Hakuna Matata

S. Tadeusza Frąckiewicz OP - Jan Paweł II

4th styczeń 2008

S. Tadeusza Frąckiewicz OP - Jan Paweł II

posted in * LISTY MISJONARZY |


Ngaoundéré, 11 czerwiec 2005

Moi Drodzy !

Minęło już ponad miesiąc od śmierci naszego ukochanego Papieża Jana Pawła II,
a On jest ciągle obecny w naszych myślach. W refektarzu naszego domu portret Ojca św. ciągle jeszcze wisi i jakoś to nikogo nie dziwi. Na pewno tutaj w Kamerunie inaczej przeżywano Jego śmierć i odejscie - bez narodowych sentymentow, a jednak odbiła sie ona bardzo szerokim echem.
Nasz Papież był kochany nie tylko przez Polaków. To widzieli i czuli wszyscy na całym swiecie podczas dni ostatniej choroby i Jego śmierci. Była to osobowość tak krystaliczna i tak silna, ze chyba długo jeszcze nie bedzie jemu podobnej.
Mieszkam w Kamerunie, w centrum Afryki, gdzie według wyobrażeń wielu Polaków, nic sie nie dzieje i nikt nic nie wie. Koniec świata. Może jednak zostawmy refleksje na temat trudności i lokalizacji mojego miejsca pobytu. A wiec mieszkam od września 2004 r.
w Kamerunie, na połnocy kraju, gdzie wiekszość ludności to muzułmanie.
I można się zapytać, co własciwie muzułmanie mają wspólnego z katolikami oprócz antagonizmów
i różnic w spojrzeniu na Boga ? Zasadniczo dużo nas różni. A jednak w dniach żałoby po Papieżu, to najbardziej oni muzułmanieokazywali mi bliskość i współczucie .
Dlaczego ? Może dla tutejszych katolikow to było normalne, że jest tak jak jest. Ktoś odszedł z naszej rodziny chrzescijańskiej – Ojciec odszedł – wiec ból zostaje jakby między nami i nie wyraża sie go jakoś zewnetrznie. Przynajmniej nie tak widzialnie. Ludzie przyszli do kościoła, modlili się wiecej niż normalnie i jakoś te żałosne dni przemijały. Bardziej spokojnie niż sobie wyobrażałam. Natomiast dla mnie te dni były znaczone szczególnie mocno przez współczucie muzułmanów. Nie wyobrażacie sobie ile dostałam telefonów od nich z wyrazami współczucia i ilu muzułmanów przyszło osobiście by mi złożyć kondolencje!
Pamiętam, jak byłam zdziwiona pierwszym telefonem. Kondolencje? Dla mnie? Ależ moja Siostro, to Twój brat! Jesteś Polką? Tak, ale… Nie ma ale. Papież to Wasz Papa a w dodatku On był Polakiem, a ty jesteś też Polką to twój starszy brat, wiec z podwójnej strony, ci składamy kondolencje! “Siostro, pomyślelismy o Tobie natychmiast, gdyśmy sie dowiedzieli o Jego śmierci…” Mówili z takim szacunkiem i miłością.
To było niesamowite! A wiec jako młodsza siostra Papieża znajdująca się w Afryce przyjmowałam wyrazy współczucia. Bierze się to mocno stąd, ze tutaj pojęcie rodziny jest bardzo szerokie i wystarczy należeć do tego samego plemienia, aby być bratem czy siostrą. Ja się czasami srożę na to i tłumaczę, że to nie jest ich brat, tylko członek ich plemienia, lub w najlepszym razie ich daleki kuzyn, ale to nic im nie mówi. Oni wiedzą swoje. Więc ta “młodsza siostra “ Papieża, dzięki tym kondolencjom, poczuła się bardzo mocno poszkodowanym członkiem rodziny chrześcijańskiej po stracie Ojca ale i bardzo mocno także Polką! Nikt nie kwestionował autorytetu Papieża, Jego zasług i świętości,
a ja byłam bardzo dumna, że należę do tego samego narodu, którego wielkim synem był Jan Paweł II.
- I co jeszcze niesamowitego? Ja, która byłam w centrum Afryki, brałam na żywo udział
w bardzo wielu spotkaniach i manifestacjach organizowanych w Polsce z powodu śmierci Papieża, dzięki telewizji francuskiej, która na bieżąco transmitowała wszystko. Nigdy tak długo i tak pozytywnie nie słyszałam na temat Polski! Telewizja francuska przeszła samą siebie!
Od 7 lat (łącznie z moim pobytem we Francji), to co pamiętam z rożnych programów francuskich, to przeważnie złośliwość i szykany na Kościół Katolicki, nie mówiąc o wyolbrzymianiu drobnych wad ludzi Kościoła. I ta sama telewizja, wszystkie jej programy, na bieżąco, brały udział w wydarzeniach w Rzymie, czy w Polsce. Zmienialiśmy tylko programy, bo niektóre z nich obrały sobie komentatora, który nie znał się całkowicie na pojęciach kościelnych, wiec nie sposób było wytrzymać wielorakie gafy co bardzo wybijało z medytacji i rozmodlenia. Nawet w samym dniu pogrzebu. Wybraliśmy program, który wybrał sobie za komentatora jednego z arcybiskupów francuskich I naprawdę wspaniale komentował.
Zeszłego roku, mogłam dorzucić do transportu kontenera biskupa Ozgi niektóre rzeczy i dzięki temu mamy telewizor w sali audiowizualnej w Domu Misjonarzy.
I to ten telewizor ściągnął nam tłumy ludzi z którymi oglądaliśmy transmisje. Wśród nich było ponad 20 misjonarzy pochodzących z Włoch a którzy niedaleko mieli swoje spotkanie, były siostry z czterech Zgromadzeń, nasi pracownicy, znajomi
i parafianie. Chociaż nas było tak dużo, było tak spokojnie cicho, modlitewnie, były łzy
i ogromne wzruszenie….Było to tym ważniejsze, ze pochodziliśmy w tej rzeszy oglądających z różnych krajów.
Rozumiem, że Polacy się bardzo jednoczyli w tych dniach, ale gdy się jednoczą ludzie
z tak równych kultur i państw pod egidą jednego człowieka, to bardzo wiele znaczy! Świadectwo nie wymagające komentarza!
Wiem, że w Polsce dni choroby i żałoby po stracie Papieża były mocno przeżywane. Dostałam dużo e-mail od różnych ludzi z Polski, którzy pisali pięknie, głęboko
i wyznawali wiarę, jednak ja miałam własne i niepowtarzalne przeżycie tych dniach tu
w Kamerunie.
Już jest nowy Papież, a kolejna księga z historią jednego życia została zamknięta….jakże pięknego życia!!!
- Co poza tym?
Mam inne mniejsze przeżycia w porównaniu ze śmiercią Papieża, co nie znaczy, że one mnie nie absorbują. Otóż trwają różne egzaminy naszych dzieci i młodzieży . Piszę ”naszych”, bo one są w jakimś sensie nasze! Bardzo ich los mnie obchodzi. Z wieloma znam się od początku, czyli 6 lat, niektórzy dołączyli po drodze i wszyscy są mi bardzo bliscy. Bardzo wielu z nich wspomagamy regularnie finansowo. Jesteśmy już po BEPC
i Maturze, teraz w najbliższych dniach rozpocznie się Probatoire.
Program szkół czy egzaminów jest tutaj trochę inny niż w Polsce. Same nazwy klas są inne .
U nas zaczyna się zawsze od klasy pierwszej i idzie w górę. Tutaj np. Szkoła podstawowa:
Pierwsza klasa to SIL (Section d’initation au langage), czyli jakby klasa inicjacji jezykowej
Druga klasa to CP (Cours preparatoire), czyli klasa przygotowująca do dalszych
Trzecia to CE 1 (Cours elementaire 1); czyli klasa wstępna pierwsza
Czwarta to CE 2 ( Cours elementaire 2), czyli klasa wstępna druga
Piąta to CM1 (Cours moyen 1), czyli klasa średnia pierwsza
Szósta to CM 2 (Cours moyen 2), czyli klasa wstępna druga i po tej klasie zdaje sie CEP (certificat de l’Ecole Primaire ), czyli swiadectwo ukonczenia szkoły podstawowej.
Po tym egzaminie zdają do szkół średnich.
pierwsza klasa szkoły średniej to « Szósta »
druga klasa to « Piąta »
trzecia klasa to “Czwarta”
czwarta klasa to “Trzecia”. Po tej klasie zdaja tzw. BEPC (Brèvet d’etude de premierę cycole), czyli egzamin kończący pierwszą cześć liceum, coś jak nasze gimnazjum, ale u nas gimnazjum jest innym organizmem jak liceum. Tutaj jest to razem. Wiec jak zda BEPC przechodzi do klasy nastepnej. Wiele innych szkół specjalistycznych przyjmuje uczniów właśnie z tym dyplomem.
piąta klasa to “Druga”
szósta klasa to “Pierwsza”. Po tej klasie zdają tzw. Probatoire. Jest to tzw. Mała Matura, ale stanowi często dyplom z którym można się nawet starać o przyjęcie na Uniwersytet. Kamerun przygotowuje bardzo trudne egzaminy maturalne I nie łatwo je zdać. Np. W Czadzie albo w Centralnej Afryce można łatwo zdać maturę I jest ona uznawana jako międzynarodowa, wiec młodzi bardzo często starają się zdać Probatoire w Kamerunie, maturę zdają w Czadzie lub gdzie indziej I mogą być przyjęci na studia. Ale są i negatywne tego skutki, bo niestety niektóre struktury
w Kamerunie nie honorują matury z innego państwa I jest kłopot, wiec co zdolniejsi jednak próbują zdać maturę u siebie. W tym roku proponowałam moim trzem chłopakom maturę gdzie indziej, bo według mnie tutaj, to strata wielu lat, ale odmówili, chcąc mieć właśnie kameruńskie świadectwo. Radio podało w tych dniach, że w tym roku 10 000 Kameruńczyków zdawało maturę w Czadzie!.
siódma klasa to “Terminal” a po nim BAC ( baccalauréat) czyli ta matura prawdziwa, którą trudno zdać! W Garoua Boulai gdzie poziom liceum jest bardzo niski, zeszłego roku zdał ją jeden chłopak, a dwa lata temu też jeden, ale zdawał sześć lat!
Dlatego znowu, co zdolniejsi I ci co maja trochę grosza, opuszczają licea w małych miastach i jadą tam, gdzie poziom jest wyższy i jest większe prawdopodobieństwo jej zdania.
Po maturze można studiować, ale nie ma dużego wyboru i studia są raczej drogie, nie ma profesorów na miejscu. Przyjezdzaja oni z Yaoundé lub z Douala.
Są ogłaszane czasem różne konkursy na pewne dziedziny lub zawody w zależności od potrzeb państwa, ale to nie jest regularne. Wniosek dla mnie jest jeden – ciężko być młodym w Kamerunie, bo tak naprawdę nie maja oni wielkich szans na przyszłość.
Mśle, ze trzeba kończyć. Proszę o modlitwę w intencji “moich” dzieci, żeby pozdawali swoje egzaminy i szcześliwie przesunęli się o jeden szczebel wyżej. Wyniki będą za miesiąc i to podawane przez radio, wiec przez ten miesiąc niepewności proszę
o intesywną modlitwę.
A ja zapewniam o swojej i ich pamęci. Wdzięczna s. Tadeusza

Leave a Reply