S. Tadeusza Frąckiewicz OP - Drzewo Flamboyant i troche wspomnień z historii
posted in * LISTY MISJONARZY |
Wielkanoc 2007
Moi Drodzy !
Na północy mówią, że jak zakwitnie flamboyant, czyli olbrzymie drzewo akacjowe, które daje prześliczne kwiaty czerwone, to zbliża się pora deszczowa. A dla mnie flamboyant się zawsze kojarzy
z Wielkim Tygodniem i „Grobm Pańskim”.
Kiedy byłam przez pięć lat w Garoua Boulai, to s. Nikola stroiła nim „Grób Pański”. Choć jestem teraz
w Ngaoundere, a tutaj niestety jest bardziej kultura francuska i nie ma tradycji „Grobu Bożego”, to jak zakwita flamboyant, ja czuję Wielkanoc…
Idzie pora deszczowa, wiec idzie nowy okres życia. Okres gdzie będzie dużo wody i można odetchnąć nadzieją co do przyszłości, bo można będzie zasadzić plony i mieć coś do zjedzenia na następną porę suchą…To tak, jak w Polsce wiosna. Bardzo silnie związana z wydarzeniem Zmartwychwstania. Rodzi się nowe Życie, rodzi się nowa nadzieja… Popatrzcie na te piękne kwiaty flamboyant i życzę Wam na te Święta, po prostu nowego życia i nowej nadziei!. Pogrzebmy razem z Chrystusem to co złe i słabe w nas,
a wskrzeszajmy natomiast każde dobro, które śpi i spoczywa w waszych duszach ! Rodzi się nowe Życie!.
-A ja? Opowiem Wam coś fajnego. Wyobraźcie sobie, że w tym roku tj. 5 lipca, mija 20 lat jak nasze pierwsze cztery siostry przybyły do Kamerunu ! Właśnie trzy tygodnie temu, nareszcie przyłożyłam moje serce i rękę do zbadania tych dwudziestu lat, aby je wam także przybliżyć. Na razie czytam kroniki, listy pierwszych sióstr, różne dokumenty i powoli zarysowuje mi się wizja mojego opracowania…
To już dwadzieścia lat, a mnie się wydaje, że to było wczoraj. Pamiętam jak się kształtowała pierwsza ekipa Sióstr, jak ja rzucam się na kolana przed Matką Generalną, żeby bardziej przekonująco wyrazić moje olbrzymie pragnienie służenia Afryce. Pamiętam, jak Matka radzi mi mimo wszystko skończyć studia i ze za dwa lata będzie mnie mogła posłać. I pamiętam, jak za te dwa lata, kiedy już mogłam jechać, byłam rozdarta dokładnie na połowę i nie mogłam powziąć dobrej decyzji : i chciałam
i się bałam. Lękałam się oderwania od przyjaciół i rodziny. A Matka powiedziała, że nie wyśle mnie, jeśli ja sama nie dojrzeję do tej decyzji. I słusznie zrobiła. Więc dojrzewałam do tej drugiej decyzji jeszcze kilka lat i podejmowałam prace w bardzo dobrych parafiach, gdzie mi się wspaniale pracowało, ale ciągle ta jedna myśl mi nie dawała spokoju. Stale miałam wrażenie, że zdradzam Afrykę i gdy stuknęła mi czterdziestka, to pomyślałam, że albo teraz albo nigdy, bo będzie za późno…. I się zgłosiłam
i pojechałam i jestem !!!!! I dobrze się mam i nie mam ochoty na razie wracać do Polski. Czuję się tutaj potrzebna i na swoim miejscu, tak jakbym dojrzewała całe moje życie do tego właśnie życia. Bóg na swój czas!.
Historia z misjami naszego Zgromadzenia zaczęła się już dokładnie 22 lata temu, kiedy to ówczesny biskup diecezji Bertoua na wschodzie Kamerunu, przyjechał sam osobiście do Polski aby „użebrać” trochę polskich księży i polskich sióstr. Nasza ówczesna Przełożona Generalna – Matka Barbara, myśląc o 100 rocznicy śmierci naszej Założycielki Matki Kolumby Białeckiej (w 1987 roku), postanowiła na tę cześć zbudować „żywy pomnik” wdzięczności, fundując misje w Kamerunie. Czyż to nie wspaniała idea? To postanowienie i ta intencja zawsze były we mnie żywe i są do dzisiaj. To mnie przenika i dodaje mi skrzydeł do pracy – jestem żywą cegiełką tego pomnika zbudowanego tutaj w sercu Afryki na cześć naszej Czcigodnej Założycielki – Sługi Bożej Matki Kolumby Białeckiej.
A Wy Kochani Misyjni Przyjaciele pomagając temu dziełu, budujecie także ciągle na nowo, ten żywy pomnik i utrzymujecie go przy życiu. To dzięki Waszym modlitwom, cierpieniom i ofiarom pieniężnym możemy służyć najbardziej potrzebującym na kameruńskiej ziemi. Wiele ubogich dzieci zawdzięcza Wam możliwość chodzenia do szkół. To dzięki Wam, ten pomnik ciągle wzrasta ! Dlatego dziękuję za każdą złotówkę, za każdą modlitwę, za każdy wysiłek i za każde najmniejsze cierpienie ofiarowane w naszej intencji!
W tym tygodniu, tutaj w Ngaoundere, zamówiłyśmy dwie Msze święte, w Waszej intencji, żeby Wam Jezus Zmartwychwstały udzielił potrzebnych łask i wynagrodził każde dobro ! To nasz prezent dla Was z racji świąt. A nie musze dodawać, że co miesiąc odprawiają się Msze święte w Waszych intencji
w Domu Generalnym w Krakowie o co dba bardzo s. Beniamina.
Na koniec nadal proszę o modlitwę, żebym mogła sprostać zadaniu jakie zlecił mi Zmartwychwstały Pan: „ Idź do moich braci i powiedz im……” – ZMARTWYCHWSTAŁEM.
wdzięczna S.Tadeusza
