Hakuna Matata

s. Tadeusza Frąckiewicz OP - Kamerun “Boże Narodzenie 2007″

15th luty 2008

s. Tadeusza Frąckiewicz OP - Kamerun “Boże Narodzenie 2007″

posted in * LISTY MISJONARZY |

Ngaoundere, Boże Narodzenie 2007

Moi Drodzy!

Wczoraj była pierwsza niedziela Adwentu i jak biczem trzaśnie, święta Bożego Narodzenia będą przed nami! Zanim mój list dojdzie do Krakowa, zanim Siostra roześle je do wszystkich was, zanim poczta w waszych miejscowościach wam doręczy mój list, to Wigilia będzie tuż tuż…
A jak obchodzić Wigilie, nie mając żadnej wiadomości od naszych bliskich?
I dobrze, ze Siostra Idalia tak zabiega, żeby mój list doszedł do Was na czas!
A teraz powiem wam bardzo dobra nowinę! Nie wiem, czy mogę ja ogłosić wam akurat na Boże Narodzenie, bo Jezus nie miał domu i nie miał nawet kąta, gdzie mógłby głowę skłonić i nawet urodził się w obcej stajence, pomiędzy zwierzętami, a ja chce wam napisać, że właśnie zamieszkałyśmy w nowym domu!
Skorzystałyśmy z okazji, że nasza Matka Generalna przyjechała do Kamerunu na uroczystość I Profesji zakonnej naszych dwóch sióstr kamerunek wiec myśmy zaczęły równo gonić, żeby, chociaż wejść do domu i mieć wykończoną przynajmniej kaplicę, aby w obecności naszej Matki ją poświęcić. No i udało nam się. Skończyłyśmy dokładnie nasze małe cztery pokoiki i kaplicę. Zaprosiłyśmy naszego biskupa (jest Kameruńczykiem) i Pan Jezus zagościł w naszym domu! Bóg Człowiek narodził się dla nas, Boże Narodzenie odbyło się ciut wcześniej u nas niż dla innych.
Dopiero po wizycie Matki wykańczałyśmy resztę pomieszczeń. Dziś właśnie wyszedł z domu ostatni robotnik, hydraulik, który zainstalował krany w ostatnim pomieszczeniu, czyli naszej pralni. Jak zamknęłam za nim drzwi, pomyślałam, ouffff, to ostatni…
Ale te roboty to były tylko wewnątrz domu, żeby można było zamieszkać i użytkować. Bardzo wielu ludzi, dziwi się, że my już tu mieszkamy, bo widzą z zewnątrz dom, który jest nieruszany. I nie będzie dom ani tynkowany, ani malowany, bo zwyczajnie wraz z wykończaniem domu wewnątrz, wykończyłyśmy i środki, więc nie ma ani grosza.
Ale to naprawdę nie jest problem. Najważniejsze, ze mieszkamy, ze Diecezja może odebrać dom, co nam pożyczyła i może zainstalować tam swoje diecezjalne biura, na co tak czekała.
A my mamy także niebywałą radość, ze nareszcie mamy swój kącik!
I ze instalowanie się początkowe i narodziny Jezusa w naszej kaplicy odbyło się w obecności naszej Matki Generalnej!
A co poza tym?
“Moje” dzieci się uczą. Ten rok jest o wiele więcej bogatszy dla mnie w wydatki, bo samych studentów tylko mam w tym roku już 11!!! Nie mówiąc o uczniach szkół średnich czy podstawowych. A studenci wiadomo obciążają budżet najwięcej. Ale zdaję się na Opatrzność Bożą, bo inaczej jak bym poradziła? To tylko dzięki Waszej ofiarności mogę robić tyle dobra tym “moim” czy “naszym” dzieciom, bo gdyby nie wy, to, z czego bym im płaciła ich szkoły? Trzeba najpierw wam złożyć wielkie podziękowanie, że oni mogą kontynuować swoje szkoły. To tylko dzięki wam!
Najpierw parę lat temu martwiłam się, że nie znałam ani jednego studenta z naszych stron, czy z naszej młodzieży, a teraz się martwię, że z roku na rok, nasza młodzież brnie coraz wyżej i jest ich coraz więcej! W tym roku kolejni zdają matury, czego im naprawdę życzę, nawet, jeśli ja (i Wy) będziemy mieć większy kłopot ze zdobyciem funduszy. Pieniądze się znajda, bo to dobra sprawa! I to On skłania Wasze serca do takiej hojności! Wielki Bóg zapłać!

Na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia zasyłam wam najlepsze życzenia! Niech ten Nowonarodzony Pan, który już zamieszkał w naszej kaplicy, zagości także w kaplicach Waszych serc! Niech będzie Panem i Gospodarzem! Niech wypełni wasze serca Sobą i swoimi Laskami! I niech Wam wynagrodzi każde dobro uczynione tym naszym czarnym dzieciom! Niech Pan będzie z wami!
Z obietnicą modlitwy przy żłobku
S. Tadeusza

Leave a Reply