Hakuna Matata

s. Tadeusza Frąckiewicz OP - Kamerun “Życzenia wielkanocne 2008″

24th marzec 2008

s. Tadeusza Frąckiewicz OP - Kamerun “Życzenia wielkanocne 2008″

posted in * LISTY MISJONARZY |

Ngaundere’ Wielkanoc 2008

Moi Drodzy!

Z wielką radością skreślam do Was parę słów.
Jesteśmy w ostatnich dniach pod wrażeniem tego, co się dzieje w Czadzie. To są nasi sąsiedzi, wiec nieuchronnie odbija się to na nas w jakiś sposób.

Pamiętam jak jeszcze byłam w Garoua Boulai, czyli na granicy z Centralna Afryka i jak były tam kilka lat temu bardzo poważne rozruchy, to niestety, jeśli nawet u nas w mieście nie słyszało się wystrzałów i nie było wojska, to i tak nie potrafiliśmy żyć innymi sprawami, jak tymi od naszych sąsiadów. Ludzie z Centralnej Afryki byli wszędzie wokół nas! Najpierw tubylcy szukający schronienia, cudzoziemcy opuszczający kraj i zatrzymujący się w drodze i misjonarze z RCA szukający gdzie schować swoje różne bardziej kosztowne sprzęty czy przedmioty. Śmiałyśmy się, ze w tym okresie byłyśmy jednym chyba z najbogatszych domów zakonnych, bo w naszym domu było tyle komputerów, kserokopiarek i innych maszyn,
a wokół domu stało 43 samochody! A ludzie kręcący się wokół i czekający pomocy…. Kupiłyśmy nawet materace, żeby przyjąć chociaż część z nich…
Ich opowiadania, strachy, leki, przerażenia i obawy - to wszystko było tak obecne między nami, ze nie dało się w żaden sposób myśleć o formacji katechistów czy spotkaniu rekreacyjnym naszej młodzieży!
Ale to było kilka lat temu i to działo sie w Garoua Boulai, w sąsiedztwie Centralnej Afryki.

Teraz jestem na północy kraju i wprawdzie jest mi bliżej do Czadu niż do Centralnej Afryki, ale nie jestem w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Od najbliższej granicy z Czadem jest około 250 km. Mieszkam natomiast w Ngaoundere, miejscu gdzie jest początek linii kolejowej wiodącej do stolicy naszego kraju, wiec jestem na jakiejś tam linii stykowej ludzi opuszczających Czad i udających się do stolicy, aby stamtąd samolotem odlecieć do ich krajów. Są to przeważnie cudzoziemcy, którzy się obawiają o swoje życie a którzy szukają przytułku na jeden dwa dni u nas.
Co jest wiec z Czadem? Aż śmiesznie i niepoważnie pisać. Wojna rodzinna, można ją tak nazwać. Jeden z braci i kuzyn, którzy nie bardzo są zadowoleni ze swojej części udziału w bogactwie prezydenta. Poszukali pomocy (a takiej nigdy nie zabraknie i zawsze znajdą się tacy, co chcą zarobić na wszystkim) w Sudanie, no i rozruchy się zaczęły, pociągając skutkami niepokój w całym kraju! A niestety są też i ranni i zabici, może nie w dużej liczbie, ale są!
Spowodowało to też trudności w funkcjonowaniu niektórych sektorów. Podam przykłady. Siostry z Burundii przyleciały odwiedzić swoje siostry w Czadzie, wylądowały w ich stolicy i chcący tez odlecieć stamtąd i w tym czasie zamykają stolice…
Bilety, samolot są stamtąd! I nie masz nic! I nie wiesz, dokąd to będzie się toczyło! Opuściły wiec Czad, decydując się na powrót do kraju przez Kamerun i płacąc oczywiście nowe bilety…
Albo siostry francuskie, które prowadzą tam szpital i które się zaopatrują w leki normalnie w stolicy, a do stolicy nie można się zbliżyć… Wiadomo, że przyjechały do nas, żeby kupić te najpotrzebniejsze leki, ale to jest kupno leków nie zamawianych, nie przez ich instytucje, wiec o wiele wiele droższych! A nie mogą wrócić bez nich! Nie wyobrażacie sobie chyba szpitala, który nie ma nawet na konieczną pierwszą pomoc! I można takich wypadków cytować więcej!
Mówią, że rebelianci się przestraszyli międzynarodowych sił, odeszli od stolicy, zeszli na południe kraju, ale jeszcze nie zrezygnowali z walki, mają kiedyś wrócić, więc niepokój zostaje i niepewność, kiedy rozpoczną atak. Jutro czy za miesiąc, czy za rok…?
Proszę Was o modlitwę! Jest tam sporo naszych polskich misjonarzy, wiec za nich się wszyscy módlmy! I jak zawsze żal mi tego prostego ludu, który jak zwykle ucierpi najwięcej na potyczkach wielkich ich kraju. Ludzie, którym będzie można wszystko wziąć, bo to dla wojska, ludzie, którzy będą się bali wyjść na pole i ludzie, którym się da karabin i wprzęgnie się ich w brudna wojnę…
Módlmy się…

Z okazji zbliżających się Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,
pragnę życzyć Wam,
aby Jezus, który oddał za nas Swoje życie,
otaczał nas Swoją Miłością,
aby ta Miłość ogarniała wszystkie Rodziny
i była jedynym naszym celem w codziennym życiu.

Z modlitwą w te święte dni

Wasza Siostra Tadeusza Helena Frąckiewicz OP

There is currently one response to “s. Tadeusza Frąckiewicz OP - Kamerun “Życzenia wielkanocne 2008″”

Why not let us know what you think by adding your own comment! Your opinion is as valid as anyone elses, so come on... let us know what you think.

  1. 1 On marzec 25th, 2008, Ryszard said:

    Witam, potrzebuje sie z Siostrą pilnie skontaktować (dobrze by było jeszcze przed moim wyjazdem do Ngaundere). Proszę o kontakt. Szczęść Boże.
    Ryszard

Leave a Reply