu Nadzwyczajnego, 8 grudnia 1985; L’Osservatore Romano, wyd. polskie 10 - 12/1985).
 
Chodzi tu o stałą ewangelizację, której nowość polega na tym, że obejmie swym zasięgiem cały świat, bowiem problemy i wyzwania, wobec których stały przed dwudziestu laty młode Kościoły, obecne są dzisiaj w całym świecie. Sprawiają one, że cały Kościół i wszyscy jego członkowie czują się Kościołem misyjnym.
Współodpowiedzialność za misje - jako znak kolegialności biskupiej, na którą Sobór położył szczególny nacisk - powinna dziś stawać się coraz bardziej widzialnym znakiem troski każdego biskupa o wszystkie Kościoły (por. DB 3), nie zaś tylko o własny Kościół partykularny.
Powołanie do życia przez młode Kościoły nowych instrumentów misyjnych, ukazujących w dobitny sposób, że także najbardziej potrzebujące Kościoły wydają nowych robotników ewangelizacji, powinno pobudzać wszystkie Kościoły, bez względu na to, czy żyją one w dogodnych warunkach, czy dysponują ubogimi środkami i siłami apostolskimi, do dawania siebie Kościołowi powszechnemu.
Wzrost liczby kapłanów diecezjalnych-fideidonistów, ludzi świeckich i ochotników wysyłanych na misje zagraniczne, świadczący o autentycznie misyjnej świadomości wspólnot kościelnych, zdolnych do wyjścia poza własny krąg i niesienia innym Chrystusowego orędzia, powinien stać się wezwaniem dla stowarzyszeń, ruchów, grup kościelnych do nadania większej energii świadectwu wiary, by w pracy misyjnej odkryć wezwanie Boga, który pragnie, aby wszystkie ludy zamieszkujące ziemię stały się jednym Ludem Bożym.
Dotyczy to wszystkich elementów składających się na tkankę Kościoła: rodzin, dzieci, młodzieży, szkoły, świata pracy, techniki, nauki, kultury, środków społecznego przekazu. Można więc stwierdzić, że Kościół u progu trzeciego tysiąclecia jest Kościołem w swej istocie misyjnym.
 
Cenna służba Papieskich Dzieł Misyjnych
4. W tej dziedzinie cenny wkład stanowi posługa spełniana przez Papieskie Dzieła Misyjne. Są one instytucją Kościoła powszechnego i wszystkich Kościołów partykularnych, będąc uprzywilejowanym narzędziem Kolegium Biskupiego, zjednoczonego z Następcą Piotra i dzielącego z nim odpowiedzialność za Lud Boży, który jest w całości misyjny (por. Statuty Papieskich Dzieł Misyjnych, I, n. 6, 1980). Dzieła te - od ponad stu pięćdziesięciu lat -stopniowo tworzy pośród swego ludu Duch Pański, aby ukazać światu to szczególne zaangażowanie miłości, które towarzyszy całemu wysiłkowi ewangelizacyjnemu w świecie. Dzieła Misyjne stanowią uprzywilejowany środek porozumiewania się Kościołów partykularnych między sobą (…) oraz każdego z nich z Papieżem, który w imię Chrystusa przewodniczy powszechnej wspólnocie miłości (tamże, I, 5).
W historii współpracy misyjnej Papieskie Dzieła zbudowały mosty solidarności, które z pewnością się nie załamią, gdyż opierają się na ożywianej przez Eucharystię wierze w Zmartwychwstanie Chrystusa.
 
W tej trwałej i wielkiej budowli laikat katolicki zapisał najpiękniejsze karty swej misyjnej żywotności. Postacią symboliczną pozostanie tu na zawsze Paulina Jaricot, inspiratorka Dzieła Rozkrzewiania Wiary. W przyszłym roku będziemy odchodzili 125 rocznicę zakończenia jej misyjnej drogi; w tym właśnie roku odbędzie się Synod Generalny Biskupów, którego temat - Powołanie i misja świeckich w Kościele i w świecie - nabiera, w związku z tą rocznicą, bardzo szczególnej wymowy.
 
Życzenia końcowe
5. W dwadzieścia lat od zakończenia Soboru Watykańskiego II Kościół czuje się wezwany do dokonania oceny realizacji wielkiego zalecenia - pozostawionego mu przez Sobór Ekumeniczny - które mówi, że obowiązek budzenia powołań ciąży na całej społeczności chrześcijańskiej (DFK 2).
 
Pocieszające jest zjawisko wzrostu poczucia odpowiedzialności w wielu wspólnotach. Uczyniono już wiele, ale jeszcze bardzo wiele pozostaje do zrobienia, gdyż Sobór Watykański II oczekuje od wszystkich, a zwłaszcza od rodzin chrześcijańskich i wspólnot parafialnych, największej przysługi w dziele wzrostu liczby powołań (por. tamże).
Pragnę przy tej okazji wyrazić życzenie, aby katolicki laikat - cały i w duchu prawdziwej komunii z przewodnikami Ludu Bożego - znajdował w posłudze Papieskich Dzieł Misyjnych owe niosące światło wartości, które pochodzą ze zbawczej szkoły powszechnej miłości.
 
Niech Najświętsza Dziewica Maryja, wierna misjonarka wszystkich czasów, pomoże wam, czcigodni Bracia i drogie Dzieci, zrozumieć to Orędzie i odpowiedzieć na nie świadomie, z jasnym umysłem, w duchu komunii i solidarności.
Wyrażając raz jeszcze wdzięczność tym wszystkim, którzy w Kościele otrzymali znamię specjalnego powołania do posługi ewangelizacyjnej ad gentes, a zwłaszcza tym, którzy dla głoszenia królestwa Bożego znajdują się w trudnych sytuacjach, z serca udzielam mojego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 18 maja 1986 r., w ósmym roku mojego pontyfikatu.
 
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1985
Orędzie Jana Pawła II
26 maja 1985
 

Umiłowani Bracia i Siostry!
Kościół co roku, w Uroczystość Zielonych Świąt, przeżywa na nowo z niewymowną radością początki własnego istnienia i dzieła ewangelizacji, przeznaczonego dla wszystkich ludów ziemi. W tak doniosłym dniu z radością kieruję do was, jak zwykle, swoje Orędzie na Światowy Dzień Misyjny, obchodzony w miesiącu październiku.
 
Kościół narodził się pod tchnieniem Ducha Świętego w dniu Zielonych Świąt
Apostołowie, wierni poleceniu Chrystusa Pana, zgromadzili się razem z Maryją w Wieczerniku na modlitwie i rozważaniu. To grono wybranych przeżywa niepokój wobec zleconego mu przez Mistrza nakazu: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28,19); niepokój z powodu nowych pogróżek Żydów, z powodu trudności w rozumieniu wielu wypowiedzi Mistrza, a zwłaszcza z powodu poczucia własnych braków i ograniczeń, by odpowiedzieć na Boży nakaz. Ci pierwsi Apostołowie, którzy nie byli ani uczeni, ani pewni siebie, gromadzą się wokół tej, którą uważają za swą własną Matkę, źródło nadziei i ufności.
I oto w sposób nieoczekiwany dokonuje się przemiana pod potężnym tchnieniem Ducha Świętego. Radykalna przemiana umysłu i serca: Apostołowie czują, jak w jednej chwili otwiera się ich umysł; czują, że ogarnia ich nieprzeparty, dynamiczny zapał; czują się zdominowani tym jednym porywem: głosić, dzielić się z innymi tym wszystkim, co dostrzegają w nowym, promieniującym świetle. Duch Święty odtwarza w nich, jak w przepięknej mozaice, każde słowo, które zostało wypowiedziane przez Chrystusa.
W taki to sposób narodził się Kościół. Narodził się w dniu Pięćdziesiątnicy. Narodził się - jak to już wspomniałem w homilii na zakończenie XX Krajowego Kongresu Eucharystycznego w Mediolanie, 22 maja 1983 r. - pod potężnym tchnieniem Ducha Świętego, który nakazuje Apostołom, by opuścili Wieczernik i rozpoczęli swą misję. Wchodzą więc między ludzi i ruszają w drogę przez świat, aby nauczać wszystkie narody.
 
Kościół wspólnotą zawsze misyjną
Od pierwszej chwili swego powstania Kościół ukazuje się więc jako wspólnota uczniów; racją jego bytu jest ustawiczne realizowanie misji samego Chrystusa Pana, ewangelizowanie świata (por. KK 17a; DM 2a; 5a; 6f; 10). Jest więc wspólnotą będącą w ciągłym stanie misji, jest wspólnotą misyjną, której członkowie zostali złączeni w jedno ciało, by być posłanymi do narodów (por. DM 36). O ile wewnątrz tej wspólnoty występują różne zadania, funkcje i “charyzmaty” (por. 1 Kor 12,4 nn), to powołanie misyjne jest jednak wspólne wszystkim (por. KK 17b; DM 35 - 36): biskupom, kapłanom, zakonnikom, zakonnicom i świeckim.
Wszyscy, bez różnicy, są wezwani - każdy zależnie od właściwego sobie powołania, warunków i możliwości - do realizowania misji Odkupiciela (por. DM 28). Wszyscy powinni się czuć zaangażowani w ten jedyny mandat misyjny: otwierać w świecie drogi dla Dobrej Nowiny, którą przyniósł nam Chrystus, aby spełniło się proroctwo psalmisty: Ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy (Ps 19,5).
 
Więc nie tylko ci, którzy idą w przedniej straży ewangelizacji, misjonarze w ścisłym tego słowa znaczeniu, winni się czuć zaangażowani, lecz również każdy kapłan czy też osoba Bogu poświęcona winni w zakresie własnej działalności wszczepiać wiernym poczucie obowiązku misyjnego.
Do świeckich należy to trudne zadanie dogłębnego ewangelizowania środowiska społecznego, kulturowego, w którym żyją - czy to w krajach, gdzie nie dotarło jeszcze światło wiary, czy również i tam, gdzie chrześcijaństwo pilnie potrzebuje nowych sił witalnych, by mogło odzyskać moc żywego i nowego przenikania.
 
Młodzi nadzieją ewangelizacji
Jeśli ten wysiłek - jak już mówiłem - obejmuje wszystkich, którzy tworzą Kościół, to w szczególny sposób dotyczy młodych: chłopców i dziewcząt. Dlatego też w tym Międzynarodowym Roku Młodzieży apeluję do waszej energii, hojności, rozumnego poświęcania się, które - gdy chodzi o poparcie słusznej sprawy - nigdy nie słabną.
W imię Chrystusa Pana, w perspektywie zbliżającego się trzeciego tysiąclecia, w tym decydującym momencie ludzkich dziejów - kiedy to zdaje się ciążyć nad światem ponura groźba zniszczenia i unicestwienia - wzywam i zapraszam was, byście się stali głosicielami Ewangelii, szerzącymi ze wszystkich swych sił słowo zbawienia, prawdę Bożą, dając swym życiem świadectwo eschatologicznego królestwa prawdy i miłości lub też angażując się czynnie w dzieło przeobrażania całej doczesnej rzeczywistości w duchu Ewangelii (por. List do młodych całego świata 9), przezwyciężając pokusę zrzucenia z siebie odpowiedzialności.
To nie chwila, by się lękać i na innych zrzucać ten obowiązek, trudny wprawdzie, ale wzniosły. Każdy, jako członek Kościoła, winien przyjąć na siebie cząstkę odpowiedzialności. Każdy z was winien przekonać tych, którzy są mu bliscy: w rodzinie, w szkole, w świecie kultury, pracy, że Chrystus jest drogą, prawdą, życiem, że On jeden tylko może przezwyciężyć rozpacz i obłąkanie jednostki, dając odpowiedź na temat istnienia człowieka, stworzenia, obdarzonego tak wysoką godnością, bo uczynionego na obraz i podobieństwo Boga. Trzeba głosić i dać poznać każdemu człowiekowi tę zbawczą prawdę - nie można bowiem pozostawać obojętnym w obliczu milionów i milionów ludzi, którzy nie znają jeszcze lub znają niewystarczająco bezcenne skarby Odkupienia.
Dwa tysiące lat upłynęły od słów euntes, docete (idźcie, nauczajcie) wypowiedzianych przez Chrystusa: otóż wydaje się, że tu i ówdzie nakaz ten, chwilowo, natrafił na przeszkody, gdzie indziej zaś, wydaje się, jest realizowany bardzo wolno.
Apeluję więc do was, Młodzi całego świata, i posyłam was, jak Chrystus posłał Apostołów, z mocą, która płynie ze słów Chrystusa samego: przyszłość Kościoła od was zależy, ewangelizacja świata na przestrzeni najbliższych dziesięcioleci zależy od was!
Wy jesteście Kościołem! Czyńcie Kościół młodym, zachowujcie go młodym dzięki waszej pełnej entuzjazmu obecności, sprawiajcie, by na każdym miejscu był pełen żywotności i profetycznego zapału.
Chrystus potrzebuje was, by głosić prawdę, by wieścić zbawienie po drogach całego świata; potrzebuje waszych serc szlachetnych i gotowych, by objawiać wszystkim ludziom swą nieskończoną i miłosierną miłość. Bądźcie animatorami, uwrażliwiajcie swych rówieśników, wasze wspólnoty, wszędzie zapalajcie płomień wiary; w ten tylko sposób da się pokonać demona narkomanii, w ten tylko sposób da się ostatecznie odwrócić klęskę przemocy, laicyzacji, hedonizmu, które wprowadzają zamęt i marnują tyle cennej energii młodych!
W ten sposób da się otworzyć do twórczego i owocnego dialogu umysły tylu naszych braci należących do różnych religii. W tym doniosłym przedsięwzięciu - podobnie jak to uczynili Apostołowie w dniu Pięćdziesiątnicy - z uległością pozwólcie się prowadzić Duchowi Świętemu, głównemu sprawcy ewangelizacji (por. EN 75). Temu, który podtrzymuje, oświeca, umacnia i doskonali wszystko.
 
Współpraca misyjna: poważny i pilnie potrzebny wysiłek całego Ludu Bożego
Wszyscy wierni są więc wezwani do wnikliwego przemyślenia powyższych rozważań. W istocie wszyscy wierni, wszystkie członki Kościoła, misyjnego ze swej natury (DM 2a), są posłanymi, są współodpowiedzialni za rozszerzanie się królestwa Bożego.
Zresztą, jeśli się choć pobieżnie rozpatrzy potrzeby działalności misyjnej i alarmującą sytuację tak wielkiej części ludzkości, nie objętej jeszcze głoszeniem Ewangelii, trudno nie doznać w samej głębi własnego sumienia, jaką cechę niezbywalności ma nakaz Chrystusa; trudno nie odczuć powagi obowiązku, który ciąży na każdym chrześcijaninie, a który polega przede wszystkim na wspieraniu postępu ewangelizacji.
Czyż św. Paweł nie mówił: Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? (Rz 10,14-15).
 
Kościół jako wspólnota, jako Ciało Mistyczne Chrystusa, towarzyszy wysiłkom misyjnym swych członków i popiera je, ukazując najkorzystniejsze sposoby współpracy, w której każdy będzie mógł uczestniczyć.
Sposoby te są wielorakie i niezliczone środki; niemniej - z okazji Światowego Dnia Misyjnego - pragnę przypomnieć szczególną doniosłość kilku z nich, wypróbowanych doświadczeniem, nie wyłącznych, ale uprzywilejowanych, a to dlatego, że są ściśle związane ze Stolicą Św. Piotra: Papieskie Dzieła Misyjne.
Papieskie Dzieła Misyjne uprzywilejowanym narzędziem współpracy
Papieskie Dzieła Misyjne są - jak czytamy w Statutach - oficjalnym i pierwszorzędnym instrumentem we współpracy misyjnej, podejmowanej przez wszystkie Kościoły (por. Statuty PP. DD. MM., 1980, R 1, 2). Tym Dziełom bowiem - przypomina Sobór - słusznie należy się pierwszeństwo, ponieważ są środkiem tak do wpajania katolikom od dzieciństwa ducha prawdziwie powszechnego i misyjnego, jak i do pobudzania do skutecznego zbierania dobrowolnych ofiar na rzecz wszystkich misji, zależnie od ich potrzeb (DM 38). Są one rzeczywiście skutecznym, nowoczesnym, dynamicznym narzędziem, zdolnym pod każdym względem wspierać bezpośrednią działalność misjonarzy, którzy stoją na frontowych pozycjach, by zapewnić niezbędną pomoc ludności powierzonej ich pasterskiej pieczy.
Papieskie Dzieła Misyjne są narzędziem miłosierdzia świadczonego przez Lud Boży, cudem miłości braterskiej, który odnawia się każdego roku na korzyść tylu osób, nawet jeśli nie może, niestety, dotrzeć do wszystkich.
 
Wśród nich Unia Misyjna kapłanów, zakonników i zakonnic jest jednym z czterech Dzieł, tym, które utrzymuje wśród wiernych żywotną świadomość obowiązku współpracy misyjnej, dzięki przewodnikom Ludu Bożego, którzy zostali odpowiednio wychowani i wykształceni w duchu misyjnym, istotnym dla ich powołania, za pośrednictwem pracy animacyjnej, stale realizowanej przez to Dzieło godne pochwały.
Dlatego pragnę raz jeszcze powtórzyć wszystkim kapłanom, zakonnikom, zakonnicom, wszystkim członkom instytutów świeckich, tym, którzy dostąpili radości prowadzenia życia konsekrowanego, by nie pracowali w pojedynkę, lecz w ścisłej łączności, pod wspólnym sztandarem i we wspólnym wysiłku.
Papieska Unia Misyjna stwarza do tego sposobność, wychowując was w duchu misyjnym, wspierając was i pomagając w waszej drodze.
Ufam, że to Orędzie, przekazane wszystkim wiernym w każdym Kościele lokalnym, obudzi w każdym z nich poczucie obowiązku podtrzymywania Papieskich Dzieł Misyjnych, które niestety tu i ówdzie nie są jeszcze znane i nie wszędzie zostały powołane do życia.
Każdy chrześcijanin, podtrzymując Papieskie Dzieła Misyjne, będzie mógł poczuć się żywą i owocującą cząstką Kościoła powszechnego i zrozumieć najbardziej autentyczny sens swej katolickości. Istotnie bowiem Papieskie Dzieła Misyjne są najskuteczniejszym środkiem, aby wszyscy chrześcijanie, współpracując z misyjnym wysiłkiem Kościoła, mogli dzięki swemu zaangażowaniu poczuć się żywymi kamieniami (por. 1 P 2,5) w budującym się ciągle Mistycznym Ciele Chrystusa.
Postępujemy tak, aby ci, którzy teraz z tylu stron świata wyciągają do nas ręce, błagając o pomoc, mogli pewnego dnia powiedzieć jak Apostoł: Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem w całej pełni zaopatrzony, otrzymawszy (…) od was wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu (Flp 4,18).
 
Niech Najświętsza Maryja Panna, Matka Chrystusa i Kościoła, wspiera was w tym szlachetnym wysiłku misyjnym!
Wszystkim udzielam swego Apostolskiego Błogosławieństwa jako zadatku obfitych łask niebieskich.
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 26 maja 1985 r., w siódmym roku mego pontyfikatu.
 
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1984
Orędzie Jana Pawła II
10 czerwca 1984
 

Umiłowani Bracia i Siostry!
Krew męczenników jest posiewem dla nowych chrześcijan (Tertulian, Apologeticus, 50: PL 1, 534).
 
Podczas mojej ostatniej podróży apostolskiej na Daleki Wschód z radością kanonizowałem 103 wyznawców wiary katolickiej; ewangelizując Koreę i głosząc jej orędzie Chrystusa dostąpili przywileju złożenia ofiary z życia ziemskiego i dowiedli w ten sposób swej pewności o życiu wiecznym w Panu Zmartwychwstałym.
Ta okoliczność nasunęła mi kilka refleksji, którymi pragnę się podzielić ze wszystkimi wiernymi, w związku ze zbliżającym się Światowym Dniem Misyjnym.
 
1. Odkupieńcza wartość krzyża
Rzeczywiście, Listy i Dzieje Apostolskie potwierdzają, że specjalną łaską jest możność cierpienia “w imię Jezusa”. Czytamy na przykład, że Apostołowie odchodzili… i cieszyli się, iż stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa (Dz 5,41), w doskonałej wierności z tym, co Odkupiciel ogłosił w Kazaniu na Górze: Błogosławieni jesteście, gdy (ludzie) wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie (Mt 5,11-12).
Sam Chrystus Pan dokonując dzieła Odkupienia ludzkości, przez swą bolesną mękę, przez okrutne męczeństwo, wskazał drogę swoim uczniom: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24).
 
Miłość przechodzi w ten sposób, nieuchronnie, przez krzyż i w nim staje się mocą twórczą i niewyczerpanym źródłem siły opiekuńczej.
Wiecie bowiem - pisze św. Piotr - że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. (1 P 1,18-19; por. 1 Kor 6,20).
 
Tę niezwykłą tajemnicę Boskiej miłości dogłębnie rozważaliśmy podczas Świętego Roku Odkupienia, który się niedawno skończył. Miliony wiernych - wielu z nich przybyło do Rzymu, by odnowić swe wyznanie wiary na grobach Apostołów, którzy pierwsi podzielili męczeństwo Mistrza - przeżyło tę tajemnicę w samej głębi swego serca. Chodzi tu o wiarę, która swe poświadczenie znajduje u stóp krzyża, w słowach setnika, a także w słowach trzymających straż przy Panu Jezusie: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym (Mt 27,54).
 
Od tego decydującego dla dziejów ludzkości wydarzenia Apostołowie i ich następcy kontynuowali w ciągu wieków przepowiadanie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa - naszego jedynego Zbawiciela: I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12). To świadectwo cierpienia aż do jego ostatecznych granic - najwyższy dowód miłości - złożone przez Chrystusa Pana i Jego uczniów, otworzyło w szczególny sposób umysły i serca ludzi ku nawróceniu, ku Ewangelii. W istocie, nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13).
 
Takie właśnie świadectwo dawali w swoim czasie liczni męczennicy i wyznawcy, którzy przez swe poświęcenie i ofiarę umożliwiali narodziny i rozkwit różnym Kościołom - jak np. Kościołowi koreańskiemu, o którym mówiłem na początku - i którzy swoją krwią użyźniali nowe ziemie, by przekształcić je w urodzajne pola Ewangelii; istotnie, jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J 12,24).
 
Ci bohaterowie wiary doskonale pojęli i wprowadzili w życie fundamentalne rozumienie cierpienia, które wyraziłem w Liście o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia; skoro Chrystus dokonał Odkupienia ludzkości przez krzyż i cierpiał za człowieka i dla człowieka, to każdy człowiek jest wezwany do uczestnictwa w cierpieniu, przez które wszelkie cierpienie ludzkie zostało odkupione. Dokonując Odkupienia przez cierpienie, Chrystus wyniósł zarazem cierpienie na poziom Odkupienia. Przeto też w swoim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa (Salvifici Doloris 19).
 
2. Cierpienie jako drogocenne narzędzie ewangelizacji
Wydaje mi się, że implikacje misyjne we wszystkim, co przedstawiłem, są oczywiste. Chciałbym więc w tym Orędziu na Światowy Dzień Misyjny 1984 roku serdecznie zachęcić wszystkich wiernych, by dostrzegali wartość cierpienia w jego wielorakich postaciach i łączyli je z ofiarą krzyża, w intencji ewangelizacji, czyli odkupienia wszystkich, którzy jeszcze nie znają Chrystusa.
Miliony braci nie znają jeszcze Ewangelii i nie korzystają z ogromnych skarbów Serca Odkupiciela. Dla nich cierpienie nie posiada wystarczającego wytłumaczenia. Jest ono dla nich absurdem, najbardziej przytłaczającym i niewytłumaczalnym, który tragicznie kontrastuje z dążeniem człowieka do pełnego szczęścia.
Jedynie krzyż Chrystusa rzuca promyk światła na tę tajemnicę; tylko w krzyżu człowiek może znaleźć jedynie właściwą odpowiedź na trwożne pytanie o sens przeżywanego cierpienia. Święci rozumieli to głęboko, przyjmowali je, często nawet pragnęli gorąco być włączonymi w mękę Pana Jezusa, stosując do siebie słowa Apostoła: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24).
 
Wzywam więc wszystkich wiernych, którzy cierpią - a któż z nas jest wolny od cierpienia? - by do swych udręk podchodzili z nastawieniem apostolskim i misyjnym.
 
Św. Franciszek Ksawery, patron misji, w swej gorliwości głoszenia Ewangelii i chęci niesienia imienia Jezusa aż na krańce ziemi, nie zawahał się stawić czoła wszelkiego rodzaju trudom, jak: głód, zimno, niebezpieczeństwa na morzu, prześladowania, choroby - dopiero śmierć przerwała ich bieg.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka misji, zamknięta z miłości w Karmelu z Lisieux, pragnęła przymierzyć cały świat, by w każdym jego zakątku postawić krzyż Chrystusowy. Chciałabym być misjonarką - pisze św. Teresa - nie tylko przez kilka lat, ale chciałabym być nią od początku świata i pozostać aż do spełnienia wieków (Dzieje duszy, Manuskrypt B, f. 3r). W szlachetnym oddaniu siebie samej w dobrowolnej ofierze miłości miłosiernej wyraża się powszechny i apostolski charakter jej pragnień i cierpienia wyproszonego od Boga.
To cierpienie dosięga swego szczytu i jednocześnie najwyższego stopnia płodności apostolskiej w męczeństwie ducha, w udręce wiary, heroicznie ofiarowane dla uproszenia światła wiary wszystkim braciom, pogrążonym jeszcze w ciemnościach.
Ukazując nam te dwa świetlane przykłady, Kościół nakłania nie tylko do refleksji, ale także do naśladowania.
Możemy przeto naszej aktywnej współpracy w szerzeniu królestwa Chrystusa i Jego Mistycznego Ciała nadać potrójny kierunek:
uczmy się nadawać autentyczną wartość własnemu cierpieniu; czerpie ono swój dynamizm z uczestnictwa Kościoła w Chrystusowym dziele Odkupienia;
zachęcajmy naszych braci, obarczonych duchowym czy fizycznym cierpieniem, do zrozumienia jego apostolskiego wymiaru, a przez to do nadania ich wszelkim udrękom i trudom znaczenia misyjnego;
przyjmijmy za swoje - z niewyczerpaną miłością - cierpienie, które każdego dnia dotyka tak ogromną część ludzkości, nękanej chorobami, głodem, prześladowaniami, pozbawionej fundamentalnych praw, takich jak wolność; ludzkości udręczonej - należy rozpoznawać w niej oblicze Chrystusa Męża boleści - której winniśmy pomóc na miarę naszych możliwości.
 
3. Nadanie wartości cierpieniu programem dla Papieskich Dzieł Misyjnych
Ten program, rozległy i bogaty w treść, wymaga od wszystkich wiernych szlachetnej gotowości. Pragnę go postawić wobec wszystkich chrześcijan, przypominając raz jeszcze, że każdy chrześcijanin ma uczestniczyć w misyjnym dziele Kościoła, oczywiście w sposób zróżnicowany, stosownie do potrzeb Kościoła i własnych możliwości (por. DM 36; Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 781).
 
Powierzam go w specjalny sposób Papieskim Dziełom Misyjnym, które są uprzywilejowanym narzędziem misyjnego dynamizmu Kościoła i które powinny utwierdzać - nie tylko w tę Niedzielę Misyjną, lecz także w ciągu całego roku - ducha misyjnego, nie jako okolicznościowy element, lecz istotny, wynikający z natury Ciała Mistycznego.
Dzieło Rozkrzewiania Wiary, Dzieło Św. Piotra Apostoła dla seminariów oraz powołań kapłańskich i zakonnych na terenach misyjnych, Dzieło Dziecięctwa Misyjnego, Unia Misyjna kapłanów, zakonników, zakonnic i instytutów świeckich, w oparciu o wieloletnie doświadczenie, wspierają Kościół w różnych dziedzinach jego misyjnej działalności.
Wiem dobrze, że te chwalebne Dzieła - które nie poprzestają na przyjmowaniu od wiernych, z ich ofiarnej hojności, środków ekonomicznych, nieodzownych do budowy Kościołów, szkół, żłobków, szpitali - realizują wielkie dzieło animacji misyjnej. Otóż dowartościowanie cierpienia w aspekcie misyjnym - na co chciałem zwrócić specjalną uwagę całego Ludu Bożego w Światowy Dzień Misyjny 1984 roku - stanowi także jeden z najbardziej szlachetnych wyrazów jego apostolstwa, które szybko przyjmuje się wśród ludzi chorych, w podeszłym wieku, opuszczonych, oderwanych od bliskich, jak również wśród uwięzionych.
Ale trzeba uczynić coś więcej. Istotnie, wiele cierpień ludzkich nie odnalazło jeszcze swego wzniosłego celu, jak i wymiaru apostolskiego, z których może rodzić się nieskończone dobro dla rozwoju ewangelizacji, dla wzrostu Mistycznego Ciała Chrystusowego.
Być może, w tym właśnie tkwi najwyższa forma współpracy misyjnej, gdyż osiąga ona swą największą wydajność właśnie w łączności cierpień ludzkich z ofiarą Chrystusa na Kalwarii, która ciągle odnawia się na ołtarzach.
Drodzy Bracia i Siostry, którzy cierpicie na duszy i ciele, wiedzcie, że Kościół na was liczy, że Papież na was liczy, by imię Jezusa było głoszone aż po krańce ziemi. Chciałbym jeszcze przypomnieć to, co pisałem w Liście o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia: Ewangelia cierpienia pisze się nieustannie i nieustannie przemawia słowem tego przedziwnego paradoksu: źródła mocy Bożej biją właśnie z pośrodka ludzkiej słabości. Uczestnicy cierpień Chrystusa przechowują w swoich własnych cierpieniach najszczególniejszą cząstkę nieskończonego skarbu Odkupienia świata, i tym skarbem mogą się dzielić z innymi. Im bardziej człowiek jest zagrożony grzechem, im cięższe struktury grzechu dźwiga w sobie współczesny świat, tym większą wymowę posiada w sobie ludzkie cierpienie i tym bardziej Kościół czuje potrzebę odwoływania się do ludzkich cierpień dla ocalenia świata (Salvifici Doloris 27).
 
Niech Maryja, Królowa Męczenników i Królowa Apostołów, budzi we wszystkich pragnienie uczestnictwa w męce Chrystusa - Odkupiciela całego świata.
Jestem szczęśliwy, że w tę Niedzielę Zielonych Świąt, która powinna być przeżywana w duchu misyjnym przez cały Kościół, mogę udzielić mego specjalnego Błogosławieństwa Apostolskiego wszystkim tym, którzy bezpośrednio lub pośrednio poświęcają swe siły i cierpienia na ukazywanie ludzkości światła Ewangelii.
 
Watykan, w Uroczystość Zielonych Świąt, dnia 10 czerwca 1984 r., w szóstym roku mego pontyfikatu.
 
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1983
Orędzie Jana Pawła II
10 czerwca 1983

 
Czcigodni Bracia,
 
drodzy Synowie i Córki Kościoła!
1. W bieżącym roku Światowy Dzień Misyjny nabiera szczególniejszego znaczenia z racji obchodu nadzwyczajnego Jubileuszu Odkupienia. Ogłaszając go, przypomniałem wezwanie, z jakim zwróciłem się do świata zaraz na początku mego pontyfikatu: Otwórzcie drzwi Odkupicielowi! Jubileusz jest bowiem rzeczywiście naglącym wezwaniem do nawrócenia i pojednania; wezwaniem, by bardziej uświadomić sobie łaskę chrztu świętego i wielkodusznie kroczyć za Ewangelią, która ogłasza wszystkim ludziom odkupienie i zbawienie.
Już przez to, że Ewangelia przypomina każdemu chrześcijanowi bogactwa, jakie Odkupienie przyniosło światu, Jubileusz nabiera doniosłego znaczenia misyjnego. Staje się ponownym apelem o ewangelizację tych milionów ludzi, którzy po 1950 latach od zbawczej ofiary na Górze Kalwarii nie są jeszcze chrześcijanami, a w cierpieniu czy radości nie mogą wzywać imienia Zbawiciela, bo Go jeszcze nie znają.
Jeśli zatem chcemy być prawdziwymi chrześcijanami, nie możemy nie pragnąć dzielić się w pełni ze swymi braćmi tym cudownym darem Odkupienia. Innymi słowy, nasza więź z Bogiem Ojcem i Jezusem Chrystusem nie jest tylko indywidualnym kontaktem, ale obejmuje ona całą ludzkość, a przez to samo niedwuznacznie posiada wymiar misyjny.
 
Chrystus jest Odkupicielem wszystkich ludzi, za wszystkich umarł, samego siebie wydał na okup za wszystkich (por. 2 Kor 5,15; 1 Tm 2,6; 1 J 2,2) i wzywa każdego z nas nie tylko do osobistego nawrócenia, ale zarazem do tego, byśmy stali się narzędziami odkupienia dla tych, którzy nie są jeszcze odkupieni: Idźcie … i nauczajcie wszystkie narody (por. Mt 28,19-20).
 
Niesłychany to zaszczyt, zarazem jednak i uroczysty nakaz, który przed naszym sumieniem stawia pytanie, dotyczące największego przykazania w orędziu Chrystusowym: Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem (J 15,12; por. J 15,17).
 
Czyż Odkupienie nie jest praktycznym wykonaniem tego planu miłości, który i nam wolą Chrystusową został przekazany do realizacji? W konsekwencji tym bardziej możemy mówić, że miłujemy naszych braci, im bardziej pracować i działać będziemy przekazując zbawcze słowa samego Chrystusa i owoce Odkupienia. Niech każdy przyswoi sobie słowa Apostoła: Miłość Chrystusa przynagla nas (2 Kor 5,14).
 
Jak już napisałem w bulli ogłaszającej Rok Jubileuszowy, w odkrywaniu na nowo i w przeżywaniu sakramentalnej ekonomii Kościoła, przez którą dociera do poszczególnych ludzi i do wspólnoty łaska Boża w Chrystusie, należy widzieć głębokie znaczenie i tajemnicze piękno tego Roku, który Chrystus pozwala nam uroczyście obchodzić. Z drugiej strony, powinno być rzeczą jasną, że ten szczególny czas, w którym każdy chrześcijanin wezwany jest do głębszego urzeczywistnienia swego wezwania do pojednania z Ojcem w Synu, tylko wtedy osiągnie w pełni swój cel, kiedy przekształci się w nowy wysiłek każdego i wszystkich na rzecz pojednania nie tylko wśród wszystkich uczniów Chrystusa, ale też pomiędzy wszystkimi ludźmi i na rzecz pokoju między wszystkimi narodami (Aperite Portas Redemptori 3).
 
Wejście w ducha Roku Jubileuszowego skłania zarazem do pogłębienia w sobie ducha misyjnego, a znaczy to, by nie tylko zanurzyć swe serce w głąb własnej świadomości, lecz je otworzyć ku tym wszystkim, którzy są naszymi braćmi i mają prawo, by poznać Chrystusa i korzystać z bogactw Jego Serca bogatego w miłosierdzie.
2. Nie ma większej służby dla człowieka jak służba misyjna
Tegoroczna Niedziela Misyjna w pełni harmonizuje z teologiczną i duszpasterską treścią nadzwyczajnego Jubileuszu. Z serca więc przepełnionego troską powtarzam: Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Idźmy do Zbawiciela i zanieśmy Go wszystkim ludziom! Nieśmy Go z porywającą i przekonywującą mocą Ducha Świętego, wzywanego i otrzymywanego w misyjnej modlitwie!
Nieśmy Go, łącząc codzienne cierpienia, nawet te najbardziej niepozorne i skryte, z wielką ofiarą krzyżową, aby je ubogacić i nadać im zbawczą wartość na korzyść naszych braci.
Nieśmy Go, podtrzymując solidarną postawą, naszym szacunkiem, naszą różnorodną pomocą tych wielkodusznych ludzi, którzy w całkowitym ogołoceniu pracują na czołowych posterunkach królestwa Bożego dla szerzenia Ewangelii.
W szczególny sposób zwracam się do młodzieży, która jest nadzieją Kościoła, także i moją nadzieją.
Niech skierują swój entuzjazm, bogactwo swej energii i uczuć, swój zapał i odwagę ku świetnej sprawie misyjnej. Czyż św. Franciszek Ksawery tam, w dalekich Indiach, gdzie głosił orędzie zbawienia, nie myślał o swoich przyjaciołach, studentach uniwersytetu paryskiego, swoich rówieśnikach, kiedy ich przekonywał, że gdyby poznali niezmierzone potrzeby świata misyjnego, nie wahaliby się przyłączyć do niego dla duchowego pozyskania świata dla Chrystusa?
Przeto mówię młodzieży: Nie bójcie się! Nie lękajcie się oddać Chrystusowi, Jemu poświęcić swe życie w szlachetnej służbie na rzecz najwznioślejszego z ideałów: ideału misyjnego. Czeka was zaangażowanie pełne entuzjazmu, bogate w działalność.
 
3. Współpraca misyjna jest obowiązkiem każdego chrześcijanina
Podobnie wyrażam życzenie, aby wszyscy wierni dali się pociągnąć do wniesienia swego osobistego wkładu w ten wielki ruch “współpracy misyjnej”. W tej współpracy Papieskie Dzieła Misyjne wyróżniają się w sposób specjalny swym przystosowaniem i swą skutecznością w świadczeniu duchowej i materialnej pomocy pionierom Ewangelii (por. DM 38).
 
Aby wierni mogli w całej pełni uświadomić sobie nieodzowną konieczność tej współpracy, winni być w tym kierunku specjalnie wdrażani przez kapłanów i inne osoby duchowne, którym jest zlecone to ważne zadanie animacji misyjnej.
 
Niezbędna jest animacja ze strony przewodników Ludu Bożego, bo od nich zależy konkretne wprowadzenie w świadomość wiernych problemu ewangelizacji, a w konsekwencji udziału w tym dziele. Zaangażowanie to okazuje się tym bardziej pilne i konieczne, gdy się weźmie pod uwagę, że działalność misyjna jest wystawiona na pokonywanie licznych trudności natury ekonomicznej, ze względu na konieczność budowania kościołów, szkół, seminariów, uniwersytetów i innych ośrodków służących religijnej i życiowej promocji miejscowej ludności.
Jakimi strukturami sprawniejszymi od Papieskich Dzieł Misyjnych, o których wyżej wspomniałem, można by się posłużyć przy realizacji tego programu gruntownego uwrażliwiania i przy organizowaniu sieci powszechnej miłości?
Wiem, że ostatnio w wielu krajach powstały Ośrodki Animacji Misyjnej. Serdecznie polecam te inicjatywy, gdyż są bardzo pożyteczne dla pogłębienia teologicznego, pastoralnego, duchowego wiedzy misyjnej. Osobiście przeżyję radość z poświęcenia nowej siedziby jednego z tych ośrodków, mianowicie Międzynarodowego Ośrodka Misyjnej Animacji (CIAM), który znajduje się w tak mi drogim uniwersytecie Urbanianum.
W tym więc Światowym Dniu Misyjnym Kościół, Matka i Nauczycielka, mając na względzie dobro wszystkich, poprzez Papieskie Dzieła Misyjne wyciąga rękę dla zgromadzenia razem ofiarnej pomocy od wszystkich ludzi dobrej woli.
Zaofiarowanie hojnej pomocy jest obowiązkiem, jest zaszczytem i radością; oznacza ona bowiem współpracę w niesieniu nieocenionych dobrodziejstw Odkupienia tym wszystkim, którzy jeszcze nie znają niezgłębionych bogactw Chrystusa (por. Ef 3,8).
 
Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, który działalności misyjnej poświęca znaczną część księgi II (kanony 781 - 792), potwierdza wyraźnie obowiązek wszystkich wiernych, współpracę - każdego według jego możliwości - w dziele ewangelizacji, z pełną świadomością własnej odpowiedzialności misyjnej, która wypływa wewnętrznie z misyjnej natury Kościoła (por. kan. 781). Tą drogą współpraca misyjna w pełni otrzymuje prawne uzasadnienie, ponieważ, jak opiewa kanon 791, należy ją rozbudzać we wszystkich diecezjach, według czterech podstawowych dyrektyw; są nimi: popieranie powołań misjonarskich; stosowna pomoc ze strony kapłanów na rzecz inicjatyw misyjnych, szczególnie rozwoju Papieskich Dzieł Misyjnych; obchód Niedzieli Misyjnej; doroczna zbiórka finansowej pomocy na misje, przesyłana do dyspozycji Stolicy Apostolskiej.
 
4. Rok Święty - wezwaniem do nadziei
W tej trudnej godzinie - jaką przeżywa ludzkość, zagrożona ze wszystkich stron, ale i ożywiona nadzieją - szczerze sobie życzę, aby wszystkie moce Kościoła, Ludu Bożego, zaczerpnąwszy nowych energii duchowych w tym Świętym Roku Odkupienia, zmobilizowały się do głoszenia coraz szerzej i głębiej Ewangelii wszystkim ludom i narodom ziemi.
 
Wyrażam wreszcie swą wdzięczność wszystkim: kapłanom, zakonnikom, zakonnicom, świeckim, którzy pracując czy to na froncie misyjnym, czy na różnych odcinkach działalności kościelnej przyczyniają się skutecznie różnymi sposobami do szerzenia królestwa Bożego. Zarazem im samym oraz ich bliskim udzielam z całego serca Błogosławieństwa Apostolskiego jako zadatku łask niebieskich.
 
Watykan, w Uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego, dnia 10 czerwca 1983 r., w piątym roku mego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież
Światowy Dzień Misyjny 1984
Orędzie Jana Pawła II
10 czerwca 1984
 
Umiłowani Bracia i Siostry!
Krew męczenników jest posiewem dla nowych chrześcijan (Tertulian, Apologeticus, 50: PL 1, 534).
 
Podczas mojej ostatniej podróży apostolskiej na Daleki Wschód z radością kanonizowałem 103 wyznawców wiary katolickiej; ewangelizując Koreę i głosząc jej orędzie Chrystusa dostąpili przywileju złożenia ofiary z życia ziemskiego i dowiedli w ten sposób swej pewności o życiu wiecznym w Panu Zmartwychwstałym.
Ta okoliczność nasunęła mi kilka refleksji, którymi pragnę się podzielić ze wszystkimi wiernymi, w związku ze zbliżającym się Światowym Dniem Misyjnym.
 
1. Odkupieńcza wartość krzyża
Rzeczywiście, Listy i Dzieje Apostolskie potwierdzają, że specjalną łaską jest możność cierpienia “w imię Jezusa”. Czytamy na przykład, że Apostołowie odchodzili… i cieszyli się, iż stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa (Dz 5,41), w doskonałej wierności z tym, co Odkupiciel ogłosił w Kazaniu na Górze: Błogosławieni jesteście, gdy (ludzie) wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie (Mt 5,11-12).
Sam Chrystus Pan dokonując dzieła Odkupienia ludzkości, przez swą bolesną mękę, przez okrutne męczeństwo, wskazał drogę swoim uczniom: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24).
 
Miłość przechodzi w ten sposób, nieuchronnie, przez krzyż i w nim staje się mocą twórczą i niewyczerpanym źródłem siły opiekuńczej.
Wiecie bowiem - pisze św. Piotr - że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. (1 P 1,18-19; por. 1 Kor 6,20).
 
Tę niezwykłą tajemnicę Boskiej miłości dogłębnie rozważaliśmy podczas Świętego Roku Odkupienia, który się niedawno skończył. Miliony wiernych - wielu z nich przybyło do Rzymu, by odnowić swe wyznanie wiary na grobach Apostołów, którzy pierwsi podzielili męczeństwo Mistrza - przeżyło tę tajemnicę w samej głębi swego serca. Chodzi tu o wiarę, która swe poświadczenie znajduje u stóp krzyża, w słowach setnika, a także w słowach trzymających straż przy Panu Jezusie: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym (Mt 27,54).
 
Od tego decydującego dla dziejów ludzkości wydarzenia Apostołowie i ich następcy kontynuowali w ciągu wieków przepowiadanie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa - naszego jedynego Zbawiciela: I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12). To świadectwo cierpienia aż do jego ostatecznych granic - najwyższy dowód miłości - złożone przez Chrystusa Pana i Jego uczniów, otworzyło w szczególny sposób umysły i serca ludzi ku nawróceniu, ku Ewangelii. W istocie, nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13).
 
Takie właśnie świadectwo dawali w swoim czasie liczni męczennicy i wyznawcy, którzy przez swe poświęcenie i ofiarę umożliwiali narodziny i rozkwit różnym Kościołom - jak np. Kościołowi koreańskiemu, o którym mówiłem na początku - i którzy swoją krwią użyźniali nowe ziemie, by przekształcić je w urodzajne pola Ewangelii; istotnie, jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J 12,24).
 
Ci bohaterowie wiary doskonale pojęli i wprowadzili w życie fundamentalne rozumienie cierpienia, które wyraziłem w Liście o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia; skoro Chrystus dokonał Odkupienia ludzkości przez krzyż i cierpiał za człowieka i dla człowieka, to każdy człowiek jest wezwany do uczestnictwa w cierpieniu, przez które wszelkie cierpienie ludzkie zostało odkupione. Dokonując Odkupienia przez cierpienie, Chrystus wyniósł zarazem cierpienie na poziom Odkupienia. Przeto też w swoim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa (Salvifici Doloris 19).
 
2. Cierpienie jako drogocenne narzędzie ewangelizacji
Wydaje mi się, że implikacje misyjne we wszystkim, co przedstawiłem, są oczywiste. Chciałbym więc w tym Orędziu na Światowy Dzień Misyjny 1984 roku serdecznie zachęcić wszystkich wiernych, by dostrzegali wartość cierpienia w jego wielorakich postaciach i łączyli je z ofiarą krzyża, w intencji ewangelizacji, czyli odkupienia wszystkich, którzy jeszcze nie znają Chrystusa.
Miliony braci nie znają jeszcze Ewangelii i nie korzystają z ogromnych skarbów Serca Odkupiciela. Dla nich cierpienie nie posiada wystarczającego wytłumaczenia. Jest ono dla nich absurdem, najbardziej przytłaczającym i niewytłumaczalnym, który tragicznie kontrastuje z dążeniem człowieka do pełnego szczęścia.
Jedynie krzyż Chrystusa rzuca promyk światła na tę tajemnicę; tylko w krzyżu człowiek może znaleźć jedynie właściwą odpowiedź na trwożne pytanie o sens przeżywanego cierpienia. Święci rozumieli to głęboko, przyjmowali je, często nawet pragnęli gorąco być włączonymi w mękę Pana Jezusa, stosując do siebie słowa Apostoła: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24).
 
Wzywam więc wszystkich wiernych, którzy cierpią - a któż z nas jest wolny od cierpienia? - by do swych udręk podchodzili z nastawieniem apostolskim i misyjnym.
 
Św. Franciszek Ksawery, patron misji, w swej gorliwości głoszenia Ewangelii i chęci niesienia imienia Jezusa aż na krańce ziemi, nie zawahał się stawić czoła wszelkiego rodzaju trudom, jak: głód, zimno, niebezpieczeństwa na morzu, prześladowania, choroby - dopiero śmierć przerwała ich bieg.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka misji, zamknięta z miłości w Karmelu z Lisieux, pragnęła przymierzyć cały świat, by w każdym jego zakątku postawić krzyż Chrystusowy. Chciałabym być misjonarką - pisze św. Teresa - nie tylko przez kilka lat, ale chciałabym być nią od początku świata i pozostać aż do spełnienia wieków (Dzieje duszy, Manuskrypt B, f. 3r). W szlachetnym oddaniu siebie samej w dobrowolnej ofierze miłości miłosiernej wyraża się powszechny i apostolski charakter jej pragnień i cierpienia wyproszonego od Boga.
To cierpienie dosięga swego szczytu i jednocześnie najwyższego stopnia płodności apostolskiej w męczeństwie ducha, w udręce wiary, heroicznie ofiarowane dla uproszenia światła wiary wszystkim braciom, pogrążonym jeszcze w ciemnościach.
Ukazując nam te dwa świetlane przykłady, Kościół nakłania nie tylko do refleksji, ale także do naśladowania.
Możemy przeto naszej aktywnej współpracy w szerzeniu królestwa Chrystusa i Jego Mistycznego Ciała nadać potrójny kierunek:
uczmy się nadawać autentyczną wartość własnemu cierpieniu; czerpie ono swój dynamizm z uczestnictwa Kościoła w Chrystusowym dziele Odkupienia;
zachęcajmy naszych braci, obarczonych duchowym czy fizycznym cierpieniem, do zrozumienia jego apostolskiego wymiaru, a przez to do nadania ich wszelkim udrękom i trudom znaczenia misyjnego;
przyjmijmy za swoje - z niewyczerpaną miłością - cierpienie, które każdego dnia dotyka tak ogromną część ludzkości, nękanej chorobami, głodem, prześladowaniami, pozbawionej fundamentalnych praw, takich jak wolność; ludzkości udręczonej - należy rozpoznawać w niej oblicze Chrystusa Męża boleści - której winniśmy pomóc na miarę naszych możliwości.
 
3. Nadanie wartości cierpieniu programem dla Papieskich Dzieł Misyjnych
Ten program, rozległy i bogaty w treść, wymaga od wszystkich wiernych szlachetnej gotowości. Pragnę go postawić wobec wszystkich chrześcijan, przypominając raz jeszcze, że każdy chrześcijanin ma uczestniczyć w misyjnym dziele Kościoła, oczywiście w sposób zróżnicowany, stosownie do potrzeb Kościoła i własnych możliwości (por. DM 36; Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 781).
 
Powierzam go w specjalny sposób Papieskim Dziełom Misyjnym, które są uprzywilejowanym narzędziem misyjnego dynamizmu Kościoła i które powinny utwierdzać - nie tylko w tę Niedzielę Misyjną, lecz także w ciągu całego roku - ducha misyjnego, nie jako okolicznościowy element, lecz istotny, wynikający z natury Ciała Mistycznego.
Dzieło Rozkrzewiania Wiary, Dzieło Św. Piotra Apostoła dla seminariów oraz powołań kapłańskich i zakonnych na terenach misyjnych, Dzieło Dziecięctwa Misyjnego, Unia Misyjna kapłanów, zakonników, zakonnic i instytutów świeckich, w oparciu o wieloletnie doświadczenie, wspierają Kościół w różnych dziedzinach jego misyjnej działalności.
Wiem dobrze, że te chwalebne Dzieła - które nie poprzestają na przyjmowaniu od wiernych, z ich ofiarnej hojności, środków ekonomicznych, nieodzownych do budowy Kościołów, szkół, żłobków, szpitali - realizują wielkie dzieło animacji misyjnej. Otóż dowartościowanie cierpienia w aspekcie misyjnym - na co chciałem zwrócić specjalną uwagę całego Ludu Bożego w Światowy Dzień Misyjny 1984 roku - stanowi także jeden z najbardziej szlachetnych wyrazów jego apostolstwa, które szybko przyjmuje się wśród ludzi chorych, w podeszłym wieku, opuszczonych, oderwanych od bliskich, jak również wśród uwięzionych.
Ale trzeba uczynić coś więcej. Istotnie, wiele cierpień ludzkich nie odnalazło jeszcze swego wzniosłego celu, jak i wymiaru apostolskiego, z których może rodzić się nieskończone dobro dla rozwoju ewangelizacji, dla wzrostu Mistycznego Ciała Chrystusowego.
Być może, w tym właśnie tkwi najwyższa forma współpracy misyjnej, gdyż osiąga ona swą największą wydajność właśnie w łączności cierpień ludzkich z ofiarą Chrystusa na Kalwarii, która ciągle odnawia się na ołtarzach.
Drodzy Bracia i Siostry, którzy cierpicie na duszy i ciele, wiedzcie, że Kościół na was liczy, że Papież na was liczy, by imię Jezusa było głoszone aż po krańce ziemi. Chciałbym jeszcze przypomnieć to, co pisałem w Liście o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia: Ewangelia cierpienia pisze się nieustannie i nieustannie przemawia słowem tego przedziwnego paradoksu: źródła mocy Bożej biją właśnie z pośrodka ludzkiej słabości. Uczestnicy cierpień Chrystusa przechowują w swoich własnych cierpieniach najszczególniejszą cząstkę nieskończonego skarbu Odkupienia świata, i tym skarbem mogą się dzielić z innymi. Im bardziej człowiek jest zagrożony grzechem, im cięższe struktury grzechu dźwiga w sobie współczesny świat, tym większą wymowę posiada w sobie ludzkie cierpienie i tym bardziej Kościół czuje potrzebę odwoływania się do ludzkich cierpień dla ocalenia świata (Salvifici Doloris 27).
 
Niech Maryja, Królowa Męczenników i Królowa Apostołów, budzi we wszystkich pragnienie uczestnictwa w męce Chrystusa - Odkupiciela całego świata.
Jestem szczęśliwy, że w tę Niedzielę Zielonych Świąt, która powinna być przeżywana w duchu misyjnym przez cały Kościół, mogę udzielić mego specjalnego Błogosławieństwa Apostolskiego wszystkim tym, którzy bezpośrednio lub pośrednio poświęcają swe siły i cierpienia na ukazywanie ludzkości światła Ewangelii.
 
Watykan, w Uroczystość Zielonych Świąt, dnia 10 czerwca 1984 r., w szóstym roku mego pontyfikatu.
 
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1982
Orędzie Jana Pawła II
30 maja 1982
 

Czcigodni Bracia,
 
drodzy Synowie, drogie Córki Kościoła!
Z okazji zbliżającego się Światowego Dnia Misyjnego pragnę, jak co roku, skierować do was wszystkich moje osobiste Orędzie. Chcę nim zachęcić do wspólnej refleksji nad misyjnym wymiarem samej natury Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusowego i Ludu Bożego, oraz nad koniecznym z tej racji zaangażowaniem nas wszystkich, aby Ewangelia Jezusowa była głoszona i przyjmowana na całym świecie.
W tegorocznym swym Orędziu nawiązuję najpierw do wydarzenia o szczególnym znaczeniu, mianowicie do 25-lecia encykliki Fidei donum czcigodnego poprzednika Piusa XII (por. AAS 49(1957), s. 225-248). Wskazuje ona nową drogę w duszpasterstwie misyjnym, potwierdzoną później przez Sobór Watykański II. Kościół, świadomy swej wewnętrznej natury i swej misji oraz zawsze uważnie śledzący znaki czasu, w całej rozciągłości podąża nadal we wskazanym mu kierunku, aby służyć człowiekowi i prowadzić go do zbawienia, otwierając przed nim niezgłębione bogactwa Chrystusowe (Ef 3,8).
 
Znakomity ten dokument, choć koncentruje swą uwagę szczególnie na Afryce, zawiera jasne dyrektywy dla misyjnej działalności Kościoła na wszystkich kontynentach, a jego oryginalny wkład - jak wam wiadomo - znalazł się w soborowym dekrecie Ad gentes, jak również w ostatnio wydanych Notae Directivae Postquam Apostoli Świętej Kongregacji dla Spraw Duchowieństwa (por. AAS 72(1980), s. 343-364).
 
1. Odpowiedzialność biskupów za ewangelizację świata
Encyklika Fidei donum przypomina najpierw, w sposób uroczysty, zasadę współodpowiedzialności biskupów - z uwagi na ich przynależność do Kolegium Biskupiego - za ewangelizację świata.
Im to zaiste w pierwszym rzędzie, jako następcom Apostołów, Chrystus Pan powierzył i powierza wspólny mandat głoszenia i rozpowszechniania Dobrej Nowiny aż po krańce ziemi. W konsekwencji, choć są pasterzami przydzielonej im cząstki owczarni, są i winni się czuć solidarnie odpowiedzialni razem z Namiestnikiem Chrystusowym za wypełnianie zadań misyjnych przez cały Kościół. Szczególnie żywą troską mają otoczyć te tereny świata, na których nie głoszono jeszcze słowa Bożego lub na których, głównie z powodu szczupłej liczby kapłanów, zagraża wiernym niebezpieczeństwo odstępstwa od nakazów wiary albo nawet utrata samej wiary (DB 6).
 
Tę podstawową zasadę, znacznie pogłębioną i rozwiniętą prze Sobór Watykański II (por. KK 23 - 24; DM 38), pragnę dziś ponownie podkreślić jako wciąż jeszcze aktualną, a także, by czcigodnych mych Braci w biskupstwie podtrzymać w nieustannie rosnącym poczuciu wielkiej odpowiedzialności, jaka na nich ciąży, przypominając im, że zostali konsekrowani nie tylko dla jakiejś jednej diecezji, ale i dla zbawienia całego świata (DM 38).
 
Zasada ta okaże się jeszcze bardziej jasna po uwzględnieniu ścisłych wzajemnych stosunków między Kościołami partykularnymi i Kościołem powszechnym. Istotnie, skoro w każdym Kościele diecezjalnym, który w osobie swego biskupa znajduje więź i podporę, prawdziwie obecny jest i działa jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół Chrystusowy (DB 11), wynika stąd, że winien on na swym terenie podejmować i rozwijać całą działalność właściwą Kościołowi powszechnemu (por. Postquam Apostoli, 13 - 14; 1.c., s. 352-354).
 
Każda zatem diecezja winna coraz więcej uświadamiać sobie ten uniwersalny swój wymiar, tzn. ma poznać bądź sobie przypomnieć swą własną naturę misyjną, by rozszerzyć granice swej miłości aż po krańce ziemi i okazać troskę o tych, którzy są z dala, w podobny sposób jak i o własnych członków (DM 37).
 
W konsekwencji, każdy biskup jako głowa i przewodnik Kościoła lokalnego winien wytężyć wszystkie swe energie w tym właśnie kierunku; w granicach swych pełnych możliwości winien uczynić wszystko, by intensywny zapał misyjny udzielał się jego diecezji. Przede wszystkim winien zabiegać o ukształtowanie w wiernych mentalności katolickiej w pełnym tego słowa znaczeniu, mentalności otwartej na potrzeby Kościoła powszechnego. Ma łączyć się z nią świadomość obowiązku współpracy misyjnej we wszystkich jej formach uznanych przez Kościół. Biskup winien też popierać pożyteczne inicjatywy w niesieniu misjom duchowej i materialnej pomocy, umacniając struktury już istniejące i sprzyjając powstawaniu nowych. W szczególny sposób biskup ma otoczyć opieką powołania kapłańskie i zakonne, wspomagając zarazem kapłanów, by mieli świadomość typowo apostolskiego wymiaru swej służby kapłańskiej (por. DM 38).
 
2. Brak apostołów: to zasadnicza bolączka misji
Konkretną formą współpracy misyjnej, którą dla wypełnienia swej współodpowiedzialności za dzieło ewangelizacji biskupi mogą podjąć, jest wysłanie na misje kapłanów diecezjalnych. Wiąże się to szczególnie dziś z jedną z najdotkliwszych bolączek wielu Kościołów, w postaci niepokojącego braku kapłanów i sług Ewangelii.
W tym właśnie zawiera się ta wielka nowość, z którą encyklika Fidei donum związała swą nazwę. Nowość, która każe przekroczyć dotychczasowe terytorialne granice posługi kapłańskiej ku Kościołowi na całym świecie, jak to podkreślił Sobór: Dar duchowy, otrzymany przez prezbiterów w święceniach, przygotowuje ich nie do jakiejś ograniczonej i zacieśnionej misji, lecz do najszerszej i powszechnej misji zbawienia “aż po krańce ziemi” (Dz 1,8); każda bowiem posługa kapłańska uczestniczy w uniwersalnym zakresie misji powierzonej przez Chrystusa Apostołom (DK 10).
 
Ponieważ jedną z najpoważniejszych przeszkód w wypełnianiu misyjnego mandatu Chrystusowego jest szczególnie brak robotników w winnicy Pańskiej, pragnę wykorzystać tę okazję dla zachęty wszystkich biskupów, aby uczestnicząc w świadczeniu pomocy i poparcia dziełom ewangelizacji, wspaniałomyślnie posyłali swych własnych kapłanów na te tereny, które ich najbardziej potrzebują, choćby ich własna diecezja nie miała ich pod dostatkiem. Nie o to bowiem idzie - jak za św. Pawłem powtarza Pius XII - by innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość (2 Kor 8,13). Również te diecezje - kontynuuje Pius XII - które odczuwają brak kapłanów, nie powinny zamykać się na błagalne głosy z terenów misyjnych z wołaniem o pomoc. Niech wdowi grosz, według słów Zbawiciela, będzie tu przykładem do naśladowania. Jeśli jakaś uboga diecezja śpieszy z pomocą innej biednej diecezji, nie może się zdarzyć, by sama przez to stała się biedniejsza. Pan bowiem nie da się prześcignąć w hojności (Fidei donum 1.C., s. 244; por. też Postquam Apostoli 10: 1.c., s. 350).
 
Ale obok kapłanów Fidei donum zwracam się również z apelem do osób świeckich, których misyjna służba przy boku kapłanów i osób zakonnych okazuje się w dobie dzisiejszej tym więcej cenna i niezbędna (por. DM 41). Wyrosły z tego apelu, w formie zdobytego doświadczenia, niezbędne warunki dla zjawiska już typowego dla naszej epoki, które ja gorąco polecam, mianowicie chrześcijańskiej ochotniczej służby międzynarodowej (por. Przemówienie do delegatów Federacji Chrześcijańskiej Ochotniczej Służby Międzynarodowej, 31 stycznia 1981 r.: Nauczanie Jana Pawła II, IV, 1(1981), s. 196 - 199).
 
3. Rozwój świadomości misyjnej Kościołów lokalnych
Wprowadzenie wspomnianych wyżej form współpracy, jak również wyraźne podtrzymywanie zasady współodpowiedzialności Kolegium Biskupiego w ewangelizacji świata, ma niezaprzeczalną zasługę w zapoczątkowaniu odnowy misyjnej Kościoła. Konieczne warunki dla tej odnowy zostały zasygnalizowane w dalekowzrocznej wypowiedzi Piusa XII: Podczas gdy niegdyś widzialne życie Kościoła ujawniało się szczególnie w starych krajach Europy, a stamtąd … płynęło do tych regionów, które można było nazwać krańcami świata, to teraz zupełnie inaczej, życie to ukazuje się jako wzajemna wymiana żywotnych wartości i sił między wszystkimi członkami Mistycznego Ciała Chrystusa (Fidei donum 1.c., s. 235).
 
Zarysowana tu podstawowa zasada, ulegając stopniowemu pogłębianiu, znalazła swe pełne rozwinięcie i potwierdzenie na Soborze. Mianowicie Kościół lokalny ma niezbywalny obowiązek, według swych możliwości, uczestniczenia bezpośrednio w dziele ewangelizacji. Doprowadziło to do wyraźnego pogłębienia świadomości misyjnej Kościołów lokalnych, gdyż zostały one pobudzone do porzucenia mentalności i praktyki delegowania, która w dużej mierze charakteryzowała ich dotychczasową postawę wobec misji.
W ten sposób obudził się w tych Kościołach zdrowy zapał do stopniowego przejmowania roli pierwszorzędnych podmiotów działalności misyjnej (por. DM 20), bezpośrednio odpowiedzialnych za misje (por. tamże, 36-37). O takim właśnie ich nastawieniu mogłem się osobiście przekonać podczas mych podróży do Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji.
Fakt położenia nacisku na rolę podmiotu działalności misyjnej skierował Kościoły lokalne do nawiązywania kontaktu z Kościołami siostrzanymi, rozsianymi po świecie na zasadzie: współjedność - współpraca, tak koniecznej do prowadzenia dzieła ewangelizacji (tamże, 38). Jest to dziś szczególnie aktualne i o wielkim znaczeniu w działalności misyjnej, gdyż poszczególne Kościoły poprzez wymianę wartości i doświadczeń mogą się ubogacać darami, które Duch Pański rozdziela na wszystkich miejscach (por. tamże, 20).
Nie może być mowy o jakimś zamknięciu się, separowaniu czy egoistycznym partykularyzmie poszczególnych Kościołów. Gdyby bowiem do tego dochodziło, żywotny zapał straciłby na swej energii, prowadząc nieuchronnie do zubożenia całego życia duchowego (por. EN 64; Postquam Apostoli, 14: 1.c., s. 353).
 
4. Współpraca misyjna, wzajemna wymiana sił i doświadczeń
W konsekwencji zarysowuje się też nowe pojęcie współpracy, rozumianej już nie jednokierunkowo, jak to mogło zachodzić przy udzielaniu pomocy młodym Kościołom ze strony Kościołów o dawniejszej fundacji. Tutaj współpraca jest raczej wzajemną i płodną wymianą energii i dóbr, w ramach braterskiej wspólnoty Kościołów siostrzanych. Nieaktualne jest dualistyczne wyodrębnienie Kościołów bogatych i Kościołów biednych, jak gdyby istniały dwie różne kategorie: Kościoły, które dają, i Kościoły poprzestające na przyjmowaniu. W rzeczywistości zachodzi tu prawdziwa wzajemność, w miarę, jak ubóstwo Kościoła, który przyjmuje pomoc, ubogaca Kościół wyzbywający się przekazywanych darów.
Misja staje się w ten sposób nie tylko wspaniałomyślną pomocą Kościołów bogatszych na rzecz Kościołów biednych, ale jest łaską dla każdego Kościoła, warunkiem odnowy, fundamentalnym prawem życia (por. DM 37; Postquam Apostoli, 14 - 15; 1.c., s. 353 n.).
Trzeba jednak podkreślić, że apel skierowany do Kościołów lokalnych w sprawie wysyłania na misje kapłanów diecezjalnych i osób świeckich bynajmniej nie oznacza rezygnacji z tradycyjnych form i zasobów we współpracy misyjnej. Nadal dźwigają one główny ciężar trudu ewangelizacji. Wprowadzana tu nowość nie jest formą ani zastępczą, ani alternatywną, ale raczej spełniającą. Jest jakby nowym bogactwem zrodzonym przez Ducha Świętego i stawianym obok form i sił tradycyjnych.
Po 25 latach podejmowanych w tej dziedzinie prób, które zaowocowały w sposób trwały i poważny, dają się jednak zauważyć liczne oznaki zmęczenia, wywołane w znacznej mierze spadkiem liczby powołań, częściowo też koniecznością borykania się z kryzysem, jaki ujawnił się w wielu wspólnotach o dawnej tradycji. W obliczu zjawiska dechrystianizacji może rodzić się pokusa zamknięcia w sobie, ograniczenia się do własnych problemów, wygaszenia zapału misyjnego we własnym sercu.
Dlatego potrzebny jest zryw misyjny o dużym ładunku, zakorzeniony na głębszym podłożu, którego źródłem dla Kościoła jest bezpośrednio sam Boski Mistrz (por. EN 50), zryw podyktowany przez ufną nadzieję i podtrzymywany wspólnym udziałem Kościołów partykularnych i wszystkich chrześcijan.
 
5. Pierwszorzędna rola Papieskich Dzieł Misyjnych
Wytyczając program zdecydowanej odnowy misyjnej, która jest nieodzownym czynnikiem zarówno życia, jak i rozwoju Kościołów lokalnych oraz całego Kościoła, pragnę w końcu polecić wykorzystanie niezastąpionego narzędzia współpracy misyjnej, tak żywo zalecanego przez moich Poprzedników. Chodzi tu o Papieskie Dzieła Misyjne. Wszędzie i zawsze należy się im pierwszeństwo, jak ogłasza dekret Ad gentes 38. Szczególnie też w dzisiejszych warunkach zasługują na wzmocnienie i rozbudowę we wszystkich diecezjach.
Światowy Dzień Misyjny zwraca specjalnie naszą uwagę na Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary. Jego bowiem zasługą jest przedstawienie Jego Świątobliwości Ojcu Świętemu Piusowi XII w 1926 roku szczęśliwej inicjatywy ustanowienia dorocznego Dnia, którego celem byłoby ożywienie misyjnej działalności Kościoła. Dzieło to przy współpracy innych Papieskich Dzieł i pod kierunkiem miejscowych biskupów, organizuje ten Dzień i nadaje mu właściwy charakter.
Na większą uwagę i poparcie zasługuje też Papieska Unia Misyjna Duchowieństwa. Za pośrednictwem rozgałęzionej sieci kapłanów, zakonników i zakonnic ma ona budzić wrażliwość na palące potrzeby misyjne w całym Bożym Ludzie, we wszystkich jego warstwach.
Od dobrego rozwoju Papieskiej Unii Misyjnej zależeć będzie w znacznej mierze poziom działalności i świadomości misyjnej całego Kościoła lokalnego, a zwłaszcza wrażliwość na sprawy misyjne u kapłanów, do których też w pierwszym rzędzie Unia się zwraca. Poprzez coraz żywsze i głębsze poznanie wewnętrznego, apostolskiego charakteru własnego kapłaństwa przekroczą oni granice własnych diecezji nie tylko duchowo, ale i fizycznie, aby zaofiarować swoją służbę najbardziej nawet na ziemi odległym Kościołom, zwłaszcza tam, gdzie wołanie o pomoc staje się szczególnie naglące.
Kończąc to Orędzie, pragnę wyrazić swoją wdzięczność tym wszystkim biskupom, kapłanom, zakonnikom i zakonnicom oraz osobom świeckim, które często - kosztem umęczenia i niezwykłych poświęceń - zużywają najlepsze swoje siły i całe życie czy to “na froncie”, czy też “na zapleczu” misyjnym dla głoszenia aż po krańce świata zbawienia po to, aby Chrystus Odkupiciel był znany i wielbiony przez wszystkich.
Wszystkim wam, czcigodni Bracia, drodzy Synowie i drogie Córki Kościoła z całego serca udzielam Apostolskiego i Ojcowskiego Błogosławieństwa, jako zadatek obfitych łask Bożych i znak mej życzliwości.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 30 maja 1982 r., w czwartym roku mego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1981
Orędzie Jana Pawła II
7 czerwca 1981

 
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie!
Światowy Dzień Misyjny jest ważnym wydarzeniem w życiu Kościoła. Można powiedzieć, że jego znaczenie nieustannie wzrasta.
Może w czasach dawniejszych bardziej niż kiedykolwiek zadanie powierzone Kościołowi przez jego Założyciela: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody (Mt 28,19), nie miało takiego zasięgu i nie było tak naglące jak dziś. Kościół współczesny bardziej niż kiedykolwiek musi zastosować do siebie słowa Apostoła: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9,16).
1. Aby Kościół był misyjny
Światowy Dzień Misyjny jest wspaniałą okazją do powszechnego uświadomienia sobie obowiązku misyjnego oraz przypomnienia wszystkim członkom Kościoła, niezależnie od funkcji i miejsca, jakie zajmują, że obowiązek ten na nich ciąży. Wszyscy powinni rozważać pełne treści teksty Soboru Watykańskiego II, które stwierdzają, że cały Kościół jest misyjny i że dzieło ewangelizacji jest podstawowym obowiązkiem Ludu Bożego (DM 35), a każdy uczeń Chrystusowy ma obowiązek szerzenia wiary (KK 17). Trzeba ustawicznie powracać do nauki Soboru, zawartej w tylu jego dokumentach, pogłębionej przez Synod Biskupów w 1974 roku, ujętej syntetycznie przez papieża Pawła VI w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi z 8 grudnia 1975 roku. Jeśli zachęcam was ponownie, by powracać do tych wielokrotnie już cytowanych dokumentów, czynię to dlatego, iż jestem przekonany o ich doniosłości i potrzebie ciągłego ich zgłębiania.
Światowy Dzień Misyjny jest dla każdego okazją do rachunku sumienia w tej dziedzinie oraz do przedstawienia Ludowi Bożemu nauki Kościoła: w grę wchodzi tu przyszłość ewangelizacji świata. Gdyby wszyscy chrześcijanie byli przekonani o swych obowiązkach misyjnych, trudności byłyby o wiele mniejsze.
-ródłem wielkiej nadziei dla nas w tej dziedzinie jest wzrastająca na całym świecie liczba małych wspólnot chrześcijańskich, dynamicznych, otwartych, które zrozumiały własną odpowiedzialność za głoszenie Ewangelii. Ta ewangelizacja jest rękojmią postępu ku lepszemu światu.
Innym zjawiskiem, które nas raduje i za które powinniśmy dziękować Panu, jest budzenie się ruchu misyjnego w młodych Kościołach, które z ewangelizowanych stają się ewangelizującymi. W wielu krajach misyjnych wzrasta liczba misjonarzy, którzy wyruszają z orędziem ewangelicznym do niechrześcijan bądź na teren własnego kraju, bądź innych krajów czy innych kontynentów. Obecnie na wszystkich kontynentach znajdują się misjonarze pochodzący ze wszystkich krajów świata.
Młode Kościoły, które same stały się misyjnymi, dają dowód swej dojrzałości w wierze. Zrozumiały one, że Kościół lokalny, który nie byłby misyjny, nie jest w pełni katolicki. W rzeczywistości bowiem, jeśli cały Kościół jest misyjny, to muszą nim być również Kościoły lokalne: ukształtowane na wzór Kościoła powszechnego. To właśnie w nich i poczynając od nich, istnieje jeden, jedyny Kościół (por. KK 23). Kościół zamknięty w sobie, nie posiadający misyjnej otwartości, jest Kościołem jeszcze nie dojrzałym albo Kościołem chorym. Przykład misyjnego przebudzenia w młodych Kościołach może przypomnieć tę prawdę Kościołom starym, które po wspaniałym niegdyś wysiłku, zdają się niekiedy poddawać zniechęceniu i wątpliwościom odnośnie do ich obowiązku misyjnego.
 
2. Misyjna posługa Papieża
Przypomnienie tego obowiązku misyjnego wszystkim braciom w Chrystusie jest zadaniem Papieża. Jako najwyższy Pasterz Kościoła, który cały jest misyjny, powinien on być pierwszym misjonarzem, starając się naśladować Chrystusa, pierwszego i największego głosiciela Ewangelii (EN 7) i oddawać się pod kierownictwo Ducha Świętego, który jest głównym sprawcą w szerzeniu Ewangelii (EN 75).
 
Od samego początku mojego pontyfikatu rozważałem słowa Soboru Watykańskiego II, w których mówi się, że wzniosłe zadanie szerzenia imienia chrześcijańskiego zostało w szczególny sposób powierzone następcy Piotra (por. KK 23, EN 67). W ślad za moim poprzednikiem Pawłem VI, udałem się w podróż, aby odwiedzić wiele krajów; wśród niektórych z nich Chrystus jest mało znany lub też misyjne głoszenie Ewangelii nie zostało jeszcze dokończone. Moje podróże do Ameryki Łacińskiej, do Afryki i do Azji były podyktowane celem wybitnie religijnym i misyjnym, jak to podkreśliłem przed swym wyjazdem do Afryki. Pragnąłem osobiście głosić Ewangelię, stając się niejako wędrownym katechistą; chciałem dodawać odwagi wszystkim: zarówno pochodzącym z własnych krajów, jak i przybyłym z innych terenów, którzy pracują w poszczególnych Kościołach lokalnych. Jednym i drugim pragnąłem oddać hołd i wyrazić uczucia wdzięczności w imieniu Kościoła powszechnego. Te podróże pozwoliły mi podziwiać wiarę, duchowe bogactwo i żywotność młodych Kościołów; dzielić ich radości, potrzeby i cierpienia oraz zachęcić je do dalszego wysiłku w pracy nad zakorzenieniem wiary chrześcijańskiej w ich własnych kulturach. Bezpośredni kontakt z tłumami ludzi, którzy nie znają jeszcze Chrystusa, przekonał mnie jeszcze bardziej o naglącej konieczności głoszenia Ewangelii. Świat tak bardzo potrzebuje Chrystusa! Ci, którzy są pionierami tego ewangelicznego zadania, wiedzą o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Nie powinna więc słabnąć współpraca wszystkich Kościołów w ewangelizacji świata.
3. Ewangelizacyjna rola rodziny
Apelując o współpracę wszystkich w dziele misyjnym, pragnąłbym zwrócić się przede wszystkim do rodzin chrześcijańskich. Nasze czasy potrzebują dowartościowania znaczenia rodziny, jej żywotności i jej równowagi. Stwierdzenie to jest prawdziwe zarówno na płaszczyźnie przyrodzonej - rodzina bowiem stanowi podstawową komórkę społeczeństwa, fundament jego głębokich wartości - jak i w ujęciu Mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Z tego właśnie powodu Sobór nadał rodzinie piękny tytuł: Kościół domowy. Ewangelizacja rodziny stanowi główny przedmiot działalności duszpasterskiej, ta zaś praca nie osiągnie swego celu, jeśli rodziny chrześcijańskie same nie staną się ewangelizującymi i misjonarskimi. Pogłębienie osobistej świadomości duchowej polega na tym, że zarówno rodzice, jak i dzieci posiadają własną rolę i własne znaczenie w życiu chrześcijańskim wszystkich innych członków rodziny.
Nie ulega wątpliwości, że jak na płaszczyźnie religijnej, tak i ludzkiej działanie rodziny zależy od rodziców, od stopnia ich poczucia odpowiedzialności, od ich wartości chrześcijańskiej. Dlatego to do nich szczególnie pragnę się zwrócić. Rodzice słowem i przykładem życia - jak poucza adhortacja apostolska Catechesi tradendae - są pierwszymi katechetami swoich dzieci. W tym oddziaływaniu - niech mi wolno będzie to podkreślić - modlitwa powinna zajmować pierwsze miejsce. W rzeczywistości bowiem modlitwa, pomimo wspaniałej odnowy notowanej tu i ówdzie, nastręcza niestety sporo trudności wielu chrześcijanom, którzy mało się modlą. Stawiają oni sobie pytanie: po co się modlić? Czy modlitwa da się pogodzić z obecnym poczuciem samowystarczalności? Czy to nie za mało odpowiadać modlitwą na materialne i duchowe potrzeby świata?
Umiejmy, w obliczu tych trudności, ustawicznie wskazywać, że chrześcijańska modlitwa jest nieodłączna od naszej wiary w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, od naszej wiary w Jego miłość i Jego zbawczą moc działającą w świecie. Dlatego modlitwa jest potrzebna przede wszystkim nam samym: Panie, przymnóż nam wiary (Łk 17,5). Jej celem jest nasze nawrócenie, czyli - jak to wyjaśnił już św. Cyprian - wewnętrzna i zewnętrzna gotowość woli, by otworzyć się na przemieniające nas działanie łaski, mówiąc: Święć się imię Twoje … usilnie prosimy, jako już uświęceni przez chrzest, abyśmy wytrwali w tym, czym zaczęliśmy być … Przyjdź królestwo Twoje: prosimy, aby królestwo Boże realizowało się w tym znaczeniu, w jakim błagamy o uświęcenie Jego imienia w nas samych. Dodajemy następnie: Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi - abyśmy mogli czynić to, czego Bóg chce. Wolą Bożą jest to, co Chrystus czynił i czego nauczał (św. Cyprian, De oratione Dominica). Prawdziwość modlitwy wymaga prawdziwości życia. Modlitwa jest zarazem przyczyną i rezultatem stylu życia, które rozwija się w świetle Ewangelii. W tym znaczeniu modlitwa rodziców, podobnie jak modlitwa całej wspólnoty chrześcijańskiej, będzie dla dzieci wprowadzeniem w poszukiwanie Boga, w słuchanie Jego wezwań. Świadectwo życia znajduje tutaj całą swą wartość. Zakłada, że dzieci nauczą się w rodzinie dzięki modlitwie patrzeć na świat po chrześcijańsku, zgodnie z zasadami Ewangelii. Zakłada również i to, że właśnie w rodzinie dzieci nauczą się praktycznie, że istnieją w życiu wartości wyższe niż pieniądze, wakacje czy rozrywka. Wychowanie przekazane dzieciom potrafi w nich obudzić dynamizm misyjny i otworzyć je na pełny wymiar życia chrześcijańskiego, gdy sami rodzice i wychowawcy przeniknięci będą duchem misyjnym, nieodłącznym od istoty Kościoła. Własnym przykładem, bardziej niż słowem, rodzice nauczą swoje dzieci wspaniałomyślności wobec słabszych, dzielenia się wiarą i dobrami materialnymi z dziećmi i młodymi, którzy jeszcze nie znają Chrystusa lub którzy są pierwszymi ofiarami nędzy czy niewiedzy. Tak więc chrześcijańscy rodzice staną się zdolni rozpoznać i rozwinąć misyjne powołanie kapłańskie czy zakonne, jako jeden z najpiękniejszych dowodów autentyczności chrześcijańskiego wychowania przez nich udzielonego, i będą się modlić, ażeby Pan Bóg powołał któreś z ich dzieci. W ten sposób troska misyjna przejawia się jako istotny element świętości rodziny chrześcijańskiej. Stwierdził to mój czcigodny poprzednik Jan Paweł I: Przez modlitwę w rodzinie “Kościół domowy” staje się czymś rzeczywistym i prowadzi do przemiany świata. Wszystkie wysiłki rodziców, ażeby wpoić w dzieci miłość Bożą i umocnić ich wiarę własnym przykładem, stanowią jedną z najważniejszych form apostolstwa w XX wieku (Przemówienie do biskupów amerykańskich przybyłych Ad limina, 21 września 1978, AAS 70(1978), s. 767).
Przy tej okazji pragnąłbym zlecić rodzicom i wszystkim wychowawcom katolickim ważne Dzieło ustanowione sto lat temu (1843), które daje im do dyspozycji odpowiednie środki, będące pomocą w misyjnym wychowywaniu własnych dzieci. Chodzi tu o Papieskie Dzieło Dziecięctwa Misyjnego, którego celem jest rozwijanie ducha misyjnego wśród dzieci.
 
4. Papieskie Dzieła Misyjne w służbie misji powszechnej
Zorganizowanie akcji misyjnej w październiku, w tym miesiącu misyjnym, którego punktem centralnym jest Niedziela Misyjna, należy do Papieskich Dzieł Misyjnych, ich bowiem inicjatywie zawdzięcza ona swe ustanowienie. W ostatnich latach Papieskie Dzieła Misyjne powstały we wszystkich młodych Kościołach. Wszędzie mają za zadanie wpajanie katolikom od dzieciństwa ducha prawdziwie misyjnego (DM 38). Stanowi to ich pierwszy i naczelny cel, jak określają Statuty, które zatwierdziłem w ubiegłym roku (26.06.1980). Są one instytucją, która ma przyczyniać się do rozwoju i współpracy misyjnej Kościoła lokalnego, każdego biskupa, każdej parafii, każdej wspólnoty, każdej rodziny i każdej osoby. Ponieważ ta współpraca obowiązuje wszystkich, od każdego więc można wymagać, aby w pierwszym rzędzie popierał działalność Papieskich Dzieł Misyjnych.
Troska o misje przejawia się w różnorodny sposób. Ponieważ jednak ewangelizacja jest przede wszystkim dziełem Ducha Świętego, należy na pierwszym miejscu postawić modlitwę i ofiarę, jak to wyżej podkreśliłem i jak słusznie przypominają o tym Statuty tych Dzieł. Ponadto trzeba wspólnego i wytężonego wysiłku, aby ujawniły się i dojrzały powołania misyjne. Jeżeli świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje Chrystusa i Jego Ewangelii - proporcjonalnie musi wzrastać liczba głosicieli Dobrej Nowiny.
Współpraca misyjna ma jeszcze na celu materialne wspieranie dzieła ewangelizacji. Pomijanie lub krytykowanie powyższego aspektu mogłoby stanowić subtelny pretekst do zwolnienia się od hojności. Potrzeby finansowe młodych Kościołów, które prawie wszystkie należą do krajów Trzeciego Świata, są jeszcze ogromne, pomimo ich wysiłków zmierzających do osiągnięcia samowystarczalności finansowej. Potrzebna jest pomoc, bądź dla seminariów, które zapewniają formację i utrzymanie przyszłych kapłanów, bądź dla utrzymania przy życiu aktualnych współpracowników misji, lub dla umożliwienia budowy kościołów, szkół, przychodni czy ośrodków, koniecznych do prowadzenia akcji społecznej. Aby sprostać tym codziennym i istotnym potrzebom, młode Kościoły muszą liczyć na regularną i pewną pomoc. Dlatego też apeluję do wszystkich, aby wspomagali centralny fundusz Papieskich Dzieł Misyjnych, których celem jest zapewnienie stałych, regularnych wpływów. Przykład chrześcijan w krajach mniej zasobnych, którzy mimo swego ubóstwa dają swój grosz, winien skłonić do refleksji chrześcijan krajów bogatych, którzy często dają zaledwie maleńką część z tego, co im zbywa.
Z radością można stwierdzić, jak u wielu chrześcijan stale rośnie troska o potrzeby krajów i Kościołów Trzeciego Świata, jak rozwijają się poszczególne inicjatywy, aby pomóc osobom lub projektom w tych regionach. Jest to znakiem rozwijającego się poczucia sprawiedliwości i poczucia misyjnego. Niemniej należy przyznawać uprzywilejowane miejsce Papieskim Dziełom Misyjnym, gdyż one to podtrzymują bezpośrednio głoszenie Ewangelii, co stanowi fundamentalne i właściwe zadanie Kościoła. A właśnie to głoszenie kładzie podwaliny pod prawdziwy rozwój oraz istotne wyzwolenie człowieka.
Tak więc poprzez swe programy powszechnej pomocy, Papieskie Dzieła Misyjne przyjmują na siebie potrzeby wszystkich młodych Kościołów bez żadnego wyjątku. Ta powszechność jest cechą charakterystyczną. I dlatego pracownicy apostolscy nie powinni ograniczać się do troski o swój własny kraj lub o realizację programów osobiście poznanych, ale włączyć się w zespół wysiłków ewangelizacyjnych w służbie wszystkim młodym Kościołom. Pasterze tych Kościołów dźwigają obecnie materialny ciężar inicjatywy misyjnej. Trzeba więc przy współpracy misyjnej myśleć najpierw o młodych Kościołach i to o wszystkich. Konsekwencją takiego współdziałania będzie może poczucie mniejszego zaangażowania osobistego i konieczność bardziej bezinteresownego dawania. Ale ten sposób dawania może okazać się bardziej ewangelicznym, bardziej skutecznym.
 
Jedynie solidarny, centralny fundusz pozwoli uniknąć niebezpieczeństwa zapomnienia o niektórych Kościołach, zwłaszcza najbiedniejszych, oraz o ich istotnych potrzebach.
Tylko program pomocy dostosowany do różnych potrzeb pozwoli uniknąć niebezpieczeństwa partykularyzmów i dyskryminacji w rozdzielaniu tej pomocy. Tego właśnie pragnie Rada Wyższa Papieskich Dzieł Misyjnych, składająca się z przedstawicieli wszystkich Kościołów, która może zasięgnąć opinii i informacji Świętej Kongregacji Ewangelizacji Narodów.
 
Październik powinien więc być przede wszystkim miesiącem misji powszechnej, miesiącem wzajemnej pomocy misyjnej pod przewodnictwem Papieskich Dzieł Misyjnych. Dlatego też, zgodnie z nowymi Statutami tych Dzieł, zachęca się Biskupów, by poprosili kierujących instytucjami katolickimi, a także wiernych, o powstrzymanie się w tym okresie od zbierania ofiar na cele partykularne. Już w przeszłości niektórzy biskupi, za przykładem Stolicy Świętej, wydali odpowiednie dyrektywy w tej sprawie.
 
Wreszcie - przypominanie tego musi wam leżeć na sercu - współpraca misyjna nie powinna ponieść strat na skutek obecnego kryzysu ekonomicznego, na który cierpią wszystkie kraje świata. Niech ten kryzys nie stanie się dla chrześcijan krajów bogatych wymówką do umniejszenia własnej hojności! Niech nie zapomną, że kraje i Kościoły Trzeciego Świata są jeszcze bardziej od nich dotknięte tym kryzysem!
Na zakończenie pragnę przypomnieć wam, że lipcowe uroczystości Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Lourdes powinny ożywić zapał misyjny w Kościele. Eucharystia, która umacnia Kościół, będąc źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego (KK 11), jest sakramentem, który oznacza i realizuje jedność między wszystkimi członkami Kościoła; Eucharystia czyni je solidarnymi między sobą, pobudza je do dzielenia się własną wiarą, własnym duchowym bogactwem, cierpieniem i codziennym materialnym chlebem.
Dlatego ci, którzy uczestniczą w Eucharystii, są zaproszeni także do uczestnictwa w misji Chrystusa, do niesienia Jego orędzia wszystkim ludziom: liturgia Eucharystyczna winna znaleźć się w centrum obchodów Światowego Dnia Misyjnego.
Niech Pan, który zlecił Kościołowi nauczanie wszystkich narodów, objawi także przez nasze wysiłki tę władzę, która została Mu dana w niebie i na ziemi (Mt 28,18-19). Niech Błogosławiona Dziewica Maryja, Patronka Misji, pomaga nam odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa Zmartwychwstałego! Wam, drodzy Bracia w biskupstwie, wszystkim misjonarzom, którzy poświęcają się bezgranicznie żniwom, wam, wspólnotom diecezjalnym i tym zwłaszcza, którzy zrozumieją ten apel i odpowiedzą nań wielkodusznością płynącą z wewnętrznej odnowy, z całego serca przesyłam Błogosławieństwo Apostolskie.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 7 czerwca 1981 r., w trzecim roku mojego pontyfikatu.
 
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1980
Orędzie Jana Pawła II
25 maja 1980
 

Czcigodni Bracia,
 
Ukochani Synowie i Córki Kościoła!
Niedawna podróż na kontynent afrykański pozwoliła mi ponownie uświadomić sobie konieczność i naglącą potrzebę działalności misyjnej, która w istocie swej polega na głoszeniu całemu światu zbawienia człowieka w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, aby być Panem żywych i umarłych (por. Rz 14,9). W oparciu więc o bezpośrednie przeżycia, pragnę coroczne Orędzie na Światowy Dzień Misyjny poświęcić nowej refleksji nad ustawiczną koniecznością tej działalności misyjnej.
Można by zapytać, jaka jest aktualna sytuacja Kościoła na świecie? Pozostawiając na boku rzeczywistość Zachodu, gdzie więcej niż gdzie indziej - jak to zauważyłem w mojej homilii w roku ubiegłym z tej okazji - występują różne formy antyewangelizacji, i zacieśniając nasze pole widzenia do świata misyjnego - jak go się powszechnie rozumie - staje się sprawą oczywistą, że po dwu tysiącach lat chrześcijaństwa daleko jeszcze do tego, by Ewangelia była znana i rozpowszechniana w całej swej pełni wśród wszystkich ludzi. Oczywiście, taka sytuacja zależy od różnego rodzaju przyczyn, związanych nieraz z uwarunkowaniami społeczno-politycznymi w różnych krajach. Lecz z drugiej strony, wśród tych uwarunkowań nie można pominąć tego, że zbyt mała jest liczba tych chrześcijan, którzy poświęcają się dziełu ewangelizacji. Niestety, jeszcze dzisiaj pozostaje prawdą to, co w swoim czasie powiedział książę misjonarzy, św. Franciszek Ksawery: Wielu nie zostanie chrześcijanami tylko dlatego, że brak tych, którzy by ich zrobili chrześcijanami (Epist I, Rzym, s. 166).
 
1. Kościół jako “wcielona misja” w sposób dynamiczny otwarty dla świata
W obliczu tak niezaprzeczalnego faktu Kościołowi nie wolno milczeć ani pozostać biernym, nieczułym na potrzeby tylu milionów braci, którzy czekają jeszcze na głoszenie orędzia zbawienia. Jak przypomina nam św. Paweł: Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4). A tą prawdą jest Chrystus, Zbawiciel świata, który dotknął w sposób jedyny i niepowtarzalny tajemnicy człowieka (RH 8), ku któremu mamy zwracać swego ducha, skierować swój umysł, wolę i serce (tamże, 7), ponieważ On przelał na krzyżu swą krew za wszystkich ludzi, ponieważ każdy jest ogarnięty tajemnicą Odkupienia (tamże, 13). Gdyby Kościół zrezygnował z działalności misyjnej, byłoby to sprzeczne z powierzonym mu posłannictwem, aby objawiał Chrystusa i świadomość całej ludzkości skierowywał w stronę tajemnicy Chrystusa, aby pomagał wszystkim ludziom obcować z głębią Odkupienia, która jest w Jezusie Chrystusie (tamże, 10).
Nakaz skierowany przez zmartwychwstałego Chrystusa do swoich uczniów: Idźcie i nauczajcie … (por. Mk 16,15; Mt 28,19), określając w sposób ostateczny obraz i zadanie Kościoła, wyraża dynamizm, który jest jego wewnętrzną naturą. Pod nieustannym działaniem Ducha Świętego Kościół jest nieustannie posyłany do narodów, aby im przekazywać niewyczerpane źródło wody żywej, tryskające ze słów i czynów Pana. Samo słowo misja - podkreślił to mój czcigodny poprzednik Paweł VI w swym Orędziu misyjnym z 1964 roku - przypomina tę formę działania, która charakteryzuje życie Kościoła: Kościół wywodzi się od Chrystusa, bo On go posyła, porusza, jemu towarzyszy; Kościół przynosi Chrystusa, głosi Go, przekazuje Go dalej; poprzez Kościół Chrystus przychodzi do ludzi, przełamuje granice oddzielające narody, wznosi się ponad wiekami.
 
Ewangelizacja, czyli działalność misyjna, odpowiada zatem specyficznemu powołaniu Kościoła, który respektuje zawsze osobistą wolność, wychodzi naprzeciw ludziom naszych czasów, którzy stale jeszcze mieszkają w cieniu śmierci (Łk 1,79). Można więc powiedzieć, że Kościół jest wcieloną misją. Nie na próżno stwierdził Sobór: Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury, ponieważ swój początek bierze wedle planu Ojca z posłania Syna i z posłania Ducha Świętego (DM 2).
 
Ponieważ Kościół, jako depozytariusz Dobrej Nowiny, nie może milczeć, musi zatem z konieczności, jak dawniej tak i dzisiaj, nadal posyłać apostołów i misjonarzy, którzy potrafią mówić do ludzi o transcendentnym i wyzwalającym zbawieniu, prowadząc ich w pełnej wierności Duchowi Świętemu do poznawania prawdy; którzy będą ludzi wcielali w Chrystusa, w żywą wspólnotę Jego Mistycznego Ciała, poprzez posługę sakramentów, poczynając od chrztu, który jest bramą prowadzącą do zbawienia; którzy dadzą ludziom poznać autentyczny sens ich godności stworzenia Bożego, utworzonego na obraz Boży, i którzy będą im wyjaśniali właściwy sens ich ziemskiej egzystencji. Taka jest działalność Kościoła, w ten sposób Kościół realizuje zbawczy plan Boga.
 
2. Misje - narzędziem ewangelizacji i ośrodkiem ludzkiego postępu
W świetle powyższych rozważań misje okazują się wciąż jeszcze konieczne i nie do zastąpienia, i to tak bardzo, że bez nich urzeczywistnienie zbawczego planu i rozszerzenie królestwa Bożego aż po krańce ziemi jest w ogóle nie do pomyślenia; bez misji nie mogłoby powstać ani rozwijać się nowe społeczeństwo oparte - pod znakiem Chrystusa - na sprawiedliwości, pokoju i miłości, ponieważ misje kształtują nowego człowieka, świadomego swej godności i swego nadprzyrodzonego przeznaczenia, jako odkupione stworzenie.
To właśnie na misjach, w owych ogniskach ewangelicznego fermentu, bije serce Kościoła powszechnego, wraz z całą jego troską o autentyczne i integralne dobro człowieka. Misje są także ośrodkami rozwoju ludzkiego, gdyż z jednej strony Kościół na mocy miłości, która go ożywia, nie może pozostać nieczuły na troski materialne swoich braci, jak również poprzez samo głoszenie Ewangelii i przez to, że pomaga ludziom zrozumieć siebie w Chrystusie, kształtuje świadomość obywatelską i przyczynia się do postępu społecznego. To, co na ten temat mówi końcowy dokument Konferencji w Puebla, wydaje się być dobrze sformułowane: Najlepszą posługą oddaną swemu bratu jest ewangelizacja, która go przygotowuje do tego, aby mógł żyć jako dziecko Boże, wyzwalając go z niesprawiedliwości i zapewniając mu integralny rozwój (Puebla 1145).
 
Nawet tam, gdzie głoszenie słowa jest utrudnione, sama obecność misjonarza, jego świadectwo ubóstwa, miłości bliźniego i świętości, stanowi już przez to samo skuteczną formę ewangelizacji i toruje drogę do owocnego dialogu. Zatem jeszcze raz korzystam z okazji, aby wyrazić moje uznanie i szczerą wdzięczność misjonarzom, którzy za cenę ogromnych nieraz ofiar i rozlicznych trudności zasiewają ziarno słowa Bożego, z którego rozwija się Kościół i zapuszcza korzenie w świecie. Najpiękniejszym owocem ich heroicznej i niezmordowanej pracy jest cudowny rozkwit młodych i gorliwych wspólnot chrześcijańskich, owej urodzajnej ziemi, z której wyrastają powołania kapłańskie i zakonne, które są nadzieją Kościoła jutra.
Tak, misjonarze są niezbędnymi pracownikami winnicy Pana. Same młode Kościoły lokalne, nawet jeśli mają swój rodzimy kler, nadal odczuwają potrzebę ich obecności oraz ich energii, by korzystać z bogactwa tradycji oraz dojrzałości starszych Kościołów, jaką oni ze sobą przynoszą. W ten sposób między jednymi jak i drugimi Kościołami lokalnymi dokonuje się owocna wymiana idei i posług, która jest dla Kościoła powszechnego jakby życiodajną osmozą.
 
3. Współpraca i Papieskie Dzieła Misyjne
Dla tych powodów pragnę wyrazić uznanie i szczere zadowolenie ze wszystkich form misyjnej współpracy, jakie wspólnoty chrześcijańskie potrafiły wybrać i wypracować we wspaniałomyślnym duchu apostolskim. Wiem dobrze, że w licznych diecezjach skutecznie popiera się tę formę współpracy, którą tak bardzo zalecił mój poprzednik, czcigodnej pamięci Pius XII, w encyklice Fidei donum. Rzeczywiście, to osobiste zaangażowanie się na pewien okres czasu przynosi podwójną korzyść: kapłani, którzy się tej pracy poświęcają, oprócz konkretnych usług, jakie oddają Kościołom misyjnym, gdy powracają do swych macierzystych diecezji, przynosząc z sobą bogactwo swego doświadczenia, przyczyniają się do misyjnej animacji, która jest tak potrzebna dla obudzenia u wiernych świadomości misyjnej oraz chęci wspomagania sprawy ewangelizacji.
 
Co dotyczy jeszcze współpracy misyjnej - nie potrzebuję chyba powtarzać, że byłoby poważnym błędem utożsamiać ją wyłącznie z pomocą ekonomiczną, chociaż i ona jest konieczna dla wielkiej, a czasem niepojętej nędzy tak wielu naszych braci. Z pomocą materialną łączyć się winna pomoc modlitwy, jako jej niezbywalny warunek: należy się modlić o powołania, za misjonarzy, za naszych braci, którym Ewangelia ma być głoszona. Należy również modlić się za narody świata, które cieszą się wysokim stopniem cywilizacji i dobrobytu, aby otwierały swe serca na ogromne potrzeby narodów mniej uprzywilejowanych, aby za wspólną zgodą i w duchu powszechnej solidarności realizowały mądre programy i plany niesienia pomocy, które by potrafiły przezwyciężyć poważne dyskryminacje, niesłuszne podziały i te wszystkie niesprawiedliwości, które są wielkim zgorszeniem naszych czasów.
Z modlitwą winna się łączyć - jako drogocenny i skuteczny czynnik do wzruszenia Serca Bożego - dobrowolna ofiara własnych cierpień w łączności z Chrystusem i dla dobra naszych braci. Pragnę wreszcie przypomnieć, jak ważne znaczenie - w zakresie współpracy misyjnej - mają Papieskie Dzieła Misyjne. Zapraszam wszystkich, aby w nadchodzącą Niedzielę Misyjną zastanowili się nad rolą, jaką te Dzieła spełniają w łonie wspólnoty parafialnej, jako właściwe narzędzia animacji i misyjnego uwrażliwienia Ludu Bożego (por. DM 38).
Misjonarzom i tym wszystkim, którzy w różny sposób poświęcają siły w rozszerzaniu Ewangelii, udzielam z głęboką i serdeczną wdzięcznością Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 25 maja 1980 r., w drugim roku mojego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1979
Orędzie Jana Pawła II
14 czerwca 1979
 

Do wszystkich
moich Braci, Synów i Córek w Chrystusie
W niedzielę, 22 października ubiegłego roku, kiedy rozpoczynałem apostolskie posługiwanie - a data ta zbiegła się szczęśliwie ze Światowym Dniem Misyjnym w Kościele katolickim - pośród ważnych myśli, które w tej uroczystej chwili nurtowały mój umysł, nie mogłem pominąć zawsze aktualnego i palącego problemu rozszerzania królestwa Bożego w niechrześcijańskich narodach. Zwracając się do wszystkich wiernych, rozproszonych po całym świecie, oczywiście wspomniałem, że w tym Dniu Kościół modlił się, myślał i działał w tym celu, aby Chrystusowe słowa życia dotarły do wszystkich ludzi i zostały przez nich przyjęte, jako wyraz nadziei, zbawienia i pełnego wyzwolenia (por. AAS 70(1978), s. 947).
 
Myśl ta odżyła we mnie, kiedy pisałem pierwszą encyklikę i rozważałem misję Kościoła w służbie człowieka; powraca ona jeszcze silniej obecnie w związku ze Światowym Dniem Misyjnym, który przypada w jesieni. Uważam zatem za rzecz właściwą podjąć i rozwinąć ten temat, o którym w encyklice jedynie wspomniałem, pisząc: Misja nie jest nigdy burzeniem, ale nawiązywaniem i nowym budowaniem (RH 12). Wypowiedź ta może być właściwym tematem naszego wspólnego przemyślenia.
1. Misja nie jest niszczeniem wartości
Jakie i jak wielkie wartości tkwią w człowieku? Krótko tylko wspomnę o tych specyficznych, które wynikają z jego natury, jak życie, duchowość, wolność, życzliwa gotowość współżycia, zdolność do poświęcenia się, do miłości; następnie wartości płynące z kręgu kulturowego człowieka, jak język, formy wyrazu religijnego, etycznego i artystycznego; i wreszcie wartości pochodzące z zaangażowania człowieka i z jego doświadczeń w sferze osobistej, w pracy i w dziedzinie stosunków społecznych.
Styka się właśnie misjonarz w swojej pracy ewangelizacyjnej z tym światem wartości mniej lub więcej autentycznych i zróżnicowanych. Odnosząc się do nich z pełnym szacunkiem, musi je rozważyć i zająć wobec nich stanowisko, troszcząc się, aby ich nie przytłumić, ale przeciwnie - zachować i rozwijać jako dobra nagromadzone w ciągu wiekowej tradycji. Jest rzeczą słuszną i konieczną, by przyjmować wartości środowiska, w którym dokonuje się praca misyjna - i by praca ta była przez nie inspirowana. Zasadniczą postawą tych, co niosą ludziom radosną nowinę Ewangelii, ma być proponowanie, a nie narzucanie prawdy chrześcijańskiej.
Tego wymaga przede wszystkim godność osoby ludzkiej, której Kościół, za przykładem Chrystusa, zawsze bronił przeciw błędom przymusu we wszelkiej formie. Wolność jest oczywiście zasadniczą i niezaprzeczalną podstawą ludzkiej godności (por. DWR 2). Tego domaga się również natura samej wiary, która to wiara jedynie może powstać ze swobodnego przyzwolenia (por. tamże, 10).
Szacunek dla człowieka i uznanie wartości tego, co on sam w głębi swego ducha wypracował w zakresie najgłębszych i najważniejszych spraw (RH 12) - oto podstawowe zasady wszelkiej działalności misyjnej, pojmowanej jako roztropny, właściwy i pracowity siew ewangeliczny, a nie jako wyrywanie z korzeniami tego, co posiada wewnętrzną i pozytywną, autentycznie ludzką wartość.
 
2. Misja jest ponownym przyjęciem wartości
Młode Kościoły - czytamy w dekrecie Ad gentes - czerpią ze zwyczajów i tradycji, z mądrości i wiedzy, ze sztuki i umiejętności swoich ludów to wszystko, co może się przyczynić do wyznawania chwały Stwórcy, do zobrazowania łaski Zbawiciela i właściwego ukształtowania życia chrześcijańskiego (DM 22). Działalność ewangelizacyjna powinna zatem mieć na celu uwydatnianie i rozwijanie tego, co jako cenne i zdrowe znajduje się w człowieku, któremu głosi się Dobrą Nowinę w jego środowisku społeczno-kulturowym. Poprzez rozważne i dyskretne metody wychowawcze (etymologicznie - wychowywać oznacza “wyprowadzać”) umożliwia ujawnianie się i dojrzewanie w czasie prawdziwych wartości duchowych, pobożności i miłości bliźniego, które to wartości, po oczyszczeniu ich z nalotu i osadu nagromadzonego w ciągu wieków, jako nasiona Słowa i znaki obecności Bożej otwierają drogę do przyjęcia Ewangelii.
Przyjmując za własne bogactwa narodów, które oddane są Chrystusowi w dziedzictwo (DM 22), i oświecając słowem Mistrza całość zwyczajów, tradycji i pojęć, które stanowią duchowe dziedzictwo ludów, Kościół przyczyni się w ten sposób do budowania nowej i powszechnej cywilizacji. Cywilizacja ta, przyswajając sobie najgłębsze treści ewangeliczne, osiąga swą własną doskonałość, nie zmieniając przy tym oblicza i lokalnych aspektów różnych środowisk etniczno-socjalnych. Czyż przykładem tego nie jest świadectwo pochodzące z tak wielu krajów misyjnych (mam tu na myśli kraje afrykańskie), gdzie siła świadomie i dobrowolnie przyjętej Ewangelii wcale nie zniszczyła najlepszych dążeń i pozytywnych aspektów miejscowej kultury, ale je wzmocniła i w ten sposób przyczyniła się do ich dalszego rozwoju.
 
Dobra Nowina Chrystusowa - przypomina jeszcze Sobór w pięknym tekście konstytucji Gaudium et spes - nieustannie odnawia życie i kulturę upadłego człowieka oraz zwalcza i usuwa błędy i zło, płynące z ciągle grożącego człowiekowi zwodzenia przez grzech. Nieustannie oczyszcza i podnosi obyczaje ludów, skarby i przymioty ducha każdego ludu czy wieku, niejako użyźnia od wewnątrz bogactwami z wysoka, umacnia, uzupełnia i naprawia w Chrystusie. W ten sposób Kościół, wypełniając własne zadanie, tym samym pobudza i nakłania do kultury życia osobistego i społecznego (KDK 58).
 
3. Misja jest nowym budowaniem
Działalność ewangelizacyjna, mając na celu wewnętrzną przemianę każdej ludzkiej istoty, wprowadza do sumień ferment odnowy, zdolny z pomocą Ewangelii ogarnąć i jakby doprowadzić do przewrotu w zakresie kryteriów ocen, w dziedzinie wartości determinujących zainteresowania, w kierunkach myślenia, w źródłach natchnień i we wzorach życia ludzkości, dotychczas przeciwnych Słowu Bożemu i planowi zbawienia (EN 19). Jednostka ludzka pod wpływem tego bodźca wewnętrznego skłania się do coraz większego uświadomienia sobie swej rzeczywistości chrześcijanina, czyli godności właściwej jednostce jako bytowi ludzkiemu, stworzonemu na obraz i podobieństwo Boga, uszlachetnionemu w samej naturze przez fakt Wcielenia Słowa, a przeznaczonemu do ideału wyższego życia.
To jest podstawą chrześcijańskiego humanizmu, w którym naturalne wartości harmonizują z wartościami Objawienia - czyli z łaską przybranego synostwa Bożego, braterstwa z Chrystusem i uświęcającego działania Ducha.
Wówczas staje się możliwe narodzenie nowego stworzenia, ubogaconego jednocześnie przez wartości ludzkie i Boskie: oto nowy człowiek, podniesiony do wymiaru transcendentnego, czerpie stamtąd pomoc niezbędną do opanowania namiętności i do praktykowania najtrudniejszych cnót, jakimi są przebaczenie i miłość bliźniego, którego odtąd uznaje za brata.
 
Nowy człowiek, ukształtowany w szkole Ewangelii, dostrzega obowiązek stawania się ostoją sprawiedliwości, miłości i pokoju w kontekście socjo-politycznym, do którego przynależy i w którym staje się twórcą, a przynajmniej współpracownikiem, tej nowej cywilizacji, która swoją magna charta (podstawę prawną) uzyskała w Kazaniu na Górze. Wydaje się przeto rzeczą jasną, że odnowa, którą wnosi działalność ewangelizacyjna, chociaż z istoty swej ma charakter duchowy, to jednak może przyczynić się do rozwiązania poważnych i trudnych - a dręczących wielką część ludzkości - problemów, takich jak niesprawiedliwość i brak równowagi ekonomiczno-społecznej, bo sięga prosto do sedna tych spraw. Ewangelizacja i postęp ludzki, krótko mówiąc, sprawy tak zasadniczo różne (por. EN 35), łączą się jednak ze sobą nierozerwalnym węzłem, stapiając się w szczególny sposób w najwyższej cnocie chrześcijańskiej: w miłości. Gdzie przychodzi Ewangelia, tam przychodzi miłość - stwierdził mój poprzednik, Paweł VI, w Orędziu na Dzień Misyjny w roku 1970. I rzeczywiście, misjonarze nigdy nie zaniedbywali tego obowiązku, usiłując zawsze swą szczególną posługę pro causa salutis (dla sprawy zbawienia) uzupełniać stanowczym i konstruktywnym działaniem na rzecz postępu. wspaniałym tego dowodem są we wszystkich krajach misyjnych kwitnące szkoły, szpitale i inne instytuty, którym towarzyszy cały szereg inicjatyw na polu techniki i kultury oraz opieki społecznej. Są to owoce trudnych, osobistych poświęceń ze strony samych misjonarzy i ukrytych wyrzeczeń wielu ich współbraci, mieszkających gdzie indziej.
Przeniknięta Duchem Chrystusa działalność misyjna, budując nową ludzkość, okazuje się jednocześnie właściwym i skutecznym narzędziem w rozwiązywaniu licznych trudności współczesnego świata: niesprawiedliwości, ucisku, zepchnięcia na margines, wyzysku, osamotnienia. Jest to, oczywiście, dzieło ogromne i wzniosłe, a każdy chrześcijanin jest powołany, aby w nim uczestniczyć.
 
4. Współpraca i Papieskie Dzieła Misyjne
Rozpowszechnianie zbawczej nowiny w żadnym wypadku nie jest przywilejem tylko misjonarzy, ale jest poważnym obowiązkiem całego Ludu Bożego, jak o tym wspomina Sobór: Wszyscy wierni, jako członki żywego Chrystusa … są obowiązani do współpracy w szerzeniu i rozwoju Jego Ciała (DM 36). Dlatego, na zakończenie moich słów, nie mogę nie podkreślić tego obowiązku.
Ci, którzy otrzymali dar wiary, cieszą się nauką Chrystusa i uczestniczą w sakramentach Jego Kościoła, właśnie mocą przykazania miłości i - powiedziałbym - przez solidarność miłości nie mogą nie interesować się milionami braci, którym Dobra Nowina nie została jeszcze przekazana. Powinni oni uczestniczyć w pracy misyjnej przede wszystkim przez modlitwę i ofiarę własnych cierpień. Jest to najbardziej skuteczny sposób współpracy od chwili, gdy na Kalwarii Chrystus na krzyżu dokonał swego dzieła Odkupienia. Ponadto powinni oni wspierać tę działalność wspaniałomyślną konkretną pomocą, ponieważ na terenach misyjnych potrzeby materialne są ogromne i niezliczone. Taka pomoc, organizowana przez Papieskie Dzieła Misyjne - naczelny i urzędowy organ Stolicy Apostolskiej, przeznaczony do animacji i współpracy misyjnej - będzie stopniowo sprawiedliwie rozdzielana według potrzeb i wymagań młodych Kościołów. Tym Dziełom bowiem słusznie należy się pierwszeństwo, ponieważ są środkiem do wpajania katolikom od dzieciństwa ducha prawdziwie powszechnego i misyjnego (DM 38). Papieskie Dzieła Misyjne zapewniają w szerokim zasięgu skuteczną koordynację wszelkich oczekiwań i próśb. To z nich wywodzi się rozległa sieć chrześcijańskiej miłości ze wszystkimi swoimi rozgałęzieniami. Racja ich istnienia jednak nie ogranicza się tylko do funkcji organizacyjnej. Powołane są one ponadto do czynnego pośrednictwa i łączności międzykościelnej, przez popieranie częstych braterskich kontaktów między Kościołami, cieszącymi się od dawna tradycją chrześcijańską, a tymi, które zostały niedawno założone. Jest to funkcja tym wyższa, że bezpośrednio odzwierciedla i ułatwia krążenie miłości.
Tym, którzy chętnie przyjmą niniejsze Orędzie, wyrażam już teraz głęboką wdzięczność. Życzę pełni łask niebiańskich dla czcigodnych Braci w biskupstwie, dla ich wspólnot diecezjalnych, a przede wszystkim dla poszczególnych misjonarzy i misjonarek, dla ich instytutów. Jako zadatek uczuć i pamięci udzielam wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Bożego Ciała i Krwi Chrystusa, dnia 14 czerwca 1979 r., w pierwszym roku mojego pontyfikatu.
Jan Paweł II, Papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1978′
Orędzie Pawła VI
14 maja 1978
 

Do wszystkich naszych Braci, Synów i Córek w Chrystusie!
Wśród trosk związanych z naszym urzędem apostolskim szczególne miejsce zajmują misje i związane z nimi problemy, zarówno ze względu na doniosłe znaczenie, jakie posiada dzieło misyjne w życiu Kościoła, jak również ze względu na wrażliwość i wspaniałomyślność, jaką cały Lud Boży we wzrastającej mierze okazuje sprawom misji.
Z okazji więc Niedzieli Misyjnej bardzo chętnie podejmujemy ten nie do wyczerpania temat, gdyż jesteśmy przekonani, że przemyślenia, które przedstawimy, i sugestie, które podamy, znajdą uważny posłuch u kapłanów, osób zakonnych i wszystkich współpracowników misji.
Tematem, który zamierzamy poddać pod rozwagę, jest współpraca misyjna, rozumiana jako specyficzne i bezpośrednie wspieranie ewangelizacji. Mamy nadzieję, że naświetli to wyraźniej motywy i kryteria takiego zaangażowania, jego istotne cechy i naglący charakter.
1. Pomoc udzielana ewangelizacji
Kiedy jest mowa o współpracy misyjnej, trzeba sobie przede wszystkim uświadomić, że pierwszym celem działalności misyjnej Kościoła jest głoszenie i szerzenie Ewangelii jego Boskiego Założyciela. Stąd więc pomoc misyjna nie może się ograniczać jedynie do rozwoju czysto ludzkiego, albo - jak to stwierdziliśmy w zeszłorocznym Orędziu - do jakiejkolwiek działalności podejmowanej w Trzecim Świecie. Pomoc wiernych musi być skierowana przede wszystkim na ewangelizację w prawdziwym tego słowa znaczeniu, na tzw. pierwszą ewangelizację, tak aby w każdej wspólnocie ludzkiej utrwaliły się i były widoczne znaki zbawczej obecności Chrystusa, za pośrednictwem Kościoła, który jest powszechnym sakramentem zbawienia (DM 1).
 
Sobór Watykański II stwierdził istotnie, że właściwym celem tej działalności misyjnej jest przepowiadanie Ewangelii i zakładanie Kościoła wśród ludów i grup społecznych, wśród których Kościół nie zapuścił jeszcze korzeni (DM 6).
 
W tej właśnie perspektywie rysuje się konieczna pomoc, jaką świadczyć powinien każdy chrześcijanin.
Dziełu ewangelizacji muszą naturalnie towarzyszyć dyktowane naglącą koniecznością inicjatywy na rzecz materialnego i kulturalnego rozwoju narodów. Ale również w tych przypadkach pierwszeństwo musi mieć głoszenie Ewangelii i zakładanie Kościoła lokalnego, tak aby pomoc techniczna i gospodarcza wynikała jako naturalna konsekwencja prawa miłości, którego uczy się w szkole Chrystusa. Pomoc niesiona przez misjonarzy będzie w ten sposób uważana za formę braterskiej miłości, dzięki której nawet tam, gdzie Chrystus nie objawił się jeszcze w swojej transcendentalnej pełni, ziarno już zostało zasiane i otwarła się brama dla przyszłego przepowiadania.
Aby zrealizować ten plan, potrzeba odpowiedzialnej współpracy całego Ludu Bożego. Naglącą tego potrzebę winni uznać przede wszystkim ci, którzy przewodzą lokalnym wspólnotom kościelnym. Dotyczy to w pierwszym rzędzie kapłanów, osób zakonnych i tych świeckich, którzy pragną żyć całkowicie zgodnie ze swoim powołaniem, wynikającym z sakramentu chrztu św.
Bez tego wymiaru misyjnego pomoc płynąca ze strony starych Kościołów, na rzecz poszczególnych jednostek czy narodów potrzebujących, mogłaby utracić swą wartość, jaką posiada, gdy świadczy się ją jako wyraz wdzięczności wobec Boga za nieoceniony dar wiary, względnie jako świadectwo prawdziwej miłości bliźniego, jak ją istotnie pojmują ofiarodawcy.
 
2. Pomoc dla młodych Kościołów
Głoszenie Ewangelii nie może się ograniczyć do formalnego przepowiadania słowa Bożego, ale powinno mieć na celu budowanie wspólnot chrześcijańskich, które będą w stanie, o ile to możliwe, same zaradzić swoim potrzebom (DM 15). A potrzeby te to przede wszystkim stały wzrost liczby powołań kapłańskich i zakonnych, jak również rozkwit odpowiednich inicjatyw religijnych, kulturalnych, społecznych itp. Dlatego wierni powinni świadczyć pomoc materialną młodym Kościołom, które właśnie z uwagi na to, że powstały dopiero niedawno, winny doznawać od swoich bratnich Kościołów ciepła, skutecznego podtrzymania w poczuciu wspólnoty oraz konkretnej pomocy.
 
To przyznanie pierwszeństwa przy zapewnieniu wspaniałomyślnej pomocy - dalekie od pomijania innych instytucji misyjnych w świecie - stanowi zadatek opieki Opatrzności Bożej.
Wśród form niesienia pomocy młodym Kościołom pragniemy zwrócić uwagę na jedną, która się upowszechnia coraz bardziej, a mianowicie na tzw. patronat. Jest to forma pomocy, którą trzeba uznać za dobrą i użyteczną, założywszy, że przy tym nie zapomina się o całym Kościele misyjnym. Należy jednak wspomnieć, że istnieją młode Kościoły, które wprawdzie potrzebują pomocy, są jednak przeciwne patronatowi ze strony określonego Kościoła, który znajduje się w lepszej pozycji, i wolą zwracać się o pomoc do bardziej anonimowych a uniwersalnych organów kościelnych, które bardziej szanują ich godność.
Dlatego chcielibyśmy ponownie przypomnieć podstawową zasadę, że każdy lokalny Kościół, obojętnie czy został założony dawno czy niedawno, powinien czuć naglącą potrzebę, aby być misyjnym, to znaczy aktywnie i gorliwie wprowadzać inicjatywy apostolskie i dalej je rozwijać. Tak samo, ze swej strony młode Kościoły, wdzięczne innym wspólnotom kościelnym, które przychodzą im z pomocą, żadną miarą nie powinny się czuć hamowane w swoim wzroście, lecz powinny poczuwać się do żywej, wspaniałomyślnej współpracy nad wzrostem Kościoła w całym świecie.
Trzeba sobie również uświadomić, że postęp gospodarczy niektórych krajów chrześcijańskich stworzył możliwość utworzenia i rozbudowania wyspecjalizowanych organizacji finansowych. Osoby odpowiedzialne w tych organizacjach nie zawsze jednak są w stanie wyszukać tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy. Czasem zdarza się również, że ze względu na brak porozumienia pomiędzy taką organizacją a wspomaganą wspólnotą, pomoc ta nie jest wykorzystana we właściwym celu, a mianowicie, aby pomóc tej wspólnocie do pełnego rozwinięcia jej własnych możliwości.
Właśnie, aby zapobiec niebezpieczeństwu jednostronnego i niecelowego rozdziału pomocy, wskazane jest koordynowanie na wyższej płaszczyźnie różnych form pomocy i wsparcia.
 
3. Współpraca misyjna za pośrednictwem Papieskich Dzieł Misyjnych
Formą pomocy, jaką szczególnie polecamy i popieramy, są Papieskie Dzieła Misyjne, których znaczenie podkreślaliśmy już wielokrotnie. Dzieła te wyrosły z naszego ludu chrześcijańskiego w tym celu, aby w Ludzie Bożym obudzić świadomość misyjną. Ich uniwersalny - w prawdziwym tego słowa znaczeniu - katolicki charakter sprawił, że nasi Poprzednicy nadali im tytuł Papieskie. Tytuł ten nie został im nadany jedynie dla zaszczytu i ozdoby, ale wyraża on ich pełne oddanie i gotowość, z jaką stają one do dyspozycji Papieża, który przewodniczy związkowi miłości (por. Ignacy Antiocheński, List do Rzymian). Obok ich charakteru papieskiego wspomniane dzieła są również biskupimi, to znaczy są na usługach Kolegium Biskupów i każdego poszczególnego biskupa, na ile stanowi on zasadę jedności w swojej diecezji i partycypuje w odpowiedzialności za ewangelizację w skali całego świata. Dzieła te są więc uprzywilejowanym środkiem współpracy misyjnej całego Ludu Bożego.
Chociaż w bezpośredniej pracy misyjnej pierwszeństwo przysługuje instytucjom misyjnym, pod kierownictwem biskupów miejscowych, to w niesieniu ogólnej pomocy misjom chrześcijanie powinni dawać pierwszeństwo Papieskim Dziełom Misyjnym. Sobór Watykański II słusznie stwierdza: Papieskim Dziełom Misyjnym należy się pierwszeństwo, ponieważ są środkiem tak do wpajania katolikom od dzieciństwa ducha prawdziwie powszechnego i misyjnego, jak i do pobudzenia do skutecznego zbierania dobrowolnych ofiar na rzecz wszystkich misji, zależnie od ich potrzeb (DM 38).
 
Dziś bardziej niż kiedykolwiek głoszenie i szerzenie Ewangelii wymaga szerokiego spojrzenia i ogólnego planowania, w które mają być wprzęgnięte wszystkie siły Ludu Bożego i to pod kierownictwem Kongregacji Ewangelizacji Narodów, która stoi do dyspozycji Ojca Świętego i Kolegium Biskupów, aby na całym świecie prowadzić i koordynować zarówno dzieło misyjne, jak i współpracę misyjną (DM 29).
 
Należy więc żywić nadzieję, że w programie odnowy pastoralnej, która dokonuje się w różnych krajach i diecezjach, Papieskie Dzieła Misyjne, podlegające Kongregacji Ewangelizacji Narodów, znajdą uprzywilejowane miejsce, jakie im Sobór Watykański II i my sami przyznaliśmy. W ten sposób dzięki talentowi organizacyjnemu osób odpowiedzialnych i pogłębionemu poczuciu odpowiedzialności wiernych zapewni się misjom pomoc personalną i materialną.
Ożywieni takimi myślami, umiłowani Bracia, Synowie i Córki w Chrystusie, prosimy dla was i waszej pracy misjonarskiej o nieustanną pomoc i opiekę Bożą oraz całym sercem udzielamy wam naszego Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Dane w Rzymie, u św. Piotra, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 14 maja 1978, w piętnastym roku naszego pontyfikatu.
Papież Paweł VI

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1977
Orędzie Pawła VI
29 maja 1977
 

Czcigodni Bracia,
 
Ukochani Synowie i Córki Kościoła katolickiego
Świadomi obowiązku wspierania Dzieła Rozkrzewiania Wiary, kierujemy do was, jak zwykle, nasze Orędzie z okazji zbliżającej się Niedzieli Misyjnej. W tym roku na początku pragniemy zwrócić uwagę na niezwykłą postać kobiety, która dała i jeszcze daje Kościołowi silny impuls misyjny. Jest to święta Teresa z Lisieux, która właśnie pięćdziesiąt lat temu, razem ze świętym Franciszkiem Ksawerym, została ogłoszona szczególną Patronką misji katolickich (por. dekret Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 14 grudnia 1927). Pięćdziesiąt ostatnich lat znaczy się niezliczoną liczbą powołań misyjnych i intensywną współpracą misyjną, której towarzyszyła i którą wzbogacała ofiarność tak wielu wiernych na rzecz naglącego Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Każda epoka działalności misyjnej jest nacechowana obecnością jakiegoś świętego, który dał Kościołowi nowego ducha apostolskiego. Dlatego jest szczególnie wskazane i na czasie, abyśmy zwrócili uwagę na tę niezwykłą i świętą karmelitankę.
Czy my nie jesteśmy u progu nowej epoki misyjnej? Czy w dziele ewangelizacji nie nastąpił nowy etap? W adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, opublikowanej krótko przed końcem Roku Świętego, powiedzieliśmy, że Rok Święty pozwolił nam podjąć w pełni potrzeby i wołania wielu braci /…/ oczekujących od Kościoła Słowa zbawienia (EN 81).
 
Tak, na progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa możemy oczekiwać nowego etapu w głoszeniu Ewangelii, etapu odznaczającego się wymogami autentyzmu, prawdy, wierności w wierze i apostolskiej miłości bliźniego: Świat, który pomimo niezliczonych znaków zaprzeczania Boga, jednak - co jest paradoksem - szuka Go na drogach nieoczekiwanych i boleśnie odczuwa Jego potrzebę; żąda głosicieli Ewangelii, którzy by mówili o Bogu znanym sobie i bliskim, jakby Go niewidzialnego widzieli (tamże, 76). Wobec tego należy ewangelizować i to nie od zewnątrz, od centrum życiowego i korzeni życia - czyli należy przepajać Ewangelią kulturę, a także kulturę człowieka, w najszerszym i najpełniejszym znaczeniu, jakie te wyrazy mają w konstytucji Gaudium et Spes (tamże, 20). Powiedzieliśmy wtedy: Kościół ma nie tylko głosić Ewangelię w coraz odleglejszych zakątkach ziemi coraz większym rzeszom ludzi, ale także mocą Ewangelii ma dosięgać i jakby przewracać kryteria oceny, hierarchii, dóbr, postawy i nawyki myślowe, bodźce postępowania i modele życiowe rodzaju ludzkiego, które stoją w sprzeczności ze słowem Bożym i planem zbawczym (tamże, 19).
 
Nagląca potrzeba misyjnej formacji
Jeśli tak ma dziś wyglądać dzieło ewangelizacji i jeśli ma wywierać wpływ na nowoczesne kultury, to zaleceniem naszym na tegoroczną Niedzielę Misyjną jest, aby położyć szczególny nacisk na konieczność misyjnej formacji. Wszystkim pracownikom w ewangelizacji konieczne jest pieczołowite przygotowanie (EN 73). Wypowiedź ta odnosi się do każdego członka Ludu Bożego, ponieważ cały Kościół jest misyjny i dzieło ewangelizacji jest podstawowym zadaniem Ludu Bożego (DM 35). Jedynie w oparciu o takie nastawienie można osiągnąć skuteczne współdziałanie w różnorakich formach, jak: modlitwa, różne ofiary, pomoc finansowa, osobiste zaangażowanie czasowe i na różnych szczeblach oraz całkowite i stałe poświęcanie życia.
Słowo misje jest niejednokrotnie nadużywane na określenie jakiegoś dobrego dzieła, zwłaszcza o charakterze społecznym. Jeśli jednak cała apostolska działalność Kościoła ma swoje podstawy w misji samego Chrystusa, nie wolno nam o istotnym aspekcie tej misji zapominać lub go nie doceniać w posłannictwie ad gentes - do narodów (Mk 28,19; Mk 16,15; Łk 24,47). W tej sprawie zachowuje pełną ważność wypowiedź powtórzona, zgodnie z tradycją, przez Sobór Watykański II: Właściwym celem tej działalności misyjnej jest przepowiadanie Ewangelii i zakładanie Kościoła wśród ludów i grup społecznych, wśród których Kościół nie zapuścił jeszcze korzeni (DM 6). Działalność misyjna nie jest więc równoznaczna z jakąkolwiek działalnością w tzw. Trzecim Świecie. Gdyby tak było, utraciłaby ona swój szczególny charakter i stałaby się również z historycznego punktu widzenia problematyczna, gdyż wiele krajów, w których Kościół nie zapuścił dotychczas korzeni, nie należy lub wkrótce nie będzie już należeć do Trzeciego Świata.
Istnieje więc zapotrzebowanie na apostołów przygotowanych do pełnienie misji ad gentes (wśród narodów), zgodnie z normami określonymi w dekrecie soborowym o tej samej nazwie. Jeśli będą oni do tego specjalnego zadania przygotowani i połączą z tym prawdziwie uniwersalne nastawienie, oparte na szczególnym zrozumieniu dla ludzkich i kościelnych wartości, wtedy będziemy mieli nowych apostołów, którzy będą umieli nawet trudności zamienić na różne możliwości ewangelizacji. Tylko taka solidna formacja, która prowadzi do wspaniałomyślnego oddania siebie, umożliwi przygotowanie pola do nowej i kwitnącej ery misyjnej. To jest cel, którego osiągnięcia nie można pozostawić improwizacji, ale który trzeba odważnie wypracować poprzez modlitwę, studium, rozważanie, dialog i zaangażowanie. To jest właśnie cel, który chcielibyśmy ukazać nie tylko przyszłym misjonarzom, ale wszystkim ludziom: kapłanom, osobom zakonnym, seminarzystom i ludziom świeckim.
Wytyczne dla misyjnej formacji
Aby dać pewne wytyczne w tej ważnej sprawie, chcielibyśmy zaproponować ponowne uważne odczytanie najnowszych dokumentów na temat misji i ewangelizacji, zwłaszcza tzw. soborowego dekretu Ad gentes i naszej adhortacji Evangelii nuntiandi. Można tam znaleźć bogaty materiał dla lepszego zrozumienia misyjnej natury Kościoła, prawdziwego znaczenia ewangelizacji i poznać, jaka powinna być dziś metoda, sposób, jakość i celowość misyjnego wychowania.
Przyjmując, że teksty te są znane, należy dodać, że całe chrześcijańskie wychowanie, począwszy od pierwszej katechezy przygotowującej do przyjęcia sakramentów, aż do studium teologii powinno być realizowane w perspektywie misji, obejmujących cały świat. Misje bowiem nie są tylko jakąś ozdobą, elementem marginesowym lub jakimś dodatkiem, ale konstruktywnym wymiarem naszej wiary katolickiej. Nie mamy również na uwadze tylko teoretycznego wykształcenia, gdyż cały proces wychowawczy ma prowadzić do pozytywnego włączenia się poszczególnych jednostek i wspólnot chrześcijańskich w sprawę ewangelizacji. Misyjna formacja powinna być prowadzona nie tylko poprzez konferencje, szkoły, książki, ale także podczas rekolekcji, ćwiczeń duchownych, spotkań modlitewnych i szczególnie na drodze żywego kontaktu z misjonarzami, którzy pracowali na tym polu i znają z własnego doświadczenia wymagania i problemy ewangelizacji.
 
Z takiej formacji wyrośnie większa liczba powołań misyjnych i lepszy ich dobór. Stopień ich wytrwałości będzie bardziej pocieszający. Dlatego nie może brakować takiej formacji w ośrodkach wychowawczych, seminariach, domach zakonnych, nowicjatach i parafiach. Ich ideą przewodnią powinna być wielkoduszność w służbie Ewangelii i otwartość na chrześcijański uniwersalizm.
Specjalnym i nie mniej ważnym do osiągnięcia celem jest misyjne ukierunkowanie czy ukształtowanie powołań kapłańskich i różnych form życia poświęconego Bogu. Służy temu papieska Unia Misyjna, która - jak to określiliśmy w naszym liście apostolskim Graves et increscentes z dnia 5 września 1966 roku - jest duszą Papieskich Dzieł Misyjnych. Jeśli tego elementu zabraknie w wykształceniu tych, którzy ponoszą największą odpowiedzialność, mianowicie kapłanów, i tych, którzy przez śluby zobowiązują się do życia doskonałego, wtedy trudno zaszczepić misyjnego ducha całemu Ludowi Bożemu.
Spodziewamy się, że ta formacja będzie wspierana również przez badania historyczne i specjalizację w naukach misjologicznych. Nauki te mogą być bardzo przydatne, gdyż pomogą nam poznać wielkich misjonarzy przeszłości oraz wniknąć w podstawowe zasady, które są źródłem apostolskiej gorliwości. W końcu mamy nadzieję, że nie zabraknie odpowiednich inicjatyw, w celu stworzenia dynamicznych ośrodków krzewienia ducha misyjnego i studiów misyjnych, mających również za zadanie wydawanie publikacji i posługujących się nowoczesnymi środkami przekazu.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek widzimy zapotrzebowanie na gorliwych apostołów, którzy nie będą się gubić w bezużytecznych dyskusjach lub jałowych pytaniach, lecz którzy całe swe życie poświęcą dziełu misyjnemu, podając nie zdania wątpliwe i niepewne /…/, ale przekonania pewne, oparte na Słowie Bożym (EN 79).
 
To jest formacja, której oczekujemy od tych, którzy przygotowują się do apostolatu misyjnego lub już w ten apostolat są zaangażowani. Tym przyszłym misjonarzom i misjonarzom już w dzieło misyjne zaangażowanym, wszystkim Synom i Córkom Kościoła, wspomagającym dzieło misyjne modlitwą i ofiarą, z okazji Niedzieli Misyjnej, radośnie udzielamy zachęty płynącej z naszego Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 29 maja 1977 r., w czternastym roku naszego pontyfikatu.
Papież Paweł VI

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1976
Orędzie Pawła VI
50 -lecie istnienia Światowego Dnia Misyjnego
14 kwietnia 1976

 
Czcigodni Bracia, ukochani Synowie i Córki!
Spośród tegorocznych kościelnych uroczystości wysuwa się bez wątpienia na pierwsze miejsce, z racji swego pastoralnego znaczenia, Światowy Dzień Misyjny. Dzień ten, ustalony i wprowadzony przed 50 laty, 14 kwietnia 1926 roku, przez naszego wielkiego poprzednika Piusa XI, jest obchodzony w przedostatnią niedzielę października.
Biskupi, duchowieństwo, osoby zakonne i wierni przyjęli ten Dzień od samego początku z ogromnym zainteresowaniem i gorliwością, a obfite plony można zauważyć nie tylko na terenach bezpośrednio misjonarskiego apostolatu, lecz również w Kościołach dawnych, starszych czy młodszych, w postaci podtrzymania i rozwoju ich własnej wiary.
Zgodnie z zamiarem inicjatora ta coroczna Uroczystość miała służyć całemu Ludowi Bożemu, poszczególnym wierzącym, jak również wspólnotom do ukształtowania misyjnej świadomości, do budzenia powołań misyjnych oraz do poparcia i poszerzenia ogólnego zasięgu współpracy materialnej z misyjnym dziełem całego Kościoła.
Idąc za przykładem naszych poprzedników - od chwili wyniesienia nas do godności najwyższego pasterza, zawsze usiłowaliśmy powagą autorytetu i naszego urzędu, zachętami i radą podnieść ten Dzień do pełnej rangi, ponieważ jesteśmy przeświadczeni, że wypełniamy przez to nasz święty obowiązek. W bieżącym roku pragniemy wydać nasze Orędzie na Uroczystość Światowej Niedzieli Misyjnej wcześniej niż zazwyczaj, a mianowicie w dzień jego wprowadzenia.
 
Misyjny uniwersalizm Ludu Bożego
W związku z Kongresem Misyjnym w 1972 r., który odbył się w Lyonie, w Orędziu wystosowanym do arcybiskupa Lyonu, kardynała Aleksandra Renarda, zwróciliśmy uwagę na konieczność nadania coraz większego znaczenia uroczystości tego wielkiego dnia. Dni te - powiedzieliśmy wtedy - przygotowane z całą powagą, dają chrześcijanom sposobność do nowego spojrzenia na misje … pozwalają widzieć ewangelizację lokalną i ewangelizację daleką jako jedną, zintegrowaną, pastoralną całość misyjną, której jedynym źródłem jest Chrystus (AAS 64(1972), s. 732).
 
Gorąco pragniemy, aby Uroczystość tego Dnia w 1976 roku zyskała wyjątkowe znaczenie, poprzez pogłębioną katechezę o misjonarskim uniwersalizmie Kościoła. Ta nader ważna myśl jest jedną z podstawowych wypowiedzi całego Soboru Watykańskiego II, jak również ostatniego synodu biskupów i naszej adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, która jest jego owocem.
 
Pierwszym i najistotniejszym zadaniem, postawionym przed tym Dniem, było właśnie rozpowszechnić wśród Ludu Bożego naukę o misyjnym uniwersalizmie Kościoła. Na samym początku w jednym z oficjalnych dokumentów Stolicy Apostolskiej został nazwany “Wielkim Dniem Katolickości” (por. List kard. Van Rossum, prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, do biskupów Włoch, 1926). Ten właśnie uniwersalizm był podstawowym tematem wszystkich naszych pasterskich wezwań z okazji corocznego obchodzenia Niedzieli Misyjnej w październiku.
Ewangelia przypomina nam nieustannie o misjonarskim uniwersalizmie. Nie powinno nas to dziwić, ponieważ Ewangelia jest zapisem dzieł i słów Syna Bożego, wysłanego przez Ojca na świat, dla urzeczywistnienia Jego uniwersalnego planu zbawienia. W związku z tym wszelkie dzieła dokonane przez Chrystusa i wszystkie słowa przez Niego wypowiedziane są związane bezpośrednio z Jego misją, jako Zbawiciela wszystkich ludzi.
Na każdej stronie Ewangelii spotykamy nowe, pełne blasku i głębi spojrzenie na uniwersalne, zbawcze posłannictwo Chrystusa, które przekazał założonemu przez siebie Kościołowi. Nie wolno nam zapomnieć, że posłannictwo to winno być podłożem i siłą napędową każdego nauczania i działania w Kościele, niezależnie od zmiennych warunków czasu i miejsca. Jest to trwała i uniwersalna zasada, którą Kościół musi stosować do ludzi każdego pokolenia.
Niestety, stwierdzić to musimy, że niemal po 2000 lat od założenia Kościoła obecna rzeczywista religijna sytuacja i postawa ludzkości nie wydają się świadczyć o skuteczności apostolskiego działania, jakie trzeba podjąć, aby wypełnić otrzymane posłannictwo. W swoim czasie już św. Paweł stawiał sobie pytanie, dlaczego tak wiele ludzi nie wierzy w Chrystusa. Zamiast przypisać winę uporowi pogan lub mylnym pojęciom, widział wytłumaczenie w niedostatecznej gorliwości chrześcijan: Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani?… Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10,14 nn.).
 
Oto jedna z wielkich tajemnic, których wytłumaczenie Pan zastrzegł sobie. Przez to, że nas powołał do przynależności do Ludu Bożego i do uczestnictwa w swym uniwersalnym planie zbawienia, obdarował nas wyróżnieniem, które nie dość doceniamy. Zarazem jednak nałożył na nas ogromną odpowiedzialność. Ustanowił swój Kościół jako sakrament zbawienia i wyposażył go we wszystko, co jest potrzebne do wypełnienia jego nadprzyrodzonej misji. Jednak w swoim niezgłębionym planie zdecydował, że te środki zbawienia, skuteczne, ponieważ Boskie, w zastosowaniu zależą w jakiś sposób od naszej mniejszej lub większej gorliwości. W swojej sile oddziaływania są uwarunkowane naszą mniej lub bardziej wielkoduszną gotowością, naszą słabą wolą, wreszcie naszymi grzechami.
Moglibyśmy również odpowiedzieć, że sytuacja religijna współczesnego świata byłaby inna, gdyby wszyscy chrześcijanie zachowali w sercu miłość do Chrystusa i bliźniego i gdyby - zgodnie z poleceniem Chrystusa - bardziej zdecydowanie i wiernie zaangażowali się w szerzenie Ewangelii na całym świecie. Wertując karty historii, możemy oczywiście napotkać narody, które rozmyślnie odcięły się od Ewangelii, lub takie, które gwałtownie prześladowały u siebie młody Kościół. Liczne też są karty na wszystkich etapach naszej historii, które świadczą o zaniedbaniu i egoizmie, na skutek czego dzieło ewangelizacji zostało opóźnione i poniosło wielką krzywdę.
W naszej adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi zwróciliśmy uwagę na rozłam wśród chrześcijan, który według słów Soboru Watykańskiego II szkodzi świętej sprawie głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu i dla wielu zamyka drogę do wiary (DM 6).
 
Misjonarska odpowiedzialność całego Ludu Bożego
Wszyscy członkowie Kościoła bez wyjątku winni mieć żywą świadomość swojej odpowiedzialności za świat, powinni pielęgnować w sobie ducha prawdziwie katolickiego i poświęcać swe siły dziełu ewangelizacji (DM 36). Zaangażowanie misyjne i katolickie to jedno i to samo, jak o tym pisał Pius XII w swojej encyklice Fidei donum (AAS, 49(1957), s. 237). Katolickość - mówi encyklika - należy do istotnych cech Kościoła, tak dalece, że chrześcijanin nie jest naprawdę związany z Kościołem, dopóki nie czuje się również związany z ogółem wiernych i nie pragnie z głębi serca, aby Kościół zapuścił korzenie i wzrastał we wszystkich częściach świata (tamże). Mając na widoku zbliżającą się Światową Niedzielę Misyjną, przyczynimy się dobrze całej sprawie, pamiętając o tych dwóch istotnych założeniach, mających przyświecać prawdziwie katolickiej postawie.
W liście pasterskim Graves et increscentes, dotyczącym Papieskiej Unii Misyjnej, przypomnieliśmy kapłanom, zakonnicom i zakonnikom całego świata, że mają specjalny i bardzo ważny obowiązek wspierania Ludu Bożego w zdobywaniu dokładnego i pełnego uświadomienia o Kościele, jako o ciele żyjącym, które składa się z wielu ze sobą połączonych członków …, żebyśmy umieli działać jako cząstki, jako synowie i bracia tej kościelnej wspólnoty …, by mianowicie ta pełna świadomość tajemnicy Kościoła, czyli aktywny duch misyjny wzrastał i upowszechniał się coraz bardziej wśród ludu chrześcijańskiego (AAS 58(1966), s. 753-754). Należy bowiem zrozumieć, że nic, co dotyczy naszej Matki Kościoła, nie może być obce poszczególnemu chrześcijaninowi. Gdyż jaka jest wiara poszczególnych chrześcijan, taka jest wiara całego Kościoła, a ich nadprzyrodzone życie jest życiem całego Kościoła. Radości i cierpienia Kościoła są również ich radościami i cierpieniami. Uniwersalne spojrzenia i zamiary Kościoła mają być odbiciem punktu widzenia i zamierzeń chrześcijan w ich codziennym życiu (encyklika Fidei donum, tamże, 238).
Tego rodzaju misyjna odpowiedzialność w wymiarach globalnych jest naturalną konsekwencją powszechności Kościoła, naszego chrztu i bierzmowania, naszej liturgii, w szczególności Eucharystii, wynika też z wielkiego zaangażowania misyjnego Papieża, biskupów, z jasnego i wytrwałego nauczania Magisterium Kościoła o misyjnej współpracy i z wizji Kościoła, podanej w dokumentach Soboru Watykańskiego II.
 
Prymat powszechnej współpracy misyjnej
Współpraca o wymiarze powszechnym jest nie tylko obowiązkiem całego Ludu Bożego, lecz obowiązkiem, mającym pierwszeństwo przed każdą inną partykularną formą współpracy. Obowiązuje ona zarówno poszczególne członki Mistycznego Ciała, jak również wszelkie kościelne społeczności i instytucje. Tę współpracę można by porównać z podstawowym, istotnym zadaniem pojedynczej komórki żywego organizmu, która ma przyczyniać się do utrzymania, rozwoju i udoskonalania całości. Tylko w tej pełnej współpracy znajduje każdy członek Kościoła szansę i pewność własnego wzrostu, doskonalenia i zbawienia.
Odnośnie do pomocy misyjnej, której udziela poszczególny Kościół innemu, została ona w dekrecie Ad gentes uznana za słuszną i poleconą, jednak z ważnym zastrzeżeniem: Będzie rzeczą bardzo pożyteczną - byleby nie zaniedbywać ogólnego dzieła misyjnego - utrzymywanie łączności z misjonarzami pochodzącymi z tej samej wspólnoty albo z jakąś parafią czy diecezją misyjną, aby łączność między wspólnotami stała się widoczna i służyła ku wzajemnemu zbudowaniu (DM 37; por. adhortacja apostolska Ewangelii nuntiandi 61- 64).
 
Światowa Niedziela Misyjna wyrazem nieustannej ewangelizacji
Wielu chrześcijan jest zdania, że do spełnienia obowiązku misyjnego wystarczy w Niedzielę Misyjną odmówić jakąś modlitwę i złożyć ofiarę. Świadczyłoby to o niedostatecznym rozumieniu sensu tej niedzieli. Jest ona bowiem wyrazem obowiązku, który wynika z samej natury Kościoła, i choć tylko ten jeden dzień w roku bierze od niej swoją nazwę, jest to jednak obowiązek ustawiczny, podobnie jak obowiązek codziennego praktykowania miłości bliźniego.
W motu proprio Ecclesiae Sanctae, które zawiera pastoralne normy wykonawcze do niektórych dekretów soborowych, odnośnie do Niedzieli Misyjnej zamieściliśmy bardzo ważną następującą uwagę: Aby wzmocnić ducha misyjnego wśród Ludu Bożego, zaleca się codzienną modlitwę i ofiary, tak aby coroczna Niedziela Misyjna była spontanicznym wyrazem ich misyjnego nastawienia (III, 3).
 
Papieskie Dzieła Misyjne wyrazem współpracy misyjnej całego Ludu Bożego
Na zakończenie naszego Orędzia chcielibyśmy ponownie przedstawić Papieskie Dzieła Misyjne jako nosicieli misyjnego uniwersalizmu, który - jak wspomnieliśmy - obowiązuje zarówno poszczególnych członków Kościoła, jak i całą wspólnotę.
Misyjny uniwersalizm cechował te Dzieła od początku i skłonił Stolicę Apostolską, by je podnieść do rangi Dzieł Papieskich i uczynić przez to oficjalnym narzędziem Kościoła dla misyjnej współpracy Ludu Bożego. Ten sam uniwersalizm i papieska ranga nakłoniły Sobór Watykański II do uznania ich za zasadnicze narzędzie w rękach biskupów w pastoralnej pracy na rzecz misji.
To, że Papieskie Dzieła Misyjne odgrywają rolę przewodnią i cieszą się priorytetem przed prywatnymi formami niesienia pomocy misjom, nie jest jakimś przywilejem, udzielonym im przez hierarchię, lecz jest to przywilej wynikający z ich natury i zadań. Są one Dziełami, które w swoim założeniu, w swoim rozwoju i strukturze organizacyjnej miały ściśle określone zadanie współpracy z całą działalnością misyjną Kościoła w jej różnych formach i potrzebach i - dostrzegając wszystkie problemy - mają przedstawiać jasny plan działania. Mają więc pełne prawo przyjmować pomoc i ofiary od Ludu Bożego, od poszczególnych wiernych, jak i różnych instytucji.
 
Taki system współpracy z działalnością misyjną Kościoła obejmuje wszystkie Jego elementy składowe, począwszy od Papieża, który teraz do was mówi, aż do ostatniego z wierzących … Każdy biskup, każdy kapłan, każdy wierzący, nawet jeśli realizuje jakieś, pośrednie lub bezpośrednie dzieło misyjnego apostolatu na gruncie osobistym, to jest zobowiązany również do partycypowania w powszechnej działalności Kościoła, czyli w Dziełach Papieskich, które chociaż są w gestii papieża, to należą do całego episkopatu oraz całego ludu Bożego. (Orędzie na Niedzielę Misyjną, 1968, zob. AAS 60(1968), s. 401n).
Dzieła te usiłują wprowadzić w czyn trafne hasło jednego z najaktywniejszych pionierów misjonarskiego uniwersalizmu XX wieku, mianowicie ojca Pawła Mannę, na którego nagrobku wykute są słowa: Cały Kościół dla całego świata.
Celem ogólnym tych Dzieł jest pobudzenie i zachęta do podejmowania wszystkiego, co wydaje się stosowne do kształtowania w Ludzie Bożym autentycznego ducha misyjnego, a także do budzenia wszelkiego rodzaju powołań misyjnych. Dalej, przyczyniają się one do ustawicznego podtrzymywania i rozwijania ofiarności w znaczeniu duchowym, jak i materialnym, i uczą pielęgnowania prawdziwie szeroko pojętego ducha katolickiego (Orędzie na Niedzielę Misyjną, 1974).
Jednemu z tych Dzieł, mianowicie Papieskiemu Dziełu Rozkrzewiania Wiary, przypadła w 1926 roku zasługa podania myśli Ojcu Świętemu Piusowi XI, by wprowadzić specjalny uroczysty dzień na rzecz pracy misyjnej Kościoła. To Dzieło do dziś ma zadanie, by przy pomocy innych Dzieł Papieskich i pod kierownictwem biskupów ten Dzień urządzać i organizować. Jemu też przypada niełatwe zadanie sprawiedliwego podziału ofiar, które na ten cel napływają z całego świata w trosce o misje.
Żywimy głęboką nadzieję, że w tym roku, kiedy obchodzimy jubileusz 50-lecia Światowej Niedzieli Misyjnej, Papieskie Dzieła Misyjne wzrosną i wzmocnią się zarówno w Kościołach o starej tradycji chrześcijańskiej, jak i w młodych Kościołach. Przy pomocy tych Dzieł każdy biskup łatwiej i skuteczniej osiągnie to, że jego diecezja, z którą stanowi jedno (DM 38), stanie się w pełni odpowiedzialna za uniwersalne dzieło misyjne Kościoła. A dla samej diecezji będzie to zapewnienie głęboko sięgającej odnowy chrześcijańskiego życia.
W nadziei, że nasze Orędzie znajdzie życzliwe przyjęcie u naszych Braci w biskupstwie i u wszystkich Synów i Córek na całym świecie, wyrażamy nasze ojcowskie podziękowanie i jako zadatek darów nieba radośnie udzielamy wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w pięćdziesiątą rocznicę wprowadzenia Światowej Niedzieli Misyjnej, 14 kwietnia 1976 roku, w trzynastym roku naszego pontyfikatu.
Papież Paweł VI

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1975
Orędzie Pawła VI
20 września 1975

Do was, misjonarze i misjonarki, kierujemy w tym roku nasze zwyczajne Orędzie na Niedzielę Misyjną. Jesteśmy przekonani, że wyrażamy to, co odczuwa cały Kościół katolicki, i że wy, umiłowani Synowie i Córki, którzy na podstawie waszego powołania, waszego posłannictwa głoszenia Ewangelii Jezusa Chrystusa, religii prawdy i zbawienia, jesteście rozproszeni po całej ziemi - słuchacie nas ochoczo.
Nasze Orędzie nie tylko was dotyczy, misjonarze i misjonarki, ale również do was jest ono skierowane.
1.Przede wszystkim chcemy przypomnieć, że ten rok to Rok Święty, Rok Jubileuszowy, rok pokuty, nawrócenia, przebaczenia, uszlachetnienia, powrotu do Boga, chrześcijańskiego rachunku sumienia i nowych mocnych postanowień oraz wewnętrznego pokoju.
Aby wskazać sens i cel tego szczególnego i Świętego Roku, nadaliśmy mu precyzyjne i łatwo zrozumiałe określenie - mianowicie rok odnowy i pojednania. Mamy przez to na myśli odnowienie religijne, duchowe, moralne, intelektualne; pojednanie tak z Bogiem, z Chrystusem, z Kościołem, jak również, jak to tylko jest możliwe, ze wszystkimi ludźmi, to znaczy z naszym bliźnim, z osobami, które wrogo są do nas usposobione czy niechętne, z wszelkimi wrogami. Jest to z pewnością przedsięwzięcie trudne, ale Pan od nas tego wymaga (por. Mt 5,44; 6,12; 18,35; Rz 12,14; 1 Kor 4,12; Ap 7,60 i in.).
Chcieliśmy zatem, abyście wy, którzy jesteście przestrzennie tak bardzo oddaleni, jednak przez to tym bliżsi naszemu sercu, w duchowy sposób uczestniczyli w tym wydarzeniu świadomej i pełnej siły religijnej odnowy w wierze i łasce. Uważamy was tu za obecnych.
2.Czynimy to również dlatego, że z wielką radością i głębokim wzruszeniem wśród pielgrzymów, którzy na jubileuszowy Rok Święty przybywali do Rzymu, mogliśmy widzieć wielkie rzesze wiernych z waszych terenów misyjnych. Ileż radości i ile pociechy zgotowali nam ci chrześcijanie, żywy dowód waszych misjonarskich wysiłków! Chwaliliśmy Pana, że swoje królestwo rozszerzył na wasze kraje, o dzielni i bohaterscy misjonarze. Dziękujemy wam i pochwalamy za te owoce waszego apostolatu. Niech Pan was pociesza, wspomaga i błogosławi.
3.W ten sposób kierujemy nasze myśli na nowo na waszą działalność misyjną oraz nową i trudną sytuację, w której niejednokrotnie się znajdujecie. Największą trudnością, na jaką napotykało dzieło misyjne dawniej, było to, w jaki sposób misjonarz miał dotrzeć do wrogich i nieufnych narodów oraz bardzo niedostępnych, a nawet - dla odwagi i braku doświadczenia misjonarza - wręcz niebezpiecznych krajów. Dziś do tej przeszkody dochodzi coś, co może jest trudniejsze niż dawniej. Jest to stałe przebywanie wśród narodów, które stały się świadome swojej własnej kultury i tradycji, i stąd nie cenią sobie obecności i pracy zagranicznego misjonarza. Przychodzi on bowiem z obcych krajów i często posądzany jest o kolonializm, wyzysk i uważany za nosiciela obcej i zarozumiałej cywilizacji. Świadomość, gdzie pracują misjonarze, gdzie jednak nie są nadal pożądani, gdyż - jak się mówi - ich obecność jest nie do pogodzenia z tak zwaną autentycznością tradycyjnych zwyczajów i rodzimych religii tych ludów. Stąd ostre odrzucenie, mocna opozycja: misjonarz jest niepotrzebny, jest już niepotrzebny. Ta przeszkoda przybiera formy najbardziej podstępne i radykalne oraz dla misjonarza bardzo bolesne. Bazują one bowiem na przesądach i doktrynerstwie. Często uzewnętrzniają się w pogańskich i heretyckich wypowiedziach, a jeszcze częściej w niewdzięczności i wrogości. Mówi się, że na pewnych terenach Ewangelia nie ma nic do dania rodzimej ludności, nie jest koniecznie potrzebna, nie odpowiada ich tradycji i ich rasie; że czas misji minął.
Misjonarz jest smutny i przerażony. Nie tyle, że sam jest skazany na odrzucenie, ale że Chrystus jest odrzucany. Do tego dochodzi myśl, że może ofiara, którą złożył, była daremna. Jego własna ofiara, ofiara jego życia, rodziny, miłości, kariery, zdrowia, ojczyzny. Czy wszystko ma być daremne i zapomniane, wszystko do niczego i wzgardzone?
Kwestionuje się misje w ich najgłębszej istocie, ich istnienie oraz wymóg ich absolutnej konieczności. Wszystko, co dotyczy radosnego i niezbędnego głoszenia Dobrej Nowiny.
4.Z tym samym przekonaniem, które wy, misjonarze i misjonarki, w sobie nosicie, chcielibyśmy w tę Niedzielę Misyjną wzmocnić w was świadomość waszego powołania. Misje - to znaczy głoszenie Ewangelii wszystkim narodom - nie są czymś, co okazało się zbyteczne lub stało się czymś zależnym od naszego widzimisię, lecz mają swoje podstawy w planie Bożym, w teologii zbawienia, w najwyższym autorytecie nauczycielskiego urzędu Kościoła, w najnowszych i uroczystych wypowiedziach Soboru Watykańskiego II.
Nie, umiłowani i czcigodni misjonarze i misjonarki, którzy głosicie Ewangelię narodom, nie należącym jeszcze do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół, wy nie dokonaliście fałszywego wyboru, wasze wysiłki nie są bezskuteczne, wasza ofiara -obojętnie, jakie jest jej bezpośrednie działanie - nie jest daremna.
5.Ponadto chcielibyśmy wam wszystkim w Chrystusie, umiłowani Synowie i Córki, powiedzieć, że nie jesteście sami. Kościół jest z wami. Mamy nadzieję, że cały Kościół katolicki zważy te słowa i w swojej współpracy da temu wyraz. Jesteśmy głęboko przekonani, że nasz głos znajdzie żywotny oddźwięk w sercu każdego wierzącego, dla dobra naszych umiłowanych misji.
Dlatego zwracamy się teraz do naszych kapłanów, przede wszystkim do tych, którzy pracują w duszpasterstwie, kapłanów pracujących w parafiach, do wiernych, zwłaszcza do tych, którzy więcej i głębiej są zaangażowani w życie Kościoła, do ludzi modlących się, cierpiących, do niewinnych dzieci, apelując o ich solidarność z dziełem misyjnym, o ich zrozumienie, o ich świadomość odpowiedzialności, o poczucie wspólnoty z wami, Bracia i Siostry, którzy w imieniu całej wspólnoty Kościoła niesiecie odległym narodom imię i zbawienie Chrystusa. Wy dokonujecie zdumiewającego i bezcennego dzieła, które jest mało podziwiane, a jest bohaterskie. Jesteście wykonawcami dzieła misyjnego, które wymaga od was całkowitego oddania.
6.Jako pokorny i oddany adwokat waszej sprawy, kochani misjonarze, apelujemy w szczególny sposób do biskupów, naszych Braci w urzędzie pasterskim, aby coraz energiczniej towarzyszyli wam przez swoją skuteczną modlitwę, świadomość odpowiedzialności za cały świat, w charyzmacie swojej nauki i miłości, jak również przez wspaniałomyślną pomoc finansową i materialną. Oni znają obecny stan misji, których sytuacja jest poważna i nagląca. Wprawdzie w historii Kościoła i cywilizacji sytuacja ta powtarza się zawsze, ale dziś stoimy w punkcie zwrotnym, szczególnie ważnym, który dla życia i rozwoju misji może mieć znaczenie decydujące. Nowe i czasem nie do pokonania trudności stają na drodze. Z drugiej strony, otwarły się również nowe wrota, nawet bardzo szeroko, do pracy w dziedzinie wychowania i pomocy społecznej. Obecność ta sama w sobie jest świadectwem Ewangelii i może już jutro przyniesie swoje owoce na polu religijnym.
 
Z ojcowskim naciskiem kierujemy naszą zachętę do przełożonych rodzin zakonnych, męskich i żeńskich, aby podtrzymywali i wzmacniali swoje zainteresowanie dla misji, przede wszystkim w tym celu, aby was, misjonarze i misjonarki, którzy stoicie na przednich szańcach ewangelizacji, zaopatrzyć w to, co mają najwartościowszego - mianowicie w nowe powołania, w nowych misjonarzy i misjonarki; aby szli i podtrzymywali, i nadto bardziej podkreślali przekonywającą moc waszej pracy.
 
7. Przez to jednak zostały wyczerpane problemy misjonarskie i te, które dotyczą was, którzy walczycie na froncie Kościoła, i te, które dotyczą nas na zapleczu, to znaczy tych, którzy żyją w Kościele już umocnionym przez swoją tradycję.
Rozważamy otwarcie i odważnie obydwie sytuacje Kościoła, tę waszą i tę naszą. Jedno mają obydwie wspólne, a mianowicie, że potrzebują ukierunkowania misyjnego, jakie Kościół w ostatnim czasie rozwija i jakie Sobór przełożył na teologiczny współczesny język. Teraz chodzi o to, aby tę misjonarską naukę pogłębić, aby ją odkryć jako właściwy korzeń Boskiego planu zbawienia. Jest to nauka istotna i konieczna do życia, a nie tylko coś uzupełniającego i nie zobowiązującego. Jest to normalny wysiłek, który Lud Boży, Kościół, bez wytchnienia musi czynić, aby urzeczywistnić program, który głosi Kościół, a mianowicie, by był apostolski i uniwersalny.
Różne są tylko zadania. Waszym zadaniem, lokalnej misji, jest skomplikowany problem metody, przy pomocy której można najlepiej założyć młode wspólnoty kościelne i przyczynić się do ich wzrostu. Nasze zadanie, które jest nastawione na utrzymanie misji, jest w swojej istocie problemem personelu i środków. Jak należy rekrutować misjonarzy i ich kształcić? Jak można im zapewnić utrzymanie i dać im możliwość działania i rozwoju?
Zarówno my, jak i wy - Kościół - wszyscy znamy te trudne problemy, które należy rozwiązać. Kiedy je jednak rozważamy w świetle Chrystusa, w którym się ukazują, i w którym nabierają tak wymownego znaczenia, nie będą nas mogły przerażać. Przeciwnie, obudzą w nas energie i podpowiedzą sposoby, aby je rozwiązać. Co nas zachęca i pobudza, to wasz przykład - Bracia i Siostry na misjach. Tu, w ugruntowanych już wspólnotach kościelnych, w naszych Kościołach, stawiamy sobie przed oczy wspaniałe słowa Pana: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych (tak mówi Jezus o waszych potencjalnych wiernych), Mnie uczyniliście (Mt 25,40).
 
To, moi umiłowani misjonarze i misjonarki, jest przesłaniem, które w nadchodzącą Niedzielę Misyjną przekazujemy do ogłoszenia we wszystkich naszych kościołach, z wierności ku Chrystusowi i z życzliwości, jaką w Jego imieniu żywimy wobec was.
Miejcie zaufanie! Kościół jest z wami!
I z wami wszystkimi jest błogosławieństwo Papieża, waszego przyjaciela i sługi.
 
Watykan, dnia 20 września 1975 r.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1974
Orędzie Pawła VI
29 czerwca 1974

 
Wprowadzenie
Ponownie ogłaszamy październikową Niedzielę Misyjną w świetle tajemnicy Zesłania Ducha Świętego, która dała początek misyjnej działalności Kościoła.
Uroczystość tę włączamy w ramy Roku Świętego, który postawił sobie za cel odnowę i pojednanie w Chrystusie. Cel ten zostanie osiągnięty w tej mierze, w jakiej ludzkość pozna i uzna Chrystusa. Ewangelizacja - jako działalność ogłaszająca narodom Chrystusa i dążąca do odnowy i pojednania ich z Chrystusem i w Chrystusie - oznacza pełne poznanie oraz przyjęcie Jego osoby i Jego Dobrej Nowiny; oznacza również, że pojednanie może się dokonać tylko na drodze sprawiedliwości i miłości.
Jak to powiedzieliśmy w bulli Apostolorum Limina, ogłaszającej Rok Święty 1975, istotne założenia jubileuszowe domagają się od nas, jako koniecznej odpowiedzi, jeszcze żywszej apostolskiej i misjonarskiej działalności Kościoła: Podczas Roku Świętego należy zachęcić do wielkodusznych wysiłków celem wzmożenia ewangelizacji, która bez wątpienia należy do pierwszoplanowego dzieła Kościoła. Kościół bowiem posłany przez Boga do narodów, aby być powszechnym sakramentem zbawienia, jako Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury, i sam w sobie o tyle tylko zdoła się na swej ziemskiej drodze odnowić, o ile będzie gotów na przyjęcie i głębsze, pełne wiary, zrozumienie Ewangelii Chrystusa, Syna Bożego, i będzie głosił Dobrą Nowinę zarówno słowem, jak i świadectwem życia.
Jeśli powiedzieliśmy - ogłaszając Rok Święty - że ma on odzwierciedlić powszechny charakter powołania do Ewangelii i że ma on dać sercu Kościoła wymiar obejmujący cały świat, to czyż może być jeszcze lepsza okazja do konkretnego urzeczywistnienia tego zadania nad Niedzielę Misyjną, którą już sami jej pierwsi organizatorzy nazwali świętem apostolstwa i wielkim dniem katolickości? (por. List kard. Van Rossum, ówczesnego prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, z dn. 8 VIII 1927 r.).
Znaczenie misyjne nawrócenia i pojednania
Nawrócenie, jakiego domaga się chrzest, obejmuje nie tylko aspekt negatywny, wyzwolenia się i odrzucenia grzechu, lecz także i przede wszystkim aspekt pozytywny - co zresztą wyraża już samo słowo - mianowicie skierowanie ochrzczonego zarówno ku Bogu, z którym się łączy, jak też w imię Boga - ku człowiekowi, do którego się zbliża. Dla prawdziwego chrześcijanina chwała Boża i miłość Boga, jak i przyjście królestwa Bożego na ziemi, winny być główną sprawą życia, w całkowitej zgodzie z podstawową prośbą z Ojcze nasz. I otóż właśnie dzięki działalności misyjnej Kościoła Bóg doznaje pełnej chwały, kiedy ludzie świadomie i całkowicie przyjmują Jego zbawcze dzieło dokonane w Chrystusie. W ten sposób dopełnia się przez nią plan Boży, któremu Chrystus w posłuszeństwie i miłości służy ku chwale Ojca, który Go posłał, aby cały rodzaj ludzki utworzył jeden Lud Boży, zrósł się w jedno Ciało Chrystusa i scalił w budowie jednej świątyni Ducha Świętego; a ponieważ to wszystko prowadzi rzeczywiście do braterskiej zgody, odpowiada najgłębszym pragnieniom wszystkich ludzi (DM 7).
 
Nie można wyobrazić sobie rodziny, w której jedni jej członkowie głodują, a inni opływają we wszystko; w której jedni żyją wystawieni na wiatr i zimno, a inni mieszkają w wygodnych domach; w której jedni nigdy nie słyszeli o Jezusie Chrystusie, a inni mają pod ręką wszystkie środki zbawienia, które Kościół posiada. Jeśli cała ludzkość tworzy jedną rodzinę, braterska miłość zobowiązuje nas do pojednania z braćmi wszystkich ras, języków, kultur i warunków życia. W rzeczywistości natomiast są do zanotowania na naszym “koncie” liczne grzechy, zaniedbania i niesprawiedliwości, za które winniśmy przepraszać naszych bliźnich.
Pojednanie się z braćmi wymaga naprawy naszych wykroczeń przeciw sprawiedliwości i miłości. Z drugiej strony to właśnie będzie najpewniejszym znakiem naszego pojednania się z Bogiem. Jeśli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas (1 J 4,12; por. Mt 5,25).
 
Konieczność i ważność misyjnie nastawionej odnowy
Ta świadomość odpowiedzialności za wszystkich ludzi, których problemy odczuwamy jako swoje własne, to głębokie przekonanie, że “każdy jest naszym bratem”, to żywe pragnienie naprawy egoistycznych postaw naszych krajów i stylu naszego własnego życia - są istotnym elementem, jeśli w szczerym duchu ewangelicznym pragniemy posunąć naprzód duszpasterstwo nawrócenia i pojednania, które miałoby także z kolei wywrzeć wpływ na odnowę całego Kościoła.
Kształtowanie autentycznej świadomości misyjnej winno się przede wszystkim opierać na głębokiej odnowie duchowej: zanim się bowiem zacznie głosić Ewangelię, trzeba wpierw nią żyć! Życie chrześcijanina czy też życie chrześcijańskiej wspólnoty jest zawsze pierwszym orędziem misyjnym (por. Dz 3,44; 5,14). Kto wpierw osobiście nie doświadczy, że Chrystus jest naszym Zbawicielem, temu trudno będzie odczuć w sobie konieczność mówienia o tym innym. Ponieważ katolickość - jak to wyraził nasz poprzednik Pius XII w swej encyklice Fidei donum - jest główną cechą prawdziwego Kościoła (AAS 49(1957), s. 237), katolickość ta, czyli wszystko obejmujący duch misyjny, winna się stać najważniejszą w pracy duszpasterskiej poszczególnych Kościołów, w których żywa jest i czynna świadomość, aby być prawdziwym Kościołem. Dlatego winna ona również wewnętrznie przenikać każdą pracę duszpasterską, dążącą do odnowy. Nie wolno zapominać - głosi dalej ta sama encyklika Piusa XII - że ten duchowy zapał misyjny, pielęgnowany w waszych diecezjach, jest gwarancją nowej żywotności religijnej, jaka będzie się stąd rozpalała … Jeżeli więc życie nadprzyrodzone polega na miłości i jeżeli ono wzrasta w takiej mierze, w jakiej ktoś usiłuje się poświęcać dla drugich, wówczas można całkiem słusznie twierdzić, że katolickie życie pewnego kraju da się mierzyć ofiarami, które on dobrowolnie i stale bierze na siebie dla dobra dzieła misyjnego (tamże, 243).
Zasadę tę potwierdził Sobór Watykański II: Łaska odnowy może wzrastać we wspólnotach tylko wówczas, jeśli każda z nich rozszerza granice miłości aż po krańce ziemi i troszczy się o tych, którzy są z dala, w podobny sposób, jak o własnych członków (DM 37).
 
Nagląca konieczność ewangelizacji
Nasze włączenie w samo życie Chrystusa - rozpoczęte na chrzcie, ukształtowane w bierzmowaniu i stale udoskonalane przez Eucharystię - włącza nas całkowicie w boski plan zbawienia, dla którego urzeczywistnienia Chrystus przyszedł na ziemię. Tak, to prawda: Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4). Jednak ten plan, który stopniowo objawiany osiągnął swój szczyt w Chrystusie, w którym całe objawienie Boga Najwyższego znajduje swe dopełnienie (KO 7), wykazuje dwie szczególne cechy. Plan zbawienia nie odnosi się bowiem tylko do poszczególnych ludzi lub do pewnych grup ludzi - lecz do wszystkich ludzi i wszystkich narodów. Z drugiej strony, powołanie do wiary i odpowiedź wierzącego dochodzi do skutku nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz w ramach ludu, który by Go poznawał w prawdzie i święcie Mu służył (KK 9; DM 2).
 
Tym Ludem Bożym, który wierzy jako wspólnota i posiada w sobie nadprzyrodzone życie, jest Kościół, któremu dobro objawienia zostało powierzone nie po to, aby je na ziemi przechowywał, ale by je przekazał do dyspozycji wszystkim ludziom (por. DM 1, 29, 35; DA 2; KK 13). Mamy nadzieję i ufamy, że w Roku Świętym wszyscy wierni i wszystkie wspólnoty poznają to powszechne misyjne zobowiązanie, które - wypływając z prawdziwie misyjnej natury Kościoła katolickiego - odnosi się do wszystkich Kościołów i wspólnot lokalnych, jak również do każdego poszczególnego chrześcijanina.
Weźmy dalej pod uwagę, że Duch Święty, działający zawsze w najdoskonalszej harmonii ze zbawczym planem Ojca i z istotnie misyjną naturą Kościoła, wzbudza równocześnie dwa działania, łączące się ostatecznie razem. Z jednej strony, skłania On niechrześcijańskie ludy do Kościoła, z drugiej strony, ożywia serca ochrzczonych duchem misyjnym. Sobór oświadcza: Siedząc na prawicy Ojca działa ustawicznie Chrystus w świecie przez Ducha Świętego, aby prowadzić ludzi do Kościoła (KK 48). Duch Święty jednoczy przez wszystkie czasy cały Kościół … ożywiając kościelne instytucje jakby ich dusza i wsączając do serc wiernych tego samego ducha misyjnego, jakim wiedziony był sam Chrystus (DM 4).
 
Teraz nadszedł czas
Dzieło ewangelizacji jest nie tylko nieodzowne, ale jest nadto nagląco konieczne: przede wszystkim na podstawie Boskiej miłości, która przynagla, jako najwyższy motyw działania, a także, jako odpowiedź na wielkie potrzeby duchowe dzisiejszych czasów. Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas (2 Kor 5,14). Od czasów, kiedy św. Paweł wypowiedział te słowa, religijny obraz świata znamionują cechy, które napełniają nas troską i smutkiem. Rozwój misyjnej działalności Kościoła jest zbyt powolny. Zwykło się mówić usprawiedliwiająco, że Kościół winien naśladować cierpliwość Bożą. To prawda: Bóg jest cierpliwy, gdyż jest wieczny; Bóg ma swoją własną godzinę, a my nie możemy rościć sobie pretensji w naszych kłopotach, aby uprzedzać godzinę Bożą. Zapominamy jednak, że to my - przez nasz karygodny egoizm, nasz bezwład i brak gorliwości misyjnej - zmuszamy niejako Boga do cierpliwości i do zachowania spokoju, jaki nam odpowiada.
Bóg jest miłością i z tej racji pragnie gorąco udzielać się ludziom. Czyż z Serca Jezusowego, płonącego jak lawa wulkanu, nie wypłynęły słowa: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Łk 12,49). Świat dzisiejszy, poprzez znaki naszych czasów, zwraca się do Kościoła, aby przyszedł mu z pomocą i dał mu pełną odpowiedź na jego wzrastające niepokoje i tęsknoty. Czyni to podobnie jak ów Macedończyk, który we śnie ukazał się św. Pawłowi i powiedział: Przepraw się do Macedonii i pomóż nam (Dz 16,9-10). Jeżeli jesteśmy dziećmi Kościoła, możemy i musimy odpowiedzieć za Apostołem Narodów: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16).
 
Papieskie Dzieła Misyjne skutecznym narzędziem popierania ewangelizacji
Kościół posiada rzeczywiście opatrznościowe narzędzie, które całemu Ludowi Bożemu umożliwia wypełnianie jego misyjnego zadania. Są to Papieskie Dzieła Misyjne. Gdyby ich nie było, trzeba by je dziś powołać do życia.
Pozostają one w bezpośredniej dyspozycji Zastępcy Chrystusa oraz - wraz z nim - Kolegium Biskupów. Są one głównym i najbardziej skutecznym środkiem do kształtowania w Ludzie Bożym autentycznego ducha misyjnego, a także do budzenia wszelkiego rodzaju powołań misyjnych. (Nie zapominajmy, że jedno z nich, mianowicie Papieska Unia Misyjna Duchowieństwa, troskę o powołania misyjne uczyniło swoim zasadniczym zadaniem). Dalej, przyczyniają się one do ustawicznego podtrzymywania i rozwijania ducha ofiarności zarówno w znaczeniu duchowym, jak i materialnym, i uczą pielęgnowania prawdziwie szeroko pojętego ducha katolickiego.
 
Jest więc naszym gorącym życzeniem - co też nasi wielcy poprzednicy wielokrotnie podkreślali - aby Papieskie Dzieła Misyjne założono, umacniano i doprowadzono do pełnego rozkwitu nie tylko w Kościołach o starych tradycjach chrześcijańskich, lecz także w młodych, nawet tych najmłodszych Kościołach; Papieskie Dzieła Misyjne są bowiem znamiennym znakiem ducha wspólnoty Kościoła i misyjnego uniwersalizmu, który wypływa wprost z natury Kościoła.
Do kierowników natomiast i współpracowników Papieskich Dzieł Misyjnych, rozsianych po całym świecie, chcielibyśmy ponownie skierować słowa, które niedawno wypowiedzieliśmy na zebraniu dyrektorów krajowych w Rzymie (17.V.1974): Na was spoczywa trud i zaszczyt podtrzymywania w waszych krajach żywej świadomości misyjnej. Musicie niezmordowanie przekazywać wszystkim warstwom opinii publicznej, zwłaszcza w parafiach i organizacjach katolickich, takie rozumienie istoty Kościoła, które zdoła go chronić przed wszelkim partykularyzmem i pozwoli rozpalić płomień świadomej i radosnej wielkoduszności, obejmującej wszystkie misje, oraz pozwoli wnikać sercem zarówno w ich powodzenie, jak i niepowodzenia. Pamiętajcie, że misje są zdane jedynie na dobrą wolę, na gorliwość i inicjatywę poszczególnych synów i córek Kościoła.
 
Nasze Orędzie chcielibyśmy zakończyć modlitwą z liturgii święta ku czci św. Franciszka Ksawerego, patrona misji: Dozwól, Panie, Twemu Kościołowi znaleźć radość w głoszeniu Ewangelii wszystkim ludom.
 
Wam wszystkim, którzy z wielką gorliwością pracujecie dla dobra misji i przygotowujecie się na Uroczystość Niedzieli Misyjnej, życzymy w imię Chrystusa tej wewnętrznej radości, której świat dać nie może: radości płynącej ze znalezienia prawdziwego sensu życia i uczestnictwa wraz z Chrystusem w urzeczywistnianiu Boskiego planu, obejmującego zbawienie wszystkich ludzi.
 
Watykan, w Uroczystość Apostołów Piotra i Pawła, dnia 29 czerwca 1974 r., w dwunastym roku naszego pontyfikatu.
 
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1973
Orędzie Pawła VI
29 czerwca 1973

 
Światowy Dzień Misyjny w perspektywie Roku Świętego
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego była dla nas zawsze okazją zwrócenia się do pasterzy i wiernych w formie Orędzia na Światowy Dzień Misyjny, w tym przekonaniu, że data ta jest bardziej niż każda inna pełna znaczenia i odpowiednia do zwrócenia uwagi na problem przepowiadania Ewangelii, istotną i pierwszorzędną misję Kościoła. Rzeczywiście, uważaliśmy dawniej i dziś jeszcze uważamy, że w tym dniu poświęconym Duchowi Świętemu serca i dusze są lepiej przygotowane i bardziej otwarte na przyjęcie Jego Boskiego Tchnienia, które samo pobudza i ożywia gorliwość misyjną. I jeśli w tym samym dniu zaczyna się w Kościołach lokalnych duchowy ruch Roku Świętego - którego punktem kulminacyjnym będzie w Rzymie Rok Święty 1975 - to jednak nie odwraca to naszej myśli od sprawy misyjnej, która nie jest obca celowi tego ważnego wydarzenia religijnego.
Temat odnowy i pojednania z Bogiem i pomiędzy ludźmi powinien odtąd przykuwać uwagę, budzić refleksję i inicjatywy tak Kościołów o starej tradycji chrześcijańskiej, jak i młodych Kościołów w krajach misyjnych. Tym tematem będzie wspólne poszukiwanie, wspólna orientacja, linia, która będzie koordynować i ujednolicać energię i postanowienia. Odnowa, której sobie życzymy, zawiera w sobie oczywiście odnowę ducha misyjnego w Kościele, co zresztą jest jego celem ostatecznym. Bo czyż działalność ewangelizacyjna Kościoła nie zmierza do pojednania? A pojednanie, czyż nie jest charakterystycznym aspektem określającym i wskazującym na dokonane już nawrócenie?
Wyrazu “nawrócenie” używamy nie tyle w sensie przestarzałym i niewłaściwym, oznaczającym jakiś zewnętrzny i triumfalistyczny podbój lub powierzchowny prozelityzm, lecz w sensie autentycznie ewangelicznym zwrócenia się duszy ku Bogu, pobudzonej przez wiarę, która widzi w Nim szczyt całej rzeczywistości. Twórcę porządku publicznego i więcej jeszcze; z racji miłości uznaje Go jako Ojca kochającego i miłosiernego.
Niniejsze Orędzie na Światowy Dzień Misyjny mieści się więc bardzo ściśle w ramach rozpoczętych uroczystości jubileuszowych i mamy nadzieję, że wszyscy ci, którzy będą tego Orędzia słuchać, dostrzegą właśnie tę podstawową zgodność tematów i razem z nami podzielą nasze niepokoje i według swych konkretnych możliwości odpowiedzą na zaproszenie, które ono zawiera.
 
Spadek powołań misyjnych
Poruszamy w tym roku rzeczywiście problem, który nam bardzo leży na sercu i który ze specjalnego tytułu domaga się troski Pasterza Kościoła, ponieważ rodzi się ona ze stwierdzenia bolesnego zjawiska, które od pewnego czasu jest dla wszystkich widoczne. Chcemy mianowicie mówić o zmniejszeniu się liczby powołań misyjnych, które następuje w momencie, kiedy pomoc misjom jest bardziej potrzebna niż kiedykolwiek.
Jest rzeczą zbyteczną odwoływać się obecnie do języka cyfr i statystyk. Nie chcemy również przedstawiać porównawczych obliczeń lub interpretacji. Dla oceny znaczenia i niebezpieczeństwa zjawiska zmniejszania się personelu na polu tak ważnym dla rozwoju wiary i dla wzrostu Kościoła, wystarczy nam samo ukazanie faktu. Rzeczywistość tego faktu zmusza nas do powtórzenia z uczuciem głębokiego niepokoju słów Chrystusa Zbawiciela: Messis quidem multa, operarii autem pauci, Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało (Mt 9,37-38; Łk 10,2).
Dla wytłumaczenia tego spadku powołań nie brak naturalnie racji porządku historycznego i socjologicznego. Można powiedzieć, że jest to religijny kryzys zdesakralizowanego świata i systematyczne podważanie pewnych wartości duchowych oraz zakwestionowanie niektórych metod stosowanych w przeszłości, co doprowadziło do tego poważnego zjawiska. Niemal wszędzie zmniejsza się liczba kapłanów, w następstwie czego nie dziwi nas, że zmniejsza się również liczba misjonarzy i ich współpracowników. Czyżby więc chodziło o zmierzch wiary lub zniechęcenie w przepowiadaniu Ewangelii? Takie wytłumaczenie byłoby postawą niezdrową, bowiem wskazywałoby na fakty negatywne, a ukazując tylko to, co negatywne, zwalnialibyśmy się od osobistego czynu i odpowiedzialnego zaangażowania. Spadek powołań powinien być okazją do refleksji, powinien pobudzić do wspaniałomyślności i ożywić w całej wspólnocie Kościoła wezwanie Chrystusa, aby prosić Pana żniwa, by wysłał pracowników na żniwo swoje (tamże).
Wzajemne stosunki misjonarzy rodzimych i zagranicznych
Istnieje także wskazanie Soboru Watykańskiego II, które oświeca nas w tej sprawie i pomaga nam zrozumieć nasze obowiązki w odniesieniu do misji: Aby móc ofiarować wszystkim tajemnicę zbawienia i życie przyniesione przez Boga, powinien Kościół wrosnąć w te wszystkie społeczności w taki sam sposób, w jaki Chrystus włączył się przez swoje wcielenie w pewne społeczne i kulturalne warunki ludzi, wśród których przebywał (DM 10). W tym również Jezus jest naszym mistrzem. Wskazuje nam, jaką drogą należy postępować, by misja była skuteczna i owocna. Jest to mianowicie droga bezpośredniego kontaktu, przez psychologiczne zbliżenie i przyjęcie sposobu życia ludzi, którym przynosi się Ewangelię Chrystusa.
Trzeba koniecznie uprzytomnić sobie, że od początków ery chrześcijańskiej aż do czasów obecnych misjonarze dokonali nadzwyczajnych wysiłków, głosząc Ewangelię, z uwzględnieniem mentalności i języka ludów, ku którym zostali posłani. Położyli oni podwaliny, na jakich spoczywa istnienie i niezależność młodych Kościołów, których oryginalną i pocieszającą żywotność my sami podziwialiśmy podczas naszych podróży w Afryce, Azji i Oceanii.
Lecz dzisiaj, pod wpływem tylu przemian społecznych i kulturowych, wielu misjonarzy ze strwożonym sercem pyta: Jaki będzie dalszy rozwój dzieła przez nas rozpoczętego? Pewne jest, że ziarno ewangeliczne wydało owoce, i w stosunku do przeszłości misjonarze rodzimi są dziś liczniejsi. Jednak długo jeszcze kraje afrykańskie i azjatyckie będą potrzebowały powołań misyjnych, tzn. kapłanów, zakonnic i świeckich, by zaspokoić wymagania ewangelizacji. Ciągle słyszymy wołanie wielu kapłanów i biskupów powtarzających zaproszenie: Misjonarze, przybywajcie z waszych krajów do naszych, by nam pomóc.
 
Względny wzrost liczby rodzimych misjonarzy, którzy spełniają funkcję misjonarską, zbiega się z realnym zmniejszeniem się liczby misjonarzy europejskich, amerykańskich, kanadyjskich, decydujących się opuścić swój kraj rodzinny. Do tego dochodzi niepokojący fakt starzenia się misjonarzy, tak że połowa personelu zagranicznego jest w zaawansowanym wieku, a mało jest młodych, którzy by ich zastąpili.
Co czynić w takiej sytuacji? Chcielibyśmy przede wszystkim przypomnieć istotę problemu: istnieje personel rodzimy, gotowy do podjęcia coraz większej roli ewangelizacyjnej w swoim własnym środowisku; istnieje też personel pochodzący z innych Kościołów, który - owładnięty szczerym duchem służebnym - winien dalej spełniać podjęte obowiązki misyjne. Nie jest to jedynie sprawa równowagi: wspólna sprawa królestwa Bożego ściśle jednoczy jedną i drugą grupę wysłanników ewangelicznych, w ciągle koniecznej współpracy i bez wątpienia owocnej. Dlatego nie mówimy o zwykłym stosunku sił w pracy, lecz raczej o ich harmonijnej koordynacji, która jest - tak jak być powinno - wyrazem i obrazem jedności Kościoła. Z tej racji ponownie zwracamy się z nie cierpiącym zwłoki zaproszeniem do naszych Braci w episkopacie, aby się zastanowili, czy ich diecezje nie mogą i nie powinny popierać wysyłania księży, by w ten sposób ich liczba była lepiej podzielona na różne Kościoły. Na tym właśnie polega dzieło duszpasterskiego programowania, które dziś bardziej niż kiedykolwiek musi przekraczać granice narodowe czy regionalne i które znajdzie swoje odbicie w przyszłym ustawodawstwie kościelnym.
 
Troska o powołania rodzime
Ten sam apel kierujemy również w sprawie powołań rodzimych, by otrzymały równie solidną formację i nie były już więcej osłabiane czy też tłumione z przyczyn ekonomicznych czy środowiskowych. Nie można zmarnować żadnego powołania, żadne nie może pozostawać w niepewności, żadnemu powołaniu nie może zabraknąć możliwości dojrzewania z braku środków! Dotykamy tutaj drugiego aspektu problemu: Młode Kościoły w ogromnej większości pełnią swoją misję wśród ludzi i narodów, które znajdują się w gospodarczo biednych i trudnych warunkach życia. Wynika stąd dla wszystkich obowiązek - na mocy poczucia ścisłej sprawiedliwości - ażeby wspomóc kapłanów, siostry i braci zakonnych, katechetów, którzy pracują dla dobra swych rodaków bez środków lub bez wystarczających środków. Już w encyklice Populorum progressio powiedzieliśmy, że rozwój to nowe imię pokoju (PP 76 - 77). Ponadto nie wolno zapominać, że w gigantycznym przedsięwzięciu na rzecz rozwoju ekonomicznego i społecznego młodych narodów, misjonarze są rzeczywiście wśród pierwszych współpracowników, ponieważ lepiej znają potrzeby swych współobywateli i służbę tę włączają w swój mandat misyjny. To właśnie oni, w miarę otrzymywania pomocy, przyjmują chorych do szpitali, kierują szkołami i w wielu dziedzinach, często za cenę wielkiego trudu, popierają rozwój wśród swoich ludzi. Troska więc o formację rodzimego personelu oznacza równocześnie służbę sprawie Ewangelii oraz sprawie postępu i pokoju.
Podstawy naszej nadziei
W dotychczasowych naszych rozważaniach wskazywaliśmy na najbardziej palące potrzeby. Obecnie, by analiza była kompletna i nasz sąd jasny, musimy jeszcze wspomnieć o podstawach, na których opieramy naszą nadzieję. Za naszymi wysiłkami stoi Bóg, gdyż sprawa Ewangelii jest Jego sprawą. Całą naszą nadzieję pokładamy w Nim, przede wszystkim w odniesieniu do pracy apostolskiej: sufficientia nostra ex Deo est - (możność nasza jest z Boga) (por. 2 Kor 3,4-6). Pragniemy również przypomnieć wszystkie aspekty pozytywne, które już zarysowują się na horyzoncie Kościoła misyjnego.
Myślimy przede wszystkim z wielką satysfakcją o tylu młodych ludziach ze starych krajów chrześcijańskich, którzy udają się chociażby tylko na jakiś czas (ad tempus) do parafii i placówek misyjnych, gdzie ofiarowują bogactwo swej osobowości i sami wzbogacają się cennymi doświadczeniami. Tam też poznają oni, bez osłonek, realne i konkretne problemy rozwoju; tam ćwiczą swoje twórcze możliwości, przynosząc miejscowej ludności wydatną pomoc w organizowaniu życia kulturalnego i społecznego.
Następnie myślimy o kapłanach zakonnych i diecezjalnych, którzy z ramienia diecezji lub swoich domów zakonnych udają się do krajów Ameryki Łacińskiej i Afryki, by nawiązać i rozwijać szczególne kontakty bratniej współpracy, pomiędzy miejscowościami swojego pochodzenia a terenami misyjnymi, za nimi stoją bowiem Kościoły starego chrześcijaństwa, parafie, które wspierają ich pracę i pomagają im w bezpośrednim zaangażowaniu, w ich apostolskich i charytatywnych przedsięwzięciach.
Wreszcie chcemy również wskazać na kontakty ekumeniczne misjonarzy katolickich z misjonarzami innych wspólnot chrześcijańskich. Kontakty te, natchnione ewangeliczną miłością - szczególnie na polu pomocy medycznej i obywatelskiej, jak również na polu rozwoju kultury - przyczyniają się do zatarcia złego wrażenia z powodu podziałów w ramach członków rodziny chrześcijańskiej i do przyspieszenia - my w to wierzymy - odbudowy jedności, do której dążą jedni i drudzy przez to samo przekonywujące świadectwo wiary.
Było rzeczą konieczną i słuszną powtórzenie tego, by bolesne zjawisko, które jest przedmiotem obecnego Orędzia, zostało należycie naszkicowane i nie zaciemniło wizji i spojrzenia na rzeczywistość misyjną.
Dzień misyjny, który będziemy obchodzić w październiku, powinien przynieść zbawienne skutki i rozbudzić w sercach wiernych misyjny zapał, który jest nieodłączny od naszej wiary. Ten odnowiony duch misyjny przyczyni się nie tylko do ofiarowania Bogu modlitwy i pokuty, ale sprawi, że rozwiną się nowe powołania wraz z przypływem tych pomocy, których misje wciąż potrzebują.
 
Papieskie Dzieła Misyjne jako narzędzie formacji sumienia misyjnego
Raz jeszcze, na koniec naszych rozważań, polecamy Papieskie Dzieła Misyjne, które jako instytucje, będące w służbie Papieża i biskupów, ułatwiają braterskie kontakty pomiędzy Kościołami lokalnymi i są szczególnie przystosowane, by pracować na rzecz wzrostu ducha misyjnego całego Ludu Bożego. Głównym celem tych Dzieł jest właśnie formacja sumienia misyjnego (por. DM 38). Jeśli zaś nazywają się papieskimi, to nie znaczy, że są niezależne od poszczególnych diecezji, lecz że Kościół lokalny dzięki ich posłudze może lepiej spełniać swoją funkcję w całym Kościele misyjnym. Jeśli obecnie podkreślamy ich znaczenie, czynimy to dlatego, by odpowiadać na oświadczenie Soboru, który przyznał im pozycję o największej odpowiedzialności. Dlatego wzywamy wszystkich chrześcijan do podtrzymywania i wspierania ich pracy, która jest naprawdę powszechna i uniwersalna, a biskupów i kapłanów prosimy równocześnie, aby ustanawiali je w swoich kościołach i parafiach, nadając im odpowiednie ramy organizacyjne.
Niech Pan błogosławi Światowy Dzień Misyjny, z okazji którego ponawiamy to pilne wezwanie. Chętnie oddajemy ten Dzień pod specjalną opiekę św. Teresy od Dzieciątka Jezus, której setną rocznicę urodzin obchodzimy, i równocześnie stawiamy go w duszpasterskie ramy Roku Świętego. Nie minęła jeszcze dla Kościoła godzina misji, a nawet dla wielu ludów dopiero teraz się ona zaczyna. W obecnej godzinie Kościoła pozostają stale aktualne mądre słowa naszego poprzednika Piusa XI: Nihil actum quid agendum (Nic nie jest zrobione, jeśli coś zostało jeszcze do zrobienia).
 
Watykan, w Uroczystość Apostołów Piotra i Pawła, dnia 29 czerwca 1973 r., w jedenastym roku naszego pontyfikatu.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1972
Orędzie Pawła VI
21 maja 1972
 

Do wszystkich naszych Braci i Dzieci Kościoła katolickiego!
Kierując do was to Orędzie na najbliższy Światowy Dzień Misyjny, niedzielę 22 października 1972 r., chcemy przypomnieć, w duchu wdzięczności Bogu, o potrójnym jubileuszu przypadającym na rok obecny.
Trzy rocznice
Przed 350 laty, w r. 1622, za pontyfikatu papieża Grzegorza XV, powstała w Rzymie Święta Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, która zapoczątkowała nową epokę w historii misji. Epoka ta charakteryzuje się głębszym poczuciem jedności i powszechności w ukierunkowaniu i strukturach apostolatu misyjnego, wielkim apostolskim odrodzeniem starych zakonów, powstawaniem nowych instytutów, dla ewangelizacji świata niechrześcijańskiego, i wzrastającą współpracą wiernych z dziełem misyjnym.
Owocem tego ogromnego odrodzenia misyjnego, zainicjowanego przez Kongregację Rozkrzewiania Wiary, jest rozkwit inicjatyw współpracy misyjnej na przestrzeni całego XIX wieku.
W roku 1882, a więc 150 lat temu, dzięki umiłowaniu Kościoła i gorliwości misyjnej młodej Francuzki Pauliny Jaricot, powstało w Lyonie Dzieło Rozkrzewiania Wiary, z wyraźnym programem pomocy duchowej i materialnej dla wszystkich misji.
Wiek później, w 1922 r. - obchodzimy 50 rocznicę tego wydarzenia - Pius XI, idąc za myślą Benedykta XV, przekształcił Dzieło Rozkrzewiania Wiary w organizację własną Stolicy Apostolskiej (motu proprio Romanorum Pontificum), mającą na celu wspomaganie wszystkich misji katolickich, jak również uznał za papieskie Dzieło Św. Piotra Apostoła dla Kleru Tubylczego i Dzieło Św. Dziecięctwa, polecając biskupom, by w swoich diecezjach popierali te Dzieła za pośrednictwem Unii Misyjnej Duchowieństwa.
Pragniemy, by tegoroczny Światowy Dzień Misyjny stał się okazją do uczczenia pamięci tych trzech wydarzeń, a także gorącym aktem uznania, wdzięczności i poparcia dla Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary oraz Papieskich Dzieł Misyjnych. Pierwsze - zwane dzisiaj Kongregacją Ewangelizacji Narodów - wniosło wkład w rozwój działalności misyjnej Kościoła, a Papieskie Dzieła Misyjne ułatwiły w decydującej mierze urzeczywistnienie jej planów apostolskich, rozwijając w całym Ludzie Bożym ducha prawdziwie powszechnego i misyjnego.
Życzymy, by tegoroczny Dzień Misyjny stał się dla Ludu Bożego decydującym krokiem naprzód w zrozumieniu jego obowiązków misyjnych, a także we współpracy z dziełami o tak powszechnym znaczeniu. Dzieła te, nazwane papieskimi, są także prawdziwie biskupimi.
Istnieje niebezpieczeństwo, że wielu katolików nie będzie troszczyć się wcale o ewangelizacyjną działalność Kościoła wśród ludów niechrześcijańskich.
Tłumaczą się oni, że do tych zadań służy odpowiednia dykasteria, którą dysponuje Papież, a oprócz tego jeszcze istnieją specjalne instytuty misyjne, wraz ze swoimi współpracownikami i opiekunami.
Prawdą jest, że nie wszyscy chrześcijanie otrzymali nakaz, by iść i głosić Ewangelię ludom. Do tego zadania powołuje Pan określoną liczbę kapłanów, zakonników, zakonnic i ludzi świeckich, którzy następnie wysyłani są na misje przez swą prawowitą władzę. Trzeba jednak mieć na uwadze, że są oni “wysłani” w imieniu Ludu Bożego, ponieważ obowiązek ewangelizacji należący do całego Kościoła przyjęli jako swoje właściwe zadanie (DM 23).
 
Powaga i aktualność problemu
Ostatni papieże kilkakrotnie uroczyście podkreślali powagę, naglącą konieczność i powszechność obowiązku misyjnego; Sobór Watykański II uczynił to ze szczególnym naciskiem.
Sobór potwierdza, że Lud Boży ustanowiony przez Chrystusa dla wspólnoty życia, miłości i prawdy, używany jest przez Niego za narzędzie zbawienia wszystkich i posyłany jest do całego świata jako światłość świata i sól ziemi (KK 9), że Kościół jest misyjny z natury i z nakazu (DM 2, 35), a przeto obowiązek misyjny dotyczy wszystkich i każdego z osobna, wszystkich Kościołów i każdego osobna, każdej wspólnoty lokalnej (por. KK 9).
Taki obowiązek dotyczy bezpośrednio i w pierwszym rzędzie papieża i biskupów (por. DM 29, 38), a w sposób szczególny kapłanów, zakonników, zakonnice, ze względu na ich całkowite poświęcenie się służbie Bogu i Kościołowi (por. DM 39, 40). Nikt jednak z wiernych nie może uważać się za zwolnionego z tego obowiązku, bowiem wszyscy oni przez chrzest zostali włączeni do Kościoła z istoty swej misyjnego (por. DM 36).
Istotnie, wszyscy chrześcijanie zobowiązani są do współpracy na rzecz misji w zależności od swych uzdolnień: jedni będą mogli spełnić ten obowiązek za pomocą słowa, drudzy piórem, jeszcze inni środkami finansowymi, własną pracą lub wreszcie poświęcając misjom swój czas. Dla wszystkich istnieje możliwość ofiarowania za misje swoich modlitw, zmartwień, radości, cierpień.
W ten sposób jasnym się staje pojęcie powszechności obowiązku misyjnego. Sobór - mówiąc o wprowadzeniu katechumenów w chrześcijaństwo - poleca, by przed otrzymaniem chrztu św. nauczyli się współpracować czynnie w ewangelizacji oraz budowaniu Kościoła … (DM 14).
 
Sytuacja młodych Kościołów
Przez wzgląd na młode Kościoły, które ogólnie biorąc są bardzo ubogie osobowo i finansowo, Sobór uważa za stosowne polecić, by młode Kościoły jak najprędzej czynnie uczestniczyły w powszechnym dziele misyjnym Kościoła … Przez gorliwe bowiem i czynne włączenie się ich w działalność misyjną wśród innych narodów, łączność z Kościołem powszechnym znajdzie w pewien sposób swe dopełnienie (DM 20).
 
Ten obowiązek współpracy w dziele misyjnym mógłby się komuś wydawać - w przypadku dorocznego Światowego Dnia Misyjnego - koniecznym do spełnienia tylko w tym właśnie Dniu. Przeciwnie, nie chodzi tu o polecenie drugorzędne, ale o podstawowy obowiązek Ludu Bożego, tkwiący w samej naturze bytu chrześcijańskiego (DM 36); obowiązek, który jest najważniejszym i najświętszym zadaniem Kościoła (DM 29).
 
Współpraca członków Ciała Mistycznego
Tak jak proces oddychania nie może być nigdy przerwany z obawy przed śmiercią, tak samo niepokój misyjny nie może ograniczać się do jednego dnia w roku, jeśli nie chcemy narażać na niebezpieczeństwo przyszłości Kościoła i całej naszej egzystencji chrześcijańskiej.
Z tego też względu, w bardzo ważnym dokumencie posoborowym Ecclesiae Sanctae (III, 3), w którym zawarte są normy soborowe do zastosowania w praktyce duszpasterskiej, potwierdza się, że Światowy Dzień Misyjny powinien być spontanicznym wyrazem ducha misyjnego, ożywianego nieustannie za pomocą codziennych modlitw i ofiar.
Czyż źródła duchowego “duszenia się”, w jakim obecnie znalazło się w łonie Kościoła katolickiego tyle jednostek i instytucji, nie należy widzieć w trwałym braku autentycznego ducha misyjnego?
Czasami partykularne sprawy o niewielkim znaczeniu powodują, że zapominamy o najważniejszym problemie powszechnej misji Kościoła.
Ileż wewnętrznych napięć, osłabiających i rozdzierających niektóre Kościoły i instytucje lokalne, znikłoby, gdyby uświadomić sobie w pełni, że zbawienie lokalnych wspólnot zostanie osiągnięte tylko przez współpracę w dziele misyjnym, które rozciąga się aż po krańce ziemi (por. DM 37).
 
Jest pewne twierdzenie Soboru Watykańskiego II, które pragniemy podać do uważnego przemyślenia:
Tak wielka jest w tym ciele [w Mistycznym Ciele Chrystusa] więź i zespolenie członków, iż członka, który nie przyczynia się według swej miary do wzrostu ciała, należy uważać za niepożytecznego tak dla siebie, jak i dla Kościoła (DA 2).
 
Istnieje pewna okoliczność, która sprawia, że ta misyjna odpowiedzialność Ludu Bożego staje się szczególnie nagląca i poważna. Mamy tu na myśli tak liczne możliwości powszechnego i równoczesnego rozprzestrzeniania posłannictwa ewangelicznego, które oferuje nam dzisiejszy świat. Widzimy z radością, że historyczna obecność Kościoła wśród wszystkich narodów stała się rzeczywistością. Chociaż są jeszcze kraje, które zamykają się dobrowolnie przed głosem Ewangelii - to jednak jest faktem oczywistym, że wszystkie narody szukają się wzajemnie i dlatego nawiązują stosunki także z Kościołem.
Ta nowa i opatrznościowa sytuacja Kościoła w świecie pozwala nam zrozumieć obowiązki i korzyści, jakie stają przed nami na polu współpracy misyjnej, w szerzeniu na skalę światową ideału misyjnego, jak również wydatniejszej pomocy dla wszystkich misji Kościoła.
Wiedziony genialną intuicją poprzednik nasz, papież Pius XI, ustanowił w 1926 r. Światowy Dzień Misyjny. Była to inicjatywa, która stała się niezbędną i wielką pomocą dla misji podlegających Kongregacji Ewangelizacji Narodów.
 
Dzieła Papieskie
Wszystkie dzieci Kościoła i wszystkie jego instytucje wezwane są do współpracy nad przygotowaniem tego wielkiego Dnia Misyjnego: kapłani diecezjalni, misjonarze, zakonnicy i zakonnice i członkowie wszystkich dzieł apostolatu świeckich. Szczególnie dotyczy to Papieskich Dzieł, które - jak powiedzieliśmy - możemy uważać także za prawdziwie biskupie, to znaczy: Dzieła Rozkrzewiania Wiary, Dzieła Św. Piotra Apostoła dla kleru tubylczego, Dzieła Świętego Dziecięctwa i Unii Misyjnej Duchowieństwa, będącej duszą pierwszych trzech Dzieł.
Chociaż do popierania i organizowania Dnia Misyjnego, pod kierownictwem Stolicy Apostolskiej, powołane jest specjalnie Dzieło Rozkrzewiania Wiary, to jednak współpracuje czynnie nad jego przygotowaniem cały papieski aparat misyjny.
Kapłani tak diecezjalni, jak i zakonni, zakonnice i bracia zakonni zgromadzeni w Unii Misyjnej, dzieci należące do Świętego Dziecięctwa, młodzież akademicka, inicjatorzy Dzieła Św. Piotra Apostoła, mimo że obchodzą w ciągu roku swoje specjalne dni, zgodnie z własnymi przepisami, jednakże powinni uważać Światowy Dzień Misyjny za kulminacyjny moment swojej stałej działalności misyjnej.
Z okazji 50 rocznicy ustanowienia Papieskich Dzieł Misyjnych chcemy im wyrazić nasze specjalne uznanie i głęboką wdzięczność za usługi oddane Stolicy Apostolskiej i całemu Kościołowi i jeszcze raz ogłosić je głównym narzędziem Stolicy Apostolskiej i episkopatu na polu współpracy misyjnej, ponieważ - jak powiedział Sobór - są środkiem do wpajania katolikom od dzieciństwa ducha prawdziwie misyjnego, jak i do pobudzania do skutecznego zbierania dobrowolnych ofiar na rzecz wszystkich misji, zależnie od ich potrzeb (DM 38).
 
Zresztą, odnośnie do tych Dzieł, tak nam drogich, już w pierwszym naszym Orędziu na Światowy Dzień Misyjny z 1963 r. stwierdziliśmy, że chociaż nie wykluczają one inicjatywy niesienia pomocy misjom, to jednak ze względu na szczególne cele wyraźnie przewyższają inne dzieła, jeśli chodzi o słuszne i całkowite wyrażenie troski najwyższego pasterza trzody Bożej o wszystkie Kościoły.
Należyta organizacja współpracy misyjnej, która winna być kierowana przez biskupów na szczeblu krajowym i diecezjalnym, będzie musiała zdać sobie sprawę ze specyficznej struktury papiesko-biskupiej takich Dzieł i z konieczności skoordynowania z nimi praw i inicjatyw instytutów zakonnych i partykularnych dzieł misyjnych.
Uniwersalizm misyjny
Od chwili swego powstania, Dzieła odznaczają się czystym uniwersalizmem misyjnym i właśnie ta szczególna ich cecha stała się głównym powodem uznania ich za oficjalne narzędzie Stolicy Piotrowej w niesieniu pomocy wszystkim misjom (m.p. Romanorum Pontificum).
 
Właśnie dlatego, że jesteśmy katolikami, że chcemy wspomagać nie te czy inne misje partykularne, lecz wszystkie misje świata - oświadczył 150 lat temu pierwszy przewodniczący Dzieła Rozkrzewiania Wiary, w tym samym roku, kiedy dzieło zostało założone przez Paulinę Jaricot.
Uniwersalizm misyjny winien być dominującym motywem, który ożywia wszystkie czyny, które ogłaszamy w związku ze Światowym Dniem Misyjnym.
Chcemy na koniec nadmienić, że Dzień ten - na mocy dokumentu o jego fundacji - ma także na celu poparcie i wywyższenie Papieskich Dzieł Misyjnych, a w szczególności Dzieła Rozkrzewiania Wiary.
Znamy trudności, jakie spotykają na swej drodze te Dzieła, zwłaszcza w obecnych czasach. Jest dla nas wielką pociechą, że pomimo wszystko Papieskie Dzieła Misyjne nie tylko nie zwolniły tempa pracy, lecz nawet przewyższyły w niektórych krajach swoje dawne osiągnięcia.
Prośmy Pana, aby Dzieła Misyjne, odnowione w swoich strukturach zgodnie z duszpasterskimi postulatami Soboru Watykańskiego II i pod przewodnictwem pokornego zastępcy Chrystusa i biskupów, mogły zapoczątkować w tym 1972 roku nową erę pełnego rozwoju i urzeczywistnić swój program włączenia całego Ludu Bożego, w sposób skuteczny i świadomy, w misyjne dzieło Kościoła.
Z tą nadzieją, w dowód głębokiej wdzięczności i gorącej zachęty do wspaniałomyślnej współpracy, udzielamy wszystkim naszym Braciom w biskupstwie, kapłanom, zakonnikom, zakonnicom i wiernym laikatu katolickiego naszego Apostolskiego Błogosławieństwa.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1971
Orędzie Pawła VI
25 czerwca 1971

 
Umiłowane Dzieci!
Drodzy Bracia w Chrystusie!
 
Drodzy Współpracownicy w dziele misyjnym!
Tak oto zwraca się do was Papież, z przedziwnym szacunkiem uznający w was godność apostolską, którą Pan nasz Jezus Chrystus raczył powierzyć każdemu ze swych uczniów, od największego do najmniejszego.
Kiedy do was dotrze ten apel na Niedzielę Misyjną, z pewnością zrozumiecie, że nie pochodzi on od Papieża jako pojedynczej osoby, która sama musi dźwigać odpowiedzialność za dzieło misyjne, od początku spoczywającą na Kościele (DM 5). Nakaz bowiem Chrystusa: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Łk 16,15), odziedziczył po Apostołach stan biskupi, wspomagany przez kapłanów i zjednoczony z następcą Piotra, najwyższym pasterzem Kościoła (DM 5).
 
Dlatego w tym Światowym Dniu Misyjnym zwracamy się do was nie tylko w naszym własnym imieniu, ale również w imieniu naszych braci - biskupów całego świata, z którymi łączą nas szczęśliwie jak najściślejsze więzy miłości oraz radosna solidarność kolegialna.
Pasterze owczarni chrześcijańskiej, słudzy wszystkich sług Boga pragną, abyście w tym dniu razem z nimi uświadomili sobie przedziwną prawdę, że tak wy, jak i oni jesteście członkami Kościoła misyjnego, Kościoła, którego celem jest głoszenie Ewangelii zbawienia całej ludzkości.
Lud Boży jest ludem misyjnym!
Chrystus mógłby prosić Ojca, a ten zaraz wystawiłby Mu więcej niż dwanaście zastępów aniołów (Mt 26,53) do głoszenia światu zbawienia. A jednak - Chrystus powierzył to zadanie i przywilej nam, najmniejszym ze wszystkich świętych (Ef 3,8), nam, niegodnym zwać się apostołami (por. 1 Kor 15,9). Umyślnie nie posługuję się własnym, lecz waszym głosem, aby zwiastować ludzkości Dobrą Nowinę. Nam właśnie przypada w udziale ta laska, aby zwiastować poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa (Ef 3,8).
 
Do nas więc należy przepowiadanie Ewangelii w tym nadzwyczajnym, nie mającym sobie równego, okresie historii ludzkiej, w którym naprzeciw siebie stanęły z jednej strony szczyty nie spotykanych dotąd osiągnięć, a z drugiej strony nigdy dotąd nie przeżywane przepaści zamieszania i zwątpienia. Jeżeli w ogóle istniał czas, w którym bardziej niż obecnie chrześcijan wzywany był do stania się światłem świata, miastem położonym na górze, solą do zachowania życia ludzkiego (por. Mt 5,13-14), to właśnie dzisiaj! Albowiem posiadamy środek zaradczy przeciw pesymizmowi, przeciw ciemnym przeczuciom, przeciw załamaniom i lękom, które trapią nasze czasy.
Jesteśmy w posiadaniu Dobrej Nowiny!
Każdy z nas, po prostu dlatego że jest chrześcijaninem, winien się czuć zniewolony głosić tę Dobrą Nowinę aż po krańce ziemi. Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy (Dz 4,20).
 
Nikt z nas - niech to będzie papież czy biskup, kapłan, zakonnik czy zakonnica lub świecki chrześcijanin - nie może się uchylić od odpowiedzialności w odniesieniu do tego istotnie chrześcijańskiego obowiązku.
Z pewnością przypominacie sobie, z jakim naciskiem nalegał na to ostatni Sobór: Obowiązek rozszerzania wiary ciąży w odpowiedniej części na każdym uczniu Chrystusowym (DM 23). Dlatego też wszyscy synowie Kościoła winni mieć żywą świadomość odpowiedzialności swojej za świat … i poświęcać swe siły dziełu ewangelizacji (DM 36).
 
Jedno chcemy tu jasno podkreślić, mianowicie: Chrystus wydał swoim Apostołom rozkaz, tak konkretny i jednoznaczny, że nawet możliwość jakiejś niepewności w odniesieniu do Jego zamiarów jest wykluczona! Mieli więc iść na cały świat (nie wyłączając żadnej jego części) i mieli głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (bez ograniczeń co do rasy i czasu).
Dobra Nowina natomiast głosi: Bóg kocha nas, stał się nawet człowiekiem, aby dzielić z nami ziemskie życie i udzielić nam własnego życia; idzie z nami - krok w krok drogą życia - i czyni nasze troski troskami swoimi, gdyż Jemu zależy na nas (1 P 5,7); dlatego ludzie nie są osamotnieni, bo Bóg jest obecny w całej ich historii, w historii narodów i w historii każdego poszczególnego człowieka; On zaprowadzi nas, jeśli tylko nie będziemy się wzbraniali, do szczęścia wiecznego, przechodzącego wszelkie ludzkie oczekiwania.
Z pewnością usłyszycie zaraz następujący, dobrze nawet pomyślany zarzut: Co stanie się jednak z głodnymi i z nieuprzywilejowanymi, z ofiarami ucisku i niesprawiedliwości? Czy jest to słuszne i czy da się pogodzić z miłością bliźniego lub czy raczej nie wygląda to na zuchwałość, mówienie im o pięknych rzeczach, jakie ich czekają w przyszłości? Czyż nie byłoby lepiej, gdyby chrześcijanie chcieli im dopomóc w dojściu do życia godnego człowieka, a nie opowiadali im o przyszłym życiu niebieskim?
Chrystus przeciwnie - namaszczony, aby ubogim niósł Dobrą Nowinę … uciśnionych odsyłał wolnymi (Łk 4,18), nie chciał, abyśmy biednych i uciśnionych, a zwłaszcza ludzi jakiejś rasy czy koloru, jakiegoś szczepu czy o pewnym sposobie życia pozbawiali radości przyjęcia Dobrej Nowiny.
Wierni Jego duchowi misjonarze nigdy nie dopuszczali się tego, ażeby robić różnicę między miłością Boga a miłością bliźniego, a tym mniej - by jedną miłość przeciwstawiać drugiej. Zawsze dbali o to, by budując królestwo Boże równocześnie ulepszać ziemski byt człowieka. I trzeba wyraźnie tu stwierdzić, że jak daleko sięga doświadczenie Kościoła, biedni i uciśnieni nigdy nie uważali zbawiennego głoszenia Ewangelii za coś im uwłaczającego.
Głosiciele Dobrej Nowiny wcale nie usiłują dziś narzucać się z gotowym już z góry modelem pewnej cywilizacji (OA 42), każdemu narodowi (łącznie z powinną wiernością w odniesieniu do nauki tradycyjnej Chrystusa i z odpowiednim uwzględnieniem różnych kultur) podają to, co według ich mniemania jest jedynie prawdziwą i najwznioślejszą koncepcją życia ludzkiego, zarówno w czasie jak i ponad czasami, mianowicie: koncepcję chrześcijańską (Przem. do Parlamentu Ugandy dn. 1 VIII 1969, AAS 51(1969), s. 582). Zdecydowanie wierzą, że Chrystus, który za wszystkich umarł i zmartwychwstał, może człowiekowi przez Ducha swego udzielić światła i sił, aby był zdolny odpowiedzieć najwyższemu swemu powołaniu (KDK 10). W ten sposób dzieło ewangelizacji, odpowiadające najgłębszym pragnieniom człowieka, staje się zaczynem rozwoju.
Stwierdzamy więc ustawiczną konieczność głoszenia Ewangelii, aby zaofiarować człowiekowi podstawowe motywy w jego staraniach o rozwój: … uznanie przez człowieka wartości najwyższych i Boga jako źródła i kresu …, wiarę, dar Boga, przyjęty przez dobrą wolę człowieka, i jedność w miłości Chrystusowej, wzywającej nas wszystkich do synowskiego uczestnictwa w życiu Boga żywego. Ojca wszystkich ludzi (PP 21).
 
Świat chyba jeszcze nigdy dotąd nie potrzebował tak bardzo wartości duchowych, a ponadto jesteśmy przekonani, że jeszcze nigdy dotąd nie był on tak dobrze usposobiony do przyjęcia tejże Nowiny. Bo rzeczywiście najlepiej rozwinięte regiony świata z własnego doświadczenia uświadamiają sobie, że szczęście nie polega na posiadaniu dóbr; z gorzkiego przeżywania pustki wewnętrznej uczą się, jak prawdziwe są słowa Chrystusa: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4,4).
 
Winniśmy przeto ludziom powiedzieć i ustawicznie im to powtarzać, że klucz, ośrodek i cel całej ludzkiej historii znajduje się w Panu naszym i Nauczycielu (KDK 10). Winniśmy im powiedzieć, że odnosi się to nie tylko do wierzących, ale do każdego, za którego Chrystus umarł i którego ostatecznym powołaniem jest urzeczywistnienie planu Bożego: Aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi (Ef 1,10).
 
Wszystkich więc ludzi winniśmy zaprosić do połączenia się z Ludem Bożym, jego Kościołem, z tą stale rozrastającą się wspólnotą nadziei, która - pełna pragnień - może patrzeć w przyszłość i równocześnie nie zamyka oczu na teraźniejszość; właśnie z powodu takiego jej stosunku do przyszłości teraźniejszość w jej ocenie staje się pełna sensu, znaczenia i wartości i dlatego jest właśnie ona w stanie zająć się teraźniejszością z tym większą energią i przekonaniem.
Nie, my nie wstydzimy się Ewangelii (por. Rz 1,16). Wasz Papież i wasi biskupi również nie wstydzą się żebrać o środki, umożliwiające głoszenie Ewangelii. Jeżeli więc w tym Światowym Dniu Misyjnym zobaczycie ich z żebraczym koszykiem w ręku, proszących o jałmużnę dla miłości Boga i bliźniego, niech to was nie zdziwi ani nie zgorszy!
Czyż sam Chrystus nie żebrał o środki u swego najbliższego otoczenia, aby w ten sposób dobrze czynić? Czyż nie nakarmił rzeszy kilku chlebami, które Mu dał pewien chłopiec z tej rzeszy? Czyż nie prosił o pozwolenie na korzystanie z łodzi, z której mógł łatwiej głosić ludowi słowa żywota? Czyż dla siebie samego i dla swoich uczniów nie korzystał chętnie z pomocy zamożniejszych niewiast? Czyż nie udał się do miasta swej męki na wypożyczonej oślicy? I czyż nie uzależnił się od bogatego człowieka, odstępującego Mu własny grób, w którym dokonało się zmartwychwstanie?
Wam, którzy tworzycie całą społeczność wiernych i którzy jesteście naszymi współpracownikami w przekazywaniu nam przez Boga zadania głoszenia Dobrej Nowiny, winniśmy wyznać jedną rzecz, która nas naprawdę wprowadza w przykre zakłopotanie, mianowicie: że misjonarzom Kościoła nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniego utrzymania i w dostateczny sposób pomóc wielu dziełom religii i miłości, które oni ustawicznie podejmują.
Misjonarze ci poświęcili się Ewangelii “na całe życie”. Idą do ludów w naszym imieniu, tzn. w naszym imieniu wykonują oni rozkaz Mistrza: Głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu (Łk 16,15). Nic z tego, co tylko możemy im dać, nie może dorównać zobowiązaniom, jakie ciążą na nas wobec tych mężów i niewiast; przynajmniej więc winniśmy im zapewnić chleb powszedni oraz wyposażyć ich w najpotrzebniejsze środki, konieczne do podejmowania i prowadzenia różnych przedsięwzięć.
Dla wielu z nas - nie mających możności niesienia osobiście Dobrej Nowiny do przeróżnych ludów świata - jest to często jedynie możliwy sposób wywiązania się z nieodzownego obowiązku misyjnego, ciążącego na każdym wyznawcy Chrystusa. W ten sposób nasza nieustanna modlitwa uprasza łaskę Bożą na prace misjonarzy i nasza dobrowolnie poniesiona ofiara czy z radością przyjęte cierpienie otworzą misjonarzom wiele drzwi.
Tę duchową pomoc winniśmy nadto dopełnić szczodrymi datkami, gdyż rzeczywiście w naszej sytuacji ziemskiej pomoc materialna jest również aż nazbyt potrzebna.
Już niemal od półtora wieku organizacja tej pomocy ze strony wiernych jest powierzona inicjatywie miłości, znanej pod nazwą Papieskich Dzieł Misyjnych (lub też Papieskiej Pomocy Misyjnej). Właśnie poprzez Papieskie Dzieła Misyjne, pod kierunkiem gorliwych dyrektorów krajowych, mianowanych przez biskupów każdego kraju, corocznie dokonuje się zbiórka darów Ludu Bożego, zwłaszcza w formie kolekty parafialnej w Niedzielę Misyjną.
Datki te z chwilą, kiedy się znajdą w centrali, zostają rozdzielone misjom. W ten sposób wasze ofiary, złożone szlachetnym i chętnym sercem, na skutek corocznego apelu papieskiego, bezzwłocznie osiągają swój cel: aby pokryć codzienne potrzeby misjonarzy, aby budować kościoły, szkoły, szpitale, seminaria i nowicjaty; aby nakarmić głodnych, łagodzić cierpienia i móc nieść natychmiastową pomoc w wypadkach katastrofy czy kataklizmu.
Jest to doprawdy smutną rzeczywistością, że Papieskie Dzieła Misyjne są w stanie zaspokoić jedynie ułamek ogólnych potrzeb. Powodem nie jest to, że może wasze datki są mniej szczodre, lecz przede wszystkim - że dzieło misyjne postępuje dzisiaj nadzwyczaj szybko oraz że gwałtownie wzrasta liczba społecznych projektów na rzecz rozwoju, podejmowanych przez misjonarzy.
 
Mimo to czujemy się zmuszeni wezwać tak wszystkich wiernych, jak i każdego z osobna do jeszcze większych ofiar na rzecz wiary, i to nie tylko tych, którzy należą do zamożniejszych społeczności, lecz także i tych, którzy - jak wychwalana przez Chrystusa wdowa - muszą wrzucić ze swego niedostatku (Mk 12,44). Tak postępując bardziej upodobnimy się do pierwszych chrześcijan, z których żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał (Dz 4,32).
Jak jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących w okresie wiosny Kościoła, tak winno być i dzisiaj: nie tylko winniśmy być jedną społecznością nadziei, lecz także wiary i miłości. We wszystkim winniśmy tworzyć jedno z naszymi misjonarzami, apostołami czasów dzisiejszych, którzy zamiast nas pośpieszają do najdalszych zakątków ziemi, aby zwiastować poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy (Ef 3,8n), i aby wykazać przemożne bogactwa Jego łaski na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie (Ef 2,7).
 
Winniśmy więc stanowić jedno z misjonarzami w apostolskiej solidarności i chrześcijańskiej natarczywości, tak aby mogli oni z wielką mocą świadczyć o zmartwychwstaniu Pana Jezusa (Dz 4,33). A wtedy z pewnością zdołamy dokonać tego, czego winno pragnąć każde chrześcijańskie serce dla swych braci: tam ich zaprowadzić, gdzie poznają miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, aby mogli być napełnieni całą Pełnią Bożą (Ef 3,19).
 
Przedkładając wam wszystkim, umiłowani Synowie i Córki, nasze myśli, prosimy dla was o łaskę i moc Pana, abyście mogli pozostać wierni swemu powołaniu w tym Jego Kościele misyjnym. A was, umiłowani misjonarze i misjonarki na całym świecie, pozdrawiamy jak najserdeczniej w Jezusie Chrystusie, któremu służycie w miłości, ofierze i radości. Wszystkim wam, współpracownikom w budowie Jego królestwa, królestwa prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju (prefacja o Chrystusie - Królu) - udzielamy w tym Światowym Dniu Misyjnym z całego serca naszego Apostolskiego Błogosławieństwa.
Watykan, dnia 25 czerwca 1971 r.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1970

Orędzie Pawła VI
5 czerwca 1970
 

Do wszystkich Braci w Chrystusie kierujemy i w tym roku nasze słowa z okazji Światowego Dnia Misyjnego, którym jest Niedziela Misyjna. Nie wolno nam jej przeoczyć, gdyż nie jest ona czymś nowym. Misje są bowiem dla Kościoła sprawą istotną i dla świata tak ważną, że czujemy się zobowiązani, korzystając corocznie z ponawiającej się okazji, zabrać głos z całą mocą.
Słusznie Niedziela Misyjna stała się w życiu Kościoła ważnym wydarzeniem, które -bezpośrednio i w sposób elementarny - dotyka naszego apostolskiego zadania. Jest to polecenie Chrystusa, który przypomina nam w tym dniu, jak wielkim i doniosłym jest nasz urząd głoszenia Ewangelii, nie tylko w samym Kościele, ale daleko poza jego społecznością i poza jego geograficznymi granicami. Nie wolno nam tej okazji pominąć, aby przypomnieć o powołaniu misyjnym całemu Kościołowi: naszym braciom w biskupstwie, duchowieństwu, zakonnikom i zakonnicom, wszystkim katolikom.
 
W posoborowym czasie obowiązek głoszenia wiary spoczywa na wszystkich, chociaż w różny sposób i w różnym stopniu, ale z coraz większym przynagleniem. Sobór z głęboką wnikliwością teologiczną poucza, że pielgrzymujący Kościół jest Kościołem misyjnym ze swej natury (DM 2). Jest znakiem i narzędziem zbawczego planu Bożego, obejmującego całą ludzkość (por. KK 9). Kto chce żyć z Kościołem, ten musi zrozumieć wewnętrzną moc jego dynamizmu (por. DM 1, 2, 6), właściwą jego naturze dążność do rozszerzania się oraz jego zasadniczy obowiązek przekazywania wiary wszystkim ludziom (por. DM 28).
Taka jest misja Kościoła, widziana w ogólnych zarysach. Tu jednak mamy na myśli specjalne przedsięwzięcia, za których pośrednictwem dokonuje się na ziemi szerzenie Dobrej Nowiny i które tradycyjnie już nazywamy uświęconym mianem Misji Katolickich (por. DM. 6).
Na nowo chcielibyśmy potwierdzić apostolskie polecenie, spoczywające na tych przedsięwzięciach, które je wyróżnia i wyposaża w siłę Ducha Świętego, aby były w stanie wypełnić swe niezrównane zadanie. Natomiast ci wszyscy, którzy poświęcają misjom swe życie, dla nich pracują i cierpią, niech wiedzą, że mają specjalne prawo do naszej wdzięczności i życzliwości.
Dlaczego to wyróżnienie? Ponieważ obok ogólnego obowiązku i konieczności szerzenia wiary istnieją dziś specjalne okoliczności, znaki czasu, które naszym zdaniem nawołują do zdecydowanego odnowienia działalności misyjnej. Cisną się nam na usta słowa Chrystusa Pana: … Oto powiadam wam: podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo (J 4,35). Dzisiejsze warunki ułatwiają komunikację między ludźmi; ziemia po prostu otwarła się i została zbadana; w krótkim czasie można wszędzie dotrzeć. Wymiana handlowa i kulturalna, stosunki międzynarodowe wzmagają kontakty między krajami, dążą do scalenia świata. Ale na jakiej płaszczyźnie? Na płaszczyźnie praktycznej - tak; państwowej - tak; ale czyż nie widzimy, że ten proces zbliżenia między ludźmi kryje w sobie braki, mogące doprowadzić do nowych zagrożeń i poważnych konfliktów? Wydaje się bowiem, że nie dosyć dba się o zachowanie zasad, nie dosyć stara się o ożywienie zasobów duchowych energii i nie dosyć usiłuje godzić zwalczające się ideologie, w jednej, jedynej, braterskiej i wyższej prawdzie, której świat może oczekiwać tylko w Chrystusie - również w życiu doczesnym (por. KK 13).
Dla misji nastała nowa era. Nowe trudności i nowe możliwości otwierają się dla tych, którzy w imię Chrystusa zwiastują dobrą nowinę (Rz 10,15). Dzisiejsza mentalność i dzisiejsza rzeczywistość działania stawiają jednak przed rozwagą i wielkodusznością pionierów Ewangelii wcale nie mniejsze wymagania. Bardziej niż dotychczas odnoszą się do nas słowa Chrystusa: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi (Mt 4,19). Nie obstawajmy tylko przy samobójczej krytyce. Nie dopuśćmy do zmarnowania tej historycznej chwili, która wydaje nam się rozstrzygającą dla przyszłych losów ludzkości i która daje okazję wielkoduszności i gorliwości młodych ludzi, aby stali się nosicielami i narzędziami nowych podniosłych charyzmatów wiary i miłości bliźniego.
Oznacza to, że działalność misyjną trzeba widzieć w szerokim i współczesnym świetle. Potrzebne jest nowe planowanie: w teologicznych zasadach, w propagowaniu misji, w rekrutacji, w metodach, w samej działalności i organizacji. Jest to rewizja o ogromnym zasięgu i - jak wiadomo - dokonują jej na naszych oczach ludzie kompetentni i z doświadczeniem w tej dziedzinie, przy pomocy i pod kierownictwem centralnych organów misyjnych Kościoła, naszej zasłużonej Kongregacji Ewangelizacji Narodów.
W tym nowym spojrzeniu na misyjne powołanie Kościoła narzuca się przede wszystkim problem, który prowadzi do konfrontacji dwóch różnych pojęć, odnoszących się do ogólnego kierunku działalności misyjnej, a które odróżnia i określa się jako: ewangelizacja i rozwój. Ewangelizacja oznacza właściwą religijną działalność, której celem jest przepowiadanie królestwa Bożego, szerzenie Ewangelii, jako objawianie zbawczego planu Bożego w Jezusie Chrystusie przez działanie Ducha Świętego, które polega na służbie Kościoła; jej celem jest zakładanie Kościoła, a swój ostateczny kres znajduje w wielbieniu Boga. To jest tradycyjna nauka Kościoła, którą z całym swym autorytetem głosił Sobór. Rozwój natomiast oznacza popieranie ludzkiego, obywatelskiego, doczesnego dobrobytu tych ludów, które w zetknięciu z nowoczesnym sposobem życia i korzystając ze środków, których dostarcza dzisiejsza cywilizacja, zdobywają nową własną świadomość i wznoszą się na wyższy stopień kultury i dobrobytu. Misjonarz i tym powinien się zająć i uważać to za swój bezwzględny obowiązek (por. DM 11).
Konfrontacja tych dwóch pojęć jest doniosłym zagadnieniem, kryjącym w sobie podwójne niebezpieczeństwo: po pierwsze - jedno zagadnienie pozornie wyklucza drugie, a następnie - nie dość jasno określa wzajemne stosunki, jakie powinny istnieć między nimi.
Jesteśmy głęboko przekonani, że z tej konfrontacji nie można wyprowadzać dylematu, który by wykluczał koordynację, wzajemne dopełnienie się oraz syntezę przepowiadania wiary i pracy nad postępem. Dla nas, ludzi wierzących, jest niemożliwością wyobrażenie sobie działalności misyjnej w ten sposób, aby widziała swój jedyny albo główny cel w granicach doczesnych, a straciłaby z oczu cel istotny, to jest niesienie światła wiary wszystkim ludziom, otworzenie przed nimi nowego życia przez chrzest święty, włączenie ich do Mistycznego Ciała Chrystusa, do Kościoła, wychowanie ich do chrześcijańskiego życia i otworzenie im nadziei życia pozaziemskiego. Tak samo jest niedopuszczalne, aby działalność misyjna Kościoła nie uwzględniała ciężkich warunków materialnych i oczekiwań narodów rozwijających się, aby jej cel, ograniczony do zadań religijnych, pomijał zasadniczy obowiązek miłości bliźniego. Po prostu nie wolno nam ignorować wyraźnej nauki Ewangelii o miłości cierpiącego i potrzebującego człowieka (Mt 25,31-46), ponownie potwierdzonej w nauce Apostołów (por. 1 J 4,20; Jk 2,14-18) i w całej tradycji misyjnej Kościoła. My sami mówiliśmy o tym obowiązku w naszej encyklice Populorum progressio, że należy z całą stanowczością i mądrością pracować nad podniesieniem gospodarczego, kulturalnego i społecznego oraz duchowego dobrobytu narodów, zwłaszcza narodów tzw. Trzeciego Świata, gdzie działalność misyjna znajduje swoje najszersze pole działania (por. DM 12).
Nie może tu być mowy o żadnym dylemacie. Można jednak postawić kwestię pierwszeństwa celów, zamiarów i obowiązków. Nie ma wątpliwości, że działalność misyjna ma się skoncentrować przede wszystkim na szerzeniu wiary i że to pierwszeństwo powinno być utrzymane - zarówno ze względu na głos, który tę działalność powołuje, jak też ze względu na sposób, w jaki zostaje ona zorganizowana i przeprowadzona. Działalność misyjna straciłaby rację bytu, gdyby ją oderwano od zasadniczej działalności religijnej: ponad wszystkie rzeczy celem misji jest najpierw królestwo Boże, rozumiane w aspekcie zasadniczym, teologicznym, religijnym, mające zbawić człowieka od grzechu i stawiające przed ludźmi miłość Boga jako najwyższe przykazanie, a życie wieczne - jako ich ostateczne przeznaczenie. A więc kerygma, słowo Chrystusa, Ewangelia, wiara, łaska, modlitwa, krzyż, chrześcijańska moralność. Musimy oczywiście liczyć się z tym, że trzymanie się tego zasadniczego programu w pracy misyjnej może stać się powodem narastania wielkich trudności, mogących niekiedy zahamować jej urzeczywistnienie. Nasze posłannictwo jest bowiem głupstwem i zgorszeniem (por. 1 Kor 1,18). Niemniej jednak, podobnie jak w pierwszych wiekach chrześcijańskiego apostolstwa, to właśnie jest jej siłą, jej mądrością. Praktycznie biorąc, również i dzisiaj to, co wydaje się - po ludzku myślącemu człowiekowi - przeszkodą w szerzeniu wiary, czyli jej duchowy charakter, może stać się oswobodzeniem z ziemskich więzów, od posądzeń o kolonializm i od niedoskonałości zachowań w spotkaniu z różnymi kulturami.
Problem dualizmu: ewangelizacja - rozwój sprowadza się raczej do wyboru metody. Czemu dać należy pierwszeństwo: szerzeniu wiary czy pracy dla rozwoju? Nie można tego z góry rozstrzygnąć. Każdorazowa decyzja powinna wynikać z wnikliwego i cierpliwego doświadczenia; powinien ją dyktować sposób apostolskiego myślenia i wymagania różnych okoliczności; decyzja powinna zawsze mieć na względzie skuteczność i świętość działalności misyjnej (DM 6). Możemy wyliczyć tu trzy momenty: niekiedy względy duszpasterskie mogą zalecać, by pierwszeństwo przyznano pracy rozwojowej, tzn. zastosowaniu ziemskich środków przed, podczas albo po ewangelizacji, która jednak zawsze winna zachować istotne i zasadnicze pierwszeństwo. Mówi się o preewangelizacji, czyli zbliżeniu się do przyszłych chrześcijan przez miłość bliźniego, udzielanie pomocy, przez przykład, współżycie i przez samą obecność. Następnie mówi się o służbie: wraz z Ewangelią przychodzi również miłość bliźniego. Jest ona świadectwem, które idzie razem z głoszeniem Ewangelii i które objawia jego ludzką doczesną wartość; należy wymienić tu prowadzenie szkół, szpitali, pomocy społecznej, kształcenia zawodowego. I wreszcie idzie ukoronowanie wszystkich wysiłków, następujące po ewangelizacji - mianowicie zdobyta wiedza prowadzenia życia godnego człowieka.
Kończąc, chcielibyśmy jeszcze zwrócić uwagę, że alternatywa - “ewangelizacja czy rozwój” - chociaż na platformie teologicznej jest stawiana jako konfrontacja przeróżnych celów i odpowiedniego uszeregowania ich intencji, to jednak w definicji soborowej posiada już gotową odpowiedź: Właściwym celem tej działalności misyjnej jest głoszenie Ewangelii i zakładanie Kościoła (DM 6; por. Fidei donum: ASS 49(1957), s. 236).
W praktyce jednak ci, którzy podjęli się pracy misyjnej, muszą być przekonani, że praca nad materialnym i ludzkim rozwojem narodów, wśród których pracują, również jest pracą misyjną. Pracę tę da się dobrze połączyć z szerzeniem wiary, gdyż można ją uzasadnić jej celem, to jest podnosząc ją do wyżyn miłości bliźniego, a ponadto można ją słusznie uważać za środek, który w swych skutkach staje się swego rodzaju głoszeniem wiary. Ważną rolę do spełnienia mają tu przede wszystkim ludzie świeccy, którzy są do tego powołani, aby szukać królestwa Bożego, zajmując się sprawami świeckimi, i kierując nimi po myśli Bożej (KK 31); dlatego ludzie świeccy, nawet gdy absorbują ich doczesne troski, mogą i powinni cenić działalność, mającą na celu ewangelizację świata (KK 35).
 
Stąd więc wynika, że praca na rzecz rozwoju - jeśli jest skoordynowana z szerzeniem Ewangelii - sama z siebie promieniuje światłem Chrystusa, a mianowicie światłem godności ludzkiej, praw ludzkich, wolności, odpowiedzialności, wypełnienia obowiązków, pracy, społecznego współżycia, słusznego używania wszystkich dóbr, również i ziemskich. Oświeca ona dziedzinę życia ludzkiego, objawiając jego piękno, bogactwo i prawość. Ale odsłania również niedociągnięcia, niesprawiedliwości, zło, które jednak człowiek-chrześcijanin będzie musiał ocenić i naprawić.
Rozwój w ten sposób staje się cennym rzecznikiem postępu, jedności, sprawiedliwości i pokoju (por. DM 12 nn).
Czyż jeszcze więcej trzeba naszych słów, aby działalność misyjną polecić waszym modlitwom i waszej wspaniałomyślności? Kto ją zna, dla tego jest ona sama najlepszym rzecznikiem. Ale i my, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, polecamy ją waszemu ludzkiemu i chrześcijańskiemu zrozumieniu i waszej miłości bliźniego.
A wam wszystkim, misjonarzom i przyjaciołom misji, na całym globie ziemskim, ślemy nasze Apostolskie Błogosławieństwo.
Watykan, dnia 5 czerwca 1970 r.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1969
Orędzie Pawła VI
25 maja 1969

 
Synowie Kościoła Bożego!
Najdrożsi Bracia!
Wyobrażam sobie w tej chwili, że jestem wśród was! Z miłości dla Chrystusa, posłuchajcie, co powiem!
 
Również w tym roku, tak jak dyktuje nam serce, kierujemy do was nasze myśli na Światowy Dzień Misyjny, 19 października 1969 r. Chociaż wam nie powiem nic nowego, trudno mi powstrzymać się od mówienia. Chcę wam przekazać myśli nurtujące w mej duszy, które się rodzą z poczucia naszego apostolskiego urzędu, zleconego nam przez Boga i nakładającego na nas odpowiedzialność za wszystkich. Do wszystkich więc mówię za św. Pawłem, że jesteśmy dłużnikami (por. Rz 1,14) i Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9,16). Tego rodzaju poczucie, zanim się słowem wyrazi, rodzi się w naszej duszy od momentu, kiedy dotarł do niej nakaz Boży, nakaz pierwszego Misjonarza, który został posłany przez Ojca, zmartwychwstał i przekazał Apostołom, a więc i nam, swoje bezwzględne polecenie: Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam (J 20,21).
 
Oto nasza myśl przewodnia: Sprawę misji przedstawiajmy jaśniej i dobitnie wobec siebie i wobec innych. Należy zwrócić uwagę na nowy moment, jaki dla Ludu Bożego przybrała sprawa misji po Soborze. Dotyczy ona wszystkich wiernych, całego Kościoła. Jest elementem definicji chrześcijanina. Sobór mówi bowiem, że każdy uczeń Chrystusa ma obowiązek krzewić swoją wiarę według możliwości (KK 17). A w dekrecie Ad gentes (DM 36) powiada, że wszystkie dzieci Kościoła muszą mieć pełne zrozumienie odpowiedzialności wobec świata i pielęgnować w sobie ducha naprawdę katolickiego, przyczyniając się do dzieła ewangelizacji (DM 36). To właśnie jest powołaniem wszystkich wiernych i obowiązkiem całego Kościoła, który będąc katolickim, musi być z natury swej misyjnym (por. DM 2, 6, 35). Wiedziano o tym od dawna. Już św. Augustyn pouczał: Jeśli kochasz Chrystusa, twoja miłość musi obejmować cały świat (In Ep. 1 Jo, tract. 10; PL 35, 2060), Sobór zwrócił uwagę na tę siłę tkwiącą w Kościele.
Wszyscy doceniamy wartość i konieczność miłości Chrystusowej (por. 2 Kor 5,14), czy to jako społeczność wierzących, czy też jako każdy wierzący z osobna. Żadna grupa chrześcijan nie może uchylać się od tego powołania apostolskiego. Ono dociera nawet do tych, którzy się oddają kontemplacji (por. DZ 5, 7); DM 28, 40). Zobowiązuje ono również i laikat. Przecież Sobór powiada, że Chrystus Pan pragnie poszerzyć swoje królestwo również przy pomocy wierzącego laikatu (KK 36). Usilne i powszechne zaproszenie do ewangelizacji, stanowi nowość w świadomości Kościoła.
Na czym to apostołowanie polega? Właśnie na tym, abyśmy wszyscy realizowali nakaz Chrystusowy w imieniu Kościoła. Podkreślam, że dzisiaj obojętność jest niedopuszczalna, tak jak apatia, jak egocentryzm duchowy, bo sprawa Ewangelii nie należy wyłącznie do hierarchii i organizacji oddających się tylko apostołowaniu i ewangelizacji misyjnej. Trzeba, aby każdy chrześcijanin, chcąc żyć zgodnie ze swoim powołaniem do wiary, praktykował to, czego ona wymaga i otworzył swoją duszę na powiew Ducha Świętego, który chce przeniknąć każde dziecko Boże, odrodzone do życia łaski. Dlatego w całej społeczności katolickiej należy rozpalić przekonanie o konieczności rozpowszechniania wiary. We wszystkich i w każdym członku Kościoła rozbudzić zapał apostolski i gorliwość misyjną.
Bywa dzisiaj, że pokrewieństwo etymologiczne i znaczeniowe tych dwóch terminów “apostolstwo” i “misja” prowadzi często do stosowania słowa “misja” przy każdym przejawie działalności apostolskiej. My używamy słowa “misja” w jego specyficznym i fachowym znaczeniu, rozumiejąc przez nie działalność międzynarodową, praktycznie zorganizowaną, aby ewangelizować ludy niechrześcijańskie przy pomocy osób zdatnych do tego, odpowiednich i oficjalnie posłanych, tj. dobrze przygotowanych misjonarzy, którzy by podobnie jak Apostołowie przepowiadali słowa prawdy i dali początek nowym Kościołom (por. DM 1; św. Augustyn tamże cytowany; Ennar in Ps 44,23; P. Ł. 36, 580). Znaczy to, że mówimy o misjach w ścisłym tego słowa znaczeniu. Uwaga wiernych powinna się skoncentrować na sprawie misyjnej pod każdym względem: na naturze i celu, na osobach i instytucjach misyjnych, o których mowa w dekrecie soborowym Ad gentes, na działalności misyjnej Kościoła. Na pierwszym miejscu mówimy o Dziełach Misyjnych, które Stolica Święta otacza specjalną troską, jako że są one naszą pierwszą odpowiedzialnością duszpasterską, rozpościerają przed sobą całą panoramę świata do ewangelizacji, powiązane siecią w całym Kościele, niosąc pomoc wszystkim misjom katolickim, uwrażliwione na potrzeby misjonarzy na całej ziemi, administrowane kolegialnie, zgodnie z kryteriami sprawiedliwego podziału i miłości czułej na każdą potrzebę i przy każdej sposobności spieszącej z pomocą.
Ta organizacja urzędowa i naczelna w Kościele zapobiega też pewnym trudnościom, szerzącym się w niektórych wymiarach współczesnego myślenia, grożącym stagnacją w działalności misyjnej. Dotyczy to proklamowanej przez Sobór wolności religijnej, którą chciałoby się sprowadzić do agnostycznego irenizmu, zachęcić do obojętności w stosunku do prawd religijnych i do apostolskiego mandatu, z którym jest powiązany plan zbawienia, przekonać, że wysiłek misjonarski nie jest już więcej potrzebny. Istnienie Dzieł Papieskich, zmierzających do rozbudzenia i popierania takiego wysiłku, mówi zupełnie co innego. Wolność religijna, popierana przez Sobór, ma na celu zabezpieczyć religię przed niekompetentną władzą świecką, nie mającą nic wspólnego z religią, czy też przed nadużyciami społecznymi lub politycznymi w dziedzinie religii. Nie osłabia ona obowiązku apostolskiego, ale stanowi raczej warunek prowadzenia działalności misyjnej, zobowiązującej do poszanowania sumień w głoszeniu prawdziwego orędzia zbawienia, płynącego z religii.
Takie jest spojrzenie na wolność religijną od najstarszych czasów w prawdziwej tradycji Kościoła, którą Sobór przypomniał i uściślił. To wszystko, Bracia i Synowie najdrożsi, każe nam myśleć i rozbudzać naszą świadomość misyjną nowymi pojęciami, które doba obecna nasuwa ku rozwadze. A jest ich wiele, np. sprawa ludzkiej solidarności, która wraz z rozwojem cywilizacji poszerza stosunki między narodami i zobowiązuje obywateli i rządy krajów lepiej rozwiniętych do spontanicznej i bezinteresownej pomocy krajom słabiej rozwiniętym. Mówiliśmy o tym w encyklice Populorum progressio. A więc i działalność misyjna powinna znaleźć w tym planie poczesne miejsce w chrześcijańskiej solidarności.
Tak przedstawia się koncepcja misji. Była ona dotąd trochę egzotyczna i romantyczna, uchodziła za jakąś przygodę ewangelizatorską w nieznanych i dalekich krainach, obecnie jest bardziej pozytywna i realistyczna, bo korzysta z doświadczeń, może uniknąć posunięć zbyt naiwnych, zwalnia z badań geograficznych, dziś prawie zbytecznych, a praktycznie rozwija i upraszcza przygotowanie naukowe i specjalistyczne, co otwiera nowe możliwości, ale wymaga większej swobody w kierowaniu powołaniami i w użyciu środków.
Także stosunek misjonarza do krajów ewangelizowanych bardzo się zmienił. Nie widzi on już różnicy kultur jako nie do pokonania przeszkody dla swojego przepowiadania, ale odkrywa u nich wartości rodzime, zasługujące na podziw i szacunek, którymi warto się zainteresować, potraktować je życzliwie, przyswoić, a tym samym oczyszcza je, umacnia i podnosi (por. KK 13). W ten sposób misjonarz przestaje być obcym, cudzoziemcem, który wraz ze swoją wiarą narzuca kulturę, ale staje się przyjacielem i bratem, przyswajającym sobie dobry obyczaj otoczenia, wlewającym w niego szlachetny zaczyn Ewangelii (por. 1 Kor 9,19-23).
 
Taka “pluralistyczna” postawa misjonarza, w stosunku do przejawów ludzkiego umysłu, pozostaje “unitarystyczna” w stosunku do jedności wiary i Kościoła, co od początków było stałą wytyczną przy głoszeniu Ewangelii, jak to już kiedyś podkreślił Pius XII w encyklice Evangelii praecones, a w naszych czasach kładzie się na to szczególną uwagę.
Lecz dziś, tak jak wczoraj, na pierwszym miejscu stawia się stopień zaangażowania i wartość moralną działalności misjonarskiej. Wiecie o tym, Synowie i Córki, którzy się poświęcacie, służąc Ewangelii jako forpoczta, jak potrzebne jest zawsze pełne i zdecydowane oddanie się sprawie wraz ze zgodą na ryzyko, na cierpliwość, na najwyższy i długotrwały wysiłek, często powolny i - jakby się zdawało - bezowocny, nikły w osiągnięciach. Konieczny i niezastąpiony jest duch ofiary, krzyż, nie tylko głoszony słowem, ale również przykładem i cierpieniem. Misjonarz jest Cyrenejczykiem i wraz z Chrystusem niesie krzyż na oczach wszystkich, powodowany miłością.
Nie chciałbym, Bracia i Synowie, zamykać tych wielkich myśli zwykłymi poleceniami, jak się to robi na zakończenie kazania o misjach, gdy się mówi o potrzebie samych misji, o obowiązku i zasługach płynących z ich popierania przez wydatną pomoc, ale dla funkcjonalnej potrzeby Bożego planu ewangelizowania, dla konsekwentnej miłości misje potrzebują ciebie, twojego grosza, zrozumienia, modlitwy i ofiary. Któż śmiałby tego odmówić, gdy chodzi tu o sprawę Chrystusa, który toruje sobie drogę aż po krańce ziemi, idąc przez obecną i przyszłą historię świata, uszlachetniając życie ludów i przybliżając się do każdego człowieka, który bez Chrystusa byłby zdany tylko na samego siebie, gromadząc w ten sposób swój Kościół, który On, Pasterz i Zbawiciel, prowadzi na ostateczne spotkanie z błogosławioną i wiekuistą rzeczywistością Objawienia?
Kończymy słowami Chrystusa: Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha i pełni wdzięczności oraz ufności udzielamy Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 25 maja 1969 r.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1968
Orędzie Pawła VI
2 czerwca 1968

Do naszych Braci w kapłaństwie Chrystusa!
Do naszych Synów świętego Kościoła katolickiego!
Nadeszła godzina misji.
Od pewnego czasu w całym katolickim świecie co roku obchodzi się Dzień Misyjny. Tego roku został on wyznaczony na 20 października.
Dzień ten pragnie być okazją do rozpalenia w sercu każdego wierzącego świadomości powołania misyjnego, jakie jest właściwe całemu Kościołowi, który został założony jako misyjny. Kościół Chrystusowy nazywa się katolickim, czyli powszechnym. Został on powołany do tego, aby rzeczywiście w historii i w życiu ludzkości stać się tym, czym jest z prawa i obowiązku, czyli świadectwem Chrystusa dla wszystkich, narzędziem zbawienia oraz otwartą na wszystkich społecznością jednocześnie ludzką i nadprzyrodzoną. Nie po to, aby panować lub zastępować, czy wynosić się ponad Miasto ziemskie, lecz po to, aby przenikać w dusze światłem prawdy, zaczynem wolności oraz pobudzeniem do czynnego działania na rzecz sprawiedliwości i braterstwa, aby przekazać światu swą religijną jedność, w harmonii jego naturalnych i niepowtarzalnych różnic etnicznych, kulturowych i politycznych. Z ustanowienia jest on katolickim i takim winien być w rzeczywistości. Ten Boży plan, jaki Kościół niesie z sobą, a raczej w sobie, rozbudził się szczególnie w tych ostatnich czasach, kiedy o wiele bardziej go sobie uświadomił. Z wolna, kiedy świat ukazał nowe formy komunikacji między narodami, Kościół odczuł w sobie przynaglenie miłości, prowadzące go do ich zastosowania, a nawet do przewodzenia im, poczuł się zgodnie ze swą naturą Kościołem misyjnym. Wołanie św. Pawła: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9,16), rozbrzmiewało w sercu Kościoła i wzbudziło w nim zapał pierwotnego powołania. Historia misji w ostatnich wiekach ukazuje, w jaki sposób ta epoka była pełna niebezpieczeństw, ryzykownych przedsięwzięć, heroizmu i męczeństwa. Poryw misyjny wybuchł - że tak powiem - rzucając wyzwanie ponadludzkim trudnościom, angażując proste środki oraz ludzi szalonych odwagą i miłością. Wiara stała się taka, jak być powinna: dynamiczna, niepohamowana, a nawet zuchwała. Radość głoszenia Ewangelii wynagradzała wszelki trud i każdą ofiarę. Później nastąpił Sobór, który sprecyzował podstawy teologiczne tego fenomenu i zapalił Lud Boży do odnalezienia swego wrodzonego poczucia ekspansywności oraz przedstawił kryteria, zasady i zachęty dla kontynuowania - z jeszcze większym zapałem i w skuteczniejszy sposób - wielkiego dzieła ewangelizacji narodów, wśród których Kościół nie zapuścił jeszcze głębokich korzeni, świadczących o niezależnej żywotności.
Bracia i Dzieci! Ten obraz, który przedstawia wspaniały i w pewnym sensie również cudowny wymiar obecnego życia naszego świętego Kościoła, zasługuje na to, aby być postrzeganym i ocenianym z pełnym zaangażowaniem. Kto by nie przywiązywał należytej uwagi do epifanii Kościoła lub byłby wobec niej obojętny, ten winien powątpiewać o swej wierności wobec Chrystusa i własnego chrztu. Misje należą do nas, do każdego z nas, do każdej wspólnoty wierzących. Odległe w przestrzeni winny być bliskie sercu. Jeśli rozumiemy wartość moralną, jaką one stanowią dla solidarności wiary i miłości, to Dzień Misyjny winien być momentem skoncentrowanego i czynnego zatroskania każdego z nas. Dlatego właśnie kierujemy do was to orędzie.
Pragniemy mówić wam o trudnościach, jakie ze względu na rozwój świata dotykają samych misji, oraz o nowych metodach, jakimi winny się one posługiwać w celu zachowania zajętych pozycji i przyczyniania się, zgodnie z wolą Bożą, do ich rozwijania.
 
Poza tym wydaje się nam konieczne ukazanie wam innego wymiaru kwestii misyjnej, w sumie dobrze znanego, lecz ciągle aktualnego i zobowiązującego, jakim są “środki”. Misje nadal, a może bardziej niż kiedykolwiek, potrzebują środków takich jak powołania i ofiary. Teraz pragniemy mówić wam o ofiarach. Czynimy to z największą ostrożnością, prawie z zakłopotaniem. Nie uczynilibyśmy tego, gdyby nie zmusiła nas konieczność i gdyby Sobór nie napomniał nas, abyśmy nie wstydzili się wyciągnąć ręki i stać się jałmużnikami dla Chrystusa oraz dla zbawienia dusz (por. DM 39).
Potrzeby terenów misyjnych są ogromne, z jakiejkolwiek strony by na to nie spojrzeć. Potrzeba szkół, szpitali, kościołów, oratoriów, leprozoriów, seminariów, centrów formacji i odnowy oraz niekończących się podróży. To co ciąży nam najbardziej to nie tylko kwestia wznoszenia obiektów, lecz ich funkcjonowanie, które pociąga za sobą ogromne sumy pieniędzy potrzebne do utrzymania urządzeń, personelu i całego zaplecza socjalnego.
Kraje misyjne niewiele mogą na ten cel przeznaczyć, bo mamy tu do czynienia z regionami będącymi na drodze rozwoju i do tego bardzo ubogimi. Wszystko spoczywa na zarządach diecezji, których dochody są minimalne, gdzie niewielu jest dobrodziejów na miejscu i również nieliczni poza ich granicami. Najczęściej ma się tam do czynienia z dobroczynnością niepewną, spontaniczną, związaną z dobrymi chęciami oraz możliwościami przypadkowych ofiarodawców.
A zatem, Bracia i Dzieci, wysłuchajcie nas. Nie musimy wstawiać się w tej kwestii w sposób szczególny za Papieskimi Dziełami Misyjnymi. Tu nie chodzi jedynie o troskę, jaka skłania nas do polecenia waszej miłości takich organizacji jak Papieskie Dzieła Misyjne czy inne, choć jak najbardziej na to zasługują. Chodzi tu o niezbędne uporządkowanie skuteczności misyjnej oraz sprawiedliwy podział pomocy, przeznaczonej na cele ewangelizacji świata, które podpowiadają nam takie a nie inne preferencje. Także i Sobór podkreśla, że należy popierać zwłaszcza Papieskie Dzieła Misyjne (DM 38).
 
Papieskie Dzieła Misyjne - Rozkrzewiania Wiary, Św. Piotra Apostoła oraz Papieskiego Dzieła Dziecięctwa Misyjnego - mają na celu zainteresowanie Ludu Bożego sprawą zakładania Kościoła wśród ludów i społeczeństw, które jeszcze nie wierzą w Chrystusa, poprzez ich duchowe i materialne wsparcie.
 
Taki system współpracy z działalnością misyjną Kościoła obejmuje wszystkie jego elementy składowe, począwszy od Papieża, który teraz do was mówi, aż do ostatniego z wierzących.
Biskupi, misjonarze, misjonarki oraz miejscowi kapłani jedyną gwarancję pomocy znajdują w Papieskich Dziełach Misyjnych, które każdego roku rozdzielają środki zebrane na całym świecie pomiędzy ponad osiemset okręgów misyjnych.
Jest to podział trudny, precyzyjny, delikatny oraz przemyślany przez urzędy i organy kolegialne, które są tu niezbędne, ze względu na ich mądrość i doświadczenie, jakie posiadają w dzieleniu powszedniego chleba misjonarzy. Z tego punktu widzenia Dzieła spełniają bardzo cenną posługę, bo zapewniają sprawiedliwy podział ofiar i chronią przed tym, aby nie było diecezji posiadających jakieś preferencje lub takich, które byłyby pomijane.
Biskupi misyjni nie otrzymaliby corocznej pomocy na rzecz utrzymania swych diecezji oraz na realizację swoich planów, gdyby nie pomoc Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Nie można by kontynuować formacji miejscowego duchowieństwa, gdyby nie pomoc Papieskiego Dzieła Św. Piotra Apostoła. Jak również nie można by przyjść z pomocą tak wielu opuszczonym i chorym dzieciom, gdyby nie Papieskie Dzieło Dziecięctwa Misyjnego.
Każdy biskup, każdy kapłan, każdy wierzący, nawet jeśli realizuje jakieś pośrednie lub bezpośrednie dzieło misyjnego apostolatu na gruncie osobistym, jest zobowiązany również do partycypowania w powszechnej działalności Kościoła, czyli w Dziełach Papieskich, które - chociaż są w gestii Papieża - to należą do całego episkopatu oraz całego Ludu Bożego. Poza tym są one zgodne z nowymi metodami planowania ogólnego, które kierują rozwojem współczesnych wielkich dzieł. W motu proprio Ecclesiae sanctae (nr 13 § 2) Papieskie Dzieła Misyjne są ściśle związane z Kongregacją Ewangelizacji Narodów poprzez bezpośrednią koordynację, która podkreśla ich znaczenie i umożliwia działanie w taki sposób, który ma przyczynić się, za pomocą konsekwentnej ekonomii, do wzrostu ich posługi oraz - przy aktywnym współudziale członków naszej umiłowanej Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa - pobudzać ducha misyjnego w całym ludzie chrześcijańskim.
Wszyscy biskupi, jako członkowie kolegialnego ciała, które jest sukcesorem kolegium apostołów, są żywotnie zainteresowani jego wzrostem. A konferencje episkopatu winny troszczyć się między innymi o określoną składkę, którą każda diecezja, proporcjonalnie do swoich dochodów, ma obowiązek corocznie przekazać na dzieło misyjne (DM 38).
 
Ponadto pomoc udzielona Papieskim Dziełom Misyjnym wprowadza dobroczyńcę w szkołę charytatywnych, wielkich zamierzeń, właściwych katolicyzmowi, które nie zacieśniają jego spojrzenia na jakąś konkretną, znaną mu potrzebę, w związku z którą satysfakcja ze spełnionego daru może już być dla niego częściową nagrodą (por. Mt 5,46-47), lecz pomoc tę rozszerzają do granic nieskończoności, na liczne i czasami zapomniane potrzeby oraz na głosicieli Ewangelii, którzy sami z siebie nie potrafią prosić a nawet nie bardzo mieliby do kogo się zwrócić. Są to obrazy sytuacji przede wszystkim z ogromnych krajów Azji, Afryki, Oceanii, gdzie misje są często na etapie pierwszego bardzo trudnego plantatio Ecclesiae.
 
Na koniec, nie możemy przemilczeć faktu, że hojne ofiary hierarchii oraz wierzących, przekazane w ten sposób do naszych misji, nawiązują do wezwania, jakie przedstawiliśmy w naszej encyklice Populorum progressio, gdyż zostało ono przedstawione ze znajomością rzeczy, z mądrością skierowaną na systematyczny wzrost ludów wspieranych przez misje, z ową właściwą sobie ciągłością, która sprawia, że małe ziarno staje się silnym i rozłożystym drzewem oraz, aby w ten sposób autentycznie zatroszczyć się o rozwój ludów, który winien rozpoczynać się od początkowego stadium cywilizacyjnego i moralnego do samowystarczalności godnej wolnych narodów współczesnych.
Bracia oraz Dzieci! Niech was nie nuży to Orędzie, lecz niech będzie odbiciem naszej troski o rozpowszechnianie Ewangelii, wyrazem naszej wdzięczności za to, co już uczyniliście dla dobra misji, ucieleśnieniem naszej zachęty, aby nadal działać i czynić jeszcze więcej, a przede wszystkim niech będzie echem uroczystych słów Chrystusa: Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze… (Łk 6,38).
My sami nie możemy wam wynagrodzić, lecz może to uczynić Chrystus, czego wam życzymy, przesyłając wszystkim dobrodziejom i protagonistom dzieła misyjnego nasze Apostolskie Błogosławieństwo.
Watykan, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dnia 2 czerwca 1968 r.
Paweł VI, papież

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1967
Orędzie Pawła VI
22 października 1967

Bracia i wszystkie Dzieci na całym świecie!
Także i tego roku powraca światowy Dzień Misyjny, który tym razem wypada 22 października.
Pragniemy, aby nasz głos był tym, który ogłasza go najdobitniej, ponieważ nasze posłannictwo apostolskie zobowiązuje nas, bardziej niż kogokolwiek innego, do ewangelizowania całego świata, a temu właśnie jest poświęcony ten Dzień.
Oznajmiamy go najpierw wam, drodzy Bracia w biskupstwie, na których przede wszystkim spoczywa ten nigdy nie wyczerpany obowiązek rozpowszechniania w świecie chrześcijańskiego orędzia zbawienia. Oznajmiamy go również wam - kapłani, zakonnicy i zakonnice, wam - wierni całego Kościoła Bożego, którym w wyniku przynależności do Mistycznego Ciała jako jego żywe członki, w tym samym stopniu został powierzony obowiązek i honor pozytywnego i osobistego szerzenia królestwa Bożego na ziemi. Oznajmiamy go również wam, misjonarze i misjonarki, ponieważ to dla was jest ten Dzień, dla was jako wybranych głosicieli Ewangelii, posłanych do pierwszego krzewienia jej wśród ciągle jeszcze niechrześcijańskich ludów. To wy potrzebujecie poczucia solidarności całego Kościoła, w rozkrzewianiu którego stanowicie awangardę, przepowiadając, pracując i cierpiąc z Chrystusem.
Pragniemy, aby Dzień Misyjny był obchodzony wszędzie. We wszystkich diecezjach, wszystkich parafiach, wszystkich rodzinach zakonnych, we wszystkich stowarzyszeniach katolickich, jak również i we wszystkich rodzących się wspólnotach chrześcijańskich na terenach misyjnych. Pragniemy, aby był obchodzony z jak najpełniejszą świadomością i ogromnym zapałem.
Czym są misje, czego się od nas domagają i dlaczego - to jest już powszechnie wiadome. Idea misyjna przeniknęła już cały lud chrześcijański. Los misji jest dziś powszechną troską. Teologia oraz praktyka dotyczące misji zostały tak szeroko i autorytatywnie przedstawione przez dekret Soboru Watykańskiego II, dotyczący misyjnej działalności Kościoła, że dziś wszyscy znają naturę i znaczenie działalności misyjnej. Lecz właśnie ze względu na ów podstawowy i uniwersalny wymiar tej problematyki zatrzymanie się nad nim nie jest czymś bezużytecznym. Dlatego też co roku obchodzimy ten Dzień.
Niech nam wystarczą w tym roku dwie uwagi. Jedna, dotycząca przekonania o konieczności apostolatu misyjnego, druga na temat ofiarności, jaka winna wspierać działalność misyjną.
Wyjdziemy najpierw od stwierdzenia, że apostolstwo misyjne wypływa z wielkiego ideału, który nie jest niczym innym jak manifestowaniem pewnej idei-mocy, czyli jednej z tych myśli, które stanowią istotę, fundament i podstawowe wymaganie koncepcji chrześcijańskiego życia oraz historii świata. Ta idea-moc stanowi odkrycie planu, jaki Bóg ma wobec ludzkości. Czytając wspomniany dekret soborowy na temat działalności misyjnej należy zauważyć, jak wiele razy powtarza się tam owo fundamentalne pojęcie planu Bożego. Idea misyjna interpretuje pojęcie Boga. A ponieważ jest to idea Boża, dlatego jest tajemnicza i niezbadana, wspaniała i pełna miłości, niezbędna i nagląca. Jest to idea wiary oraz dla wiary. Działalność misyjna ma swoje uzasadnienie w woli Boga - jak mówi Sobór - który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do uznania prawdy. Bo jeden jest Bóg; jeden i pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który wydał samego siebie na okup za wszystkich (1 Tm 2,4-6), i nie ma w żadnym innym zbawienia (Dz 4,12). Do Niego więc, poznanego przez nauczanie Kościoła, wszyscy powinni się nawrócić i przez chrzest złączyć się z Nim oraz z Kościołem, który jest Jego Ciałem (DM 7).
Pewien łańcuch potrzeb (różnej natury, lecz zmierzających do tego samego celu) wspiera działalność misyjną. Pan Bóg, Istnienie i życie jest niezbędny. Chrystus, Zbawiciel jest niezbędny. Kościół, Arka zbawienia, jest niezbędny. Chrzest, sakrament odrodzenia jest niezbędny. Wiara jest niezbędna, aby móc zbliżać się do sakramentów i do Chrystusa. Lecz, aby dojść do wiary, niezbędny jest misjonarz.
Cała ta seria potrzeb rządzi przeznaczeniem ludzi. Nakreśla ona Bożą myśl na temat ich zbawienia. Nie ogranicza ona wielkości Bożego miłosierdzia, które w tak różny i tajemniczy sposób może rozprzestrzeniać się i prowadzić, ponad historycznym i uznanym planem chrześcijaństwa, do zbawienia tych, którzy pozostają w ciemnościach śmierci, jaka istnieje poza światłem Ewangelii. Nie ogranicza ona serca Bożego, lecz nakreśla, jaka jest Jego wola względem nas: Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu (Hbr 11,6).
 
Dlatego jest prawem-obowiązkiem Kościoła, ze względu na posiadaną wiarę w Chrystusa oraz ze względu na miłość, jaka w nim jest, aby głosił Ewangelię zbawienia, albowiem w ten sposób działalność misyjna tak dziś, jak i zawsze zachowuje w pełni swą moc i konieczność (DM 7).
 
Warto o tym pamiętać, aby umocnić w nas przekonanie na temat wyjątkowości i niezbędności działalności misyjnej. Nie powinniśmy sądzić, że idea misyjna straciła cokolwiek na swej ważności ze względu na różne nowe trudności, z jakimi się spotyka. Czy nie wyczerpało się jeszcze zasadnicze dzieło misji, gdy orędzie Ewangelii dotarło na krańce ziemi? Czy dzisiaj nie jest trudniej niż w przeszłości głosić prawdy religijne wśród narodów, które już nie są prymitywne, lecz świadome swej wartości i zazdrosne o własne dziedzictwo kulturowe? Czy nie należy uważać, że Pan Bóg zbawił również tych, którzy w dobrej wierze praktykują wiarę różną od katolickiej? Czy w końcu również dialog, jaki Kościół pragnie nawiązać dziś z wszelkimi formami cywilizacji, nie hamuje prozelityzmu i nie zobowiązuje do szanowania wolności religijnej innych ludzi?
Są to autentyczne i poważne problemy. Jednak nie mogą i nie powinny one osłabić misyjnego zapału, ponieważ Boży plan zbawienia jest ciągle tym samym, jedynym i niezbędnym planem wiary w Chrystusa, jak również dlatego, że zdecydowana większość ludzi nadal jest pozbawiona odradzającego i zbawczego orędzia Ewangelii. Te trudności winny raczej pobudzać aniżeli osłabiać gorliwość misyjną. Należy szukać właściwych rozwiązań dla tego typu spraw. Należy uaktualniać metody i formy współczesnej ewangelizacji. Trzeba intensyfikować trud misyjny tam, gdzie znajduje on otwarte drogi i nie ustawać w przełamywaniu barier tam, gdzie drogi te są jeszcze zatarasowane. Trzeba to kontynuować.
Następnie mówimy, że działalność misyjna domaga się dzisiaj nowej ofiarności. Misje żyją z ofiarności Kościoła, a nawet są wyrazem potencjału ofiarności, jakim on dysponuje. Ofiarność - wolelibyśmy powiedzieć: miłość. Spodobało się mądrości i dobroci Bożej zbawić ludzi w Chrystusie, naszym Zbawicielu, lecz nie bez posługi ludzi. Miłość Boża, aby dotrzeć do wszystkich, potrzebuje miłości ludzi, którzy poświęcają się dla zbawienia braci. Taki jest obraz chrześcijaństwa, które w apostolstwie hierarchicznym znajduje swój szczególny wyraz a w apostolstwie misyjnym, które z niego wypływa, również swe wyjaśnienie. Duch święty, miłość Ojca i Syna, tchnie w tym systemie zbawienia, wzbudza apostołów, inspiruje, rodzi bohaterów, rozmiłowuje w ofierze, wzmacnia tych, którzy powierzają się swemu powołaniu, wynagradza wewnętrznym pocieszeniem tych, którzy na ścieżkach misyjnych czują się słabi, osamotnieni, niezrozumiani a nawet znienawidzeni. Taka jest geneza Kościoła, taka jest jego historia. Dlatego dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek Kościół pragnie żyć ponagleniem miłości: Caritas enim Christi urget nos (2 Kor 5,14).
Dlatego, Bracia i Dzieci tego naszego utrudzonego i umiłowanego Kościoła katolickiego, winniśmy obchodzić ten Dzień Misyjny z myślą o jego właściwym charakterze oraz o tej wewnętrznej potrzebie dzieła misyjnego. Ono rozwija się na linii miłości Chrystusa, którą przedłuża i upowszechnia. Ono jest darem, darem wielkim, darem darmo danym, darem szalonym (tak jak Ukrzyżowany). Ono też jest ofiarą. Oraz tak, jak mówiliśmy, jest ono również ofiarnością. O misjach należy myśleć właśnie w ten sposób. Nie bądźmy obojętni, bierni, obcy czy egoistyczni, lecz bądźmy hojni. Ofiarność wyraża się na dwa sposoby: składa ofiarę z siebie, i to jest powołanie misyjne; składa ofiarę z tego, co posiada, i to jest zbieranie darów na rzecz misji: Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9,7). Pamiętając o tych słowach św. Pawła, Apostoła i misjonarza w pełnym tego słowa znaczeniu, nie dziwcie się, że i my wyciągamy rękę na rzecz misji. Moglibyśmy rozwinąć tu długi dyskurs na temat potrzeb misji, w szczególności naszych Papieskich Dzieł Misyjnych, na których ciąży troska o wszystkie Kościoły (2 Kor 11,28), które są na etapie ewangelizacji. Jednak wam znane są te wszystkie potrzeby, tak jak nam znane są wasze serca.
Przekonani o waszej miłości dla Chrystusa, Kościoła i misji, wzywając nad wami wszelkiego dobra, przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, Królowej Apostołów, w braterskim i ojcowskim duchu błogosławimy wam wszystkim.

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1966
Orędzie Pawła VI
23 października 1966

Czcigodni Bracia i umiłowane Dzieci!
Ciągle żywe wspomnienie jednomyślnego uczestnictwa w naszej wspólnej modlitwie o pokój, jaką w dniu 4 października skierowaliśmy do Boga, pełni ufności we wstawiennictwo Matki Bożej Różańcowej, raz jeszcze zachęca nas do zwrócenia się do was w sprawie, która jest ściśle związana z pokojem: głoszenie Ewangelii, czyli miłości i ojcostwa Boga w stosunku do wszystkich stworzeń.
Zbliżający się Światowy Dzień Misyjny staje się po temu wspaniałą okazją. Jest to jak zwykle zaproszenie do modlitwy, podjęcia refleksji nad misjami katolickimi oraz ich wspierania. Zaproszenie to nabiera szczególnego znaczenia i wymowy w związku z dzisiejszym świętem Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny, której po synowsku zawierzamy nasze słowa. Nie można pozostawać obojętnymi wobec rozmiarów, problemów i trudności Kościoła misyjnego w świecie oraz wobec kapłanów, zakonników i świeckich, którzy stanowią wielką armię na pierwszych liniach apostolatu, gdzie z autentycznym, codziennym heroizmem oddają się krzewieniu Dobrej Nowiny oraz duchowemu i materialnemu, ludzkiemu i społecznemu wzrostowi braci innego języka i innej kultury. Ich przykład winien zachęcać całą rodzinę katolicką do coraz głębszego uświadomienia sobie obowiązku współpracy misyjnej. Sobór sugestywnie podkreślił, że każde dziecko Kościoła jest misjonarzem, ze względu na powołanie płynące z chrztu św., i nie może uchylać się od tego obowiązku, ze względu na wymogi życia nadprzyrodzonego. Poza tym w Kościele nikt nie jest tak mały i ubogi, aby nie mógł wnieść, zależnie od swych możliwości, osobistego wkładu w budowanie królestwa Bożego na ziemi. Dlatego również w tym roku postanowiliśmy zwrócić waszą uwagę na zbliżający się Światowy Dzień Misyjny i skierować do was wszystkich, Bracia i umiłowane Dzieci, nasz tradycyjny apel. Wypływa on z naszego serca, które jest obciążone odpowiedzialnością za bezmiar działalności misyjnej i które znajduje pociechę nie tylko w tym, że wiem, iż dzielicie z nami rozterki, lecz również w zapewnieniach Chrystusa, który mówi: Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (J 14,1); … oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20). Świadomi naszych skromnych możliwości, lecz mocni ufnością pokładaną w Bogu oraz obecnością Chrystusa w Kościele, pragniemy przede wszystkim zgromadzić chrześcijan na wspólnej, jednomyślnej, solidarnej i równoczesnej modlitwie o nadejście królestwa Bożego.
Jeszcze nigdy tak jak dzisiaj Dzień Misyjny nie ukazywał naszej duszy obrazu takiego niepokoju, zatroskania i trudności, a jednocześnie nie podpowiadał tak samo silnych powodów do nadziei i radości. Z jednej strony uniwersalna zbawcza wola Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4) za pośrednictwem Jezusa Chrystusa, pozwala zrozumieć cały ciężar problemu, który Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium przypomniała w następujących słowach: Sobór święty… uczy zaś, opierając się na Piśmie świętym i Tradycji, że ten pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia (KK 14). A mimo to coraz liczniejsi stają się ci, którzy nie mają najmniejszego związku z ojcowską miłością Boga oraz ze zbawczym dziełem Chrystusa, który jest przecież dla nich - szczerze poszukujących Boga (por. KK 16) - nadzieją zbawienia. Także i oni zostali stworzeni, aby już tu na ziemi dojść do wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem (KK 1). Innym motywem zatroskania naszego serca są wzrastające podziały, wrogość i różnice, jakie dzielą poszczególne narody, a w dalszej konsekwencji również zgubne doktryny rasistowskie, takie jak nacjonalizm i segregacja, które podsycają nieustanne roszczenia.
Poza tym nadal istnieje poważna potrzeba - o ile rzeczywiście pragnie się, aby cały rodzaj ludzki stanowił jeden Lud Boży - zbliżenia między sobą ludzi i narodów, kierując ku wspólnemu dobru to wszystko, co każdy z nich uczynił pozytywnego, szlachetnego, sprawiedliwego i mądrego, zgodnie ze swą naturą, w kształtowaniu własnych kultur. Kościół katolicki nie tylko pragnie je poznać, aby je uszanować, lecz również po to, aby je ubogacić nadprzyrodzonymi wartościami łaski, wnikając w nie i przeżywając ich charakterystyczne wartości, podzielając przykład św. Pawła Apostoła, który stał się dłużnikiem tak Greków, jak i barbarzyńców, tak uczonych, jak i niewykształconych (Rz 1,14).
 
Z drugiej strony, Dzień Misyjny daje nam jeszcze inne jasne perspektywy światła i miłości. One zaś sprawiają, iż jesteśmy pewni ostatecznego zwycięstwa miłości Boga, który pragnie objawić się ludziom poprzez miłość braci. Warto tu zauważyć, że program Dnia Misyjnego nie jest niczym innym jak podsumowaniem “misji” samego Kościoła, aby niewidzialną miłość Ojca, który jest w niebie, uczynić widzialną w miłości braci. A zatem Dzień ten przekształca się w bezgraniczną i równoczesną prezentację nieskończonej miłości Boga do całego świata, przypominając “dzieciom Bożym”, które są w Jego domu, o obowiązku współpracy z Ojcem, dla zbawienia braci, którzy są poza nim (por. KL 2). Oto potwierdzenie tajemniczego, opatrznościowego i miłosiernego polecenia Boga, który bez przymusu pragnie posłużyć się ludźmi w celu zbawienia świata. Oto unaocznienie materialnej miłości, która na całym świecie - za pośrednictwem poszczególnych diecezji, parafii, organizacji i różnych inicjatyw - jednoczy chrześcijan z codzienną ofiarą, apostolskim trudem i zasługami misjonarzy. Oto w jaki sposób niezbędna pomoc w zapobieganiu materialnemu głodowi narodów, tak bardzo przez nas samych zalecana, mieni się najszlachetniejszym blaskiem w budowaniu kościołów, szkół oraz centrów formacyjnych, które stanowią formę zapobiegania trapiącemu je głodowi prawdy, miłości i nauki.
Pojmowany w ten sposób Światowy Dzień Misyjny staje się kontynuacją ducha misyjnego pierwszych chrześcijan, którzy złączeni jednym sercem i jedną duszą (por. Dz 4,32) wokół Apostołów, wiarą i miłością ożywiali świat pogański. Niech zatem będzie on Dniem modlitwy, światła i miłości. Niechaj zapalą się w nim niezliczone powołania misyjne, zakonne i świeckie, w celu pełniejszego poświęcenia się dla królestwa Bożego. My zaś po ojcowsku wzywamy błogosławieństwa Bożego, w pierwszym rzędzie i ze szczególną miłością dla duchowieństwa poszczególnych Kościołów lokalnych, dla misjonarzy i misjonarek oraz dla nowych powołań, które są żywą nadzieją Kościoła. Wzywamy go dla was, czcigodni Bracia, zjednoczeni w narodowych konferencjach episkopatów, dla waszego duchowieństwa, dla wiernych i dla wszelkich dzieł wspierających działalność misyjną, którym oni sami pomagają. Jesteśmy przekonani, że nasz apel znajdzie żywe odbicie w sercach tych wszystkich, którzy nas słuchają. Nie można, powtarzamy, nie można pozostawać obojętnymi wobec problemów Kościoła misyjnego. Nie można spać spokojnie, wiedząc, że liczne dusze pozostają z dala od Boga tylko dlatego, że misjonarzom brak jest tej pomocy materialnej, jaką mogłoby im zapewnić nasze niewielkie wyrzeczenie. Nie można cieszyć się wspaniałymi postępami życia ekonomicznego i społecznego, wiedząc, że tysiące cierpiących, trędowatych, niedożywionych, głodujących - wśród których przeważają niewinne dzieci - są skazani na śmierć z powodu braku tych podstawowych środków, w które obfitują inni.
Sobór wezwał do współpracy misyjnej wszystkich ludzi dobrej woli: ojców, matki, młodzież, dzieci i wszystkich ich zaangażował w to zadanie, które wynika z bycia chrześcijanami i z którego pewnego dnia będą musieli zdać sprawę. Nasz głos powtarza to dzisiaj donośnie wołając: nie pozostawajcie obojętni! Ofiarujcie waszą modlitwę, pomoc i zatroskanie, ukazując w ten sposób żywotność waszej wiary. Jest to ten sam głos Chrystusa, który przypomina nam, że dla Niego czynimy to, co robimy dla dobra Jego najmniejszych braci. I nasz głos, Jego pokornego wikariusza na ziemi, drży ze wzruszenia na myśl o tak wielkich potrzebach, jak również cieszy się z odpowiedzi, jaką spotyka w tak wielu dobrych i ofiarnych sercach. Pan sam wam to wynagrodzi.
Najświętsza Dziewica, Matka Kościoła i Królowa misji niech wam wyjedna upragnione dary łaski. Niech Ona wesprze i wzmocni nasze Apostolskie Błogosławieństwo, jakiego z całego serca wypraszamy dla was wszystkich, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

*************************************************************************************************
Światowy Dzień Misyjny 1965

Orędzie Pawła vi
24 października 1965

Czcigodni Bracia, umiłowane Dzieci!
Całą duszą pragnęliśmy osobiście zwrócić się do was z apelem na Światowy Dzień Misyjny, po to, aby raz jeszcze dodać nasze gorące słowo do ukazania misyjnego charakteru, który jest istotny dla Kościoła świętego, a w tych dniach z najwyższą mocą ukazany przez Sobór ekumeniczny, jak również po to, aby odpowiedzieć na ów podwójny głos, który zdaje się łączyć w sobie ten pochodzący z nieba z tym, który wznosi się z ziemi. Z nieba rozbrzmiewa - i z każdym dniem jesteśmy tego bardziej świadomi - mocny i napominający głos Boga: Clama, ne cesses; quasi tuba exalta vocem tuam…, Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! (Iz 58,1), już nie po to, aby karcić, jak to było polecone prorokowi Izajaszowi, lecz aby szerzyć, głosić i czynić coraz bardziej obecną w świecie ową promienną, radosną nowinę, jaką Zbawiciel przyniósł na ziemię, powierzając ją swemu Kościołowi, a w szczególności nam, których ustanowił na Katedrze Prawdy. Manifestavit se Dominus, Pan Bóg dał się poznać! Bóg ukazał się jako Ojciec wszystkich ludzi, niezależnie od tego, że dla bardzo wielu z nich jest jeszcze nie znany. Jednak kocha ich, oczekuje i pragnie, aby się z Nim zjednoczyli w szczęśliwości wiecznej.
To orędzie miłości i pokoju, tę pewność zbawienia pragniemy głosić ze wszystkich sił i chcemy, aby do naszego wołania dołączyło się również wołanie wszystkich naszych dzieci, które doznały już łaski poznania Ojca, który jest w niebie. Poza tym wydaje się nam, że powinniśmy podjąć jeszcze inny głos, który nas niepokoi, przejmuje w wyniku uznania naszych braków i wzbudza pragnienie, aby cały Kościół Boży świadomie zjednoczył się z nami, w udzieleniu nań pełnej, właściwej i skutecznej odpowiedzi. Jest to głos pochodzący z ziemi, niespokojny i błagający. Pochodzący od ludów, które pragną tryumfu bratniej miłości, poszanowania sprawiedliwości i pokoju w uznaniu wspólnego Ojca, jakim jest Bóg. Ostende nobis Patrem, Ukaż nam Ojca (J 14,8).
 
Dotarł do nas ten mocny, potężny i błagający głos, jeśli nawet nie był on wyrażony w słowach, podczas naszych podróży apostolskich i misyjnych do Palestyny, Indii oraz do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Usłyszeliśmy go i pamiętamy, że jedynie Jezus Chrystus jest Księciem pokoju. Usłyszeliśmy go i pamiętamy o wołaniu, jakie niektórzy poganie skierowali do św. Filipa: Volumus Iesum videre, Chcemy zobaczyć Jezusa (J 12,21). A zatem musimy szybko udzielić odpowiedzi na wołanie, jakie z całej ziemi wznosi się do Boga, ukazując w Jezusie Zbawiciela, ponieważ jedynie On jest prawdziwym światłem, które oświeca każdego człowieka. A kto widzi Jego, ten widzi i Ojca!
Wydaje się nam, że nie może być chwili bardziej radosnej i obiecującej dla wielkiego rozwoju Kościoła misyjnego. Oczekiwanie ludów jest pełne niepokoju jak nigdy dotąd. Smutek obecnego czasu oraz zagrożenia dla pokoju pozwalają przypuszczać, że czas Pana Boga jest blisko. Konkretną, czynną i energiczną odpowiedzią na oczekiwanie ludów jest właściwie rozumiany apostolat misyjny. Nasza myśl, nasz podziw i nasze uznanie zwracają się do was, umiłowani misjonarze, kapłani, zakonnicy, zakonnice i świeccy apostołowie królestwa Bożego, którzy odpowiadając na delikatne wołanie, pozostawiając rodziny, domy i ojczyznę staliście się głosicielami ojcostwa Boga, bóstwa Chrystusa, tajemnicy zbawienia w Duchu Świętym, jaka dokonuje się w Kościele. Całemu światu pragniemy ukazać wasz przykład, który jest pochwałą waszej najszlachetniejszej misji, natchnionej miłością, utkanej z wyrzeczeń i karmiącej się wiarą, aż do złożenia samych siebie w ofierze na rzecz zjednoczenia się wszystkich chrześcijan z wami na modlitwie i we wzajemnej współpracy.
Jednakże światło wiary i Prawdy objawionej nie mogłoby rozbłysnąć na obliczu ziemi, ani ludy nie mogłyby poznać i przyjąć ojcostwa Boga, jeśli z konkretnym i bezpośrednim dziełem heroldów Ewangelii - które niestety jest boleśnie niedostateczne, ograniczone, niewystarczające i nieproporcjonalne do potrzeb królestwa Bożego - nie połączyło się solidarne w zrozumieniu i zwarte w działaniu całe chrześcijaństwo, które jest żywym i niepodzielnym Ciałem Chrystusa. Cóż mogliby zdziałać pracownicy winnicy - wyciągnięte ramiona królestwa Bożego - jeśli Ciało Kościoła byłoby względem nich bierne i obojętne?
Nasz apel, wyrażający coraz większe nasze głębokie zatroskanie, przynaglenie i zachętę, jest zatem skierowany do całego ludu chrześcijańskiego, aby wszystkie dzieci Boże, które już znalazły się w domu Ojca, pamiętały o braciach, którzy są jeszcze poza nim i zjednoczyły się z nami w modlitwie oraz w dziełach solidarnej i bratniej miłości. Przede wszystkim w modlitwie, ponieważ sam Chrystus nakazał nam: Rogate Dominum messis ut mittat operarios in messem suam, Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na żniwo swoje (Mt 9,38) oraz Sine me nihil potestis facere, Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). Głoszenie Ewangelii jest dziełem łaski a łaskę otrzymuje się na modlitwie oraz przez dzieła miłosierdzia.
Jest rzeczą oczywistą, że wobec ogromnych rozmiarów działalności misyjnej, obszernej jak cała ludzkość i ciągle coraz bardziej złożonej, czy to ze względu na rosnącą liczbę niechrześcijan, czy też z powodu przeszkód o charakterze nacjonalistycznym lub obojętności religijnej i relatywizmu moralnego, jak również z powodu małej liczby pracowników i skromności środków apostolskich, coraz poważniejszą i naglącą staje się konieczność bezpośredniej, równoczesnej i skutecznej obecności Kościoła na całym świecie. Jednak oczywiste jest również to, że skuteczność i szybkość zbawczej obecności Kościoła jest zależna od jedności współpracy wszystkich jego członków, to znaczy wszystkich wierzących, zebranych wokół jedynego Pasterza, którego Pan Bóg postawił na czele swego Kościoła, aby - uwzględniając wszelkie potrzeby misyjnego Kościoła - mógł on w porę nieść pomoc na wszystkie świata strony.
Wiadomo, że Kościół - zgodnie z swą naturą - ukazuje światło tego, co prawdziwe za pomocą ognia miłości i że dzieła miłosierdzia stają się najłatwiejszymi drogami objawiania się Boga, który jest miłością. Dlatego Kościół katolicki, gdziekolwiek się rozprzestrzenił, objawiał się przez dzieła materialnej i duchowej miłości, uobecniające się w działalności szkół i szpitali. Także i dzisiaj za pomocą dzieł miłosierdzia rozpala on miłość do Boga, czcząc Jego obraz, jaki można dostrzec w każdym stworzeniu.
Gdyby Kościół, przy współpracy wszystkich wierzących, zjednoczonych z papieżem we wspieraniu Papieskich Dzieł Misyjnych, mógł pomnożyć misyjne dzieła miłości, to w ten sposób bardziej przyczyniłby się również do propagowania wiary w świecie. Dlatego pochwalając i udzielając błogosławieństwa każdej inicjatywie na rzecz pomocy misjom, nie możemy nie wyrazić wyjątkowej wdzięczności dla tych naszych synów, którzy - rozumiejąc jak wielkie znaczenie odgrywa jedność i solidarność w udzielaniu pomocy przekazywanej na ręce wspólnego Ojca - w szczególny sposób wspierają nasze Dzieła Misyjne, które my sami ukazaliśmy i poleciliśmy w Orędziu na Światowy Dzień Misyjny w roku 1963. Przez swą ofiarność dają oni Stolicy Apostolskiej możliwość spełniania tego nieustannego obowiązku “praeses caritatis” (tego, który przewodzi w miłości), jaki św. Ignacy Antiocheński w pierwszym wieku chrześcijaństwa wskazywał jako wyróżniający Stolicę Piotrową, będącą fundamentem i głową wszystkich Kościołów.
 
Raz jeszcze polecamy Papieskie Dzieła Misyjne jako te, w których najlepiej buduje się jedność we współpracy wierzących z Najwyższym Pasterzem. Są one dziełem Kościoła i nasi czcigodni bracia w biskupstwie, wraz z nami współodpowiedzialni za zbawienie dusz, niech zechcą uznać je za własne i niech skutecznie rozwiną je w swoich diecezjach, za pośrednictwem Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa, która jest ich duszą. W duchu wdzięczności dla tych, którzy wysłuchają tego naszego orędzia, z radością udzielamy szczególnie serdecznego, Apostolskiego Błogosławieństwa, jak również i wam, czcigodni Bracia, oraz powierzonej wam owczarni, umiłowanym członkom rodzimego kleru, poszczególnym misjonarzom, ich zgromadzeniom oraz dobrodziejom, a przede wszystkim tym, którzy miłują i zgodnie ze swym sercem i możliwościami wspierają nasze umiłowane Papieskie Dzieła Misyjne.

*************************************************************************************************

Światowy Dzień Misyjny 1963
Radiowe Orędzie Pawła vi
19 października 1965

Już na samym początku, gdy z pokorą i pełnym zawierzenia posłuszeństwem wobec godnych uwielbienia zamysłów Boga, przyjęliśmy zaszczyt i odpowiedzialność najzaszczytniejszej posługi apostolskiej, pojawił się spontaniczny impuls ducha, by zadeklarować wobec całego świata Nasz najbardziej podstawowy i pilny obowiązek, którym jest pobudzanie z wielką gorliwością i troską rozszerzania Królestwa Bożego. Z przyjemnością pozdrawiamy w naszym pierwszym orędziu, oblubieńca dla naszych oczu, misjonarzy, którzy dają ciągłe i wymowne świadectwo, które z woli Boskiego Założyciela jest wciąż aktualne w Kościele i polega na rozprzestrzenianiu światła i łask Ewangelii wśród wszystkich ludzi (Mt 28,19-20; Mk 16,15-16), by w ten sposób napełnić jak najrychlej Ziemię Imieniem i łaską Jezusa Chrystusa, by wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca (Flp 2,11), doprowadzić do pokoju i zbawienia cały rodzaj ludzki, który Bóg wywiódł z jednego człowieka, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi (Dz 17,26). Czyż nie jest to właściwe posłanie i działalność Kościoła? Ta misja, która określa niezmierzone pole, zawierające doktrynę i rozwijanie się Kościoła, jest kontynuacją odkupieńczego działa Jezusa Chrystusa wśród ludzi. Jezus zachowuje dla niektórych wybranych łaskę szczególnego powołania, by skierować ich na przebycie trudnych dróg w świecie i dzięki swej opiece i pomocy czyni ich zdolnymi do pokonania największych przeciwności (Flp 4,13).
Jednak za tymi zastępami, które znajdują się na wysuniętych posterunkach Kościoła, muszą zjednoczyć się w jeden organizm wszyscy ci, którzy otrzymali od Boga dar wiary. Polem działania tej grupy jest przede wszystkim prośba Pana żniwa, aby posłał robotników na swoje pole (Mt 9,38), aby raczył posyłać wciąż nowych pracowników na swoje żniwo. Oprócz tego mają oni także ofiarowywać posłanym głosicielom Ewangelii niezbędną pomoc, która jest dla nich wsparciem w tym trudnym zadaniu. Mieliśmy możliwość osobiście doświadczyć, jakie są ich potrzeby i z jak wielką wdzięcznością przyjmują pomoc i sprawiają, że wydaje ona owoce. Pragniemy odnieść się tutaj do wciąż żywego wspomnienia ubiegłorocznej podróży (lipiec-sierpień), podczas której odwiedziliśmy wiele stacji misyjnych nad Morzem Śródziemnym oraz w Afryce Środkowej i Zachodniej, odkrywając ich niezmierzone potrzeby i wynosząc niezwykle wrażenie ich wspaniałej żywotności.
Cały świat katolicki zna i kocha Papieskie Dzieła Misyjne, które zajmują się organizowaniem i oceną szczodrobliwości wiernych na rzecz heroldów Ewangelii. Pierwszym i najważniejszym z nich jest Dzieło Rozkrzewiania Wiary, obok którego istnieją pomocnicze Dzieło Dziecięctwa Bożego oraz Dzieło Św. Piotra Apostoła dla popierania rodzimego kleru krajów otwierających się na Ewangelię. Duszą ich jest Papieska Unia Misyjna Duchowieństwa, która za pośrednictwem kapłanów utrzymuje wszystkich wiernych w duchu misyjnym. Wymienione Działa Papieskie są właściwe Stolicy Apostolskiej, gdyż nie wyłączając innych inicjatyw wsparcia dla misji, jednak je przewyższają jako wyraz bezpośredniej i bardziej kompetentnej troski Najwyższego Pasterza trzody Bożej o wszystkie Kościoły (2 Kor 11,28). One to, w Naszym imieniu, zapewniają na poziomie światowym i z pełnym rozeznaniem najróżnorodniejszych potrzeb, pomoc duchowa i materialną, kierowana do wszystkich misji.
Mówi się, z resztą słusznie, że w naszych czasach coraz granice, które oddzielają jednych ludzi od drugich, są coraz bardziej nietrwałe, gdyż każdy ważny problem przybiera prawie natychmiast wymiary ogólnoświatowe. Ale chrześcijanin przejął już od swego Boskiego Mistrza przykazanie miłości, które ma wydźwięk uniwersalny i intymnie czyni bliźnim każdego człowieka, żyjącego pod niebem. Wierni, wychowani w gorącym pragnieniu i porywie uniwersalnej miłości misjonarskiej, która rozlewa się na wszystko i obejmuje wszystkich, będą widzieli, jak można jeszcze bardziej odpowiedzieć na bardziej szczegółowe apele i zaangażować się w ściślej określone inicjatywy.
Dlatego też, idąc za przykładem Naszych poprzedników (Pius XII, Evangelii praecones, 2.6.1951; Jan XXIII, Princeps pastorum, 28.11.1959; List do jego eminencji kard. Agagianian, prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 3.5.1962; List z 20.3.1962 do jego eminencji kard. Gerlier z okazji Międzynarodowego Kongresu Misyjnego), pragniemy z ojcowską troską i serdecznym ponagleniem polecić Nasze Dzieła Misyjne: czcigodni bracia biskupi, umiłowani kapłani diecezjalni i zakonni, wy wszyscy, którzy w szczególny sposób poświęcacie się dla Królestwa Bożego (zelatorzy i zelatorki), wszyscy wierni, których powierzył Nam Nasz Pan, niech każdy stosownie do własnej odpowiedzialności i we własnym zakresie, w duchu wiary i oświeconego miłosierdzia daje swój wkład we wzrost Papieskich Dzieł Misyjnych. Zgodnie z wolą Stolicy Apostolskiej powinny one istnieć w każdej diecezji w każdym kraju, gdzie zasłużeni dyrektorzy krajowi i diecezjalni tych Dzieł, współpracując z świętą hierarchia, wesprą je swoją energią i entuzjazmem. Z przyjemnością wykorzystujemy te okazję do wypowiedzenia na ten temat szczególnych słów satysfakcji i ojcowskiej zachęty.
Z każdego zakątka ziemi, w jedności z Naszym głosem, wznosi się chór nieustannej modlitwy, by widzialnie wypełniła się tajemnica woli Boże, która pragnie doprowadzić ludzi do jednego Pana, Chrystusa (Ef 1,10), by ci, którzy pozostają daleko od Niego, stali się bliscy przez krew Chrystusa (Ef 2,12-13). Wszędzie, gdzie w konkretnych kształtach rozwija się prawdziwa i czynna miłość, uzdalnia ona wszystkich wiernych do zrozumienia ogromu miłości Jezusa Chrystusa, “abyśmy zostali napełnieni całą potęgą Boga” (Ef 3,17-19). Aniołowie w niebie gromadzą chór modlitw, przedstawionych próśb, wysiłków w szerzeniu Królestwa Chrystusa - ze względu na to ponowione jest to zaproszenie do celebrowania Światowego Dnia Misyjnego - i przedstawiają je Bogu. Stamtąd spłyną na nas obfite dary zadośćuczynienia i pociechy niebieskiej, których dowodem i oddźwiękiem chce być Nasze apostolskie błogosławieństwo

Leave a Reply