S.Tadeusza Frąckiewicz OP - Islam
posted in * LISTY MISJONARZY |
Kraków, 29 lipiec 2004
Moi Drodzy!
Z czym wam się kojarzy islamizacja? Bo dla mnie z nawałą turecką i z królem Janem III Sobieskim. W 1683 roku trzystu tysięczna armia turecka obległa stolicę Austrii. Król Jan Sobieski podążył z armią polską na odsiecz Wiednia i objął dowództwo nad sprzymierzonymi siłami polskimi
i austriackimi. W wielkiej bitwie cała armia turecka pod wodzą wielkiego wezyra Kara Mustafy została zniszczona, a mieszkańcy uwolnionego miasta witali Jana III jako swego wybawcę.
Czy Turkom chodziło tylko o zdobycie nowych ziem? Nie! Chodziło przede wszystkim o islamizację tychże. Turcy, wyruszając na „świętą wojnę”, byli przekonani
o swojej ogromnej racji i by móc iść nawet z butami do nieba, nie bali się niczego. Fanatyczna święta wojna! Wiara w to była ich ogromną siłą! Europejczycy dobrze odgadli cel najeźdźców. Chwała naszemu królowi, że obronił Europę od islamu! Ale to był wiek XVII.
Ja teraz pracuję w Kamerunie i jak to się ma z naszymi realiami?
Otóż, o wiele gorzej!
Myślę, że nie muszę was sytuować w mapie świata. Gdzie jest Mekka, gdzie urodził się
i umarł Mahomet i które jest największym miejscem pielgrzymkowym muzułmanów
i gdzie jest Kamerun, wszyscy wiedzą.
Islam schodzi powolutku w dół mapy. Powolutku ale konsekwentnie i z zamierzonym celem. Nie ma nawał, nie ma wojska, nie ma „świętej wojny”, a islam ogarnia coraz większe połacie świata. Jak to się dzieje? Po prostu idą pojedynczy ludzie, pojedyncze rodziny, osiedlają się w coraz dalszych miejscowościach, przybywają następni, a ponieważ mają pomoc z Arabii Saudyjskiej, opanowują transport, handel i tak rosną w siłę. Na oczach wszystkich chrześcijan! Na moich oczach także!
Jeszcze pięć lat temu, gdy przybyłam do Garoua Boulai, to muzułmanie mieścili się podczas modlitwy piątkowej w centralnym meczecie. Teraz, w piątek w południe, lepiej nie wyjeżdżać do miasteczka, bo wszystkie drogi koło tego meczetu są nieprzejezdne. Oni się modlą wokół meczetu, gdyż się nie mieszczą wewnątrz.
Miasto też coraz bardziej podporządkowuje się pod rytm świąt muzułmańskich. Gdy jest Ramadan, czas ich miesięcznego postu, to targ z warzywami jest wieczorem, chleb pieką w ciągu dnia, żeby był świeży wieczorem i nawet S. Józefina, nasza lekarka ,które trzeba popić wodą, gdyż oni nie wezmą w ciągu dnia ani kropli wody!
Są coraz liczniejsi, silniejsi, proponują wprost swoją wiarę innym wyznaniom. Chcesz coś znaczyć? Bądź muzułmaninem!
Nie, nie powiem, dla nas są uprzejmi i wszystko załatwią. Pozdrawiamy się zawsze bardzo życzliwie, choć zdajemy sobie sprawę, iż w przypadku świętej wojny, my jako siostry, pierwsze będziemy terenem rzezi.
Przed dwoma miesiącami przeczytałam rezolucję imamów muzułmańskich
z Kamerunu, którzy zbierają się co parę miesięcy, aby radzić, jak prowadzić wojnę
z chrześcijanami. O nie! Nie poprzez nawałę wojenną, ale z pełnym uśmiechem!
Rezolucja zawiera dużo punktów. Zadania są rozłożone dla wszystkich!
Na przykład:
1.Nie dopuszczać chrześcijan do handlu i transportu. I rzeczywiście w naszym miasteczku już tylko oni królują w tej dziedzinie.
2.W wyborach nie głosować na chrześcijan! Nie pozwolić, aby chrześcijanin stał się burmistrzem, deputowanym czy posłem.
3.Otwierać własne szkoły wyznaniowe. We wrześniu tego roku będzie otwarta pierwsza muzułmańska szkoła podstawowa w Garoua Boulai. I jest od razu dużo pytań w związku z tym. Czy nie obniżą czesnego, żeby tylko zwabić „biedniejszych” chrześcijan, a potem wszczepiać tym dzieciom swoją religię? Nie wierzymy, że ich szkoły będą tak tolerancyjne wyznaniowo jak nasze.
4.Młodzieży katolickiej zaangażowanej w ruchach parafialnych proponować stypendia zagraniczne, ale w krajach muzułmańskich, takich jak Iran, Arabia Saudyjska, Sudan, Pakistan. Jest to wielkie ryzyko dla naszej młodzieży, która przekonana o swojej silnej wierze, przyjmuje te oferty, bo nigdy ich nie będzie na to samej stać, a potem następuje tak silny wpływ na ich życie, że rezygnują
z chrześcijaństwa.
5.Młodzież muzułmańska też ma być aktywna na tym polu. Dziewczęta muzułmańskie mają przyciągać chłopców chrześcijańskich, wywierać na nich wpływ, a chłopcy z tej religii mają brać za żony właśnie chrześcijanki! W Afryce żona przyjmuje zawsze religię męża i nie ma żadnej dyskusji.
6.Wszystkie dzieci muzułmańskie mają się kształcić! Aż do uniwersytetów! Co to oznacza? Że w przyszłości, to muzułmanie obejmą w Kamerunie wszystkie najwyższe stanowiska społeczne, gospodarcze czy polityczne. Czemu ten punkt nas tak trwoży? Bo znamy sytuację materialną naszego plemienia Gbaya. Ich nigdy nie będzie stać na posyłanie dzieci i młodzieży do szkół!
Starczy tych punktów? Ja myślę, że tak.
Jak widzicie, program islamizacji jest jasny, dalekosiężny, dalekowzroczny, dobrze pomyślany i zaręczam was, bardzo skuteczny.
Jeśli my, chrześcijanie nie pozwolimy się uśpić, jeśli zdynamizujemy nasze wysiłki, jeśli Wy zwielokrotnicie wasze modlitwy, jeśli nas, misjonarzy będzie więcej, to jeszcze dużo można uratować! W Kamerunie jeszcze jest trochę szans i trzeba to wykorzystać!
W innych krajach już jest to niemożliwe jak wiecie. I to jest okrutna prawda.
W Kamerunie jeszcze można odwrócić bieg wydarzeń, a przynajmniej spowolnić tempo tego procesu.
Zapytacie, co Wy możecie uczynić w tej kwestii?
1.Najpierw modlitwa. Wytrwała, ufna, wzmożona.
2.Pomoc materialna w naszym działaniu. Doświadczam wielkiej pomysłowości
w służbie misjom moich Rodaków i nadal na nią liczę. Chętnie udzielę informacji na temat konkretnej pomocy w kształceniu dzieci czy młodzieży kameruńskiej, ale chrześcijańskiej.
Och, moi Drodzy! Trzeba bić na alarm! Trzeba wzywać do wzmożonej modlitwy za Afrykę! Pomóżcie nam!
Proszę was także o modlitwę za mnie i ją także obiecuję w Waszej intencji.
4 września wracam do Kamerunu.
Dodatkowa informacja: można oglądać moje zdjęcia, czytać moje listy na stronie internetowej poświęconej naszym misjom w Kamerunie.
Adres internetowy:
http/www.dominikanki.pl/misja_kamerun
Można także utrzymywać ze mną bezpośredni kontakt pocztą elektroniczną. Droga o wiele krótsza i pewniejsza niż tradycyjna poczta. Mój adres:
tadeuszaf@yahoo.fr
Wiele radości i uśmiechów dla Was od Boga.
I dziękuję za każde dotychczas otrzymane dobro.
Z Bogiem!
S. Tadeusza
